Reklama

Trzymajmy kciuki za Rylik!

redakcja

Autor:redakcja

09 czerwca 2008, 07:13 • 5 min czytania 0 komentarzy

To nie sztuka wpaść do Miasta Grzechu i zapić się na śmierć jak Nicolas Cage w kultowym „Leaving Las Vegas”. Prawdziwym wyzwaniem jest pojechać do Vegas i wygrać w World Series of Poker taką forsę, która ustawi cię do końca życia. Bez obaw – zupełnie legalnie. Śmiałek, który podniesie największą pulę ze stołu na pewno nie skończy jak Joe Pesci w „Kasynie” Martina Scorsese – zakopany żywcem na pustyni.
– World Series of Poker to najpoważniejszy turniej pokerowy, jaki można sobie wyobrazić. Coś na skalę mistrzostw świata w piłce nożnej. Ciężko jest się do niego dostać, tym bardziej cieszę się, że zostałam zaproszona – mówi Agnieszka Rylik. W Las Vegas Polka stanie do walki o fortunę – zwycięzca zeszłorocznej edycji zgarnął ponad 8 milionów dolarów.Miasto hazardu Rylik zna jak własną kieszeń. – Mogłabym tam być przewodnikiem. Jako bokserka trenowałam w Vegas tygodniami, walczyłam, wreszcie komentowałam pojedynki w telewizji. Nigdy jednak nie przypuszczałam, że zagram tam w pokera na pieniądze.

Trzymajmy kciuki za Rylik!


Co wygram, to moje 

A kasa jest olbrzymia. Doskonale wie o tym Chris Moneymaker, facet, któremu pewnie wiele osób zadaje pytanie: czy to pseudonim, czy nazwisko? Otóż Moneymaker, co w wolnym tłumaczeniu na polski oznacza „robiący pieniądze”, to żywa legenda turnieju w Vegas. I naprawdę nazywa się… Robiący Pieniądze.

Pięć lat temu jako pierwszy przekroczył w Vegas sumę dwóch milionów dolarów. Wygrał 2,5 miliona. Mało tego, sztuki dokonał zaczynając z 39 dolarami w kieszeni, przeszedł bowiem przez wszystkie sita eliminacji, począwszy od gry on-line, przez internet. Ten magister księgowości zdobył nie tylko pieniądze, ale i sławę. Napisał nawet książkę zatytułowaną „Jak pokerzysta-amator z 40 dolarów zrobił 2,5 miliona”. Ma własny program w radiu i oczywiście nadal grywa w pokera. W Stanach Zjednoczonych stał się kultową postacią. Któż nie marzy, by iść jego śladem?
Dla Rylik World Series of Poker w Vegas będzie największym wyzwaniem w krótkiej karierze.

– Wiem, że w końcu przyjdzie taki turniej, w którym odpadnę jako jedna z pierwszych. Na razie dobrze mi idzie. Jestem Lucky Girl. Przetarciem przed Las Vegas będzie Party Poker World Open w Londynie. Sprawdzę się na tle absolutnej światowej czołówki. Staram się bawić grą, nie odczuwam presji. Przygotowuje się. Gram z komputerem, za pomocą specjalnego problemu. Wolałabym ze znajomymi, ale nie mam na to czasu – opowiada Polka, która grą – wydawać by się mogło – przeznaczoną dla facetów, zainteresowała się przez zupełny przypadek.

– Pracuję dla stacji TVN, w której robię reportaże o sportowcach. Kiedyś robiłam program o pokerze, chciałam pokazać go od innej strony, udowodnić, że to nie jest sport, który kojarzyć się musi tylko z ciemną, zadymioną salą. PartyPoker zaproponowało mi wzięcie udziału w jakimś turnieju. Odparłam: z chęcią, ale ja nie umiem grać (śmiech). Zgodzili się. Mam to szczęście, że nie inwestuję własnych pieniędzy. Mam sponsora, właśnie firmę PartyPoker i dzięki temu mogę grać w dobrych turniejach. Na dodatek to co wygram – jest moje. Ja mam się bawić – uśmiecha się.
Ale na tej zabawie już nieźle zarobiła. – Udało mi się wygrać kilkanaście tysięcy euro. Można sięgnąć nawet po parę milionów, tyle że dla mnie pieniądze nie są tak wielką motywacją. W ringu też nigdy o nich nie myślałam – tłumaczy Rylik.

Reklama


Aga, nie boksujemy!

Polska pokerzystka to niespokojna dusza. Latała F-16, brała udział w show „Taniec z gwiazdami”, rzucała młotem, grała w golfa, nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu nawet przez chwilę.

– Do pokera zniechęciło mnie na początku… słownictwo. W świecie pokerowych zagrywek dużo jest takiej grypsery. Kiedyś, zaczynając, chciałam przeczytać jakiś artykuł, a nie rozumiałam nawet słowa. Niepotrzebnie tak piszą, ludzi może to odstraszać – argumentuje.

Z drugiej strony – poker to prosta gra. – Opanować zasady można nawet w jeden dzień. Najważniejsze jest obranie strategii i ta cała zabawa z przebijaniem. Element szczęścia jest również istotny. Kiedyś miałam mniejszą wiedzę, kto, co i ile. Trochę się nauczyłam i teraz staram się to wykorzystać. Dużo doświadczeń zebrałam w Wiedniu. Siedziałam przy stole po kilkanaście godzin i sama się zastanawiałam, jak ja to wytrzymuję. Na szczęście nie palę, bo tam nie było wolno. To niezła szkoła. Można dużo grać w Internecie, ale to nie to samo – tu widzisz reakcje ludzi. Nie mam żadnych trików, trzeba zachować powagę, tę całą „pokerową minę”. Bałam się na początku, że parsknę śmiechem. Bo wie pan co? Jak ktoś mi patrzy w oczy, to robię zeza. Ale po boksie mam psychiczne przygotowanie. Jestem twarda, trzymam emocje na wodzy. Nie daje adrenalinie dojść do głosu. No i mam ten feeling, idzie mi. Czuję, kiedy się wycofać. Gdy zaczynam grać zbyt agresywnie, mózg mówi: Aga, nie boksujemy! – opowiada.


Rekordowy Gold

Popularność turnieju w Vegas opiera się na olbrzymiej dostępności. Przykład Moneymakera pokazuje, że po główną nagrodę może sięgnąć każdy. Jeśli ktoś ma więcej pieniędzy, nie musi tułać się po tzw. salach pokerowych w internecie, ani – jak Rylik – mieć sponsorów. Wystarczy, że wpłaci 10 tysięcy dolarów wpisowego… Chętny? Nie? No to może jednak rzeczywiście spróbować sił w internecie, choćby na stronie PartyPoker.com. Przy szczęście, do WSOP można awansować za dolara!

Ile do wzięcia będzie w Las Vegas w tym roku, jeszcze nie wiadomo. Jak w przypadku wszystkich turniejów pokerowych, kasyno pobiera od 6 do 10 procent opłaty za wejście. Reszta tworzy pulę nagród. Dlatego im więcej graczy, tym większa wygrana. W 2005 roku 52 818 610 dolarów puli wygranych w Main Event zostało podzielone na 560 graczy.

Całe to szaleństwo zaczęło się 40 lat temu, a startował zaledwie siedmiu gości. Był sobie taki facet z San Antonio, Tom Moore, który w hotelu Holiday w Reno zaprosił kilku gości do gry. Stawki, patrząc z perspektywy dzisiejszych pokerzystów w Vegas, były śmieszne. Można było zgarnąć około dziesięciu tysięcy zielonych. Człowiek, który wówczas wygrał, Crandell Paddington wchodził do najlepszej dziesiątki turnieju osiem razy, co pozostało rekordem do dzisiaj.
Wspomniany Moneymaker nie wygrał w Vegas najwięcej. Rok później Greg Raymer skasował 5 milionów. Poprawił to Jeo Hachem – zgarnął w 2005 roku 7,5 milionów. Kolejny facet z dobrym nazwiskiem do wygrywania, Jamie Gold dwa lata temu sięgnął po 12 milionów. Hollywoodzki agent rodem z Malibu pokonał 8772 śmiałków. Przed rokiem Jerry Yang zarobił „tylko” 8,2 miliona. Od wygranej sumy trzeba oczywiście zapłacić podatek. Ale czy to ma jakieś znaczenie?

Reklama

Nie ma jednej zwycięskiej strategii, ale może warto, tak jak robił to Moneymaker, próbować przetrwać każdy kolejny dzień. Nie wariować, kiedy stos żetonów rośnie. Na końcu czeka słynna bransoletka dla zwycięzcy WSOP i kupa forsy. Trzymajmy kciuki za Agnieszkę!

Najnowsze

Anglia

Angielska federacja zamieściła ogłoszenie o pracę na stanowisko… selekcjonera

Damian Popilowski
6
Angielska federacja zamieściła ogłoszenie o pracę na stanowisko… selekcjonera

Komentarze

0 komentarzy

Loading...