post Avatar

Opublikowane 23.11.2019 10:36 przez

Michał Kołkowski

Na półmetku poprzedniego sezonu zasadniczego Lechia Gdańsk cieszyła się reputacją największej rewelacji rozgrywek i wyrastała pomału na jednego z głównych kandydatów do tytułu mistrzowskiego. Biało-zieloni przewodzili ligowej tabeli, mieli na koncie aż 31 punktów i całkiem okazały bilans bramkowy 25:15, popsuty tak naprawdę głównie porażką 2:5 z Wisłą w Krakowie. Dziś, w analogicznym momencie sezonu, sytuacja nie wygląda tak różowo. Podopieczni Piotra Stokowca wypadli nawet poza ligowe TOP8 i mają w dorobku zaledwie 21 punktów, choć przed startem rozgrywek kadra zespołu sprawiała wrażenie mocniejszej niż rok temu. Pięć ostatnich meczów Lechii to trzy porażki i dwa remisy – bilans, który można podsumować tylko jednym słowem: kryzys.

Dziś o 20:00 gdańszczanie podejmują przed własną publicznością ŁKS. Mecz z łódzkim beniaminkiem to jedna z najłatwiejszych okazji do przełamania złej passy, jakie można sobie wyobrazić, nawet biorąc pod uwagę, że podopieczni Kazimierza Moskala pierwszego starcia z Lechią nie przegrali i zaprezentowali się na tle zdobywców Pucharu Polski z całkiem przyjemnej strony. Z drugiej strony – biało-zieloni są ekipą z ambicjami. Nie powinni liczyć na gorszy dzień przeciwnika, lecz koncentrować się na własnej postawie.

Tymczasem od pewnego czasu Lechia wygląda na drużynę, która zatrzymała się w rozwoju. Broni gorzej niż przed rokiem, no i atakuje mniej skutecznie. Zastanowiliśmy się nad powodami gorszej postawy gdańszczan w ostatnich tygodniach, no i wyszło nam pięć podstawowych kwestii.

NIEZNOŚNE CWANIACTWO

Od dłuższego czasu cwaniakowanie, tak typowe dla nadmorskiej ekipy, obraca się tak naprawdę przeciwko niej. Najbardziej wymownym przykładem straty punktów z tego powodu są oczywiście derby Trójmiasta, zremisowane 2:2 pomimo dwubramkowego prowadzenia. Na początku drugiej połowy spotkania z pogrążoną w kryzysie Arką podopieczni Piotra Stokowca mieli przeciwnika na deskach, kompletnie zamroczonego, a jednak z sobie tylko znanych powodów pozwolili mu dojść do siebie. Skończyło się to tak, że sami dostali w cymbał i zremisowali wygraną już praktycznie batalię. Lechiści na własne życzenie wpakowali się wtedy w tarapaty – Arka gubiła się za każdym razem, gdy była dociskana. Tymczasem goście postawili na głęboką defensywę w okolicach własnej szesnastki, żenującą grę na czas i chaotyczne wybijanie piłki jak najdalej. No i żółto-niebiescy dostali skrzydeł.

– Mamy wnioski do wyciągnięcia. Przychodzi 75. minuta i dostajemy paraliżu umysłowego. Zaczynają się trząść łydki i gramy wtedy mało stabilnie i irracjonalnie. To nas trochę weryfikuje i powtórzenie wyniku z ubiegłego sezonu będzie niezwykle trudne – komentował ten fenomen Piotr Stokowiec. Co wydaje się być tłumaczeniem dość naiwnym, bo Lechia to zespół doświadczony, złożony niemal wyłącznie z zawodników ogranych na najwyższym poziomie. Komu tam się niby trzęsą nogi? Sobiechowi, Kuciakowi, Augustynowi, Paixao, Peszce? To jakaś bzdura.

Prawda jest taka, że minimalizm i zamiłowanie do wygrywania spotkań jak najniższym nakładem sił to specjalność zakładu Piotra Stokowca. I ten pierwszy punkt na naszej liście stanowi jednocześnie kamyczek do ogródka szkoleniowca biało-zielonych.

Wystarczy prześledzić, jakie zmiany robi Stokowiec w trakcie meczów. 86 minuta starcia z Cracovią, Lechia broni remisu, wchodzi Mario Maloca w miejsce Lukasa Haraslina. Efekt? „Pasy” wygrywają 1:0 po bramce w doliczonym czasie gry. 74 minuta gry przeciwko Arce, trener wpuszcza na boisko Tomasza Makowskiego w miejsce Artura Sobiecha, minutę później gdynianie zdobywają kontaktowego gola. Takich przypadków jest sporo. W ogóle Stokowiec ma wręcz bzika na punkcie kondycji swoich zawodników. Gdy Lechia strzeliła gola na 2:0 we wrześniowym starciu z dziadującą w dolnej połówce tabeli Koroną, szkoleniowiec natychmiast zdjął z boiska największe gwiazdy swojej ofensywy – Artura Sobiecha i Lukasa Haraslina. I jak ta Lechia ma złapać wiatr w żagle, skoro kluczowi zawodnicy nie dostają okazji, żeby sobie po prostu postrzelać ze słabo dysponowanym rywalem, żeby po prostu nacieszyć się grą?

ekstraklasa-2019-11-23-06-11-15

NIESKUTECZNOŚĆ

Jedenasta kolejka, Lechia podejmuje u siebie Zagłębie Lubin i przegrywa 1:2. Współczynnik spodziewanych goli (xG) wynosi u gości zaledwie 0,59. U gdańszczan… aż 2,64 (piąty wynik w całym sezonie ligowym, biorąc pod uwagę wszystkie kluby). Trzynasta kolejka, Lechia remisuje przed własną publicznością z Górnikiem Zabrze 1:1. Współczynnik xG rywali – 1,22. U podopiecznych Stokowca jest to aż 2,19 spodziewanego gola. Takie przykłady można naprawdę mnożyć. Piąta kolejka, zawstydzająca porażka z Rakowem Częstochowa 1:2 na wyjeździe. Obiektywnie rzecz biorąc – bardzo kiepski mecz Lechii i raczej zasłużona strata punktów. Ale współczynnik xG dla ekipy biało-zielonych wynosił wtedy aż 1,73.

Oczywiście – jak to w futbolu bywa – zdarzały się też mecze, gdy los oddawał Lechii to, co zabierał w innych spotkaniach. Niemniej jest w gdańskim zespole paru zawodników, którzy naprawdę muszą przemyśleć swoją postawę pod bramką przeciwnika.

Przede wszystkim mowa tutaj o Lukasie Haraslinie, który rok temu był uznawany za najlepszych zawodników w lidze, a dzisiaj coraz bliżej mu do statusu piłkarza najbardziej irytującego. Haraslin cały czas jest doskonałym dryblerem, potrafi wygrywać pojedynki, ustawić się pod faul, zrobić zawieruchę na skrzydle i wparować w szesnastkę. Ale jego skuteczność jest godna pożałowania. Kiedy trzeba uderzyć, Haraslin szuka partnerów. Kiedy kolega stoi niepilnowany i krzyczy: „Podaj!”, Słowak tłucze bez sensu na bramkę, albo szuka jeszcze jednego, zupełnie zbędnego zwodu. Liczby w tym przypadku brutalnie obnażają prawdę – jeden gol po czternastu rozegranych meczach to bilans wyjątkowo nędzny, zwłaszcza gdy mówimy o piłkarzu, od którego mamy prawo oczekiwać naprawdę dużo.

Zresztą – nie tylko Haraslin jest tutaj winowajcą. Sobiech, fakt, robi swoje i ma już w dorobku sześć trafień. Ale reszta? Sławomir Peszko miał krótki okres eksplozji strzeleckiej formy i przełożyło się to na trzy ligowe gole. Poza nim, tylko… środkowy obrońca, Michał Nalepa przekroczył na razie szaloną granicę jednego trafienia w Ekstraklasie. Obrazu nędzy i rozpaczy dopełniają niektóre stałe fragmenty gry, które przestały być istotną bronią w gdańskim arsenale – Lechia wykonała w tym sezonie 85 dośrodkowań z rzutów rożnych, co nie przełożyło się na ani jedno trafienie.

SPADEK JAKOŚCI W DEFENSYWIE

Teoretycznie go nie widać – Lechia po piętnastu meczach ligowych ma 15 goli w plecaku, podobnie było w zeszłym sezonie. Ale jeżeli bliżej się przyjrzeć postawie biało-zielonych, to jednak spadek jakości jest widoczny. Lechii udało się dotychczas zachować czyste konto w zaledwie trzech ligowych meczach. Z Koroną Kielce (2:0), Wisłą Kraków (0:0) i ŁKS-em (0:0). Nie dość, że mówimy o starciach z – co tu kryć – najgorszymi ekipami tego sezonu, to na dodatek dwóch tych spotkań Lechia nawet nie dała rady wygrać. Nędza.

Zdarzały się Lechii przyzwoite spotkania w defensywie, których nie udało się zakończyć z czystym kontem, to też należy oczywiście odnotować. W sierpniu gdańszczanie pokonali Wisłę Płock 2:1, ale „Nafciarze” w tamtym spotkaniu naprawdę niewiele zaszumieli w okolicy bramki biało-zielonych. Podobnie było w szóstej kolejce, gdy Lechia zremisowała u siebie 1:1 ze Śląskiem Wrocław, a współczynnik xG ekipy z Dolnego Śląska wyniósł zaledwie 0,46. Jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu, że w ubiegłym sezonie ekipa Stokowca jako całość broniła się znacznie lepiej. Po piętnastu ligowych kolejkach miała za sobą aż siedem meczów bez utraty gola. Z atakiem było różnie, ale neutralizowanie przeciwników wychodziło naprawdę nieźle.

Regres w tym elemencie gry trudno tak po prostu połączyć ze spadkiem formy poszczególnych zawodników. Nalepa i Augustyn indywidualnie wciąż należą do grona czołowych stoperów w lidze. Ten drugi jest trochę mniej stabilny, ale miał okres wręcz zaskakująco dobrej formy. Kuciak trzyma poziom, Mladenović to zawodnik po prostu klasowy. Gorszy czas przeżywa Karol Fila, ale i o nim nie można powiedzieć, by totalnie odstawał formą. A jednak coś się ewidentnie pogmatwało. Stokowiec nadal zwraca uwagę przede wszystkim na kwestie psychologiczne, a nie czysto boiskowe. – Poprzedni sezon był dla nas bardzo dobry i to naturalne, że występuje zjawisko zatrucia złotem, takiego samozadowolenia. Być może właśnie coś takiego nas spotkało, przez co w podświadomości zabrakło nam determinacji. Nie wierzę, że zawodnikom się nie chce, to ludzka natura. Myślę jednak, że wracamy do korzeni, do tego, co było dla nas najważniejsze rok temu i jesteśmy w stanie wrócić do dobrej gry. Mam poczucie, że mamy kontrolę nad tym, co się dzieje. Wiemy nad czym musimy pracować – powiedział trener, cytowany przez portal lechia.net, podczas przedmeczowej konferencji prasowej.

[etoto league=”pol”]

BRAK GŁÓWNEGO KREATORA GRY

Kluczowe podanie to takie, po którym pada strzał na bramkę przeciwnika. Albo które „odcina” defensywę rywala od akcji. Dominik Furman zagrał w tym sezonie już 49 tego rodzaju piłek. Dani Ramirez ma ich w dorobku 48. Filip Starzyński zanotował 41 kluczowych podań, Petr Schwarz 33, Sergiu Hanca 33, Kamil Jóźwiak 32… Można tak wyliczać, wyliczać i wyliczać. A jak głęboko trzeba się dokopać, by natrafić na tej liście nazwisko piłkarza Lechii Gdańsk? Do trzydziestego ósmego miejsca, które w tej chwili zajmuje Lukas Haraslin ze swoimi szesnastoma kluczowymi podaniami. Następni z ekipy biało-zielonych są Mladenović (15 KP) oraz Sobiech (14 KP).

Nie trzeba wielkiej przenikliwości, by dostrzec, że brakuje w tej wyliczance ofensywnych pomocników.

Lechia nie ma w tej chwili w swojej ekipie ani jednego ofensywnego pomocnika, który gwarantowałby naprawdę wysoki poziom kreatywności. Flavio Paixao – choć to raczej podwieszony napastnik – jest już ewidentnie po drugiej stronie rzeki i rozgrywa jedną z najgorszych rund od czasu swoich przenosin na polskie boiska. Zatracił już resztki szybkości i nie potrafi rozrywać szyków defensywnych tak skutecznie jak dawniej. Z kolei Rafał Wolski wciąż nie umie znaleźć optymalnej formy po kolejnych kontuzjach, które tak okrutnie wyhamowały jego karierę. Stokowiec naprawdę stara się go odbudować – ostatnio 27-latek wskoczył do pierwszego składu Lechii, wcześniej regularnie pojawiał się na boisku z ławki rezerwowych. Ale na razie były zawodnik Legii Warszawa nie potrafi się odwdzięczyć trenerowi dobrą grą. Udało mu się do tej pory posłać tylko pięć kluczowych podań. To o siedem mniej od Pawła Wszołka, który w lidze gra od października.

Gdansk, 14.09.2019 EKSTRAKLASA PILKA NOZNA MECZ Lechia Gdansk - Lech Poznan POLISH LEAGUE FOOTBALL GAME Lechia Gdansk - Lech Poznan NZ rafal wolski , FOT. WOJCIECH FIGURSKI / 400mm.pl

Formy nie odbudował wciąż Maciej Gajos, prezentujący się najwyżej przeciętnie. A na postawę Patryka Lipskiego to już w ogóle trzeba spuścić zasłonę milczenia. – To jest trudniejszy moment w mojej karierze, jestem tego świadomy – mówił w Radiu Gdańsk sam zawodnik.

Efekt jest taki, że Artur Sobiech według wyliczeń EkstraStats miał w pierwszej rundzie tylko pięć klarownych okazji do zdobycia gola z gry, z których wykorzystał aż 80%. Dla porównania – Christian Gytkjaer miał takich szans czternaście, Igor Angulo tyle samo. Trudno oczekiwać od snajpera Lechii cudów, gdy jest on praktycznie pozbawiony naprawdę dogodnych piłek ze strony partnerów. Jako się rzekło – najmniej winy ponosi tutaj Haraslin, mimo wszystkich swoich wad i irytujących manier. Ofensywni pomocni i pozostali  skrzydłowi mogą już mieć sobie sporo do zarzucenia. Zresztą – summa summarum, dziewiątka Lechii ma aż 47% udziału w dorobku bramkowym swojego zespołu. To czwarty wynik w lidze.

Oczywiście tutaj pojawia się od razu zagwozdka na zasadzie: „Co był pierwsze, jajko czy kura?”. Pytanie, które trzeba pozostawić otwartym. Lechia gra tak siermiężnie, bo jej ofensywni zawodnicy dają ciała, czy może jednak ofensywni zawodnicy dają ciała, bo Stokowiec preferuje siermiężne granie?

NIE DO KOŃCA UDANE TRANSFERY

Okienko letnie w wykonaniu Lechii na papierze wyglądało naprawdę przyzwoicie – do Gdańska trafili zawodnicy sprawdzeni, ciekawi. Nie pokuszono się o żadne transferowe hity, prawda, ale jednak wzmocniono zespół w sposób istotny na kilku newralgicznych pozycjach. Kadra biało-zielonych mogła bez wątpienia przed startem rozgrywek uchodzić za jedną z najmocniejszych i najrówniejszych w całej lidze. Tymczasem dziś Piotr Stokowiec przebąkuje już o palącej potrzebie kolejnych wzmocnień, bo te letnie, co tu kryć, szału w Gdańsku nie zrobiły.

Nie bez kozery oceniając letnie transfery ekstraklasowych ekip wystawiliśmy Lechii nędzną dwójkę z plusem.

Uzasadniając to tak: „Okazało się, że Piotr Stokowiec niekoniecznie ma odpowiedni zestaw kluczy, by naprawić Macieja Gajosa. Że Mario Maloca to już nie jest ten „generał” z pierwszego pobytu na Wybrzeżu, choć on ma o tyle trudniej, że zdrowie dokucza, a Nalepa z Augustynem wyjątkowo zgrali się w poprzednim sezonie. Że Żuk, a także Kobryń i Chrzanowski, którzy wrócili z wypożyczeń, to ciągle co najwyżej melodia przyszłości, choć wątpliwa. I przede wszystkim, że Żarko Udovicić, najlepszy skrzydłowy poprzedniego sezonu, nad morzem dostaje małpiego rozumu. Serbowi odwaliło już dwa razy, a gdy akurat nie był zawieszony, też nie prezentował się tak dobrze, jak w barwach Zagłębia Sosnowiec. Na dokładkę doszedł pech (kontuzja Mihalika) i dostajemy obraz, który jest poniżej naszych oczekiwań z latach”.

Cieszyć się mogą w Gdańsku właściwie tylko z przyzwoitej formy Peszki, choć doświadczony skrzydłowy – jak to u niego bywa – gra falami, kilka doskonałych spotkań przeplatając serią przeciętnych występów. Poza tym – albo średniawka, albo kompleta klapa, tak jak ze wspomnianym Udoviciciem, który ma na koncie jednego gola, a dwie czerwone kartki.

screencapture-207-154-235-120-admin-2019-11-23-09_38_18

***

Nie wygląda to najlepiej. Piotr Stokowiec zapewnia, że drużynie potrzeba w tej chwili wyłącznie zwycięstwa na przełamanie i to pozwoli już zawodnikom uzyskać komfort psychiczny, co zaowocuje powrotem na właściwe tory. Może i tak, ostatecznie biało-zielonym zdarzyło się już w tym sezonie zanotować serię czterech ligowych zwycięstw z rzędu, na którą złożyło się pokonanie Piasta Gliwice, Lecha Poznań, Korony Kielce i Legii Warszawa, a zatem całkiem mocnych przeciwników.

Niemniej – pewna refleksja trenera na temat własnej pracy także jest tutaj wymagana. Lechia z całą pewnością nie jest dzisiaj zespołem mocniejszym niż rok temu, a kto się nie rozwija, ten się cofa i to po prostu widać po pozycji biało-zielonych w tabeli.

MICHAŁ KOŁKOWSKI

fot. 400mm.pl

dane statystyczne: EkstraStats

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
WeszłoTV
04.04.2020

STAN FUTBOLU. Mroczek: „Zwróciliśmy się do miasta, by obniżyć finansowanie klubu o 50%”

Jak co sobotę – zapraszamy na Stan Futbolu. Tym razem w programie Krzysztofa Stanowskiego łączenia z Jarosławem Mroczkiem (prezesem Pogoni Szczecin) i Euzebiuszem Smolarkiem (prezesem Polskiego Związku Piłkarzy). Czasy mamy arcyciekawe, więc z takimi gośćmi tematów to omówienia na pewno nie zabraknie. 
04.04.2020
Weszło Extra
04.04.2020

Zbrodnia bez kary. Jak legendarny bramkarz utopił swojego kumpla

Franjo Glaser to znacząca postać w dziejach bałkańskiego futbolu. W latach trzydziestych i czterdziestych minionego stulecia mógł on uchodzić nie tylko za najlepszego bramkarza w Jugosławii, ale i w całej Europie. Dzięki sportowej postawie szybko zyskał sławę i powszechny szacunek, stał się w swoim kraju wielką gwiazdą. Gwiazdy zaś, co tu kryć, miewają swoje humory […]
04.04.2020
Weszło
04.04.2020

Niespotykanie spokojny człowiek

Rafał Grzyb to uosobienie solidnego ligowca. Rzadko schodził poniżej przyzwoitego poziomu i rzadko wchodził na poziom ponadprzeciętny. Rozegrał 313 meczów na boiskach Ekstraklasy w dwóch klubach przez 11,5 sezonu. Cenili go właściwie wszyscy szkoleniowcy, z którymi przyszło mu współpracować. Po zakończonej karierze, wylądował w sztabie Jagiellonii jako asystent trenera. A przy tym wszystkim, ten człowiek […]
04.04.2020
Weszło
04.04.2020

Legia chce ciąć o połowę, piłkarze bez entuzjazmu, ale targów nie będzie

– Z naszych informacji wynika, że klub faktycznie zaproponował graczom redukcję pensji o połowę, zresztą zgodnie z uchwałą Rady Nadzorczej Ekstraklasy. Reakcja? Entuzjazmu ze strony piłkarzy nie było, ale z tego co wiemy, klub nie zamierza się targować: 50, 40 czy 30 proc. Rozmowy toczą się w kierunku przekonania graczy, że 50 proc. pozwoli Legii […]
04.04.2020

HEJT PARK LIVE OD 21:00 – QUEBONAFIDE I SMOKOWSKI

Gościem Tomasza Smokowskiego w Hejt Parku na Kanale Sportowym będzie dziś Quebonafide. W dawnych czasach przed koncertami lubił pokopać z fanami na orlikach. Deklarował też, że chce wysłać Arsenal Londyn i kazać im grać w baseball. W swoich tekstach zgrabnie nawiązuje do wielu postaci piłki – Wojciecha Szali, Jakuba Koseckiego czy ostatnio Mariusza Jopa. Co […]
03.04.2020
Weszło
03.04.2020

Jak UEFA będzie naciskać, to skończy z Szachciorem Soligorsk w Lidze Mistrzów

Wiosna 2021, europejskie puchary wreszcie wracają. Na razie co prawda tylko Liga Mistrzów, ale i tak super, kto by przecież tęsknił za Ligą Europy – nikt, nawet jeśli pandemia trwałaby 10 lat, wówczas powrót LE byłby tylko ciekawostką, zresztą niezbyt ciekawą. W każdym razie: następuje łączenie ze stadionem, na którym nie ma ludzi, ale są […]
03.04.2020
Bukmacherka
03.04.2020

Weekend z Counter-Strikiem i walką Polaków o mistrzostwo Europy. Postaw na esport w Superbet

W czasach deficytu czysto sportowych emocji warto przyjrzeć się bliżej temu, co dzieje się na wirtualnych arenach. Rywalizacja w esporcie trwa w najlepsze, a na emocjonujący weekend przed monitorem komputera zaprasza legalny bukmacher Superbet, który przygotował bogatą ofertę dotyczącą najbliższych spotkań w prestiżowych rozgrywkach.  Counter Strike’owa Liga Mistrzów Trzeciego kwietnia, punktualnie o 18:25 rozpoczną się […]
03.04.2020
Weszło
03.04.2020

Gdzie tną, gdzie zwalniają, a gdzie spokój? Jak na pandemię reagują w największych ligach

Tu zwalniają pracowników klubu, tam tną pensje piłkarzy o 70 procent, gdzie indziej zawodnicy zrzekają się swoich poborów na cztery miesiące dając klubowi zaoszczędzić prawie sto milionów euro. Czasami trudno się w tym wszystkim połapać, dlatego przeanalizowaliśmy, co w temacie koronawirusa zrobiły lub planują zrobić kluby z największych lig europejskich. Zebraliśmy dziesiątki różnych podejść w […]
03.04.2020
Weszło
03.04.2020

Biznes po gdyńsku: jeden celny strzał Serrarensa kosztuje około 90 tysięcy złotych

To, że Arka ma problemy finansowe – żadna sensacja. Pisaliśmy o tym już dawno, ostatnio te informacje się tylko potwierdzają, jak w wywiadzie Michała Nalepy dla Przeglądu Sportowego, który jasno stwierdził: klubowi grozi bankructwo. Zresztą to można było przewidzieć. Kiedy? Na przykład wtedy, gdy składano podpis pod kontraktem Fabiana Serrarensa, który zagwarantował mu 60 tysięcy […]
03.04.2020
EuroJackpot
03.04.2020

Co wybrać: rekord transferowy, zapasy dżemu czy ratunek dla ligowców?

Jak zwykle spoglądamy na kumulację EuroJackpot z nadzieją, że to jest ten dzień, to jest ten moment. Pomarzyć zawsze można, prawda? Z całą pewnością po zgarnięciu ogromnej sumki w ramach kumulacji udalibyśmy się na szalone zakupy. Oczywiście zakupy z podtekstem futbolowym, my już po prostu tak mamy. No dobra? To na co można wydać 405 […]
03.04.2020
Weszło
03.04.2020

STANOWISKO 3# – ujawniamy zarobki piłkarzy w polskich klubach

Czy w polskiej piłce przepłaca się piłkarzy? Ile nasze kluby wydają na pensje zatrudnianych przez siebie zawodników? Dlaczego części graczy, którzy zarabiali nad Wisłą krocie, w ogóle nie poznalibyśmy nawet w autobusie? Jakie były największe absurdy w przetrwanianiu pieniędzy? Krzysztof Stanowski ujawnia zarobki piłkarzy w polskich klubach. Żadnego owijania w bawełnę. Konkretne liczby, konkretne cyferki, […]
03.04.2020
Weszło
03.04.2020

UEFA grozi palcem. Chcesz przedwcześnie skończy sezon? Możesz powoli żegnać się z pucharami

Wczoraj liga belgijska jako pierwsza postanowiła zakończyć sezon, uznając tabelę po ostatniej rozegranej kolejce za wiążącą. Kluby miały klepnąć tę decyzję 15 kwietnia – z przecieków wynikało, że to formalność. Ale sytuacja, jak ostatni lubi, zrobiła się dynamiczna. Wszystko za sprawą listu, który wysłała dzisiaj do klubów UEFA. Co się w nim znalazło? Ano groźba […]
03.04.2020
Włochy
03.04.2020

„Powrót Serie A to będzie absolutny chaos. Po co nam to?”

Pandemia trwa i nie zanosi się na to, by wkrótce miała dobiec końca. Nic zatem dziwnego, że w kolejnych ligach – nie wyłączając Ekstraklasy – coraz częściej zaczyna się spekulować o możliwości powrotu na boisko w ramach jakiegoś wyjątkowego trybu, ze specjalnymi obostrzeniami. Nawet we Włoszech, gdzie koronawirus najstraszliwiej się rozprzestrzenił, podnoszą się już nieśmiałe […]
03.04.2020
Weszło
03.04.2020

QUIZ: Czy pamiętasz wszystkich polskich finalistów wielkich imprez XXI wieku?

Czy wymienisz wszystkich polskich finalistów wielkich imprez XXI wieku? Czy pamiętasz kto w ostatniej chwili wskoczył do kadry Jerzego Engela? Kto był w szoku, że Paweł Janas zabrał go do Niemiec? Kto siedział na końcu ławki u Beenhakkera, a kto u Nawałki i Smudy? Jeśli gdzieś się pomylicie – nie wińcie nas, tylko na przykład […]
03.04.2020
Weszło
03.04.2020

Facet czyta „365 dni” Lipińskiej, odcinek 2: Ekskluzywne… porwanie

Koniec żartów – Laura została porwana. W sumie stało się to jeszcze pod koniec pierwszego rozdziału, ale wybaczcie, nie chciałem tego zdradzać, żeby mocniej rozpocząć część drugą. Ja wiem, że w tym miejscu bardziej politycznie poprawni przejęli się losem tej biednej alkoholiczki. Myślicie, że pewnie oprawca-psychopata trzyma ją w ciasnej piwnicy z opaską na oczach, […]
03.04.2020
Weszło
03.04.2020

Piękni, niespełna dwudziestoletni. 60 gwiazd przyszłości

Każdy z nich jeszcze przez przynajmniej dwa kolejne sezony mógłby pełnić rolę młodzieżowca w ekstraklasowym klubie, ale coś nam mówi, że żadnemu z nich, przynajmniej w takim okresie, szukanie szczęścia w naszej lidze nie grozi. Już dziś siedzą przy stole dla dorosłych, będąc częścią wielkiej piłki, czasami nawet rozdając w niej karty. W najgorszym wypadku […]
03.04.2020
Weszło
03.04.2020

Afery? Jakie afery? Jako prezes PZPN nie mam się czego wstydzić

— Donosy szły na mnie, różne cuda. Przecież gdyby tylko cokolwiek na mnie mieli, gdybym miał odrobinę brudu za paznokciem, to wyprowadziliby mnie w błysku fleszy w kajdankach i byłaby sensacja na całą Europę. Ale nic na mnie mieli. Zająłem się z moją ekipą pracą i w dalszym ciągu uważam, że nie mam się czego […]
03.04.2020
Bukmacherka
03.04.2020

5000 zł nagród, freebet i 1000 zł bonusów – turniej CS’a z eWinnerem!

Przed nami historyczne wydarzenie – pierwszy turniej Counter Strike’a, który zorganizuje legalny bukmacher eWinner! Na uczestników czekać będzie 5000 zł w puli nagród, natomiast na graczy – atrakcyjne bonusy i promocje. W zawodach wystartuje ponad 100 zawodników, w tym wielokrotny mistrz Polski oraz ekipa PashyBicepsa! eWinner wie, jak zadbać o graczy w okresie, w którym […]
03.04.2020