post Avatar

Opublikowane 01.02.2019 11:56 przez

redakcja

Kariera Sebastiana Walukiewicza rozwija się modelowo. W młodym wieku wyjechał do Legii, w której rozwinął się piłkarsko i dojrzał życiowo. W odpowiednim momencie zamienił Warszawę, w której przebicie się byłoby trudniejsze, na Szczecin, gdzie w wieku 18 lat zadebiutował w Ekstraklasie i stał się odkryciem ligi. Po pół roku podpisał kontrakt z włoskim Cagliari, czyli klubem ani nie za małym, ani nie za dużym, w którym ma realną szansę na szybkie wskoczenie do składu. 

Dlaczego napalił się na Serie A i z jakich powodów w młodym wieku zamienił Legię na Pogoń? Dlaczego nie ma obawy, że Sebastiana zepsują pieniądze i jaką rolę w jego finansach odgrywa mama? Jakie wrażenie zrobiło na piętnastolatku zaproszenie na testy z Juventusu? Jaka była reakcja na najlepszą reklamę Ekstraklasy rundy jesiennej, czyli akcję Walukiewicz & Klimala? Poznajcie lepiej jednego z najzdolniejszych polskich piłkarzy.

Spodziewałeś się, że tak to wszystko szybko pójdzie?

Gdy odchodziłem z Legii do Pogoni Szczecin, miałem na celu, by moja kariera przyspieszyła. Podjąłem taki krok wiedząc, że w Pogoni dostanę szansę w pierwszym zespole na obozie i będę mógł powoli łapać doświadczenie w seniorach, ogrywać się. Ale też nic nie dostałem za darmo – to, czy będę w pierwszej drużynie, wcale nie było z góry pewne. Trener Skorża miał dopiero po obozie podjąć decyzję, czy nadaję się do pierwszego zespołu, czy jednak powinienem trafić jeszcze do rezerw. Na tyle dobrze się spisałem, że trener mnie zostawił, nawet byłem na ławce w pierwszym meczu przeciwko Wiśle Kraków. No i poszło.

Siadła ci na ambicję ta Legia, co?

Nie, nie wkurzyło mnie to wcale jakoś mocno. Dużo zawdzięczam Legii, spędziłem tam cztery fajne lata, wiele się nauczyłem. Tak naprawdę Legia była jedynym klubem, który mnie chciał, nie miałem wtedy innych perspektyw. To nie tak, że czułem się tam niedoceniony. Po prostu Legia nie dała mi szansy w pierwszym zespole, którą mogła dać Pogoń. Ale to też nie tak, że czułem się w Legii jednym z wielu. Po prostu nie miałem gwarancji, że dostanę szansę w pierwszym zespole. Przychodząc tutaj patrzyłem, jakie chłopaki łapią minuty w pierwszym składzie. Marcin Listkowski – 1998. Seba Kowalczyk – 1998. To też mnie skłoniło do wyboru Szczecina.

Na debiut nie musiałeś długo czekać, już w pierwszym sezonie miałeś szansę pokazania się.

A moim zdaniem finalnie nastąpiło to trochę późno. Wszystko za sprawą wyników, ale koniec końców jestem zadowolony, że tak się potoczyło. Można teraz zbierać owoce. Początkowo miałem debiutować już w drugiej kolejce w meczu z Piastem. Byłem przewidziany do gry z Cornelem Rapą na środku obrony, cały tydzień na treningu grałem w pierwszym składzie, ale dzień przed meczem trener Skorża przyszedł do mnie do pokoju i powiedział, że jednak zostanę jeszcze na ławce. Trener mówił, że to głównie przez barierę językową. Dziś sądzę, że jeszcze wtedy nie byłem gotowy, więc może dobrze się stało.

Nastawiłeś się na debiut w drugiej kolejce, przyszedł w trzydziestej. Przyjmowałeś to na spokojnie?

Wręcz przeciwnie, byłem bardzo niecierpliwy. Nawet rozmawiałem już z kolegami i pytałem, co robić, myślałem o wypożyczeniu do pierwszej ligi. Menedżer wybił mi to z głowy i tłumaczył, żebym został i się ogrywał, bo szansa w końcu przyjdzie.

Generalnie jesteś chyba w życiu niecierpliwy – najpierw ta szybka zamiana Legii na Pogoń, teraz transfer do Cagliari dopięty jeszcze zimą.

Nie wiem, czy to moja cecha, po prostu w obu przypadkach poszedłem za głosem serca. Rozmawiałem z chłopakami w młodzieżowych reprezentacjach i polecali mi Pogoń, głównie Marcin Stefaniak, z którym się najbardziej kumplowałem. Opowiadał mi, że w Szczecinie jest fajne szkolenie i dobra praca z młodzieżą. Cagliari? Na pewno chciałem wybrać klub z Serie A. Gdy pojawiało się zainteresowanie zagranicznych klubów, od początku mówiłem, że priorytetem są Włochy i mój menedżer pracował właśnie w tym kierunku. Wiem, że w Cagliari mogę mieć szansę grania już od samego początku, jeśli będę się dobrze prezentował na treningach.

Rzadko zdarza się klub, który nie ma żadnego stopera, o którym można powiedzieć: oto filar. Gra ich piątka, każdy w różnym wymiarze czasowym, nikt nie rozegrał w lidze więcej niż 60% minut.

Też na to zwróciłem uwagę, Jest pięciu stoperów i każdy dostał swoją szansę w Serie A. Jest wśród nich młody Romagna, co pokazuje, że nie boją się stawiać na obiecujących piłkarzy. Jest też paru doświadczonych, od których będę mógł się czegoś nauczyć. Fajna mieszanka.

Jedziesz tam z nastawieniem, by od razu walczyć o skład?

Tak, pojadę z bojowym nastawieniem, by od pierwszego dnia walczyć o miejsce w składzie. Chciałbym jak najszybciej grać, lecz deadline’u nie wyznaczam. Na razie o tym nie myślę. Staram się skupić na pracy w Pogoni, by osiągać jak najlepsze wyniki.

BELEK 23.01.2019 MECZ TOWARZYSKI --- FRIENDLY FOOTBALL MATCH: POGON SZCZECIN - ODENSE BOLDKLUB 0:1 SEBASTIAN WALUKIEWICZ FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Dlaczego uparłeś się akurat na Serie A?

Wybrałem ją dlatego, że liga włoska słynie z dobrych obrońców. Nie ma żadnego innego powodu. Jest tam też dużo Polaków, którym dobrze się potoczyło, więc myślę, że to dla nas dobry kierunek. Ale jak mówię – na razie koncentruję się na tym, by dokończyć swój pierwszy pełny sezon w seniorskiej piłce i dobrze się przygotować do mundialu U-20. Dzięki tej rundzie, dopnę swoje wszystkie sprawy – naukę, prawo jazdy, nauczę się języka – i wyjadę z czystą głową.

Podobno wziąłeś już na obóz książki do nauki włoskiego.

Tak, wziąłem. Lekcje zaczynam jak wrócę z Turcji.

Jak idzie?

Non parlo italiano! Parę wyrazów już łapię. Iker Guarrotxena coś mi co chwilę podpowiada.

A angielskim jak stoisz?

Brałem teraz lekcje, ale szczerze mówiąc jest średnio. Dogadam się. Dużo rozumiem, słabiej z mówieniem. Przycisnę jednak bardziej z włoskim – wiadomo, jadę do Włoch, więc ten język przyda się bardziej.

Prawko na jakim etapie?

Ostatnim. Jak wrócę z obozu, podchodzę do egzaminu.

Nie ma obawy, że zepsują cię duże pieniądze zarabiane w młodym wieku, bo… nie dysponujesz nimi sam.

Zarabiam od piętnastego roku życia i od tego czasu wszystkie pieniądze przechodzą na konto mojej mamy, która zawsze ich pilnowała i przelewała mi na drobne rzeczy. Dlatego jak ktoś mnie pyta, na co wydałem swoją pierwszą pensję, mogę odpowiedzieć, że na życie codzienne i jedzenie. Ten system trwa do teraz. Myślę, że mi to pomaga. Mama odkłada pieniądze i wysyła, żebym miał na życie, ale gdy coś mi się podoba i chce to kupić – po prostu jej mówię i przesyła mi odpowiednią pulę. Myślę, że to jest OK. Tak się umówiliśmy i tak jest.

Do kiedy będzie to trwało?

Mamy takie zobowiązanie do dwudziestego roku życia, ale zobaczymy, jak się to potoczy.

Nie boisz się, że jak już miniesz dwudziesty rok życia polecisz na grubo?

Nie. Myślę, że jestem na tyle ogarnięty w tym temacie, że sobie z tym poradzę. Zarabiam pieniądze od piętnastego roku życia, więc na spokojnie.

Zdarza się, że chcesz coś kupić, ale mamie się nie spodoba i blokuje?

Nieee, nie ma takich sytuacji. Wiadomo, to moje pieniądze, ale staram się nie szaleć i coś odkładać. Zawsze dochodzimy z mamą do kompromisu.

Tak generalnie od dawna jesteś chyba dość samodzielnym gościem. W młodym wieku ruszyłeś do internatu, a wcześniej dużo czasu musiałeś spędzić bez rodziców, którzy pracowali poza domem.

W ogóle nie miałem czegoś takiego, że jestem w internacie i tęsknię za domem, za rodzicami. Wręcz cieszyłem się, że wyjeżdżam i będę mógł mieszkać z kolegami. Tata zawsze pracował zagranicą, mama w Szczecinie, więc się z nimi rzadko widywałem. Najwięcej czasu spędzałem z babcią, u której mieszkał też mój kuzyn i ciocia. Gdy byłem mniejszy, zawsze mnie odbierała ze szkoły, a później z kuzynem graliśmy na podwórku w piłkę.

Babcia umiała trzymać dyscyplinę? Wiadomo, jakie są babcie – zwykle serce na dłoni.

Moja też taka była.

To miałeś raj.

Tak. Było fajnie, z kuzynem fajnie spędzaliśmy czas.

Czyli miałeś popuszczone.

No… trochę było problemów (śmiech). Zmienił mnie wyjazd do Warszawy. Gdy zobaczyłem, jak wielu jest chłopaków na tym samym albo wyższym poziomie ode mnie, spokorniałem, stałem się bardziej grzeczny. Za czasów podstawówki byłem zawsze nadpobudliwy. Szukałem jakichś zaczepek, zdarzały się bójki w szkole. Teraz mogę tylko wspominać. Jestem innym człowiekiem, bardziej spokojnym. I dobrze, że tak jest.

Ale musiało być grubo, skoro po każdym dniu w szkole nauczycielka pisała osobną notkę o twoim zachowaniu i każdego dnia mama musiała to podpisać.

Faktycznie, w podstawówce miałem coś takiego, swój dzienniczek, w którym pani codziennie wpisywała mi, co zrobiłem i jak się zachowywałem. Moja mama musiała podpisywać, potem musiałem to pokazać i tak w kółko.

Pomagało?

Myślę, że pomagało, bo mama była przy szkole. Zawsze chciała, żebym miał dobre oceny. Musiałem uważać.

Co się zmieniło, że w Legii przebyłeś taką przemianę?

Jak powiedziałem – zobaczyłem wielu chłopaków, którzy są na moim poziomie piłkarskim albo wyższym. Zrozumiałem, że skoro wielu chłopaków jest przede mną, coś może być nie tak. Pierwsze miesiące w Legii w ogóle były ciężkie. Poszedłem tam jako defensywny pomocnik i na tej pozycji nie grywałem. Zdecydowałem się dużo więcej pracować, uspokoić się i wyszło mi to na dobre.

SZCZECIN 09.11.2018 MECZ 15. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19: POGON SZCZECIN - LEGIA WARSZAWA 2:1 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: POGON SZCZECIN - LEGIA WARSAW 2:1 LASZA DWALI SEBASTIAN WALUKIEWICZ FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Sodówka już była?

Nie wiem, nie mi to oceniać, ale jak sam patrzę na to, takiego momentu nie było. Nigdy nie starałem się być w centrum uwagi. Raczej dużo słucham i mało mówię.

Warszawa nigdy cię nie wchłonęła?

Nie, na szczęście nie. Odszedłem z niej w wieku siedemnastu lat i nigdy nie miałem momentu, w którym ciągnęłyby mnie imprezy. Mieszkałem w bursie, więc nawet ciężko było gdziekolwiek iść. Wychowawcy sprawdzali, kto jest, a kto nie.

Zdarzyło się podpaść?

Tak, ale to bardzo drobne rzeczy – ktoś nie posprzątał albo coś w tym stylu. Żadnych poważnych przewinień na koncie nie miałem.

Pamiętasz swoją pierwszą zagraniczną ofertę?

Tak, pierwsze zamieszanie zaczęło się, gdy miałem czternaście lat. Nie były to oferty na zasadzie „jak podpiszę, to idę”, bardziej zapytania, zaproszenia na testy. Naprawdę poważną propozycją było teraz Cagliari i Chievo Werona przed sezonem, które wycofało się w ostatniej chwili. Wcześniej… Mogłem jechać na testy do Juventusu, ale zachorowałem i przez to przepadły.

Ile miałeś lat?

Chyba piętnaście.

Żałowałeś bardzo?

Nie, nie żałowałem. Byłem wtedy przed podpisaniem pierwszego kontraktu w Legii, więc starałem się skupiać na tym, co jest w Warszawie i pracowałem. Umiałem się odciąć. Na pewno pomagali rodzice, żebym za dużo o tym nie myślał, że ktoś jest mną zainteresowany.

Krąży o tobie opinia, że jesteś człowiekiem bez układu nerwowego.

Spokój na boisku to chyba moja największa zaleta, jeśli chodzi o mentalność. Nie boję się. Nieważne z kim gramy, zawsze staram się oddać na boisku najlepszą wersję siebie.

Przeżywasz mecze?

Na boisku widać ten spokój, ale przed meczem zawsze się trochę denerwuje. Więc to tez nie jest tak, że zaraz wyjdę i sobie pogram, nerwy pojawiają się nawet przed sparingiem. Jak już jestem na boisku, to nie myślę, gram po prostu mecz. Zawsze sobie wizualizuję w głowie momenty na boisku – gdzie pobiegnę, jak kopnę. Kiedyś czytałem książkę jakiegoś piłkarza, w której opisywał te wizualizacje i też zacząłem tak robić. Przynosi efekty, więc powtarzam je przed każdym meczem.

Pracujesz jakoś jeszcze nad mentalnością? Próbowałeś zajęć z psychologiem?

W Legii zawsze mieliśmy co tydzień grupowe zajęcia z psychologiem.

Wyciągnąłeś coś z tych spotkań?

Zawsze starałem się być skupiony na tych zajęciach, ale… no malutko. Na pewno to jednak fajne, nowe doświadczenie.

A trener Runjaić na co najbardziej ci zwraca uwagę?

Każe mi często wyprowadzać piłkę. W sumie zawsze to robiłem – czy w młodzieżowych grupach, czy kadrach juniorskich – ale trener nauczył mnie takiego zróżnicowania: wiem, kiedy mogę pójść do przodu, a kiedy powinienem zostać. Zaszczepił we mnie wyczucie momentu. Dał mi szansę i też bardzo się przysłużył do transferu.

Co w takim razie uważasz za swoją najlepszą zaletę?

Zaraz kończę 19 lat i do tego momentu nie mogłem podjąć w życiu lepszych decyzji. To nie wiem, decyzyjność?

Pochodzi Dariusz Adamczuk: Odpoczywaj! Męczą cię, co? Przegląd Sportowy, Weszło, wszystkie stacje. Musisz się przyzwyczaić, we Włoszech żyją piłką od poniedziałku do niedzieli.

BELEK 23.01.2019 MECZ TOWARZYSKI --- FRIENDLY FOOTBALL MATCH: POGON SZCZECIN - ODENSE BOLDKLUB 0:1 BASHKIM KADRII SEBASTIAN WALUKIEWICZ FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Spodziewałeś się, że ta liga będzie taka łatwa?

Na pewno w Ekstraklasie trzeba być dobrze przygotowanym fizycznie. Na początku tego mi brakowało, stąd tyle musiałem czekać na debiut. Myślę, że wcale taka łatwa ta liga nie jest. Jest kilku zawodników, którzy się wyróżniają.

To kto ci zaimponował najbardziej z boiska?

W Ekstraklasie, tak? Myślę, że Kamil Drygas. Podoba mi się to jak kieruje drużyną na boisku. Jest liderem naszego zespołu, a oprócz tego też jest bardzo dobrym piłkarzem. Potrafi wziąć ciężar gry na siebie i w ciężkich momentach zapewnić drużynie spokój.

Naszym czytelnikom zaimponowałeś jednak ty, jesteś autorem jednej z najciekawszych akcji w Ekstraklasie…

Ja? Nawet nie wiedziałem.

Tak, dostałeś nawet od naszych czytelników nagrodę publiczności.

Aaaaa!

Akcja ty i Patryk Klimala.

No nic, zdarzyło się, popełniłem błąd, muszę to przyjąć na klatę. Nie przejmuję się. Byłem wkurzony, że taki błąd popełniłem, ale nie dlatego, że ktoś pisze komentarze. W następnych meczach już mi się takie błędy nie zdarzały, więc wyciągnąłem wnioski.

Utarło się, że najlepiej najpierw coś w Polsce wygrać i dopiero później wyjechać. A więc mamy kolejny argument za tym, że prowadzisz swoją karierę modelowo – możesz z czystym sumieniem wyjeżdżać.

No to jestem gotowy!

50434636_563702910768699_109275259479261184_n

Fot. Pogoń Szczecin / FotoPyK

Opublikowane 01.02.2019 11:56 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
28.10.2020

Hattrick, którego nie było. Sztuka przegrywu im. AlVARo Moraty

Przeciwnicy VAR-u są dziś gatunkiem niemal nieistniejącym, ale czujemy, że po dzisiejszym wieczorze ich populacja wzrośnie przynajmniej o jedną osobę. Będzie nią Alvaro Morata, który zamiast skompletować hattricka w Lidze Mistrzów przeciwko Barcelonie, trzykrotnie był bramek pozbawiany, po konsultacji sędziego z wozem. W pewnym momencie zaczęliśmy już nawet obawiać się o stan psychiki napastnika Juventusu. […]
28.10.2020
Hiszpania
28.10.2020

Niedociągnięcia są, ale Barcelona wreszcie wygląda przekonująco

Wiatr zmian w Katalonii jest doskonale wyczuwalny. Dymisja Josepa Marii Bartomeu to oczywiście wiadomość miesiąca niezależnie od tego, jak ułożyłyby się losy niedawnego El Clasico oraz meczu z Juventusem. Ale za odejściem znienawidzonego prezydenta klubu idzie coś więcej. Barcelona jeszcze nie zawsze, jeszcze nie w każdym meczu, ale coraz częściej zaczyna wyglądać jak drużyna. Dzisiaj […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Zaczęło się spokojnie, a potem pojawił się Rashford. Manchester United miażdży RB Lipsk

Trzeba przyznać, że nie zanosiło się w tym meczu na pogrom. Spotkanie Manchesteru United z RB Lipsk długo toczyło się w spokojnym, fragmentami wręcz sennym tempie. A potem na boisku pojawił się Marcus Rashford i zafundował defensorom niemieckiej ekipy bardzo bolesne przebudzenie. Angielski napastnik kolejny raz został bohaterem „Czerwonych Diabłów” w Champions League i swoim […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Kolejny mecz Lecha w pucharach i inne atrakcje – czwartek z Weszło.FM

Lech Poznań przystępuje do kolejnej rywalizacji w Lidze Europy, więc ten temat zdominuje nasz poranek. Ponadto – w „Dwójce bez Sternika” także echa środowej Ligi Mistrzów. W naszej porannej audycji usłyszycie Maję Strzelczyk i Wojtka Pielę. O 10:00 antenę przejmą tematy olimpijskie. Dariusz Urbanowicz zaprosi na „Kierunek Tokio”. W południe na antenie WeszłoFM – „Stacja […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

PSG ma komplet oczek, Basaksehir poczucie, że było blisko. Czyli Turcy by się zamienili

Mimo porażki w pierwszym meczu, PSG było murowanym faworytem starcia z Basaksehirem. Turcy też polegli w premierowej kolejce, a na dodatek musieli mierzyć się z jednym z najgroźniejszych ataków świata. Tylko, że dzisiaj Neymar, Mbappe i Di Maria byli groźni niczym pies Bolca w “Chłopaki nie płaczą”. Nie można jednak całego meczu sprowadzić tylko do […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Starcie „kanapkowych osiłków” dla Lechii

Wisła Kraków i Lechia Gdańsk mogły do tej pory uchodzić za takich szkolnych osiłków, którzy znęcają się tylko nad słabszymi. I jedni, i drudzy ogrywali beniaminków, ale gdy przyszło mierzyć się z kimś silniejszym, był często kłopot, żeby ugrać choćby punkt. No i dzisiaj mieliśmy okazję sprawdzić, kto ma trochę więcej krzepy i jednak potrafi […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Jeremy Wisten. Cierpienie w ciszy

„Nie znoście cierpienia w ciszy, porozmawiajcie z ludźmi, kiedy czujecie się ze sobą źle”. Te słowa idealnie oddają nastrój, jaki towarzyszy po śmierci 17-letniego Jeremy’ego Wistena, byłego piłkarza akademii Manchesteru City. Nastolatek odbiera sobie życie. Dlaczego? Nie radzi sobie z marzeniami, które legły w gruzach. Gonił za marzeniem, napotkał problemy, miał przecież wsparcie rodziny. Dlaczego […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Prokuratura przedstawia zarzuty. Czarne chmury nad Cezarym Kucharskim

Wrze w sprawie Cezarego Kucharskiego. Czarne chmury zbierają się nad jego głową. Wczoraj zatrzymanie, zdjęcie z charakterystycznym czarnym paskiem na oczach, dzisiaj komunikat Prokuratory Regionalnej, przedstawiający bardzo konkretne zarzuty wobec byłego piłkarza i menadżera. A wszystko wokół sprawy konfliktu z Robertem Lewandowskim. Wczoraj szeroko pisaliśmy o regularnej wojnie między Cezarym Kucharskim a kapitanem reprezentacji Polski, […]
28.10.2020
Anglia
28.10.2020

Ilu zawodników na jedną pozycję powinien mieć wielki klub?

Rzadko kiedy w historii futbolu możemy bez trudu odnaleźć tak wyraźny punkt przełomowy. Często jakieś zmiany, wzloty jednych drużyn, upadki drugich, to skomplikowane i długotrwałe procesy. Z Virgilem van Dijkiem w Liverpoolu jest zupełnie inaczej. Dopóki go w Liverpoolu nie było, Juergen Klopp biegał od linii do linii wściekając się na niefrasobliwość linii defensywnej. Odkąd […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Sędzia czy obrona Tychów – nie wiemy, kto był dzisiaj gorszy

Całkiem ciekawy mecz pierwszej ligi na liście rzeczy, których spodziewaliśmy się w środę o godz. 13, stał gdzieś pomiędzy hiszpańską inkwizycją i zwycięstwem Marcina Najmana przez nokaut. A jednak, w erze wirusowej jest to możliwe, bo przecież kiedyś trzeba nadrabiać zaległości. Dzisiaj nadrabiali je piłkarze Radomiaka i GKS-u Tychy. Widowisko było całkiem niezłe, ale jak […]
28.10.2020
Hiszpania
28.10.2020

Wszystkie grzechy Bartomeu. Dlaczego prezydent Barcelony musiał odejść?

Nieudolność działań na rynku transferowym, zadłużenie klubu, konflikt z największymi gwiazdami, afera związana z działalnością w mediach społecznościowych, oskarżenia o korupcję. To tylko część z zarzutów stawianych Josepowi Marii Bartomeu przez fanów Barcelony. Prezydent katalońskiego klubu wczoraj ostatecznie podał się do dymisji. A kibice mogli sobie jedynie powiedzieć: nareszcie! ***** Od dłuższego czasu fani Barcelony […]
28.10.2020
Blogi i felietony
28.10.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Wczoraj na Weszło ukazał się artykuł o skandalicznym zachowaniu rodziców podczas meczu 14-letnich chłopaków z Ząbkovii. Jak zwykle swoje musiał wysłuchać sędzia (ślepak jebany), ale także i zawodnicy (włóż mu, kurwa, tę nogę). W tym wypadku w roli wymagających nauczycieli wystąpili rodzice, ale raz na jakiś czas piłkarski internet żyje też najróżniejszymi wypowiedziami trenerów. Od […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

William Remy pracuje nad zbiorową odpornością w Legii

Legia Warszawa dotychczas nie zaliczała się w Ekstraklasie do klubów najbardziej dotkniętych koronawirusem. Pojedyncze przypadki się zdarzały, ale nigdy nie było paraliżu czy masowych wyników pozytywnych jak w Pogoni Szczecin i kilku innych zespołach. William Remy najwyraźniej uznał, że pora to zmienić i im szybciej Legia jako drużyna nabierze zbiorowej odporności, tym lepiej.  Francuz oficjalnie […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

United – Lipsk. Drugi hit wieczoru starciem o wyjście z grupy?

Jeśli masz w grupie PSG, możesz się spodziewać, że miejsce do awansu jest tylko jedno. Dlatego mecz Manchesteru United z RB Lipsk będzie miał podwójną stawkę. Każde potknięcie może oddalić jednego z zainteresowanych od 1/8 finału Ligi Mistrzów, więc motywacja do wygranej będzie podwójna. Typujemy drugi dzisiejszy hit wieczoru w Superbet! Manchester United – RB […]
28.10.2020
Weszło Extra
28.10.2020

Nie musisz być kimś za wszelką cenę. Każdy sam sobie koloruje świat

Do czego w szatni Cracovii przydaje mu się język holenderski? Czy Polacy są zakompleksieni? Jak szybko wydorośleć, kiedy jako nastolatek wyjeżdżasz do obcego kraju? Co inni bramkarze w Bredzie mówili o Łukaszu Fabiańskim i Przemysławie Tytoniu? Jak znosi rozłąki z dziewczyną? Dlaczego za cel postawił sobie rozegranie stu spotkań w piłce seniorskiej do dwudziestego trzeciego […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Ligowe zaległości w Krakowie. Wisła zremisuje z Lechią?

Paradoks ligi w trakcie pandemii? Nadrabiasz zaległe spotkanie i dołączasz do czołówki. Wisła Kraków, jeśli dziś wygra, będzie dwa punkty za trzecim zespołem w tabeli, a przecież dopiero co miała poważny kryzys. Lechia Gdańsk? Ona byłaby już tylko punkt za Zagłębiem Lubin. To będzie ciekawa środa z Ekstraklasą, mimo że czeka nas zaledwie jeden mecz. […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Czy każde ciągnięcie w polu karnym jest faulem?

Namnożyło nam się ostatnio rzutów karnych, które w normalnych okolicznościach nie byłby odgwizdywane. Ale mamy VAR, więc sędziowie częściej wskazują na wapno. Doszliśmy do momentu, gdy wykształciły się karne ery wideoweryfikacji. Czy to słusznie? To pewnie temat na osobną analizę. My – jak co tydzień – siadamy do Niewydrukowanej Tabeli. I w tym tygodniu nie […]
28.10.2020
Niemcy
28.10.2020

Był liderem, stał się problemem? „Nie możesz mieć takiego kapitana jak Marco Reus”

Jedenaście bramek i pięć asyst w poprzednim sezonie Bundesligi. Kolejna poważna kontuzja, po której trudno wrócić na właściwe tory. Już po samych liczbach widać, że Marco Reus ma za sobą dość przeciętny czas w Borussii Dortmund. Na starcie bieżących rozgrywek Lucien Favre regularnie sadza 31-latka na ławce rezerwowych i korzysta z niego wyłącznie w końcówkach […]
28.10.2020