post Avatar

Opublikowane 01.02.2019 11:56 przez

redakcja

Kariera Sebastiana Walukiewicza rozwija się modelowo. W młodym wieku wyjechał do Legii, w której rozwinął się piłkarsko i dojrzał życiowo. W odpowiednim momencie zamienił Warszawę, w której przebicie się byłoby trudniejsze, na Szczecin, gdzie w wieku 18 lat zadebiutował w Ekstraklasie i stał się odkryciem ligi. Po pół roku podpisał kontrakt z włoskim Cagliari, czyli klubem ani nie za małym, ani nie za dużym, w którym ma realną szansę na szybkie wskoczenie do składu. 

Dlaczego napalił się na Serie A i z jakich powodów w młodym wieku zamienił Legię na Pogoń? Dlaczego nie ma obawy, że Sebastiana zepsują pieniądze i jaką rolę w jego finansach odgrywa mama? Jakie wrażenie zrobiło na piętnastolatku zaproszenie na testy z Juventusu? Jaka była reakcja na najlepszą reklamę Ekstraklasy rundy jesiennej, czyli akcję Walukiewicz & Klimala? Poznajcie lepiej jednego z najzdolniejszych polskich piłkarzy.

Spodziewałeś się, że tak to wszystko szybko pójdzie?

Gdy odchodziłem z Legii do Pogoni Szczecin, miałem na celu, by moja kariera przyspieszyła. Podjąłem taki krok wiedząc, że w Pogoni dostanę szansę w pierwszym zespole na obozie i będę mógł powoli łapać doświadczenie w seniorach, ogrywać się. Ale też nic nie dostałem za darmo – to, czy będę w pierwszej drużynie, wcale nie było z góry pewne. Trener Skorża miał dopiero po obozie podjąć decyzję, czy nadaję się do pierwszego zespołu, czy jednak powinienem trafić jeszcze do rezerw. Na tyle dobrze się spisałem, że trener mnie zostawił, nawet byłem na ławce w pierwszym meczu przeciwko Wiśle Kraków. No i poszło.

Siadła ci na ambicję ta Legia, co?

Nie, nie wkurzyło mnie to wcale jakoś mocno. Dużo zawdzięczam Legii, spędziłem tam cztery fajne lata, wiele się nauczyłem. Tak naprawdę Legia była jedynym klubem, który mnie chciał, nie miałem wtedy innych perspektyw. To nie tak, że czułem się tam niedoceniony. Po prostu Legia nie dała mi szansy w pierwszym zespole, którą mogła dać Pogoń. Ale to też nie tak, że czułem się w Legii jednym z wielu. Po prostu nie miałem gwarancji, że dostanę szansę w pierwszym zespole. Przychodząc tutaj patrzyłem, jakie chłopaki łapią minuty w pierwszym składzie. Marcin Listkowski – 1998. Seba Kowalczyk – 1998. To też mnie skłoniło do wyboru Szczecina.

Na debiut nie musiałeś długo czekać, już w pierwszym sezonie miałeś szansę pokazania się.

A moim zdaniem finalnie nastąpiło to trochę późno. Wszystko za sprawą wyników, ale koniec końców jestem zadowolony, że tak się potoczyło. Można teraz zbierać owoce. Początkowo miałem debiutować już w drugiej kolejce w meczu z Piastem. Byłem przewidziany do gry z Cornelem Rapą na środku obrony, cały tydzień na treningu grałem w pierwszym składzie, ale dzień przed meczem trener Skorża przyszedł do mnie do pokoju i powiedział, że jednak zostanę jeszcze na ławce. Trener mówił, że to głównie przez barierę językową. Dziś sądzę, że jeszcze wtedy nie byłem gotowy, więc może dobrze się stało.

Nastawiłeś się na debiut w drugiej kolejce, przyszedł w trzydziestej. Przyjmowałeś to na spokojnie?

Wręcz przeciwnie, byłem bardzo niecierpliwy. Nawet rozmawiałem już z kolegami i pytałem, co robić, myślałem o wypożyczeniu do pierwszej ligi. Menedżer wybił mi to z głowy i tłumaczył, żebym został i się ogrywał, bo szansa w końcu przyjdzie.

Generalnie jesteś chyba w życiu niecierpliwy – najpierw ta szybka zamiana Legii na Pogoń, teraz transfer do Cagliari dopięty jeszcze zimą.

Nie wiem, czy to moja cecha, po prostu w obu przypadkach poszedłem za głosem serca. Rozmawiałem z chłopakami w młodzieżowych reprezentacjach i polecali mi Pogoń, głównie Marcin Stefaniak, z którym się najbardziej kumplowałem. Opowiadał mi, że w Szczecinie jest fajne szkolenie i dobra praca z młodzieżą. Cagliari? Na pewno chciałem wybrać klub z Serie A. Gdy pojawiało się zainteresowanie zagranicznych klubów, od początku mówiłem, że priorytetem są Włochy i mój menedżer pracował właśnie w tym kierunku. Wiem, że w Cagliari mogę mieć szansę grania już od samego początku, jeśli będę się dobrze prezentował na treningach.

Rzadko zdarza się klub, który nie ma żadnego stopera, o którym można powiedzieć: oto filar. Gra ich piątka, każdy w różnym wymiarze czasowym, nikt nie rozegrał w lidze więcej niż 60% minut.

Też na to zwróciłem uwagę, Jest pięciu stoperów i każdy dostał swoją szansę w Serie A. Jest wśród nich młody Romagna, co pokazuje, że nie boją się stawiać na obiecujących piłkarzy. Jest też paru doświadczonych, od których będę mógł się czegoś nauczyć. Fajna mieszanka.

Jedziesz tam z nastawieniem, by od razu walczyć o skład?

Tak, pojadę z bojowym nastawieniem, by od pierwszego dnia walczyć o miejsce w składzie. Chciałbym jak najszybciej grać, lecz deadline’u nie wyznaczam. Na razie o tym nie myślę. Staram się skupić na pracy w Pogoni, by osiągać jak najlepsze wyniki.

BELEK 23.01.2019 MECZ TOWARZYSKI --- FRIENDLY FOOTBALL MATCH: POGON SZCZECIN - ODENSE BOLDKLUB 0:1 SEBASTIAN WALUKIEWICZ FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Dlaczego uparłeś się akurat na Serie A?

Wybrałem ją dlatego, że liga włoska słynie z dobrych obrońców. Nie ma żadnego innego powodu. Jest tam też dużo Polaków, którym dobrze się potoczyło, więc myślę, że to dla nas dobry kierunek. Ale jak mówię – na razie koncentruję się na tym, by dokończyć swój pierwszy pełny sezon w seniorskiej piłce i dobrze się przygotować do mundialu U-20. Dzięki tej rundzie, dopnę swoje wszystkie sprawy – naukę, prawo jazdy, nauczę się języka – i wyjadę z czystą głową.

Podobno wziąłeś już na obóz książki do nauki włoskiego.

Tak, wziąłem. Lekcje zaczynam jak wrócę z Turcji.

Jak idzie?

Non parlo italiano! Parę wyrazów już łapię. Iker Guarrotxena coś mi co chwilę podpowiada.

A angielskim jak stoisz?

Brałem teraz lekcje, ale szczerze mówiąc jest średnio. Dogadam się. Dużo rozumiem, słabiej z mówieniem. Przycisnę jednak bardziej z włoskim – wiadomo, jadę do Włoch, więc ten język przyda się bardziej.

Prawko na jakim etapie?

Ostatnim. Jak wrócę z obozu, podchodzę do egzaminu.

Nie ma obawy, że zepsują cię duże pieniądze zarabiane w młodym wieku, bo… nie dysponujesz nimi sam.

Zarabiam od piętnastego roku życia i od tego czasu wszystkie pieniądze przechodzą na konto mojej mamy, która zawsze ich pilnowała i przelewała mi na drobne rzeczy. Dlatego jak ktoś mnie pyta, na co wydałem swoją pierwszą pensję, mogę odpowiedzieć, że na życie codzienne i jedzenie. Ten system trwa do teraz. Myślę, że mi to pomaga. Mama odkłada pieniądze i wysyła, żebym miał na życie, ale gdy coś mi się podoba i chce to kupić – po prostu jej mówię i przesyła mi odpowiednią pulę. Myślę, że to jest OK. Tak się umówiliśmy i tak jest.

Do kiedy będzie to trwało?

Mamy takie zobowiązanie do dwudziestego roku życia, ale zobaczymy, jak się to potoczy.

Nie boisz się, że jak już miniesz dwudziesty rok życia polecisz na grubo?

Nie. Myślę, że jestem na tyle ogarnięty w tym temacie, że sobie z tym poradzę. Zarabiam pieniądze od piętnastego roku życia, więc na spokojnie.

Zdarza się, że chcesz coś kupić, ale mamie się nie spodoba i blokuje?

Nieee, nie ma takich sytuacji. Wiadomo, to moje pieniądze, ale staram się nie szaleć i coś odkładać. Zawsze dochodzimy z mamą do kompromisu.

Tak generalnie od dawna jesteś chyba dość samodzielnym gościem. W młodym wieku ruszyłeś do internatu, a wcześniej dużo czasu musiałeś spędzić bez rodziców, którzy pracowali poza domem.

W ogóle nie miałem czegoś takiego, że jestem w internacie i tęsknię za domem, za rodzicami. Wręcz cieszyłem się, że wyjeżdżam i będę mógł mieszkać z kolegami. Tata zawsze pracował zagranicą, mama w Szczecinie, więc się z nimi rzadko widywałem. Najwięcej czasu spędzałem z babcią, u której mieszkał też mój kuzyn i ciocia. Gdy byłem mniejszy, zawsze mnie odbierała ze szkoły, a później z kuzynem graliśmy na podwórku w piłkę.

Babcia umiała trzymać dyscyplinę? Wiadomo, jakie są babcie – zwykle serce na dłoni.

Moja też taka była.

To miałeś raj.

Tak. Było fajnie, z kuzynem fajnie spędzaliśmy czas.

Czyli miałeś popuszczone.

No… trochę było problemów (śmiech). Zmienił mnie wyjazd do Warszawy. Gdy zobaczyłem, jak wielu jest chłopaków na tym samym albo wyższym poziomie ode mnie, spokorniałem, stałem się bardziej grzeczny. Za czasów podstawówki byłem zawsze nadpobudliwy. Szukałem jakichś zaczepek, zdarzały się bójki w szkole. Teraz mogę tylko wspominać. Jestem innym człowiekiem, bardziej spokojnym. I dobrze, że tak jest.

Ale musiało być grubo, skoro po każdym dniu w szkole nauczycielka pisała osobną notkę o twoim zachowaniu i każdego dnia mama musiała to podpisać.

Faktycznie, w podstawówce miałem coś takiego, swój dzienniczek, w którym pani codziennie wpisywała mi, co zrobiłem i jak się zachowywałem. Moja mama musiała podpisywać, potem musiałem to pokazać i tak w kółko.

Pomagało?

Myślę, że pomagało, bo mama była przy szkole. Zawsze chciała, żebym miał dobre oceny. Musiałem uważać.

Co się zmieniło, że w Legii przebyłeś taką przemianę?

Jak powiedziałem – zobaczyłem wielu chłopaków, którzy są na moim poziomie piłkarskim albo wyższym. Zrozumiałem, że skoro wielu chłopaków jest przede mną, coś może być nie tak. Pierwsze miesiące w Legii w ogóle były ciężkie. Poszedłem tam jako defensywny pomocnik i na tej pozycji nie grywałem. Zdecydowałem się dużo więcej pracować, uspokoić się i wyszło mi to na dobre.

SZCZECIN 09.11.2018 MECZ 15. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19: POGON SZCZECIN - LEGIA WARSZAWA 2:1 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: POGON SZCZECIN - LEGIA WARSAW 2:1 LASZA DWALI SEBASTIAN WALUKIEWICZ FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Sodówka już była?

Nie wiem, nie mi to oceniać, ale jak sam patrzę na to, takiego momentu nie było. Nigdy nie starałem się być w centrum uwagi. Raczej dużo słucham i mało mówię.

Warszawa nigdy cię nie wchłonęła?

Nie, na szczęście nie. Odszedłem z niej w wieku siedemnastu lat i nigdy nie miałem momentu, w którym ciągnęłyby mnie imprezy. Mieszkałem w bursie, więc nawet ciężko było gdziekolwiek iść. Wychowawcy sprawdzali, kto jest, a kto nie.

Zdarzyło się podpaść?

Tak, ale to bardzo drobne rzeczy – ktoś nie posprzątał albo coś w tym stylu. Żadnych poważnych przewinień na koncie nie miałem.

Pamiętasz swoją pierwszą zagraniczną ofertę?

Tak, pierwsze zamieszanie zaczęło się, gdy miałem czternaście lat. Nie były to oferty na zasadzie „jak podpiszę, to idę”, bardziej zapytania, zaproszenia na testy. Naprawdę poważną propozycją było teraz Cagliari i Chievo Werona przed sezonem, które wycofało się w ostatniej chwili. Wcześniej… Mogłem jechać na testy do Juventusu, ale zachorowałem i przez to przepadły.

Ile miałeś lat?

Chyba piętnaście.

Żałowałeś bardzo?

Nie, nie żałowałem. Byłem wtedy przed podpisaniem pierwszego kontraktu w Legii, więc starałem się skupiać na tym, co jest w Warszawie i pracowałem. Umiałem się odciąć. Na pewno pomagali rodzice, żebym za dużo o tym nie myślał, że ktoś jest mną zainteresowany.

Krąży o tobie opinia, że jesteś człowiekiem bez układu nerwowego.

Spokój na boisku to chyba moja największa zaleta, jeśli chodzi o mentalność. Nie boję się. Nieważne z kim gramy, zawsze staram się oddać na boisku najlepszą wersję siebie.

Przeżywasz mecze?

Na boisku widać ten spokój, ale przed meczem zawsze się trochę denerwuje. Więc to tez nie jest tak, że zaraz wyjdę i sobie pogram, nerwy pojawiają się nawet przed sparingiem. Jak już jestem na boisku, to nie myślę, gram po prostu mecz. Zawsze sobie wizualizuję w głowie momenty na boisku – gdzie pobiegnę, jak kopnę. Kiedyś czytałem książkę jakiegoś piłkarza, w której opisywał te wizualizacje i też zacząłem tak robić. Przynosi efekty, więc powtarzam je przed każdym meczem.

Pracujesz jakoś jeszcze nad mentalnością? Próbowałeś zajęć z psychologiem?

W Legii zawsze mieliśmy co tydzień grupowe zajęcia z psychologiem.

Wyciągnąłeś coś z tych spotkań?

Zawsze starałem się być skupiony na tych zajęciach, ale… no malutko. Na pewno to jednak fajne, nowe doświadczenie.

A trener Runjaić na co najbardziej ci zwraca uwagę?

Każe mi często wyprowadzać piłkę. W sumie zawsze to robiłem – czy w młodzieżowych grupach, czy kadrach juniorskich – ale trener nauczył mnie takiego zróżnicowania: wiem, kiedy mogę pójść do przodu, a kiedy powinienem zostać. Zaszczepił we mnie wyczucie momentu. Dał mi szansę i też bardzo się przysłużył do transferu.

Co w takim razie uważasz za swoją najlepszą zaletę?

Zaraz kończę 19 lat i do tego momentu nie mogłem podjąć w życiu lepszych decyzji. To nie wiem, decyzyjność?

Pochodzi Dariusz Adamczuk: Odpoczywaj! Męczą cię, co? Przegląd Sportowy, Weszło, wszystkie stacje. Musisz się przyzwyczaić, we Włoszech żyją piłką od poniedziałku do niedzieli.

BELEK 23.01.2019 MECZ TOWARZYSKI --- FRIENDLY FOOTBALL MATCH: POGON SZCZECIN - ODENSE BOLDKLUB 0:1 BASHKIM KADRII SEBASTIAN WALUKIEWICZ FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Spodziewałeś się, że ta liga będzie taka łatwa?

Na pewno w Ekstraklasie trzeba być dobrze przygotowanym fizycznie. Na początku tego mi brakowało, stąd tyle musiałem czekać na debiut. Myślę, że wcale taka łatwa ta liga nie jest. Jest kilku zawodników, którzy się wyróżniają.

To kto ci zaimponował najbardziej z boiska?

W Ekstraklasie, tak? Myślę, że Kamil Drygas. Podoba mi się to jak kieruje drużyną na boisku. Jest liderem naszego zespołu, a oprócz tego też jest bardzo dobrym piłkarzem. Potrafi wziąć ciężar gry na siebie i w ciężkich momentach zapewnić drużynie spokój.

Naszym czytelnikom zaimponowałeś jednak ty, jesteś autorem jednej z najciekawszych akcji w Ekstraklasie…

Ja? Nawet nie wiedziałem.

Tak, dostałeś nawet od naszych czytelników nagrodę publiczności.

Aaaaa!

Akcja ty i Patryk Klimala.

No nic, zdarzyło się, popełniłem błąd, muszę to przyjąć na klatę. Nie przejmuję się. Byłem wkurzony, że taki błąd popełniłem, ale nie dlatego, że ktoś pisze komentarze. W następnych meczach już mi się takie błędy nie zdarzały, więc wyciągnąłem wnioski.

Utarło się, że najlepiej najpierw coś w Polsce wygrać i dopiero później wyjechać. A więc mamy kolejny argument za tym, że prowadzisz swoją karierę modelowo – możesz z czystym sumieniem wyjeżdżać.

No to jestem gotowy!

50434636_563702910768699_109275259479261184_n

Fot. Pogoń Szczecin / FotoPyK

Opublikowane 01.02.2019 11:56 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
05.07.2020

Czy właśnie poznaliśmy mistrza Włoch?

Podobno Milan od dawna nie siada przy jednym stole z tymi, którzy rozdają karty w świecie calcio. Podobno, jednak dziś było inaczej. Dziś każdy, kto tak sądził, dostał od Rossonerich pstryczka w nos. Bo całkiem możliwe, że to właśnie Milan wygrywając na Stadio Olimpico z Lazio jako pierwszy zespół w tym sezonie Serie A, rozstrzygnął losy mistrzowskiego […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Festiwal błędów w wykonaniu Lechii. Gra o puchary będzie ciekawsza

Wiele kart w lidze do rozdania już nie ma, ale walka o puchary – i owszem, ten serial może potrwać do końca. Po części dlatego, że kluczowy w tej układance jest Puchar Polski. Po części dlatego, że o czwarte miejsce, które może być premiowane grą w Europie, walczy wciąż całkiem spora stawka. Wygrana w Gdańsku […]
05.07.2020
Niemcy
04.07.2020

Klasa Lewego, klasa Bayernu. Bayer dodatkiem do finału Pucharu Niemiec

To miał być przyjemny wieczór i dla Bayernu, i dla Roberta Lewandowskiego. Tak też się stało, wszystko poszło zgodnie z planem. Monachijczycy pewnie pokonali Bayer Leverkusen w finale Pucharu Niemiec. W swojej historii sięgnęli po to trofeum po raz dwudziesty. „Lewy” przyczynił się do tego dwoma golami, dzięki czemu pobił życiowy rekord strzelecki w jednym […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Takich skrzydłowych lubimy. Czas zacmokać nad Kamińskim

Trzy gole, jedna asysta i jedno kluczowe podanie – może nie jest to oszołamiający dorobek dla skrzydłowego. Ale jeśli skrzydłowym jest osiemnastolatek, który tak naprawdę regularnie zaczął grać dopiero od wiosny, a jeszcze przez początek rundy grał na boku obrony – wówczas wygląda to już przyzwoicie. Na Jakuba Kamińskiego po prostu aż miło popatrzeć. To […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Warta wysycha, dziś pomogli jej w tym sędziowie

Warta Poznań, choćby chciała, z barażów o Ekstraklasę się nie wypisze. Ma za dużą przewagę, poza pierwszą szóstkę już nie wypadnie. Drużyna z Wielkopolski jednak konsekwentnie oddala się od bezpośredniego awansu. Na domiar złego, dziś została ofiarą chwilowego zaćmienia sędziów, których błędy niestety stają się normą w I lidze po koronawirusowej przerwie. Doliczony czas pierwszej […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Prawa obrona, czyli dziura w legijnej konstrukcji

Legii nie udało się dzisiaj przyklepać mistrzostwa, ale chyba nikt nie ma większych wątpliwości, że tak się stanie. Wojskowi musieliby przegrać wszystko do końca, reszta wygrywać, no, bez szans. Dlatego już teraz trzeba myśleć o eliminacjach do Ligi Mistrzów. I wydaje się nam, że dostrzegamy w tej konstrukcji sporą lukę: mianowicie chodzi nam o prawą […]
04.07.2020
Włochy
04.07.2020

Juventus wygrywa derby. Ronaldo przełamuje się z wolnego

Tyle prób, tyle niepowodzeń, tyle okrzyków frustracji, że kibice Juventusu już chyba przestali wierzyć, że kiedyś to będzie miało swój kres. Odkąd Cristiano Ronaldo przyszedł do Turynu, w Padzie przepłynęły już hektolitry wody, a genialny Portugalczyk wciąż pozostawał bez bramki z rzutu wolnego, choć przecież swojego czasu był uznawany za jednego z najwybitniejszych egzekutorów tego […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Koronacja przełożona. Lech oddaje głos do Gliwic

W ostatnich dniach ludzie związani z Lechem Poznań często wracali do poprzednich spotkań z Legią Warszawa. Narracja była prosta – może i oba przegraliśmy, ale zarówno w październiku, jak i w maju, gorsi od rywala nie byliśmy. Jeśli była to zorganizowana akcja, mająca na celu zbudowanie pewności siebie przed trzecim starciem z liderem Ekstraklasy, trzeba […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Raków tym razem nie dojechał na pierwszą połowę

Jeśli oglądaliście poprzednie mecze Zagłębia i Rakowa w grupie spadkowej, to doskonale wiecie, że chwytając za piloty nie musicie obawiać się o plażowanie. Szczególnie może podobać się Raków i to on był faworytem. Raz, że grał u siebie, dwa – w Zagłębiu brakowało Białka, Żivca i Drazicia (uraz wykluczył go z końcówki sezonu, wrócił  się […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Stal Mielec – Robin Hood I ligi. Ogrywa czołówkę, traci z dołem tabeli

Jak powinien grać lider tabeli w meczach z ekipami, które walczą o utrzymanie? Pewnie, konkretnie, efektownie. I właśnie takich przymiotników nie użyjemy, żeby opisać postawę Stali Mielec, która znów potknęła się w spotkaniu, w którym była zdecydowanym faworytem. Punkt z Mielca wywozi dziś Odra Opole, choć – szczerze mówiąc – drużyna Dietmara Brehmera może być […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Status quo zachowane, Miedź remisuje z Tyskimi

Bardzo fajnie ogląda się w ostatnich tygodniach I ligę, serio. Nie ma w tym krzty ironii, nawet jeśli momentami brakuje defensywnego ogarnięcia czy technicznej dokładności – atrakcyjność zupełnie to rekompensuje. Dzisiaj w Legnicy znów za nami bardzo przyjemne 90 minut: cztery gole, sporo okazji, wymiana ciosów i wynik, który nie daje nam żadnych odpowiedzi przed […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

LIVE: Lechia może zaatakować podium, ale woli spacerować

W Warszawie pewnie czuć już przyjemne podniecenie przed wieczorem. Legia nawet w przypadku remisu przyklepie dziś mistrzostwo Polski. Ale zanim przeniesiemy się do Poznania, to najpierw przystaweczka – starcie Rakowa z Zagłębiem, czyli największych przegranych (?) rundy zasadniczej. A po klasku w Poznaniu jeszcze przeniesiemy się do Gdańska, żeby zerknąć na to, czy Lechia z […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Drugi spadek z rzędu? Zagłębie Sosnowiec pomyliło kierunki

Trzy mecze bez zwycięstwa, trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Zagłębie Sosnowiec zmieniało trenera i skrycie marzyło o wskoczeniu do grupy, która powalczy o awans w barażach. Marzenia zweryfikowało jednak życie, bo nawet mimo płaskiej tabeli, sosnowiczanom bliżej dziś do gry o utrzymanie niż o promocję. Co dzieje się w Sosnowcu i czy faktycznie kibice […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Lech Poznań, czyli tęsknota za byciem Miauczyńskimi

Czy komuś się to podoba, czy nie – czas duopolu legijno-lechowego był najciekawszym okresem w Ekstraklasie ostatniego dziesięciolecia. Nie tylko na boisku, ale i poza nim. Podbieranie sobie piłkarzy, wyścigi na szpileczki, Leśnodorski wytykający palcami błędy Lecha, Klimczak śmiejący się z podklejaniem gumą stołu przez Leśnodorskiego. Ale duopolu już nie ma. Jest monopol. I nawet […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Stokowiec vs. Probierz. Kto kogo dzisiaj przechytrzy?

Lechia Gdańsk i Cracovia rozpaczliwie bronią się przed tym, by sezon 2019/20 zakończył się dla nich wielkim rozczarowaniem. Podopieczni Piotra Stokowca w pewnym momencie balansowali już na granicy spadku do dolnej ósemki, a jednak obecnie znów wyglądają na ekipę, która ma ochotę powalczyć o ligowe podium. Z kolei „Pasy” pokonały w ostatniej kolejce Pogoń Szczecin, […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Stan Futbolu. Madej, Wąsowski, Kowalczyk, Rokuszewski

A już o 11:15 zapraszamy was na „Stan Futbolu”. Goście: Łukasz Madej, były piłkarz między innymi ŁKS-u Łódź. Maciej Wąsowski, dziennikarz „Przeglądu Sportowego”. Wojciech Kowalczyk, legenda. Mateusz Rokuszewski, naczelny Weszlo.com, stały ekspert „Ligi Minus” i „Weszłopolskich”. Prowadzi Krzysztof Stanowski.
04.07.2020
Bukmacherka
04.07.2020

eWinner partnerem cyklu SEC 2020! Obstawiaj żużel, zgarnij freebet do 25 PLN!

Kolejny weekend żużlowych emocji to także kolejny weekend promocji „Postaw na żużel” w eWinner! To jednak nie koniec dobrych wieści od tego legalnego bukmachera. eWinner został bowiem oficjalnym bukmacherem cyklu Speedway Euro Championship 2020. Co to oznacza? Ten legalny bukmacher został partnerem pięciu żużlowych zawodów, które odbędą się w lipcu w Polsce. Żużlowcy odwiedzą następujące […]
04.07.2020
Bukmacherka
04.07.2020

Lucky Loser w Totolotku! Obstaw hity Ekstraklasy bez ryzyka!

Przed nami weekend pod znakiem hitów Ekstraklasy! Lech gra z Legią, a Piast ze Śląskiem, czyli naprzeciw siebie stanie cała czołowa czwórka. Nie ma co ukrywać – te spotkania mogą przesądzić o kolejności miejsc na podium. Dlatego też legalny polski bukmacher Totolotek oferuje nam świetną promocję! W ramach „Lucky Loser” mecze najwyższej ligi w kraju […]
04.07.2020