Prezes GKS-u Bełchatów: Klub potrzebuje dokapitalizowania
Weszło

Prezes GKS-u Bełchatów: Klub potrzebuje dokapitalizowania

Wicemistrz Polski z 2007 roku radzi sobie całkiem nieźle na boiskach II ligi, ale zdecydowanie gorzej prosperuje w sferze finansowej. Zadłużenie klubu sięga około pięciu milionów złotych, a piłkarze – pomimo stosunkowo niskich kontraktów – nie zawsze dostają pensje na czas. Prezes klubu Wiktor Rydz powiedział nam, że klub potrzebuje dokapitalizowania w kwocie około półtora miliona złotych. Sternik GKS-u twierdzi także, że ewentualny awans do I ligi mógłby być bardzo pomocny w rozmowach ze sponsorem strategicznym. Zapraszamy do lektury całej rozmowy. 

Dwa punkty dzielą was od miejsca dającego awans. Jest pan zaskoczony wynikiem, który osiągnęliście w rundzie jesiennej?

Borykamy się z problemami finansowymi, dlatego można mówić o pewnym pozytywnym zaskoczeniu. Zawsze nie jest łatwo osiągać dobre wyniki, gdy wprowadza się plan naprawczy. Obejmował on m.in. redukcję środków, które były przeznaczone na kontrakty. Właśnie z tego powodu do drużyny dołączyli wychowankowie, ale wrócili do nas także gracze, którzy wcześniej byli związani z naszym klubem. Szczerze mówiąc nie wiedzieliśmy przed startem rozgrywek, jak to wszystko zafunkcjonuje. Teraz można powiedzieć, że kontrakty nie grają na boisku. Liczą się serce i umiejętności.

Który z zawodników zaskoczył pana najbardziej?

Na pewno Damian Michalski, który w ostatnim czasie bardzo się rozwinął sportowo. Gra wszystko od początku do końca i zawsze jest ważnym graczem w naszej defensywie. Tak więc, jeśli chodzi o młodych graczy, to właśnie stawiam na niego. Buduje mnie jednak postawa całej drużyny, która daje z siebie naprawdę wszystko. A jak już chwalimy, to nie sposób nie wspomnieć o Arturze Derbinie. Trener potrafił wykrzesać z tej drużyny fajny potencjał.

Na boisku jest nieźle, ale finansowo nie stoicie najlepiej. Jak wygląda obecnie wasza sytuacja?

Zadłużenie klubu sięga około pięciu milionów złotych. Niestety jest to kula u nogi, która utrudnia nam płynność finansową. Jeśli chodzi o bilansowanie bieżące, czyli koszty i przychody, małymi krokami zaczynamy wychodzić na prostą. Wydaje mi się, że wynik finansowy w 2019 roku powinien być już naprawdę przyzwoity.

Niestety klub potrzebuje dokapitalizowania. Nie mówię tutaj nawet o kwocie, która pokryłaby całe zadłużenie, ale powiedźmy sobie, że 1-1,5 miliona złotych pozwoliłoby utrzymać płynność finansową. Mając taki komfort moglibyśmy dalej działać i naprawiać inne kwestie finansowe. Byłaby możliwość sięgnięcia po prawo strukturyzacji, które daje inne możliwości w rozmowach z wierzycielami.

Macie zaległości wobec piłkarzy i trenerów?

Pojawiły się zaległości pod koniec roku. Myślę, że w każdym klubie w tym okresie jest trudniej pod względem finansowym. W jakiś sposób poradziliśmy sobie jednak z tym problemem. Wierzę jednak, że kolejne miesiące będą lepsze, a co za tym idzie będziemy niwelować zaległości.

Czyli jak duże są to zaległości wobec piłkarzy?

Do dwóch miesięcy.

Przed sezonem ucięliście wydatki o 30%. Czy tutaj można coś jeszcze wyskrobać?

Trudno byłoby zejść jeszcze niżej, ponieważ w składzie mamy wielu młodzieżowców, którzy nie mają wysokich kontraktów. Jeśli mamy aspiracje, żeby walczyć o awans, to wydaje mi się, że schodzenie z kontraktami bardziej w dół nie jest dobrym pomysłem. Moim zdaniem obecnie obracamy się w kwotach, które są dla nas optymalne.

Ewentualny awans byłby dla was gwiazdką z nieba?

Oczywiście. Biorąc pod uwagę, że sponsorem strategicznym jest PGE, czyli spółka Skarbu Państwa, taki awans bardzo, by nam pomógł. PGE patrzy na nas pod kątem wartości medialnej, a wiadomo, że I liga jest transmitowana w telewizji. Na pewno taki awans stawiałby nas w lepszej sytuacji w rozmowie z naszym sponsorem strategicznym.

Umowa z PGE wygasa w czerwcu. Jak idą negocjacje w sprawie kontynuacji współpracy?

Na ten moment jesteśmy w procedurze sponsoringowej, którą wszczęło PGE. Złożyliśmy ofertę i czekamy na podjęcie rozmów.

Jest pan pozytywnie nastawiony, co do tych rozmów?

Jak najbardziej. Myślę, że współpraca z PGE układa nam się pozytywnie, dlaczego więc miałoby się to zmienić?

Może wystraszyć ich pięć milionów zadłużenia.

Zadłużenie może odstraszyć, ale pokazując sprawozdania finansowe, przedstawiamy, że ta sytuacja ulega poprawie. Z roku na rok jest coraz lepiej i kolejne lata współpracy z tym sponsorem pokażą, że warto dalej na nas stawiać.

Jak obecnie wyglądają wasze relacje z miastem?

Współpraca z miastem jest w tej chwili na poziomie takim, jakim w historii klubu jeszcze nie była. Jeśli więc ktoś mówi o złych relacjach z miastem, to tego nie potwierdzam w żadnym wypadku. Jesteśmy w stałym kontakcie z panią prezydent, z którą nawet jutro mam spotkanie. Zamierzamy ustalić kwestie współpracy na nowy rok.

Dlaczego więc w kwietniu 2018 roku nikt ze strony klubu nie stawił się na spotkaniu z władzami miasta?

Spotkanie było dość dziwnie zorganizowane. Faktycznie takie spotkanie miało być zorganizowanie w większym gronie, ale dostałem informację o nim na parę godzin przed jego rozpoczęciem. Całkowicie byłem więc nieprzygotowany, a poza tym w ten dzień graliśmy domowy mecz. Termin naprawdę był fatalny, dlatego nie doszło do niego. Nastąpiło pewne nieporozumienie w komunikacji, które zostało już wyjaśnione. Oczywiście spotkanie z władzami miasta zostało zorganizowane w innym terminie.

To był wasz błąd czy ratusza?

Organizatorem spotkania była jedna z komisji rady miasta. Trudno wskazać kto konkretnie odpowiadał za tamto nieporozumienie. Nigdy nie wnikałem w to dokładnie. Przedstawiłem tylko swoje stanowisko, że tak ważne spotkanie powinno być zorganizowane w inny sposób. Nie może być tak, że dowiaduję się o takim zebraniu pięć godzin przed jego rozpoczęciem.

Na łamach lokalnej prasy mówił pan, że jest możliwość pozyskania w grudniu dwóch/trzech nowych źródeł finansowania. Udało się kogoś pozyskać?

Jeszcze do tego nie doszło, ale prowadzimy rozmowy. Wydaje mi się, że w tym tygodniu uda się już osiągnąć porozumienie.

Można pan coś więcej powiedzieć o tych firmach?

W tej chwili nie mogę powiedzieć. Chodzi jednak o firmy z Bełchatowa, które są zainteresowane realizacją projektu, do którego przystąpiliśmy. Ma to związek z naszym Klubem Biznesu.

Mówimy tutaj o większym zastrzyku gotówki?

Działania związane z Klubem Biznesu skierowane są do bełchatowskich przedsiębiorców, którzy prowadzą małe, średnie i duże firmy także, jeśli miałyby chęci przystąpienia do tego projektu. Głównie jest to jednak działanie, które ma na celu zaktywizować lokalnych przedsiębiorców.

Czyli bardziej barterowa pomoc?

Nie, nie. Chodzi tutaj o pomoc finansową.

Jak zapatrujecie się na okienko transferowe?

Na pewno szukamy zawodnika, który wzmocni naszą siłę ofensywną. Będziemy testować kilku graczy.

Nikt nie chce odejść?

Na razie nie dostałem takich sygnałów.

Wyjeżdżacie na obóz zimowy?

Nie organizujemy takiego obozu. Będziemy korzystać z warunków, które posiadamy w klubie.

Z kim w tym sezonie powalczycie o awans?

Radomiak już któryś sezon z kolei pretenduje do walki o awans, więc to żadne zaskoczenie. Poza tym jest mocny Widzew, a także Elana. My oczywiście postaramy włączyć się do tej walki. Choć pamiętajmy, że poza tymi ekipami, które wymieniłem, jeszcze kilka drużyn może włączyć się do walki. Tabela jest raczej spłaszczona, a poprzedni sezon w wykonaniu Garbarni tylko potwierdza, że wszystko może się zdarzyć.

Czego wam życzyć poza przedłużeniem umowy z PGE na 2019 rok?

Ustabilizowania sytuacji finansowej. Przede wszystkim jednak pomocy osób, które mają potencjał finansowy, by nam pomóc.

Rozmawiał: Bartosz Burzyński

Fot. NewsPix

KOMENTARZE (4)