Najbardziej niebezpieczny kasztan na świecie
Weszło

Najbardziej niebezpieczny kasztan na świecie

Przez chwilę chcieliśmy uderzyć w tony humorystyczne. Wiecie… Że gość chyba pomylił dyscypliny, że powinien swoje umiejętności prezentować w oktagonie, a nie na piłkarskim boisku, że takiego kopnięcia nie powstydziłby się nawet Jean-Claude Van Damme w The Quest. Przemyśleliśmy jednak sprawę i – wybaczcie – no, kurwa, nie. To, co zrobił Alexander Christovao w meczu z Pogonią Szczecin, nie jest w żaden sposób zabawne. To raczej po prostu skurwysyństwo. 

Chodzi oczywiście o sytuację, w której piłkarz (?) Zagłębia Sosnowiec nadepnął Sebastiana Walukiewicza. Jeśli nie widzieliście, to rzućcie na to okiem.

Niby to była męska walka o piłkę, niby mógł być to tylko wypadek przy pracy… Z drugiej strony w trakcie każdej ligowej kolejki widzimy setki, jeśli nie tysiące, podobnych sytuacji, ale żadna nie kończy się bardzo nieudanym wyskokiem i próbą sprawdzenia wytrzymałości klatki piersiowej przeciwnika. Taka nieudolność nawet pasowałaby nam akurat do tego piłkarza, ale im dłużej przyglądamy się tej sytuacji, tym mniej mamy złudzeń, że był to przypadek.

Najpierw Christovao obejrzał żółtą kartę, a po weryfikacji decyzja została zmieniona – zasłużony zjazd do bazy. Uważamy jednak, że na tym nie powinno się skończyć. Jeśli zwrócilibyśmy uwagę na przykład na zagrożenie zdrowia, to ta sytuacja jest o wiele bardziej niebezpieczna niż kopnięcie Novikovasa przez Peszkę. Mamy nadzieję, że Angolczyka na polskich boiskach nie obejrzymy bardzo długo.

A szczerze mówiąc, to wolelibyśmy nie zobaczyć go już nigdy. Christovao świetnie uosabia prawie wszystko, czego nienawidzimy w czymś, co niektórzy szumnie nazywają polityką transferową polskich klubów. Zagłębie ściągnęło wyjątkowego kasztana, gościa wykonanego – tak na oko – w 80% z drewna, od którego kilka razy odbiła się piłka, na polskich boiskach facet kopał się po czole w 14 z 15 meczów. Nie potrafił zaznaczyć swojej obecności na boisku w sposób piłkarski, to zrobił to przez próbę zrobienia krzywdy przeciwnikowi. Brak słów.

Ludzie odpowiedzialni za ten transfer mogliby odpowiadać za działanie na szkodę klubu.

Fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (14)