Legia znowu wstąpi na tron?
Weszło

Legia znowu wstąpi na tron?

Niby sezon temu był dublet, ale wywalczony w takim stylu, że na samą myśl chce się bełtać. Cóż, szczęście Legii, że rywale byli jeszcze gorsi, wręcz tragiczni, natomiast być może im kiedyś też skończy się cierpliwość do nieudolności. Być może Legia w tym roku musi być lepsza, by po mistrza sięgnąć. Jest na to przygotowana?

NAJMOCNIEJSZY PUNKT

Mistrz Polski osłabiał się przed nowym sezonem prawdopodobnie jeszcze wcześniej, niż Kain zabił Abla. To było jako naczynia połączone – okej, wygrałeś ligę, ale teraz musisz rozprzedać pół składu, inaczej zabierzemy ci trofeum. Przeżywała to choćby Legia, żeby wspomnieć mistrza zdobytego przez Jacka Magierę – młody trener cel zrealizował, ale zabrano mu Vadisa, wcześniej, bo zimą, Nikolicia i Prijovicia. W zamian dostał marne klocki i usłyszał: układaj je równie zgrabnie. No, nie da się w ten sposób pracować. Na szczęście dla Klafuricia, on takiego problemu przed rozgrywkami 17/18 nie ma. Skład wzmocniono sensownie i nie pożegnano nikogo ważniejszego, chyba że ktoś nie wyobraża sobie Legii bez Brozia. Z jednej strony należy więc to docenić, ale z drugiej podkreślić, że po równie bladym sezonie Wojskowi po prostu nie bardzo mają kogo sprzedawać. Szymański i Niezgoda to oczywiście utalentowani goście, ale ligi jeszcze nie zjedli i najwyraźniej bogatsze kluby z rzuceniem dużych sum chcą chwilę poczekać.

NAJWIĘKSZA BOLĄCZKA

Mimo utrzymania składu trener Klafurić jednak chciał w tym kotle zamieszać i zrobił to zmieniając drużynie formacje. Legia ma grać trzema piłkarzami w obronie. Cóż, jesteśmy przyzwyczajeni, że ekstraklasą rządzą mody: raz są Słowacy, raz Hiszpanie, teraz wszystkich wzięło na wariacje na temat 3-4-3. Uległa temu Legia i na razie wygląda w tym ustawieniu blado. Nawet ogórkowe Cork City potrafiło stwarzać sobie przeciwko Wojskowym groźne sytuacje i gdyby nie Malarz, wynik w Irlandii mógłby być inny, dużo bardziej niekorzystny. A mecz z Arką? Kucharczyk miał robić za wahadłowego, ale gdy Zarandia strzelał bramkę na 1:1, Kuchy był od niego przeraźliwie daleko. Oczywiście, taka zmiana potrzebuje czasu, by nabrać odpowiednich kształtów, ale ryzyko jest duże. Kolejni rywale w eliminacjach Ligi Mistrzów nie będą czekać, aż ekipa Klafuricia nauczy się systemu. W lidze ewentualne straty można odrobić, ale w Europie dzień dziecka kończy się szybciutko.

KLUCZOWY ZAWODNIK

Patrząc przez pryzmat dobra polskiej piłki, chciałoby się, by było ich dwóch: Sebastian Szymański i Jarosław Niezgoda. Już w sezonie 17/18 obaj pokazali, że potrafią decydować o obliczu Wojskowych, bo strzelali ważne bramki, asystowali przy takich, czasem wręcz brali na swoje barki aż za dużą odpowiedzialność, gdyż bardziej doświadczeni piłkarze zawodzili. Teraz mile widziany byłby w ich wykonaniu równy sezon (albo nawet i runda), a potem wyjazd poza peryferia futbolu.

NIEOBSADZONA POZYCJA

O ile Vesović jest piłkarzem znośnie zbilansowanym, jeśli chodzi o ofensywę i defensywę, tak Kucharczyk i Hlousek mają przestawione wajchy w dwie strony. Kuchy nie umie bronić, Hlousek zaatakować potrafi incydentalnie. A tak się składa, że wahadłowi powinni mieć opanowane obie te sztuki choćby w stopniu przyzwoitym. Przydałby się więc Legii naprawdę porządny wahadłowy, jeśli Klafurić rzeczywiście będzie trzymał się nowego systemu.

TRANSFER OKIENKA

Prochu nie wymyślimy – trzeba tu wskazać Carlitosa. Jest to historia tym piękniejsza, że Hiszpan swój klub kochał od dziecka i na hiszpańskich podwórkach zawsze krzyczał: „ja jestem Deyna!”.

…Ta.

Wizerunkowo sam piłkarz swój transfer rozgrywa głupio, bo wchodzi ludziom związanym z Legią w dupę tak głęboko, że zaraz zacznie się tam urządzać i wstawi kanapę. Można się cieszyć z transferu, ale opowiadać jakieś dyrdymały o głębokich uczuciach, fotomontażach z eLką, odrzuconych ofertach z ligi hiszpańskiej… Dajcie spokój. Natomiast nie zmienia to faktu, że sportowo Carlitos może i pewnie da tej drużynie mnóstwo – nie trzeba chyba przypominać, jak decydował o obliczu Wisły Kraków, która bez niego walczyłaby o utrzymanie. 24 gole, siedem asyst, jedno kluczowe podanie, udział przy 62% trafień Wisły. Ekstraklasa logiką nie jest dotknięta, ale nawet na jej standardy byłoby szokujące, gdyby Hiszpan w Legii się nie sprawdził. Jednak prezentuje chyba zbyt dużą jakość, by miały dziać się podobne cuda.

SCENARIUSZ NA SEZON

Nie zdziwimy się, jeśli będzie z Legią tak, jak w poprzednich sezonach. Czyli: początek cieniutki, wieszczenie czarnych scenariuszy, radość przeciwników, że tym razem tron jest opustoszały i można go bez większego ciśnienia przejąć. A później powolna metamorfoza Wojskowych, rozpoczęcie gonitwy za czołówką i szczęśliwy finisz. Serio, Legia była w ciągu poprzednich sześciu lat tyle razy do walnięcia, a skoro udała się ta sztuka tylko Lechowi, świadczy to katastrofalnie o naszej lidze, bo jednooki wygrywa wyścig ze ślepymi.

JAK LEGIA WEJDZIE W SEZON? KURS NA PORAŻKĘ Z ZAGŁĘBIEM WYNOSI 5,50

LETNIE GRANIE

Cork City 3:0 (Kante, Radović, Carlitos)
Cork City 1:0 (Kucharczyk)
Radomiak 0:0
Vitorul Constanta 5:2 (Kucharczyk x2, Kante x2, Cafu)
Górnik Łęczna 3:3 (Kucharczyk, Kulenović, Hlousek)
Stal Mielec 3:2 (Kucharczyk, Kante, Cafu)
Mazur Karczew 5:1 (Kulenović x2, Hołownia, Kucharczyk, Eduardo)

OPINIA EKSPERTA

Zapytaliśmy byłego piłkarza Arsenalu, który teraz gra jest w Legii, czy będzie ogarniał w nowym sezonie.

– Strzeliłem bramkę Mazurowi Karczew, dużo czytam, odświeżam umysł i teraz będę, kur…, jak brzytwa.

SZALENIE ISTOTNY FAKT

Hildeberto jest głodny. Tylko nie wiadomo, czy głodny piłki, czy po prostu głodny.

FILMOWY ODPOWIEDNIK

Gra o tron. No, serialowy odpowiednik. Z tą różnicą, że w ostatnich latach droga Legii do tronu nie jest równie krwawa.

game

WERDYKT

Wątpliwości nie dotyczą składu, bo ten na nasze warunki jest i mocny, i stabilny, ale można się zastanawiać, jak udźwignie to trener. Klafurić został rzucony na głęboką wodę i na razie pływa, pytanie, na ile starczy mu sił. Jeśli zaczną łapać go skurcze, potrzebna będzie zmiana szkoleniowca, a tego przy Łazienkowskiej by nie chcieli, gdyż trenerski stołek w Legii jest ostatnio za gorący.