Jerzy Brzęczek: charyzma, partnerstwo, dyscyplina, ale i zwianie z konferencji
Weszło

Jerzy Brzęczek: charyzma, partnerstwo, dyscyplina, ale i zwianie z konferencji

W pierwszym odruchu chyba każdy był co najmniej zaskoczony, że następcą Adama Nawałki został Jerzy Brzęczek. Jego kandydatura gdzieś tylko na chwilę przewinęła się w tle, nie był to wątek w jakikolwiek sposób zgłębiany czy rozwijany.

Nie ma się co czarować, Zbigniew Boniek wybrał bardzo odważnie i ryzykuje jeszcze więcej niż przy powierzeniu reprezentacyjnych sterów Nawałce. Im dłużej jednak rozmawiało się z ludźmi, którzy znają nowego selekcjonera jako trenera i człowieka, tym bardziej nabierało się przekonania, że to właściwy kandydat do tej funkcji – przynajmniej jeśli chodzi o ogólny profil pożądanych cech w kwestii szeroko rozumianego warsztatu i spojrzenia na piłkę.

Dla pokolenia dzisiejszych 40-latków to przede wszystkim kapitan kadry olimpijskiej z Barcelony – gdzie zajęto drugie miejsce – i późniejszy kapitan dorosłej reprezentacji.

Moje pokolenie, obecnych 30-latków, pamięta go przede wszystkim z gola na Wembley w 1999 roku (porażka 1:3 po hat-tricku pieprzonego Paula Scholesa).

Ale pamięta również tę stratę ze Szwecją z tych samych eliminacji i nieudaną pogoń za Fredrikiem Ljungbergiem.

Dla generacji z przełomu wieków to już głównie wujek Jakuba Błaszczykowskiego i trener, któremu po kilku niepowodzeniach wyszło w Wiśle Płock, ewentualnie komentator meczów ligowych (miał taki epizod). Mało kto bez zajrzenia w Google będzie wiedział, że to mistrz Polski z Lechem Poznań, dwukrotny mistrz Austrii i zawodnik, który w ekstraklasie polskiej, austriackiej i izraelskiej rozegrał łącznie aż 603 mecze. Świadczy to o tym, że musiał się zawsze dobrze prowadzić. I tak było, ksywka „Papież” z niczego się nie wzięła, choć niewykluczone, że trochę przejaskrawiała rzeczywistość. – Nie przesadzajmy, Jurek nigdy nie był papieżem. Starał się trzymać drużynę w ryzach, być pomostem między trenerem a piłkarzami, ale nie było czegoś takiego, że nie wypiłby piwa czy zawsze chodził własnymi ścieżkami. Był prawdziwym kapitanem, również na boisku. Zawsze zapierdzielał, swoim charakterem dawał impuls reszcie – mówi Dariusz Adamczuk, kolega Brzęczka z reprezentacji olimpijskiej, dziś szef akademii Pogoni Szczecin.

Nawet ci, którzy dobrze znają Brzęczka i mają o nim wyłącznie dobre zdanie, nie spodziewali się, że tak szybko otrzyma tak ważne zadanie. – Widząc informację na Twitterze, trzy razy sprawdzałem, czy ktoś się nie podszywa pod znane konta i nie wypuszcza fejka – nie ukrywa Rafał Kędzior, który był szefem marketingu GKS-u Katowice, gdy Brzęczek tam pracował.

Nie zakładałem, że mógłby teraz zostać selekcjonerem. Ma potrzebne do tego cechy, ale sądziłem, że jeśli już, to dostanie szansę przy następnym rozdaniu. Stało się to szybciej. Pozytywne zaskoczenie – uważa Dariusz Adamczuk.

Nie spodziewaliśmy się odejścia Jerzego Brzęczka, zwłaszcza że wcześniej łączono go z Lechem i Legią, a mimo to został w klubie. Dowiedzieliśmy się dopiero w czwartek rano. Kolejne lato i znów nagle zmieniamy trenera, ale tym razem w zupełnie innych, znacznie przyjemniejszych okolicznościach. Oczywiście szkoda, że ten etap zamykamy, ale cieszymy się, że został doceniony. Należało mu się – przekonuje Damian Byrtek, który teraz był podopiecznym nowego selekcjonera w Wiśle Płock, a w sezonie 2013/14 grał pod jego wodzą w Rakowie Częstochowa.

Jak każdy jestem trochę zaskoczony, ale w mniejszym stopniu niż przeciętny kibic. Docierały do mnie pewne sygnały, a znając warsztat i osobowość trenera Brzęczka, wiedziałem, że skoro kolejny selekcjoner też ma być Polakiem, to on na tle reszty się wyróżnia. Pomysł Zbigniewa Bońka bez wątpienia ryzykowny, jednak patrząc na spokojnie, jest on ciekawy, ze sporą szansą powodzenia. Trudno byłoby teraz znaleźć kogoś lepszego na krajowym rynku – komentuje Wojciech Cygan, który zatrudniał Brzęczka w GKS-ie Katowice, a od paru dni jest prezesem Rakowa.

Jedynie Piotr Koszecki, będący bardzo blisko „swojego” GKS-u Katowice prezes Stowarzyszenia Kibiców „SK1964” podchodzi do tematu mniej optymistycznie. – W sumie zaskoczony tym wyborem jestem średnio, bo pasuje on do wizji Bońka i tego, że trener nie może mieć ego większego niż on. Prezes PZPN stawia na cichych medialnie pracusi. Mimo wszystko trochę dziwi, że zaufał komuś, kto na razie miał jeden dobry sezon w trenerskiej karierze. Nawałka jednak został zweryfikowany w dłuższym wymiarze – uważa.

To właśnie brak doświadczenia i większych sukcesów wytyka się Brzęczkowi-selekcjonerowi. – Z jednej strony może coś w tym jest, ale z drugiej: czy Adam Nawałka miał bardziej imponującą karierę jako piłkarz? Chyba nie. A gdyby Nawałce wyjąć dwa ostatnie lata w Górniku Zabrze, jego dorobek trenerski też wyglądałby skromnie. Moim zdaniem obaj dostają posadę selekcjonera w bardzo podobnych okolicznościach, choć nie ukrywam, że w przypadku Jurka brakuje mi jeszcze jednego czy dwóch sezonów w Ekstraklasie, w których potwierdziłby trenerską klasę. Ale bądźmy dobrej myśli, wierzę, że Zbigniew Boniek znów miał nosa – mówi Dariusz Adamczuk.

Brzęczek nie wchodzi na zupełnie nieznany grunt. Z Kubą Błaszczykowskim na pewno wiele razy rozmawiał o sytuacji w reprezentacji, zna wszystkie zależności i wewnętrzne sprawy drużyny. To może być ułatwienie na starcie – dodaje Rafał Kędzior.

Ze świecą jednak szukać kogoś, kto powie, że Brzęczek nie jest jednostką pozytywną. Co do mocnych stron jego charakteru w zasadzie mamy pełną zgodę, a na przykład słowo „charyzma” odmieniane jest przez wszystkie przypadki. – Mogę mówić o nim w samych superlatywach, byłem u niego kapitanem. Od razu po przyjściu dał się poznać jako dużej klasy fachowiec i osoba o niepowtarzalnej charyzmie. Pamiętam jego pierwszą przemowę w szatni: – „Nie myślcie sobie, że będziemy robili coś nadzwyczajnego. Piłka nożna jest prostą grą. Trzeba tylko mieć jasno ustalone zasady i się ich trzymać”. Rewelacyjnie się z nim współpracowało. Mimo że nie udało się spełnić marzeń o awansie, świetnie wspominam ten okres. Kiedyś w rozmowie z jego asystentami rzuciłem w żartach, że będę u niego asystentem w reprezentacji. Już wtedy wykazywał cechy, które kazały go w przyszłości widzieć w takiej roli. Nie zakładałem, że stanie się to tak szybko, ale sądzę, że to będzie trafny wybór – mówi Grzegorz Goncerz, który tego lata po ośmiu sezonach odszedł z Katowic i karierę kontynuuje w Podbeskidziu Bielsko-Biała.

Wtóruje mu Damian Byrtek: – Wyróżniają go wielka charyzma i traktowanie wszystkich do bólu wręcz równo. My, jako piłkarze, mamy do niego wielki szacunek, zawsze liczymy się z jego zdaniem. Jest bardzo konsekwentny, ale jednocześnie sprawiedliwy. Jeżeli musi kogoś opieprzyć, zrobi to, bez względu na to, czy po drugiej stronie będzie Robert Lewandowski, czy debiutant. Taki był w Rakowie, taki był w Płocku. Nic się nie zmieniło.

Brzęczek dogadywał się nawet z Dominikiem Furmanem. Fot. FotoPyk

Brzęczek dogadywał się nawet z Dominikiem Furmanem. Fot. FotoPyk

Takie rzeczy albo się ma, albo nie ma. Potrafił sprawić, żeby w zespole panowała dobra atmosfera i jednocześnie bardzo dużo wymagał. Każdy respektował jego decyzje, nawet jeśli był zawodnikiem nr 19 czy 20. Wszyscy go szanowali i realizowali polecenia, ale nie dlatego, że zostało to wymuszone krzykiem. Nigdy w tym okresie nie mieliśmy w szatni konfliktów czy pretensji, zespół akceptował wybory trenera. Był w nich uczciwy, nikogo nie forował. Mnie jako kapitana też potrafił posadzić na ławce. Męska decyzja. Powiedział, co muszę poprawić i potem pracowałem jeszcze ciężej. Trener na pewno nie zmienił swojego podejścia, a do tego cały czas się rozwija, co pokazał w Wiśle – dodaje Goncerz.

W Płocku powtarzał nam, że jeśli będziemy dobrze funkcjonowali jako drużyna, to każdy z nas zyska też indywidualnie. Na odwrót się nie da. Miałem okres, gdy nie grałem. Trener mówił, że nie ma do mnie zastrzeżeń, ale wygrywamy i nie ma powodu do zmian. Nie obrażałem się – potwierdza Byrtek.

Goncerz podkreśla jeszcze jedno: – Nigdy nie próbował budować autorytetu historiami o karierze reprezentacyjnej i byciu kapitanem. Mógłby zapewne barwnie opowiadać, ale nigdy do tego nie nawiązywał. Gdy trenerem Legii był Stanisław Czerczesow, dopiero od znajomego dowiedziałem się, że grali razem w Austrii. Zawsze rozmawialiśmy z nim o konkretach, bez niepotrzebnych dygresji.

Szybko dało się zauważyć, że może wiele osiągnąć jako trener i Raków jest dla niego tylko przystankiem. Prędzej czy później musiał trafić do Ekstraklasy – wspomina napastnik Dawid Retlewski, który grał w Częstochowie w sezonie 2013/14 i strzelił wtedy 11 goli w II lidze.

Nie mówię tego na potrzeby chwili: to najlepszy trener, z jakim pracowałem. Nigdy nie spotkałem tak inteligentnego szkoleniowca. Świetnie wspominam też współpracę z Kazimierzem Moskalem, ale jednak Jerzy Brzęczek na pierwszym miejscu. Imponował i jako człowiek, i jako trener. Potrafił radzić sobie z różnymi charakterami i sprawić, że wszyscy patrzą w jednym kierunku. Dla piłkarzy to bardziej przyjaciel, za drużyną szedłby w ogień, ale granicę wyznacza wyraźnie. Dyscyplina była podstawą. Nikt się nie spóźniał na zbiórki, a nawet przychodziło się kwadrans przed czasem. Nie zdarzało się, żeby ktoś mu pyskował czy coś odburknął. Raczej reaguje spokojnie, ale ma charyzmę i charakter. Nikomu nie przyszłoby do głowy podważać jego kompetencje – w tym samym tonie mówi Dariusz Pawlusiński. Obecny 40-latek grał u Brzęczka w Rakowie w sezonie 2014/15, ale kibicom w pamięć zapadł przede wszystkim występami w Cracovii (2005-2010).

Nowy selekcjoner tak bardzo był partnerem dla podopiecznych, że ocierał się o przesadę, przynajmniej w czasach Rakowa. Oddajmy znów głos Dawidowi Retlewskiemu: – Często był dla nas jak kolega. Takie podejście czasami może zgubić. W Rakowie tak się nie stało, ale obawiałem się, że w lepszych klubach to nie zawsze zda egzamin. Wygląda jednak na to, że potrafił wyważyć proporcje. U nas trzymał dyscyplinę, nie pozwalał na rozluźnienie podczas treningów, a to nie takie oczywiste, gdy masz przyjacielskie relacje z piłkarzami. Wtedy często to wykorzystują i pozwalają sobie na więcej. Brzęczek natomiast, jeśli był niezadowolony, potrafił przerwać trening i w grupie mówił, co mu się nie podoba. Nie bał się mówić nazwiskami. Niektórzy się na to wkurzali, ale tylko w rozmowach między sobą, nie było ciągu dalszego. Tak samo jeśli chodzi o zawodników mało grających. A jeśli dawali to odczuć, trener natychmiast ich temperował. Nie pozwalał wchodzić sobie na głowę. Chodził po cienkiej linie, ale nie spadał z niej.

– Wiadomo, nieraz trzeba się też wkurwić, ale zostawia to na sam koniec, jako ostateczność. Do piłkarza podchodzi jak do człowieka i wiele na tym zyskuje. Gdybym miał szukać wad, to na siłę wskazałbym, że bywa chyba aż za dobry, może czasami trzeba wcześniej walnąć pięścią w stół. Ale tak jak mówię, to już trochę szukanie dziury w całym, bo często jego cierpliwość i brak nerwowych ruchów była nagradzana – przyznaje Krzysztof Kołaczyk, obecny wiceprezes Rakowa. Wcześniej był on prezesem i trenerem klubu z Częstochowy.

To za jego sprawą Brzęczek na przełomie 2009 i 2010 roku pojawił się w Rakowie, rozpoczynając swoją przygodę z trenerką. – Przyszedłem tam w sierpniu 2009. Zrobiliśmy audyt i wyszło, że jest dramat. Jurek bez wahania zgodził się na misję ratunkową. Znaliśmy się od dziecka, razem trenowaliśmy w Rakowie. Pierwsze trzy lata to była masakra jeśli chodzi o warunki, w których funkcjonowaliśmy. Mimo to Jurek robił swoje, okazał się człowiekiem niezwykle pracowitym i charyzmatycznym. Wykonał heroiczną pracę, żeby ten klub wyprowadzić na prostą. To, gdzie dziś jesteśmy, to w dużej mierze jego zasługa. Na starcie musieliśmy rozwiązać wszystkie kontrakty i zaczęliśmy grać swoją młodzieżą. Z tymi chłopcami Jurek zdołał się utrzymać w II lidze, co było wielkim wyczynem. Wypromował się wtedy Mateusz Zachara, a w kolejnych latach Artur Lenartowski i Maciej Gajos. Zawsze udawało się utrzymać i zawsze był to dla nas sukces – wspomina Kołaczyk.

Mimo to Brzęczek w listopadzie 2014 roku nie żegnał się w idealnej atmosferze. Pisano wtedy, że odchodzi z Rakowa głównie ze względu na prośbę sponsora klubu Michała Świerczewskiego, który dwa miesiące później został jego właścicielem. – To zawsze trudny moment. Mocno to przeżywałem, ale z drugiej strony, dzięki temu odejściu mógł się rozwijać jako trener. Ale to też nie tak, że Michał Świerczewski zareagował impulsywnie, że tego nie przemyślał. Doszło do rozmowy – nie było mnie przy niej – zapadły ustalenia i tyle. Wszyscy od tego czasu poszliśmy do przodu, patrzmy w przyszłość – Krzysztof Kołaczyk woli się nie zagłębiać w ten temat.

Zaraz po odejściu z rodzinnych stron Brzęczek przejął stery w Lechii Gdańsk. – Trener przychodził w trudnym momencie, pod koniec rundy jesiennej. Rozegraliśmy cztery mecze ligowe i już była przerwa. Sezon zaczęliśmy z Quimem Machado i nie wyglądało to dobrze. Później zespół przejęli Tomasz Unton z Maciejem Kalkowskim i dopiero w listopadzie przyszedł Jerzy Brzęczek. Wiosną świetnie wystartowaliśmy, u siebie nie straciliśmy gola w sześciu meczach z rzędu. Ostatecznie zabrakło nam chyba jednego zwycięstwa, żeby wejść do pucharów – opowiada żywa legenda Lechii, Mateusz Bąk. Wtedy był bramkarzem (15 meczów u Brzęczka w sezonie 2014/15), dziś bramkarzy w akademii trójmiejskiego klubu szkoli.

Bąk z czasem stracił zaufanie u Brzęczka, ale znów wyszła umiejętność prowadzenia dialogu przez nowego selekcjonera. – Sporo grałem w rundzie wiosennej. Pod koniec sezonu trafiłem na ławkę, a w okresie przygotowawczym do nowego sezonu wręcz zostałem zepchnięty na boczny tor w pierwszym zespole. Odbyliśmy z trenerem rozmowę na ten temat i nie ma w moim sercu zadry za tamte wydarzenia – przekonuje.

Brzęczek w czasach Lechii Gdańsk. Fot. FotoPyk

Brzęczek w czasach Lechii Gdańsk. Fot. FotoPyk

Brzęczek został zwolniony przez Lechię już po siedmiu kolejkach sezonu 2015/16. W tym czasie wygrał tylko raz. Czy piłkarze czuli wtedy, że nie było już chemii, że to był właściwy moment na zmiany? – Minęło już tyle czasu, że dziś nie potrafię wyczerpująco odpowiedzieć. Zwyczajnie nie pamiętam. Musieliśmy wziąć to na klatę, my jako zawodnicy nie daliśmy rady. Gdybyśmy grali lepiej, nie byłoby zmiany. Summa summarum nie zaszkodziło to trenerowi – stwierdza enigmatycznie Bąk.

Nie minął jeszcze miesiąc od wyjazdu z Gdańska, a Brzęczek już rozpakowywał walizki w Katowicach. Dwa lata spędzone w GKS-ie to największa rysa na jego trenerskim wizerunku. Przytaczany już wcześniej Piotr Koszecki bez ogródek mówi, jak ocenia kadencję byłego kapitana biało-czerwonych przy Bukowej. – Ocena może być wyłącznie negatywna, bo miał wszelkie warunki do spełnienia oczekiwań, a spektakularność przegrania awansu w tym nieszczęsnym meczu z Kluczorkiem była iście filmowa. Pytanie, czy to tylko jego wina, czy były kwestie inne, pozasportowe, a dotyczące piłkarzy? Ale skoro ich nie poruszył, to uznaję, że ich nie było – mówi prezes Stowarzyszenia Kibiców „SK1964”.

Przypomnijmy, że GKS prowadził z zamykającym tabelę rywalem 2:0, by ostatecznie przegrać 2:3 po golu z połowy boiska po niezrozumiałym zachowaniu bramkarza (został w kole i nie zdążył wrócić) i jego kolegów (pozwolili szybko wykonać rzut wolny).

 – Gra GKS-u była ładna i efektowna. Stwarzaliśmy sobie wiele sytuacji, ale potem zacięła się skuteczność. Brzęczek jak już raz wbił sobie coś do głowy, to potem nie umiał tego zmienić i np. szybki Prokić nie grał na szpicy. Źle oceniam też jego podejście na konferencjach, gdy nawet po tragicznych meczach chwalił piłkarzy. Coś jak Nawałka, ale jeszcze bardziej szalenie. Z tego powodu przez kibiców postrzegany jest jako ściemniacz. Ludzie mają mu też za złe formę rozstania, bo po prostu uciekł z konferencji po Kluczborku i nigdy nie wrócił – punktuje Koszecki.

Będący wtedy prezesem GieKSy Wojciech Cygan dziś już spokojniej podchodzi do tamtych chwil. – Po meczu z Kluczborkiem też byłem wściekły. Nie zakładałem, że w taki sposób zakończy się nasza współpraca. Ale na chłodno można go było rozgrzeszyć z takiego zachowania. Był mocno zaangażowany w pracę, bardzo chciał tego awansu. A o tym, dlaczego się nie udało, można byłoby napisać rozprawę habilitacyjną. To, że wtedy wstał i wyszedł, nie znaczy, że teraz nie da sobie rady w reprezentacji – uważa nowy prezes Rakowa.

Cygan jest już w stanie zdiagnozować, czego wtedy zabrakło, żeby wreszcie dostać się do Ekstraklasy. – W wielu meczach na wiosnę nadal graliśmy fajną, ofensywną piłkę, ale okazywała się ona za mało skuteczna. Chyba zabrakło nam wtedy trochę doświadczenia w szatni, dwóch innych transferów zimą. Nie da się grać topornie non stop i święcić triumfy, ale czasami trzeba podejść do sprawy zadaniowo, na wynik. W kilku meczach tego nie zrobiliśmy. Nawet z Kluczborkiem dało to o sobie znać. Szybko strzeliliśmy dwa gole i powinniśmy wtedy trochę zwolnić, cofnąć się, poczekać. Zamiast tego po bramce na 2:0 sami bierzemy piłkę i ustawiamy ją na środku, żeby jak najszybciej wznowić grę. A gdybyśmy podeszli bardziej wyrachowanie, rywal pewnie już by się nie podniósł. Nieraz potem rozmawialiśmy, Jurek wyciągnął wnioski z katowickiego okresu i wie, gdzie popełnił błędy. Dziś jest jeszcze lepszym trenerem – mówi z przekonaniem.

 – Uważam, że po Rakowie w kolejnych miejscach też wykonywał kawał dobrej roboty. Gdyby został na kolejny rok w Katowicach, jestem przekonany, że udałoby się wywalczyć awans – wtrąca Krzysztof Kołaczyk.

Piotr Koszecki przy całym krytycyzmie wobec trenerskich dokonań Brzęczka, nie ukrywa, że w innych kwestiach ma o nim dobre zdanie. – Im bliżej niego, tym chyba bardziej się go rozumie. Ja go lubię, życzę mu dobrze, a ucieczkę odbieram jako jednorazowe zaćmienie. Jako człowiek jest pozytywny. Angażował się w akcje charytatywne. Bywało, że zaraz po naszym meczu jechał gdzieś zagrać dla kogoś za free – przypomina.

Żeby jednak nie było za słodko: – Na pewno można o nim powiedzieć, że jest ambitny i pracowity. Charyzmatyczny według mnie nie. Może na boisku taki był, ale jako trener to przesada. A takie określenia dziś widzę.

Ambitne podejście Brzęczka potwierdza Rafał Kędzior. – Lubił kontrolować wiele kwestii, nawet jeśli nie musiał. Gdy byłem w GieKSie, chciał wiedzieć o wszystkich akcjach pijarowych i tym podobnych. Czasami w tych kwestiach wykazywał się własną inwencją. Jeżeli nie był do czegoś przekonany, nie brał w tym udziału, ale też nieraz dorzucał coś od siebie. Na przykład nagrywaliśmy spot, w którym zapraszamy kibiców na mecz. Zaproponowaliśmy mu, jak to powiedzieć. Stwierdził, że powie inaczej, bezpośrednio do kibiców. Po włączeniu kamery chciał to zrobić naprawdę porządnie, był gotowy na wiele powtórzeń, byle tylko wyszła wersja, z której będzie zadowolony. Pamiętam też sesję do kalendarza, gdy przy stole do piłkarzyków pokrzykiwał na chłopców i kilka razy ich mobilizował, żeby zrobić coś lepiej – mówi były reporter Orange Sport, a obecnie pracownik agencji FairSport.

Kędzior przypomina sobie jeszcze jedną scenę: – Rozmawialiśmy kiedyś w przerwie między rundami na mniej formalnym spotkaniu. Z pełną powagą i przekonaniem stwierdził, że awans to tylko jeden etap, a on marzy, żeby na Bukową wróciły europejskie puchary. Pomyślałem sobie: kurczę, dalekosiężnie trener patrzy. Ale mówił w taki sposób, że to kupiłem. Pokazał, że planuje znacznie do przodu, że miał wizję, a w pracy selekcjonera to ważne. Jestem przekonany, że w reprezentacji nie zostawi po sobie spalonej ziemi.

Zatrudnienie Brzęczka przez Zbigniewa Bońka nie dla wszystkich może być jednak zmianą na lepsze. – Nie unika wywiadów tak jak Adam Nawałka, ale chłopaki z Łączy Nas Piłka pod pewnymi względami mogą mieć z nim trudniej, żeby pokazać, co dzieje się w drużynie i szatni podczas zgrupowań. Trener lubi ukrywać kulisy wielu wewnętrznych wydarzeń – ostrzega Kędzior. – Ale myślę, że się dogadają. Kanał ma już swoją renomę, to kwestia ustalenia granic.

Mimo bolesnego niepowodzenia w Katowicach, właśnie na Brzęczka zdecydowano się w Wiśle Płock, gdy tuż przed rozpoczęciem minionego sezonu nagle odszedł Marcin Kaczmarek. Dyrektor sportowy Łukasz Masłowski już w marcu w rozmowie z nami tłumaczył motywy tamtego wyboru. – Uważnie śledziłem I ligę i dobrze wiedziałem, jak grał wtedy GKS Katowice – ładnie, ale nieskutecznie. Nie udało się połączyć tego, o czym mówiliśmy na początku. Mimo wszystko uważałem i uważam, że nadal mówimy o trenerze na dorobku, który w pewnym momencie za szybko został skreślony i zaszufladkowany. Wisła jest dla niego dobrym miejscem, żeby odbudować swoją trenerską renomę i to mu się udaje. Jest bardzo pracowity i zaangażowany.

Nikt wtedy nie mógł przypuszczać, jak bardzo Brzęczek tę renomę odbuduje. W zasadzie to zbudował ją na nowo, na dużo wyższym poziomie. Początki były nerwowe, gdyby w 8. kolejce nie udało się po przerwie wyjść z 0:2 na 2:2 w Lubinie, być może nie powstałby teraz ten artykuł. Potem jednak Wisła nabrała rozpędu i do ostatniej kolejki walczyła o europejskie puchary. Brzęczek we wrześniu, grudniu i kwietniu zostawał trenerem miesiąca w Ekstraklasie. Wystarczyło, żeby zaraz po zakończeniu rozgrywek łączono go z Lechem Poznań i Legią Warszawa. W drugim przypadku „Nafciarze” wydali nawet oficjalne oświadczenie, że nie zgadzają się na rozwiązanie kontraktu. Wydawało się, że przyszłość trenera została wyjaśniona, ale skoro do gry wkroczył PZPN, rozmowa była już zupełnie inna.

 – Nie wyobrażam sobie, żeby zablokować trenerowi drogę do prowadzenia reprezentacji Polski. Co innego, gdy z taką propozycją zwraca się klub. Legia była zainteresowana, nie wyraziliśmy zgody. Są rzeczy ważne i ważniejsze. Jedną z tych ważniejszych jest kadra narodowa. Jesteśmy dumni, że nasz trener otrzymał taką szansę – mówił na antenie WeszłoFM prezes Wisły, Jacek Kruszewski.

Teraz Brzęczek staje przed życiową szansą, której pewnie sam się nie spodziewał. Obaw jest sporo. Czy będzie w stanie zbudować autorytet u najbardziej znanych kadrowiczów? Po raz pierwszy nie wszyscy piłkarze, z którymi pracuje, będą pod wrażeniem jego zawodniczej przeszłości, bo sami już osiągnęli więcej.

Nasi rozmówcy są jednak zgodni: nawet w takim towarzystwie nie da sobie wejść na głowę. – Brzęczek też przez lata grał za granicą, wszędzie zostawał kapitanem, jest naturalnym przywódcą – podkreśla Rafał Kędzior. – Zdobył medal olimpijski, był kapitanem dorosłej reprezentacji, miał udaną karierę krajową i zagraniczną. Po transferze Kuby Błaszczykowskiego do Borussii Dortmund na pewno mógł jeździć na ciekawe staże i to z większym dostępem do informacji niż w standardowych przypadkach – przypomina Mateusz Bąk.

Obawa kolejna: czy jednak nie wyjdzie brak doświadczenia? Czy posiadanie pewnych cech bez poparcia tego bogatszym dorobkiem wystarczy? – Samą jednostkę treningową, mając dostęp do wielu materiałów, może dziś zrobić „każdy”. Ale praca szkoleniowa znacznie wykracza poza sam trening i tutaj widzę sporo atutów u Jerzego Brzęczka. Jako selekcjoner będzie musiał być przede wszystkim dobrym motywatorem i psychologiem. Sądzę, że to ma. W Lechii zawsze można było z nim porozmawiać, często sam to inicjował i twarzą w twarz przekazywał swoje uwagi. To bardzo ważny aspekt. Nie ma prania brudów na zewnątrz. Jeśli trener zbuduje dobrą relację z piłkarzami, to wchodzimy już niemalże w metafizykę, gdy zespół jest w stanie zdziałać nawet więcej niż teoretycznie powinien. To do pewnego momentu było widoczne w reprezentacji Adama Nawałki. Oby teraz było podobnie. Zakładam, że obaj panowie nieraz się spotkają – argumentuje swój optymizm Mateusz Bąk.

Można być pewnym, że w trakcie gry będziemy oglądali zupełnie inne sceny niż w przypadku Nawałki. – Przed meczami Brzęczek miał takie charakterystyczne wkurzenie na twarzy. Ogień w oczach, skupiona mina, zagryzione wargi. Widząc go w takim stanie, chciało się za nim pójść w ogień. Miało się wrażenie, jakby nadal był w składzie i wychodził z nami na boisko. To nas nakręcało do jeszcze ostrzejszej gry, coś jak Chorwacja na mundialu – wspomina czasy z Rakowa Dawid Retlewski.

– Trener rzadko krzyczał, to już musiał być konkretny powód. Pomijam oczywiście reakcje w trakcie meczu przy linii, wtedy żył wszystkim razem z nami. Ale od razu po gwizdku się uspokajał, nawet w przerwie przekazywał już tylko merytoryczne uwagi. Po porażkach widać było złość w oczach, że gotuje się w środku, ale nie rozmawiał z zespołem pod wpływem emocji, nie zdarzyło się, żeby padło kilka słów za dużo – potwierdza Grzegorz Goncerz.

Nie ogłoszono jeszcze, jaki będzie sztab nowego selekcjonera, ale pewne tropy wydają się oczywiste. – Dla Jerzego Brzęczka bardzo ważni są współpracownicy, czyli przede wszystkim trener przygotowania fizycznego Leszek Dyja i asystent Tomasz Mazurkiewicz, z którym też pracował już w Katowicach. No i analityk Michał Siwierski, którego zabrał z Częstochowy. Cichy, skromny chłopak. Uzdolniony plastycznie, ale jednak spełnia się w piłce. Również ciekawa postać. Nie zdziwię, jeśli ta trójka znajdzie się w sztabie – analizuje Rafał Kędzior.

Jerzy Brzęczek z Tomaszem Mazurkiewiczem. Fot. FotoPyk

Jerzy Brzęczek z Tomaszem Mazurkiewiczem. Fot. FotoPyk

Jeśli ci najwięksi kadrowicze go „kupią”, będziemy mieli reprezentację grającą odważnie i nigdy nie odstawiającą nogi. Ciekaw jestem, jak to będzie wyglądało z Kubą Błaszczykowskim. Jeżeli zostanie w reprezentacji, od tego, jak podejdzie do tego Lewandowski i reszta, może zależeć powodzenie Brzęczka jako selekcjonera. Będzie to dla niego balast, choć pewnie tego nie przyzna. Gdyby powoływał Kubę, który nie gra w klubie, może być ciężko. Generalnie liczę, że nowy selekcjoner odświeży kadrę, weźmie kilku nowych chłopaków, a starszyzna mu zaufa. Wtedy będzie dobrze – uważa Dawid Retlewski.

– Największe wyzwanie dla Jurka to aktualna sytuacja w kadrze – olbrzymi niedosyt po mundialu i wszystkie późniejsze wydarzenia, podkręcające złą atmosferę wokół drużyny. Większość kibiców nie patrzy z optymizmem na jego wybór i będzie musiał się z tym zmierzyć. Wie, na co się pisze i jestem przekonany, że na koniec będzie wygrany – puentuje Wojciech Cygan.

Oby tak było, bo najgorsze, co mogłoby się teraz wydarzyć, to powrót po kilku latach do klimatów smudowych i fornalikowych. Byłoby to tym bardziej dobijające, że potencjał obecnej kadry jest większy niż za czasów tej dwójki.

Wybór Jerzego Brzęczka na pewno jest zaskakujący i na pewno nieoczywisty, ale wygląda na to, że przynajmniej teoretycznie posiada on wszystkie cechy, by być dobrym selekcjonerem. Być może bardziej w przyszłości niż już dziś, jednak skoro dostaje szansę od razu, trzeba trzymać kciuki i nie zakładać na starcie najczarniejszych scenariuszy.

Brzęczek znajduje się w o tyle komfortowej sytuacji, że najważniejsze spotkania czekają go dopiero od marca przyszłego roku. Jesienią przed kadrą dwumecze w nowopowstałej Lidze Narodów z Włochami i Portugalią. Znakomita okazja, żeby sprawdzić w boju kilka nazwisk i przekonać się, na kogo można liczyć w eliminacjach do Euro 2020 (losowanie grup 2 grudnia). Na turnieju, podobnie jak we Francji, znajdą się 24 drużyny. Nie wypada nie awansować.

Pozostało osiem miesięcy na stworzenie nowej reprezentacji. Sporo czasu.

PRZEMYSŁAW MICHALAK

Fot. Jakub Gruca/400mm.pl

KOMENTARZE (103)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
eneene5

Proponuję kibicom kopanej zapamiętać nazwiska tych dziennikarzy (nie tylko Stanowskiego), którzy wczoraj i dziś będą uprawiali swoją robotę na kolanach z otwartymi ustami! Oni też powinni być rozliczeni na równi z piłkarzami i trenerem za żenadę podobną do tej na MŚ w wykonaniu orłów Nawałki! Oczywiście może się zdarzyć (w końcu Lewy, Zieliński, Milik, Krychowiak mogą wrócić na dobre tory), że reprezentacja zacznie grać lepiej, ale to nie zmienia faktu, iż tu i teraz wybór Brzęczka to kompletna żenada bez żadnego uzasadnienia!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Racjonalista

Czy jest tu jakiś admin? Czy nie można zablokować tego chama, prymitywnego lokaja Kaczyńskiego, podpisującego się Janko Buszewska, którego każdy post jest rzygiem propagandowym prosto z szamba, w którym ten osobnik żyje? To jest (chyba) portal sportowy i niech on te rzygi zostawia na portalach pisowskich gadzinówek.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

WhyAlwayMe

Najlepsze momenty Stan Mundialu #27 😀

FC Bazuka Bolencin

Taka to fucha właśnie jest. Dlatego można czasem poczytać, ale warto wiedzieć swoje i mieć własne zdanie, by móc czasem się pośmiać z tych wywodów nie mających niczemu służyć.
Mnie najbardziej denerwuje brak trzeźwego rzetelnego spojrzenia, tylko tworzenie opinii na zasadzie: „to mój ziomek, to o nim tylko dobrze; tego nie lubię to trzeba zgnoić”.
Pan Stanowski niestety się w tym specjalizuje…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Carlito

Tylko czy chociaż jeden z nich brał pod uwagę na poważnie kandydaturę JB? Nie, bo któryś by o tym napisał, a tu cisza i ździwko.
Słuchałem Stanu Mundialu, ciekaw byłem, jak panowie skomentują wybór selekcjonera i doczekałem się mega fachowych opinii, naprawdę zostałem przekonany, to ma sens! Uwaga:
Kowal – „Znam go od lat młodzieńczych, zawsze był to poukładany człowiek, prawa ręka, głowa Wójcika, przypilnował drużynę, żeby nie poszła w tango.”
Iwan – „Jeśli Polak, to dobry wybór, bo…oczywiście selekcjoner to nie trener, który na co dzień ugania się z piłkarzami i będzie musiał pracować z trenerami klubowymi, żeby poprawić grę kadrowiczów.”
Załamka, nikt nawet nie potrafi podać sensownie uargumentować tego wyboru, przecież to są żarty z czytelników, słuchaczy, kibiców.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

naguso

OzjaszGoldberg
Maccabi Petach Tikwa

Jaka charyzma? I co takiego Pan Boniek ryzykuje, że go na następną kadencję może nie wybiorą? Śmiech na sali. Jakie kryteria trzeba spełnić by zostać selekcjonerem? Ogień w oczach? Ten gościu byłby zatem najlepszym wyborem

760bc22ba5a5413a25ba2f82a33a09d8.jpg
Krzycho

Boniek nie ryzykuje że go nie wybiorą na prezesa w następnej kadencji- bo go na pewno nie wybiorą.

OzjaszGoldberg
Maccabi Petach Tikwa

Wiem ironizowałem

Mecenas_Misiura

Z tekstu wynika, że trener jakich wielu w ekstraklapie, a dodatkowo w stylu Fakena („jak już raz wbił sobie coś do głowy, to potem nie umiał tego zmienić”).
No cóż, najwyżej powrócą czasy 1-0 ręką Furtoka z San Marino i oklepów od Łotwy, Słowacji czy Finlandii. Najważniejsze że dziennikarstwo na coraz wyższym poziomie, krytyczne i rzetelne.
A może Boniek odkrył właśnie nowego Głardjolę albo Mórinjo? Zobaczymy.

KrystynaRonaldo
Krokus Pyzówka

Jak piłkarze będą w formie, to będą też wyniki – nawet z Brzęczyszczykiewiczem na ławce. Jak będą bez formy, to będzie tak jak piszesz.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

KrystynaRonaldo
Krokus Pyzówka

Bardziej jak rozpętałem drugą wojnę światową.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

dario armando

1.Jeśli już ktoś z Polski ,to powinien być Brosz ,Mamrot lub Bartoszek.2.Ciekawe czy wujek jest w stanie zrezygnować z wysyłania swojemu siostrzeńcowi.Kubie Błaszczykowskiemu ,bo inwestowanie w kontekście finałów Euro w tak wiekowego gracza jest zdecydowanie bez sensu .Identycznie rzecz się ma w przypadku Łukasza Piszczka .Obu wymienionych panów należy jedynie powołać na pierwszy mecz w Lidze Narodów ,celem godnego pożegnania zasłużonych reprezentantów kraju.3.Co nowy selekcjoner zamierza zrobić z bardzo niezdrowym dla atmosfery w drużynie układem Lewandowski kontra inni wiodący gracze.4.M

dario armando

4.Musza być jasne zasady dotyczące powołań ,co oznacza ,że gracze nie występujący regularnie w klubie a także w małym wymiarze czasowym ,nie będą dostawać wezwań do kadrę za przeszłe zasługi.5 W jaki sposób J,Brzęczek zamierza w znaczący sposób obniżyć średnią wieku kadry w kontekście awansu i bycia w optymalnym wieku w czasie głównej imprezy czterolecia czyli mundialu w Katarze ,bo tak to wygląda w poważnych federacjach narodowych.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

dario armando

Tak to widzę ,ze przy obecnej liczebności na Euro to chyba ja dałbym radę zakwalifikować Polskę przy jej obecnym potencjale piłkarskim ,więc jeśli już Boniek wyznaczył profesjonalnego trenera piłkarskiego to docelowym zadaniem powinien być awans i znacznie lepsza postawa na mundialu.Przecież w mistrzostwach Europy gra tak naprawdę każdy ,kto cokolwiek potrafi.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

KrystynaRonaldo
Krokus Pyzówka

Nie wiadomo czy chłop się ostanie do eliminacji do następnego mundialu. W przypadku klęski w Mistrzostwach Europy bez zastanowienia wypierdolą typa ze stanowiska.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

KręciNasZdzisek
KS Nadstal Krzaki Czaplinkowskie

Daję Ci 10 na 10

KrystynaRonaldo
Krokus Pyzówka

Brzęczu będzie woził na treningi narodowego orła bielika. Będzie atmosfera to i chłopaki będą kąsać po kostkach Italiańców i Portugalców.

Carlito

Duży plus za fragmenty o trenerach w PL i Smudzie w DE 😀

Carlito

Wybór JB mocno mnie zaskoczył, ale z drugiej strony przez ostatnie kilkanaście lat ani razu nie pomyślałem „Ooo ten trener naprawdę może zagwarantować ciekawy wynik” (no może Beenhakker, wiadomo Real itd., ale mimo to uważałem, że jest już po 2 stronie trenerskiej rzeki). Zawsze przewija się ten sam tekst „Dajcie mu popracować”, do tego teraz dochodzą opinie, że może Brzęczek odpali jak Nawałka (oby nie jak Nawałka na MŚ…). Mam wrażenie, że wybór to takie 50/50, że będzie dobrze. Zresztą artykuły o JB tylko mnie w tym utwierdzają. Ciężko uwierzyć w projekt, gdy na jego czele ma stanąć ktoś, kogo największym sukcesem jest 5 miejsce w EK. Nie przekonują mnie argumenty typu „A Chorwację też prowadzi anonim trenerski”. Czy to ma być gwarant sukcesu? Ktoś ryzykuje, ok, ale ryzyko nie zawsze się opłaca. A my ryzykujemy za każdym razem.

OzjaszGoldberg
Maccabi Petach Tikwa

Ryzyko powinno się minimalizować. Zdrowy rozsądek karze nam myśleć, że najlepszym wyborem na selekcjonera powinna być osoba z doświadczeniem na arenie międzynarodowej, z jakimiś wymiernymi sukcesami i nie mam tu na myśli medali raczej np.awans z drużyną z mocnej ligi do pucharów itp. mocną wyrazistą osobowość, obycie w świecie piłkarskim a przede wszystkim powinna być to osoba absolutnie nie związana z gównianym skażonym układzikami i miernością polskim środowiskiem piłkarskim. Skoro zdrowy rozsądek podpowiada, że powinno być tak jak napisałem i pisze tak większość ludzi interesujących się w Polsce piłką, to co mamy sądzić o władzach tejże polskiej piłki? Są niespełna rozumu, głupi czy może cyniczny?

Carlito

Na pewno nie są nieomylni, bo takich nie ma, ale te decyzje ciężko przyjąć z optymizmem.
Co do doświadczenia, to tak jak piszesz, na pewno bardzo pomaga, zwłaszcza na stołku selekcjonera. Czytam i słucham, że nasi trenerzy to wysoka półka, ale jakoś do tej pory nie mogłem się o tym przekonać. Stano wrzuca fragmenty swojej książki, tłumaczy trenerów, że nie mają bazy szkoleniowej w klubach, stabilizacji, wpływu na skład. I ma rację, ale tu mówimy o selekcjonerze, jego te problemy nie dotyczą.
Dlatego nie mogę zrozumieć, czemu znowu próbujemy podbijać świat tym samym schematem, polski trener bez większych osiągnięć i teorią o dwóch udach.

OzjaszGoldberg
Maccabi Petach Tikwa

Ale co kieruje osobami decyzyjnymi to mnie zastanawia? Mam wrażenie, że Pan Boniek zaczął traktować polską piłkę jak swój prywatny folwark czy Pan też ma takie zdanie Panie Brigante?

Carlito

Chociaż Bońka lubię, to niestety trochę tak to wygląda, Panie Goldberg :)
Może patrzy na wszystko przez pryzmat PZPNu, gdzie związek faktycznie wygląda dużo lepiej, profesjonalniej, niż np. za Laty.
Reprezentacja na papierze też wygląda świetnie, pierwsza 10 świata – gruba sprawa.
No ale poziom sportowy to już inna sprawa.
Do tego na drugim biegunie mamy piłkę klubową, to naprawdę jedna wielka partyzantka organizacyjna. Poziom piłkarski to równia pochyła. Człowiek ogląda mecz reprezentacji, a komentator Szpakowski cieszy się z przyjęcia piłki przez Piszczka, do tego doszło! Nie chwali po jakiejś składnej akcji, po rozklepaniu przeciwnika zagraniami z klepki (nie chwali, bo takich akcji nie ma…), tylko została radość z tego, że piłka nie odskoczyła na 3 metry.
Skoro reprezentanci grający w poważnych klubach technicznie są słabi, to co powiedzieć o reszcie zawodników? Dlaczego nikt z tym nic nie zrobi, nie dyskutuje o tym mega problemie? Dlaczego inne kraje mogą grać techniczną piłkę a my nie, skoro trenerów mamy takich świetnych?

OzjaszGoldberg
Maccabi Petach Tikwa

Nie mamy systemu szkolenia ani piłkarzy ani trenerów i nikt w PZPN nic z tym nie robi, mam wrażenie, że nacisk jest tam na zysk z reklam, pieniądze od sponsorów i promowanie się w mediach. Brakuje pracy u podstaw, lobbingu u polityków na rzecz poprawienia kultury fizycznej młodzieży etc. ale kibice już nie dają się nabierać na to słodkie pierdzenie, że wszystko jest all right ale i tak banda rudego i hieny dziennikarskie mają nas w dupie, bo pieniążki płyną. Po co coś robić długofalowe skoro nie przynosi to zysków na już, przecież Bońka w związku już niedługo nie będzie?

Carlito

Pięknie mówi się o pieniądzach, zysku, wartości PZPNu.
Fajnie, że związek świetnie prosperuje, ale nie przekłada się to w żaden sposób na jakość naszego futbolu.
Wydawało mi się kiedyś, że ludzie „czepiający” się Bońka o szkolenie młodzieży przesadzają, ale przestałem już wierzyć, że przecież szafa gra, wszystko jest tip top.
Nie jest, ten niby sprawnie działający system produkuje kolejnych, technicznie beznadziejnych” piłkarzy, którzy nie mają racji bytu w dzisiejszej piłce.

OzjaszGoldberg
Maccabi Petach Tikwa

Tak jak w polityce póki są przy korycie to będą z tego koryta wyciskać ile się da dla samych siebie. Też miałem Bońka za inną osobę, a on robi to samo co Dziurowicz, Listkiewicz czy Lato tylko przykrył to sprawnym PR. Taka prawda

Carlito

Pal licho koryto, taka prawda, że nie było by tej dyskusji, gdyby reprezentacja zagrała przyzwoicie, ale był dramat pod każdym względem w trakcie i po MŚ. Tego nie zapomnę. Nie pomogą artykuły nt. Nawałki, jaka to była mimo wszystko piękna kadencja. Będę pamiętał o zwycięstwie z Niemcami, o wyjściu z grupy na ME, ale najbardziej o żenującej grze (?), o końcówce z Japonią, o tych wszystkich debilnych wyjaśnieniach. Człowiek jeszcze cały w nerwach, a tu kadrę ma zbawić JB. No ludzie…To naprawdę jakiś sabotaż. A Stano się dziwi, że ludzie się wkurwiają.

OzjaszGoldberg
Maccabi Petach Tikwa

Póki kadra grała jako tako to rzeczywiście tylko nieliczni mówili o tym, że wcale nie jest tak dobrze jak nam się wydawało. Gdy to wszystko jebło to ogólnego marazu w polskiej piłce już nic nie jest w stanie zakryć a obawiam się, że będzie jeszcze gorzej, że czeka nas powrót do mrocznych lat 90tych

Carlito

Obyś się mylił…

OzjaszGoldberg
Maccabi Petach Tikwa

Bardzo bym chciał się mylić i mam nadzieję, że jestem złym prorokiem

DeSToR

Technika, techniką. Ale my przede wszystkim nie szkolimy doskonałych atletycznie facetów o wybitnych umiejętnościach szybkościowo-sprawnościowych. Bez tego ani rusz.

Carlito

Wiesz, nie ma techniki, to nie ma celnych podań, udanych akcji itd. Wtedy trzeba jakoś braki nadrabiać, więc potrzebna jest siła i szybkość. No ale jak nie ma ani jednego, ani drugiego, to mamy…reprezentację Polski na MŚ.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

DeSToR

Tak Ozjasz. Bońka tu już nie będzie, bo może być tak, że posadkę ma nagraną w UEFA, czy innym międzynarodowym związku. I dlatego wybrał Brzęczka. Bo jak mu wyjdzie to będzie WIELKI i każdy Polak będzie mu się kłaniał w pas (co On wprost uwielbia). Ale na 99% to nie wyjdzie i będzie klapa. Ale wtedy Bońka już nie będzie, więc czyste kapcie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

DeSToR

Jak pisał Ozjasz. Cynizm w czystej postaci.

KręciNasZdzisek
KS Nadstal Krzaki Czaplinkowskie

Bo na ryzykowaniu też trzeba umieć się rozumieć. Pan Ozjasz wie, o czym piszę.

theczarek

nie wiem, czy Brzęczek rzeczywiście ma charyzmę, ale z pewnością na takiego nie wygląda ani z mowy ciała ani z prezencji.

KręciNasZdzisek
KS Nadstal Krzaki Czaplinkowskie

Kiedyś bodaj eurosceptyk Farage rzekł był do Przewodniczącego RE Van Rompuya: „Ma pan charyzmę morej ścierki”. Dostrzegam to samo w pełnych ognia oczach Brzęczka.

KrystynaRonaldo
Krokus Pyzówka

Brzęczu ma charyzmy w chuj. Będzie drugi Wałęsa.

DeSToR

Tytuł powinien brzmieć: Selekcjoner Jerzy Brzęczek – brak osiągnięć. Czytam weszło i nie wierze co widze. Wy tak naprawdę? Czy hajs od ryżego robi swoje? Trzyma Was w garści? Zmieńcie nazwę na Wyszło. Bo wam wyszło, zarabiacie hajs, ale z dawnym weszło to nie ma nic wspólnego.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

KrystynaRonaldo
Krokus Pyzówka

Jak się robi fiuta?

KręciNasZdzisek
KS Nadstal Krzaki Czaplinkowskie

Tak samo, jak loda. Z połykiem lub bez.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Marta

Dokładnie. Rzygać się chce od tych laurek.

Pawel_Jumper

Jezuniu, jak mnie żenuje już ten relatywizm Weszło. Wszędzie jest to pierdzenie o „braku linii redakcyjnej”.
A pojawia się sprawa nieoczywista (TEN wybór selekcjonera) to jedynym kryterium oceny są sympatie osobiste. Wszystkie wątpliwości na korzyść Jureczka. To już chyba bardziej szanuję bylejakość kameleonów z Przeglądu i suchego Przemka – który napierdala, gdy kibice napierdalają, a kocha, gdy kibice kochają, bo „sprzedaż”.


Zazwyczaj na weszło jest tak:
brak doświadczenia = niegotowy na najwyższe stanowisko w krajowej piłce
brak sukcesów = no kurwa nie ma sukcesów, co jeszcze dodawać
zjebany awans z I ligi = trener do tarcia chrzanu
był dobrym piłkarzem 20 lat temu = Kowal, Świr i Majdan też byli, czy ktoś normalny brałby ich na selekcjonera?
był trenerem miesiąca 3 razy w zeszłym sezonie = ja pierdole, o cały raz więcej niż Lettieri
2 punkty więcej niż Wisła Kraków = za słaby na Legię, nie ten poziom
Raków Częstochowa, Gieksa, Płock = kurwa jego drużyna wiecej niż 4 tysięce widzów na trybuny przyciągnęłą jak kiełbasy rozdawali za darmo


A TUTAJ CO?
„Przynajmniej teoretycznie posiada on wszystkie cechy, by być dobrym selekcjonerem.”
No kurwa, teoretycznie to Weszło jest obiektywne.
I jeszcze to dopierdalanie się Stanowskiego do każdego, kto śmie mówić, że to słaby/dziwny wybór. PRZECIEŻ w czym JB jest gorszy niż Southgate?
Może w tym, że Anglik zagrał 426 meczów w Premiership, był 3 lata trenerem w Middlesborough na najwyższym poziomie rozgrywkowym i 3 lata trenerem młodzieżówki?


I jeszcze to pierdolenie, że przynajmniej Brzęczek wie coś o 1000 polskich piłkarzy na wstępie. Nawałka wie o nich więcej i dokładniej, więc w sumie po chuj ta zmiana? Dla zmiany?
Na konferencjach Brzęczek gada podobne bzdety, jest wujkiem (ojczymem) typa, którego trzeba odstawić od reprezentacji i nie ma doświadczenia w zarządzaniu osobowościami, które coś znaczą w piłce.
Pewnie, można przywoływać „success stories” jak Dalić, tylko na to przypada równoczesne 20 „disaster stories” jak Cacić, Ventura, Bauza, Storck, Halihodzić i tak dalej.
Dlaczego nie pytamy: w czym jest od nich lepszy? Zakochanie w historiach sukcesu to jedno z większych przekleństw podejmowania decyzji. Ale rozumiem, że takie drążenie nie pasuje do linii redakcyjnej.


To słaby wybór i przynajmniej kilka lat zbyt wczesny, tymczasem weszło woli na na siłę wybielać, że trzeba mu dać czas, że „po owocach go poznacie”.
Może Małysza albo Zbyszka Kumidora damy na selekcjonera i będziemy gadać, że ocena dopiero po roku?
Mogło być gorzej (jakieś Kasperczaki, Ojrzyńskie, Wdowczyki, Michniewicze itp.), ale nie oszukujmy się, że ten wybór daje Polsce coś więcej niż Nawałka. A chyba daje i mniej.
Ani to dobry trener do rozwoju młodzieży, ani do gwiazd. Ani taktyczny świr, ani mentalny guru. Nawet w 2 Bundeslidze pracują lepsi, jak Walter, Saibener, czy Beierloser.

KręciNasZdzisek
KS Nadstal Krzaki Czaplinkowskie

Panie Jumper – moim zdaniem one tak to robią, żebyśmy dokonywali egzegez ich tajemnych posunięć, wnikali w arkana decyzji i falsyfikowali to, co one za świętość do wierzenia podaną uznają. Jedyna korzyść z tego, że można tutaj poczytać paru mądrych ludzi, w tym Pana, Panie Jumper.

Pawel_Jumper

Panie Zdziśku, moją największą bolączką jest to, że weszło spierdoliło z wyspy niezależności i staje się dokładnie takie jak reszta zależnych mediów jak Onet i PS.
I jeszcze czują się lepsi od „tamtych”.

Przyjaźń Stanowskiego z Leśnodorskim, Rudzkim i Sawickim powoduje, że w temacie pracy tych 3 osób jest totalnie nieobiektywny, bo jak sam powiedział, „w przyjaciół nie bije”. Co niestety dosadnie udowadnia.
W tym samym czasie dissuje dziennikarzy, że nie chcą krytykować piłkarzy, bo wywiady.


No to kurwa kto tu jest gorszy?

KręciNasZdzisek
KS Nadstal Krzaki Czaplinkowskie

Panie Jumper – jak mawiał klasyk: podchodzą mię te same klymaty

Pawel_Jumper

Na pohybel czarnym i czerwonym.


Uszanowanie.

s0kr

Brawo, wchodzę na ten portal dla komentarzy takich jak ten. Rzeczowo wypunktowany Stanowski i jego pożałowania godna propaganda dla królika ..

zaorane.jpg
Pawel_Jumper

Mordko, dzięki, ale nie uważam Bońka za debila, czy królika jak tam mówisz. Uważam, że po prostu popełnia błąd i nic więcej.


Gorzej, że inni wolą tego rzeczowo nie oceniać.
Za to samo za rok po 4 meczach elimek będą go jechać jak Hajto po Dawidowiczu na Szwecji, ale co tam. Ten biznes jest pojebany, rządzą koterie.
Na piedestale samozwańczy mejweni, a nie ludzie, którym się chce oglądać powtórkę i sprawdzać statsy po meczu, zanim coś powiedzą.

Takich możesz znaleźć ze 3: Urban, Ćwiąkała i ten trzeci. zależnie od pogody i wiatru.
A Stano w tym momencie kasuje niestety dużą część swojego dorobku, który budował przez lata.

s0kr

No cóż, Boniek zrobił dużo dobrego, ale ostatnio niestety zdaje się uwierzył we własny geniusz – albo ma nas, zwykłych kibiców, za debili. Ta decyzja i ten artykuł to najlepszy przykład tego, że po chwili wynurzenia głowy, polska piłka wraca do tego samego szamba w którym tkwiła przez lata 90te. Teraz tylko gówno jest lepiej zapakowane, polane perfumami i sprzedane przez agencję PR, ale to dalej to samo gówno – układziki i republika kolesi.

Do Twojego tekstu dołożyłbym jeszcze, że wszystko jest podawane jako powtórka casusu Nawałki czyli sukcesu Bońka w wyborze selekcjonera – gdzieś tam w nawias biorąc zupełnie nieistotny fakt haniebnego przejebania MS z najlepszym pokoleniem od 20 lat. Pomimo wszystko jest dużo gorzej niż po Korei czy Niemczech, gdzie nikt o zdrowym rozsądku nie postawiłby na naszą reprę grosza (nie licząc nas, Polaków).

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Jacek Nysa

Sama prawda – ,jeżeli pojawi sie normalny portal i wszyscy uciekna od tej tuby wyborczej PZPN to niech właśnie ten komentarz będzie odpowiedzią na ich pytanie – dlaczego.

kuras

Kurcze. Ja wiem ze to jedyny pilkarski portal w Polsce. Wiem ze po zaprzyjaznieniu z „dobra zmiana” i PZPN nadredaktor zarabia na nas kupe kasy. Wszyscy tylko na tym zyskuja ale…radio, tv i ten portal to zasluga nas, czytelnikow. Wkurwia mnie przekonanie ze robienie loda Rudemu, zakochanemu w sobie Prezesowi lub sadzanie przed kamera najebanych „ekspertow” to najnormalniejsza rzecz na swiecie. Ze „ciemny narod to kupi”. Panie Krzysztofie. Pycha kroczy przed upadkiem. Nie, tego panu nie zycze ale szkoda ze sprzedal sie pan za te przyslowiowe 30 srebrnikow. Na bycie trenerem kadry czlowiek powinien sobie zasluzyc, tak to powinno dzialac. Czy projekt Brzeczek wypali czy nie to pan i pana podwladni jestescie/bedziecie przykladem dziennikarskiej prostytucji. Wiem, ma pan to w dupie, spoko. Tyle ze ja bym zle sie czul z wypchanym tylkiem…nawet gdyby to mialo napelnic mi kieszenie…

DeSToR

A najlepsze jest to, że to bankowo pierdolnie. Jestem przekonany, że my kolejnych eliminacji nie przebrniemy. Lewy odleciał totalnie, pozjadał wszystkie rozumy, a bez niego jak graliśmy to każdy widział w sparingach. Lewy w formie jest potrzebny tej drużynie jak tlen do życia. Do tego przychodzi Ojczym Kuby – wroga, który rywalizuje z Lewym nawet w reklamach i na rynku rozpoznawalności w Polsce. Nie zdziwię się jak Lewy się wypnie totalnie na kadrę. Dodatkowo Kuba z Piszczkiem już tej kadry nie pociągnie, a taki jest zamiar Bońka jak mniemam, żeby poprzez Brzęczka udobruchać ekipę Fabian-Piszczu-Kuba- Glik – czyli znaną powszechnie starszyznę. A my nie mamy trenera z charyzmą, który właśnie by zaorał tę nieurodzajną ziemie, z której już chleba nie będzie. PZPN powinien iść drogą Niemiec sprzed ichniejszych sukcesów. Czyli wybrać faceta z jajami jak Czerczesow, któremu dano by czas na gruntowne zmiany i oparcie kadry na nieopierzonych zawodnikach, którym się chcę i są głodni sukcesów. Nie twierdzę też, że to dałoby nam sukces, bo szkolenie w Polsce kuleje. Ale byłaby to próba. Na dziś jest sytuacja kontynuacji tego co się podziało w Arłamowie i dalszego wchodzenia w tyłek sytym, podstarzałym zawodnikom. Dlatego to jebnie. I ciekawe co wtedy będzie pisało weszło. Oni mają Nas za idiotów.

KręciNasZdzisek
KS Nadstal Krzaki Czaplinkowskie

Bardzo się cieszymy, że został selekcjonerem naszej reprezentacji Brzęczek „MOWO” (Ma Ogień W Oczach) Jerzy.
Bardzo się cieszymy, że znakomicie o wyborze Brzęczka Jerzego wypowiadają się piłkarze z II ligi, których nazwisk zapewne nigdy byśmy nie poznali, gdyby Brzęczek Jerzy nie został namaszczony przez Bońka Zbigniewa na selekcjonera reprezentacji.
Bardzo się cieszymy, że selekcjonerem reprezentacji nie został Stokowiec Piotr, co także zawdzięczamy Bońkowi Zbigniewowi, którego serdecznie pozdrawiamy i podziwiamy za dokonanie wiekopomnego wyboru.
Bardzo się cieszymy, że z powodu tego, iż Boniek Prezes Zbigniew przebywa na urlopie, zadania medialnego sprzedania Brzęczka Jerzego kibicom i całej w ogóle Polsce podjęli się tacy wybitni żurnaliści, jak Stanowski Krzysztof, Pol Michał, Borek Mateusz, którzy od wczoraj nie robią nic innego, tylko w pocie czoła usiłują dorobić ideologię do faktów, czyli wykonują to na czym w sumie znają się najbardziej.
Bardzo cieszy nas też i to, że do zgodnego chóru wujów, pardon – żurnalistów – dołączyli wybitni reprezentanci kraju znani z bezkompromisowych poglądów jak Tomaszewski Jan, a nawet jeden z wybitnych Prezesów PZPN pośród tych ostatnich – Lato Grzegorz, ten sam, który też wynalazł narodowi statecznego, rozważnego selekcjonera, Formalika Waldemara, ostatniego przed równie statecznym i rozważnym Nawałką Adamem.
Bardzo cieszy nas na koniec, że – z komentarzy na weszlo.com wnosząc – ciemny lud, za który wszyscy wyżej wymienieni nas uważają, en masse nie kupuje tego medialnego humbugu o Brzęczku „MOWO” Jerzym.
To pisałem ja, KręciNasZdzisek, trener II. klasy.
Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam Prezes naszego klubu, Booooniek Zbignieeew.

Raducioiu

Zdzisek, dwie łapki chciałem dac,ale się nie wcisło.
MOWO :)

KręciNasZdzisek
KS Nadstal Krzaki Czaplinkowskie

Udo, albo się nie udo; MOWO-trawo. Na tym jest oparta nasza piłka

Raducioiu

Ksywka zajebista,krótka,zwięzła ,chwytliwa .
Ideał.
Nie wiadomo komu MOWO ma dziękować,Zdziskowi czy Zbyszkowi?

KręciNasZdzisek
KS Nadstal Krzaki Czaplinkowskie

Zbyniek ma copyright

KrystynaRonaldo
Krokus Pyzówka

Brzęczyszczykiewicz zrobi robotę. Od razu widać, że chłop ma farta.

JacekNH

Osiągnięcia trenerskie Jerzego Brzęczka: 2010-2014 – Raków Częstochowa – zwolniony, 2014-2015 – Lechia Gdańsk – zwolniony, 2015-2017 – GKS Katowice – dymisja, 2017 – Wisła Płock? Sztab Jerzego Brzęczka – skazany za korupcje i inni. Tragedia

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Pawel_Jumper

Przyganiał kocioł garnkowi xD

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Marta

Dodaję sobie tę obrzydliwą, pisaną na zamówienie laurkę do zakładek na kompie i z przyjemnością do niej wrócę za rok, panie Michalak.
Tak jak was lubię, tak teraz ostro przeginacie pałę. Wybór Brzęczka jest wyborem fatalnym i nie ma żadnego racjonalnego argumentu „za”. Na siłę wymyślacie plusy.
A pan Boniek wygadując, że Brzęczka mianował bo „ma ogień w oczach”, obraża mnie jako kibica reprezentacji Polski i robi ze mnie debilkę.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Jacek Nysa

Weszło powiązane jest dziwnymi układami pewnie finansowo ,reklamowymi z Bońkiem nie mogą być więc obiektywni , może ktoś podrzucić miejsce gdzie można by poczytać objektywnie i fachowo o piłce jak sobie radzicie ?

B123

Zdecydowanie jest potrzeba na nowy projekt poświęcony piłce nożnej bez tego bagienka wzajemnej adoracji jak widzę kułaka jako eksperta na stanie futbolu mam niepowstrzymane odruchy wymiotne

Jacek Nysa

Proponuje aby PZPN dorabiał organizując płatne szkolenia dla instytucji typu Cosa Nostra itp.
Instytucja generujące dochody liczone jeżeli nie w setkach to napewno dziesiatkach milionów euro . bez zadnej kontroli czy też opodatkowania . Rola Bońka jest jasna i oczywista dobieranie podwładnych według klucza : jedz z ręki , nie zadawaj pytań, nie poldskakuj, pocałuj rękę , polej .Brzęczek jest więc idealnym kandydatem.
Moim zdaniem jednak Don Corleone przesadził ,zdecydowanie , zbyt pazernie na kasę ,dobry trener zwiększył by przychody było by więcej do podziału a tak ludzie mogą zacząć myśleć , chociaż jak widać po forum nie wszyscy.
Niejednemu jednak w głowie zrodzi sie pytanie , , o które wczwśniej by siebie nie podejrzewał .: Slaczego selekcjonerem zostaje człowiek , który był przez 3 lata trenerem Rakowa i nie zbliżył sie nawet do awansu a po jego odejściu klub awansował, w GKS Katowice przez 2 lata brak awansu mimo największego budżetu a wślad za tym najlepszych piłkarz, wyrzucony z Lechi za słabe wyniki i za to , że piłkarze się z niego śmiali , w Wiśle Płock dopóki Kante miał klontuzję druga ósemka i został trenerem bo miał nie podskakiwać jak Kaczmarek .Przy okazji ,czy znajdzie sie w tym kraju jeden dziennikarz , który zestawi w/w fakty i je przeanalizuje ?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

B123

Czyli że co Brzenczek to taki Jurgen Klopp trochę kurde gdzieś musiałem przespać kilka lat bo mi umknęły jego sukcesy trenerskie

Pawel_Jumper

Lepszy niż Klopp, bo Jurek nie ma żadnej porażki w Premiership, Bundeslidze i Lidze Mistrzów jako trener!

JacekNH

‚Oczywiście przejęcie kadry nie stanowi dla Brzęczka ukoronowania kariery szkoleniowej, bo o karierze, póki co, nawet trudno było mówić. Nie da się też powiedzieć, że pracą w klubach Brzęczek tę fuchę sobie wywalczył. Jako trener – tak po prostu – nie zasłużył”

jaadam

Bedzie kicha.
Boniek wdepnal na mine.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

tiruriru

„(…) A gdyby Nawałce wyjąć dwa ostatnie lata w Górniku Zabrze, jego dorobek trenerski też wyglądałby skromnie. Moim zdaniem obaj dostają posadę selekcjonera w bardzo podobnych okolicznościach, choć nie ukrywam, że w przypadku Jurka brakuje mi jeszcze jednego czy dwóch sezonów w Ekstraklasie, w których potwierdziłby trenerską klasę.(…)” -Dariusz Adamczuk. Co kurwa?

tiruriru

Byłem sceptycznie nastawiony do Brzęczka no ale jak takie gwiazdy jak Damian Byrtek, Grzegorz Goncerz, Dariusz Pawlisiński czy nawet legenda Lechii Mateusz Bąk wyrażają się o nim w samcyh superlatywach to wszelkie moje obawy zostały rozwiane.

wpDiscuz