Nowy król sprintu? Fernando Gaviria rządzi na Tour de France
Inne sporty

Nowy król sprintu? Fernando Gaviria rządzi na Tour de France

Jeśli w swoim debiucie w Wielkiej Pętli wygrywasz dwa z czterech pierwszych etapów, to wysyłasz wszystkim jasny sygnał: jestem gotowy, by odnosić największe możliwe sukcesy. Fernando Gaviria tak właśnie zrobił, ale to nie pierwszy raz, gdy zaprezentował swoje ogromne możliwości. W kolarskim świecie porównuje się go do Petera Sagana i wydaje się, że wcale nie na wyrost.

Kolumbijczyk jest sprinterem doskonałym. Czołowi kolarscy dziennikarze podkreślają, że jego głównym atutem jest uniwersalność – potrafi wykorzystać stworzony przez kolegów pociąg, potrafi ruszyć sam, problemów nie sprawia mu ogrywanie rywali na końcowych metrach. Jeśli nie mieliście okazji zobaczyć, jak w zeszłym roku wygrywał etapy na Giro d’Italia, to szybko to nadróbcie. Z naciskiem na ostatni z nich, bo to klasa sprintera w pełnej okazałości (na filmie niżej gdzieś od 11:30).

Patrick Lefevere, manager grupy Quick-Step, mówił o nim już w zeszłym roku:

Tylko Bóg wie, jak dobry może stać się Fernando. Widzieliśmy trochę wielkich talentów, które szybko się pojawiały i równie szybko znikały. Kolarz może zaliczyć kontuzję czy kraksę, mnóstwo rzeczy może się zdarzyć. Mamy nadzieję, że w zespole posiadamy wystarczająco wiele doświadczenia, by utrzymać Fernando myślami przy ziemi.

Jak na razie udaje im się to koncertowo. Zresztą, akurat ekipa Quick-Step umie to robić. Mówi nam o tym Arlena Sokalska, zastępca redaktora naczelnego Polska The Times:

– Trzeba powiedzieć, że Fernando ma niesamowite wsparcie. Quick-Step to najlepsza ekipa dla sprinterów. Oni wiedzą, jak się ustawić na płaskim terenie, wiedzą jak zbudować pociąg. Tam są doświadczeni zawodnicy, którzy potrafią go wyprowadzić na idealną pozycję i jeśli tylko w tym szyku się nic nie zepsuje, to jest to wielki bonus dla takiego zawodnika jak Gaviria.

Dobra, ale skąd się właściwie wziął ten człowiek? Najprostsza odpowiedź brzmi: z Kolumbii. Nie, to nie żart. Kolumbijczycy jeżdżą znakomicie, mają wiele klubów, a w jednym z nich pracował też ojciec Fernando. Ot, droga prosta jak sprinterski finisz. No, w teorii, bo młody Gaviria zaczynał od… jazdy na łyżwach. Serio. Jeździła też jego siostra, chciał robić to, co ona. Potem dostał rower, zakochał się i poszedł na tor. Tak, na tor, bo to od niego swoją przygodę zaczyna wielu sprinterów. Stąd też w karierze Kolumbijczyka znajdziecie nie tylko sukcesy szosowe, ale i dwa złote krążki z mistrzostw świata w hali.

Alrena Sokalska:

To jest najlepsza droga do tego. Takich kolarzy jest kilku. Oprócz Gavirii taką drogę przeszli m.in. Mark Cavendish czy Elia Viviani, który wygrywał etapy na Giro d’Italia w tym roku. Niedawno Adrian Tekliński, czyli mistrz świata w scratchu, czyli jednej z tych dyscyplin, która predestynuje do jazdy na szosie, żalił się, że w Polsce kolarze nie przechodzą tej drogi na szosę.

Po tym jak przerzucił się na asfalt, nie trzeba było długo czekać, by zaczęły go obserwować największe ekipy. Szybko bowiem pokazał, co potrafi, deklasując m.in. wspomnianego Marka Cavendisha. Potem pokazywał się choćby na trasie Tour de Pologne, które – do tego już się przyzwyczailiśmy – kreuje przyszłe gwiazdy. Wygrał u nas dwa etapy w 2016 roku, co tylko zwiastowało podbój wielkich tourów. Dziś, w wieku zaledwie 23 lat (w teorii najlepszy wiek dla kolarza zaczyna się w okolicach 28 roku życia) jest naturalnym kandydatem na przejęcie miana najlepszego sprintera świata. Tego, które aktualnie wielu – zresztą słusznie – przypisuje Peterowi Saganowi. Czy to możliwe?

Giuseppe Saronni, mistrz świata, dwukrotny zwycięzca Giro d’Italia, dla La Gazetta dello Sport:

Łatwo porównywać go do Sagana, ale jest to też słuszne. Lubię go, przypomina mi Patricka Sercu, ze względu na jego umiejętności z toru połączone z szybkością sprintera. Jest nowoczesnym sprinterem, który może wygrać wiele Klasyków. Jego kariera dopiero się zaczyna, myślę, że najlepsze przed nim.

To słowa sprzed roku. Dziś, po debiucie Kolumbijczyka w Tour de France, możemy jedynie zadawać sobie pytanie: gdzie leży kres jego możliwości? Wygrany pierwszy etap, upadek na drugim, pozbieranie się do kupy i zwycięstwo na czwartym, który trzeba było rozstrzygać przez fotofinisz, bo fantastycznie walczyli tam jeszcze Peter Sagan i André Greipel. A przecież jeszcze kilka płaskich, odpowiadających jego charakterystyce, etapów przed nami. Na Giro przed rokiem triumfował cztery razy. Gdyby powtórzył ten wynik we Francji, byłby to rezultat absolutnie oszałamiający.

I, być może, zwiastujący zmianę na sprinterskim tronie. Choć Peter Sagan tak łatwo się nie podda.

Fot. NewsPix

KOMENTARZE (9)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Nevergay
Juventus di Torino Football Club

To jest latynoska fantazja i temperament. Wyeksploatuje się w młodości tak jak Nairo Quintana. Oprócz tego jedynie zrujnuje karierę Peterowi Saganowi. Już go nie lubię.

zak

Tegoroczne wyniki potwierdzają, że nie tyle Gaviria jest nowym królem sprintu, co raczej zespół Quick-Step jest mistrzem rozprowadzania.

Zwycięstwa Gavirii w TdF i Tour of California, zwycięstwa Vivianiego w Giro, Matteo Trentin w ostatniej Vuelcie itd.

Najlepiej potwierdza to przypadek Marcela Kuitella, który w zeszłym roku wygrywał wszystko w TdF wówczas jeżdżąc w QS. Panowało powszechne przekonanie, że jest najlepszym sprinterem na świecie. Od tego roku jeździ na dużo lepszym finansowo kontrakcie w Katiushy, ale nie wygrywa prawie wcale.

Nevergay
Juventus di Torino Football Club

Bora też jest zorientowana sprintersko. Tam jest jeszcze Sam Bennet, który był liderem Bory i wygrał trzy etapy, a Elia Viviani cztery jak wiemy. Zawodnicy Bory nie są żadnymi góralami oprócz Majki i oni mają za zadanie jechać w czołówce peletonu do samej mety dla Sagana i Majki. Bora ma bardzo silny skład na tegoroczny Tour de France. Ale jak się ma dwóch liderów o różnych priorytetach, to trzeba mieć silny skład. Jak się ma dwóch górali (jako liderów), to bierze się do ekipy na wyścig samych górali. Tak mniej więcej robi Movistar. Tam liderami są Quintana i Landa.

Nevergay
Juventus di Torino Football Club

Taki komentarz bez puenty mi wyszedł, ale ja nie jestem żadnym specjalistą.

Nevergay
Juventus di Torino Football Club

Po prostu pewne rzeczy nie są jeszcze dla mnie możliwe do przewidzenia. Na tym wyścigu mogą dziać się różne cuda, bo będziemy mieli wiele etapów górskich i czasówkę, a etapów sprinterskich tyle co kot napłakał. Tu trzeba mieć jakiegoś górala i Quick-Step zapewne liczy pod tym względem na Boba Jungelsa.

teddybear

Jungels gôral? Kolarski Janusz

Nevergay
Juventus di Torino Football Club

Kolarski Bob Marley.

zak

Na potwierdzenie moich słów obejrzyjcie sobie ostatni kilometr 1. etapu. Przecież to bardziej wygląda jak drużynowa jazda na czas niż sprint. Gaviria został fantastyczcnie dowieziony właściwie na samą kreskę.

Edit: Dla laików: Ten w koszulce mistrza Luksemburga i koszulce mistrza Belgii to też zawodnicy QS :)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wpDiscuz

INNE SPORTY

k2_andrzej_bargiel_marekogien-191
19 lipca, 13:10