post Avatar

Opublikowane 19.05.2018 13:38 przez

redakcja

Tyle mówiło się w ostatnim czasie o możliwych zmianach gospodarzy mundiali, czy w kontekście Kataru, czy też Rosji. Niektórzy proponowali przecież bojkot tegorocznych mistrzostw, mieszając do futbolu sprawy społeczno-polityczne. W najlepszym przypadku było to myślenie życzeniowe, które – jak czas pokazał – raczej nie ma szans się spełnić. W najgorszym zaś, szaleństwo nawet bez większych argumentów na jego poparcie.

Katar oraz panujące tam obyczaje oraz warunki skutecznie polaryzują jednak nie tylko piłkarskie środowisko. Czy możliwy byłby scenariusz, według którego ten mały, lecz obrzydliwie bogaty kraj straciły możliwość organizacji najważniejszej międzynarodowej sportowej imprezy? Korupcyjny smród ciągnie się za szejkami od dawna, ale chyba nic większego z tego nie wyniknie. „Kasa kasa, wielu się wyprze”. Nawet pomimo strachu, jaki padł na to arabskie państwo w związku z widmem „mundialu, który nigdy się nie odbył”.

To oczywiście przenośnia, ale plan na turniej z 1986 roku był zupełnie inny, niż ten ostatecznie zrealizowany. Bo choć jego warunki zostały ustalone blisko półtorej dekady wcześniej, to jeszcze na cztery lata przed rozegraniem go wiele wskazywało na to, iż odbędzie się w pierwotnie wybranym kraju. Mało brakowało bowiem, abyśmy „rękę Boga” obejrzeli nie w Meksyku, lecz w… Kolumbii. A że Los Cafeteros przygotowywali się do organizacji imprezy praktycznie od piętnastu lat, to tym bardziej – powierzchownie patrząc na sprawę – mogło dziwić.

Przyznanie im roli gospodarzy było praktycznie ostatnim wielkim rozstrzygnięciem, którego podjął się prezydent federacji, Stanley Rous. Jego następca, Joao Havelange, miał natomiast znacznie bardziej reformatorskie zapędy i również ta zmiana na najwyżej postawionym w futbolu stołku nie była bez znaczenia dla rozgrywek z sprzed ponad trzech dekad. Brazylijski szef wszystkich szefów zyskał wówczas ogromne poparcie ze względu na chęć pomocy nieco słabiej rozwiniętych piłkarsko krajów. Można wręcz powiedzieć, iż to on położył podwaliny pod trend, jaki możemy obserwować do dzisiaj – ciągłe rozbudowywanie formatu mistrzostw, aktualnie do absurdalnych wręcz granic. Nie będzie chyba przesadą powiedzenie, że mundial już dawno stracił prestiż pod względem swojej elitarności.

Jedną z pierwszych decyzji Havelange’a była właśnie ta, o zaproszeniu na turniej kolejnych 8 reprezentacji – od 1982 roku do rywalizacji o Puchar Świata miały przystępować 24 ekipy. Los Cafeteros natomiast swoją ofertę co do organizacji rozgrywek złożyli znacznie wcześniej, pisząc się na nie w starszej formie. Bardzo nie w smak było im więc to, że warunki zmieniły się tak nagle, a oni nie mieli nic do gadania. Nie tak załatwił to Misael Pastrana Borrero, prezydent tego kraju, który przez wiele lat mocno lobbował w FIFA za przyznaniem Kolumbii możliwości organizacji mundialu. Może nie tyle co czuł, że jego państwo jest jakkolwiek oszukiwane przez federację, ale traktowane jako kraj drugiej kategorii? Owszem. Mocnym argumentem z jego strony było to, iż już wcześniej turniej odbywał się w Urugwaju, Brazylii, Argentynie, a nawet Chile. Borrero domagał się swoistego zadośćuczynienia od losu, które z perspektywy czasu chyba moglibyśmy nazwać czymś w rodzaju wyrównywania szans. Szukał bowiem dodatkowych powodów, aby móc wpakować jeszcze więcej pieniędzy w sport, którego rozwój dodałby mu splendoru oraz poparcia w dalszej karierze politycznej.

W Kolumbii jednak praktycznie od zawsze było niespokojnie, społeczny tumult wzmagał się regularnie, a piłka – jak to często bywa w krajach, gdzie problemy życia codziennego uniemożliwiają normalne funkcjonowanie – stanowiła eskapistyczną możliwość oderwania się od przyziemnych problemów. Nawet w kontekście „piłkarskiego El Dorado”, jakie powstało w lidze kolumbijskiej w latach 50. Jonathan Wilson pisał, że – w dużym skrócie – futbol to jedna z niewielu rzeczy, które pozwalały mieszkańcom tego państwa oderwać się od przygnębiającej, brutalnej i krwawej rutyny.

Przez kolejne dekady tamtejsza piłka przeżywała różne wzloty oraz upadki, aczkolwiek na wspominany przez nas okres trzeba spojrzeć zdecydowanie szerzej, niż tylko z perspektywy sportowej. Bo mimo, że ten stanowił dla Kolumbijczyków niezbędną wręcz ucieczkę, to jednak w dobie wielu innych poważniejszych problemów, często słusznie schodził na znacznie dalszy plan.

W 1982 roku zapadła ostateczna decyzja, którą ogłosił kolejny prezydent, Belisario Betancur. – Z przykrością i wielkim żalem wobec moich rodaków pragnę zakomunikować, iż Kolumbia nie zorganizuje mistrzostw świata w 1986 roku. Aktualnie mamy na głowie zbyt wiele problemów, aby kwestia taka jak piłkarski mundial była priorytetowa względem wszystkich innych, z którymi przyszło nam się zmagać. Nie mamy wystarczająco dużo czasu, aby sprostać nowym wymaganiom FIFA, a także należycie ugościć zagranicznych gości – dowodził.

– Betancur wolał zainwestować pieniądze znacznie inaczej. Na przykład w szpitale, rozwój oświaty, a także wiele innych projektów, które miały służyć społeczeństwu w życiu codziennym. Do dziś trwa debata co do tego czy uczynił słusznie. Kolumbijczycy podchodzili do organizacji mundialu z euforią, zaś po rezygnacji z niego w kraju zapanowało wielkie przygnębienie – tłumaczył Francisno Henao, doświadczony dziennikach pochodzący z Cali.

Nie trzeba być psychofanem serialu „Narcos”, aby domyślić się, do czego tak naprawdę nawiązywała głowa państwa. Na początku lat 80. Kolumbia stanęła nad przepaścią. Każdy, kto miał odwagę zajrzeć w dół dostrzegł nie więcej niż jedną wielką anarchię, która coraz bardziej trawiła kraj. Zastraszająco szybkie pikowanie pod kątem ekonomicznym, to jedno. Dużo większym problemem był – to określenie jest mocne, aczkolwiek wydaje się nam trafne – terroryzm, jakiego dopuszczały się rzesze ludzi. Czasem przestępcy z konieczności, czasem z wyboru.

Chcąc dojść do źródła tej sytuacji chyba musielibyśmy napisać całą książkę, a nie ten jeden artykuł. To temat zbyt szeroki, aby za grzech nie uznać próby każdego streszczenia go, ale trudno od niego uciec. Na pewno powinniśmy zwrócić uwagę ku ugrupowaniu „M-19” (Ruch 19 kwietnia), które rozpoczęło swoją działalność na początku lat 70. Zrzeszało ono zwolenników teorii przedstawiającej prezydenckie wybory z 1970 roku jako sfałszowane. Z biegiem lat partyzanckie działania członków M-19 stawały się coraz ostrzejsze, zaczęło dochodzić do zabójstw, zamachów, bojówkarzom udał się nawet podkop do arsenału kolumbijskiej armii! Po 1982, kiedy Betancur zdecydował o odpuszczeniu mundialu, działała jeszcze ostrzej, na przykład bombardując ambasadę Hondurasu czy też atakując kolumbijską siedzibę sądu najwyższego.

A jakby tego było mało, najlepsze lata przeżywał wówczas również „Kartel z Medellin”, dowodzony przez samego Pablo Escobara. Narkotykowy baron dosłownie i w przenośni trząsł wtedy całym krajem, a jego zasada „plata o plomo” (hiszp. srebro lub ołów) ciemiężyła ogromną część ludności, w tym oczywiście najważniejszych dygnitarzy, polityków, oraz wielu innych wysoko postawionych osobistości. Albo współpracowałeś z kartelem, albo dostawałeś kulkę w łeb, nie było drogi pośredniej. Ironicznie mówiono wtedy nawet, iż kiedy Pablo kichnie, cała Kolumbia krzyczy „na zdrowie!”. To oczywiście ogromne uproszczenie, ale ta namiastka sposobu działania powinna dawać wam obraz co do tego, jak daleko znajdowała się w tamtych latach Kolumbia od stanu, w którym byłaby gotowa godnie zaprezentować się przed całym światem. Bynajmniej nie mamy tutaj na myśli jakiejkolwiek dyspozycji sportowej.

Zwłaszcza, że Pablo również piłką nożną był żywo zainteresowany. Organizował mecze, w którym zaproszone przez niego osoby grały o milion dolarów, a w poszczególnych składach znajdowali się zarówno futbolowi działacze, jak i zwykli zawodnicy. Nikt nie odmawiał, w obawie o utratę życia. Ale to tylko wisienka na torcie, bo prawdziwe przestępcze igrzyska odbywały się przy udziale klubów z najwyższej ligi kolumbijskiej, gdzie praktycznie każdy baron musiał mieć w swym władaniu jakiś zespół. Escobar szczerze zakochał się w Atletico Nacional, „El Mexican” dowodził Millonarios, zaś bracia Orejuela Americą z Cali.

Możecie sobie łatwo wyobrazić co działo się wówczas za kulisami tamtejszej piłki nożnej. Korumpowano dosłownie każdego. Działaczy, co logiczne, aby podejmowali dobre dla poszczególnych klubów decyzje instytucjonalne. Piłkarzy, bo to i dodawało gangsterom splendoru – z Escobarem blisko trzymał się choćby Rene Higuita, za co zresztą trafił do więzienia – a także pozwalało wygrywać mecze. No i oczywiście sędziów. W ich przypadku musiało to wyglądać zupełnie niczym polski teleturniej „Awantura o kasę”, czyli na zasadzie licytacji – „biorę od każdego 200 tys. kolumbijskich pesos i słucham państwa”. A jeśli ktoś został przekupiony i potem nie wywiązał się z powierzonego mu zadania… Cóż, eliminowano bezużyteczne jednostki. Tak jak na przykład Alvaro Ortegę, na którego Pablo wydał wyrok śmierci po meczu jego Atletico z Americą, sterowaną przez braci Orejuela. Porwania, szantaże, a nawet pytanie arbitrów o srebro lub ołów były na porządku dziennym.

Mundial w takich warunkach po prostu nie miał prawa odbyć się w spokoju oraz harmonii. Utrzymanie go przy Kolumbii groziłoby jeszcze większą krwawą łaźnią niż dotychczas.

W szalonym pośpiechu organizowano plebiscyt mający wyłonić nowego gospodarza mistrzostw. Pozostały do nich tylko 3 lata, więc chcąc czy nie, trzeba było skierować wzrok ku tym krajom, w których istniejąca już infrastruktura pozwalająca na zorganizowanie tak wielkiej i hucznej imprezy sportowej. Decydowano w 1983 roku w Sztokholmie, gdzie zresztą również nie obyło się bez kontrowersji. Te wydawały się być wręcz wpisane w krajobraz gierek osób w tej sprawie decyzyjnych.

Jako pierwsza zgłosiła się Kanada. Jako pierwsza została też odrzucona, co argumentowano chociażby tym, iż nie posiada ona praktycznie żadnych tradycji piłkarskich. Miało to jakiś sens, aczkolwiek warto zaznaczyć jedną rzecz – pod względem merytorycznym Kanadyjczycy przygotowali się do walki o turniej w możliwie najlepszy sposób. Stworzyli szeroko zakrojoną prezentację przedstawiającą argumenty za ich kandydaturą, wystosowali do kongresu FIFA 90-stronicowy dokument, gdzie omówili szczegóły ich mundialowego projektu. Wszystko wyglądało wyjątkowo rzeczowo i obiecująco, lecz nie wystarczyło, by przekonać sterników federacji. To samo zresztą tyczyło się Stanów Zjednoczonych, w podobnym stopniu chętnych do przejęcia przypadkowego dziedzictwa po Kolumbijczykach.

Nic z tego. FIFA zdecydowała się powierzyć organizację mistrzostw Meksykowi, który nawet niespecjalnie wysilał się, aby wygrać w konkursie. Przedstawiciele kanadyjskiego związku określili ten wybór jako żart, podobno wymachując przed twarzami działaczy swoją wcześniej przygotowaną mundialową biblią, która w porównaniu z 10-stronicowym raportem zwycięzców jawiła się niczym encyklopedia. Mundial trafił zatem do Meksyku po raz drugi w ciągu 16 lat, pomimo tego, że równocześnie kraj ten zżerał dług w wysokości 80 miliardów dolarów, stuprocentowa inflacja oraz organizacyjna prowizorka. Czy jednak mogło być inaczej, skoro Guillermo Cenedo, ówczesny wiceprezydent FIFA był również jednym z ojców założycieli Televisy, meksykańskiego gigant telewizyjnego, a także zasiadał w zarządzie OTI (Organización de la Televisión Ibroamericana), która odpowiadała za dystrybucję praw do transmisji mundialu w regionie?

Przymknięto zatem oko na wiele niedogodności, których Meksykanie ostatecznie nie rozwiązali. Pod względem wielkości infrastruktury jedynie Estadio Azteca spełniał wszystkie wymogi, aby stać się areną zmagań międzynarodowych. Poza tym? Kiepścizna. Reszta obiektów była stosunkowo mała, zaś trawa w stanie nie lepszym niż na obojętnie jakim podwórku. Godzinowo próbowano dopasować się do czasu europejskiego, co też generowało kolejne absurdy – ani jednego spotkania nie rozegrano przy świetle reflektorów. Wszystkie odbywały się w dzień, a że bylibyśmy właśnie w sile meksykańskiego lata, to zdarzało się, że piłkę kopano przy 40-stopniowych upałach. Nikogo nie obchodziło zdrowie zawodników, tak samo jak ich prywatność. Fotoreporterów musiano odganiać od linii bocznych, ponieważ w żaden sposób nie odgrodzono ich od zawodników. Wymowna była też sytuacja, w której Gary Lineker tuż przed rozpoczęciem spotkania nagrywał jeszcze reklamówkę sportową dla ITV.

Nas, kibiców po drugiej stronie świata „kupił” jednak poziom sportowy zaprezentowany przez dużą część drużyn. Przymykając oczy na wszelakie – wybaczcie eufemizm – niedociągnięcia, to był naprawdę dobry mundial pod względem stricte piłkarskim. Tęskniliśmy za jego widowiskowością przez lata, bo ten z 1990 roku w porównaniu z drugim meksykańskim nudził do bólu, zaś amerykański z 1994 kłuł w oczy swoją komercyjnością. Choć z perspektywy czasu akurat ta kwestia wydaje się być dziś dość groteskowa.

Jednocześnie nie ulega też wątpliwości, że kwestia organizacji mundialu 86′ nie miała wiele wspólnego z samą piłką nożną. Zbyt dużo wydarzyło się wokół tego turnieju, by sprowadzać go jedynie kopania futbolówki. Zbyt wiele złego zarówno pod względem społecznym jak i etycznym. Odegrano przy tym polityczny kabaret, który de facto był tylko jednym z wielu małych kroczków wykonanych w skorumpowanej historii mundiali. Ale czy może być przestrogą na przyszłość? Tylko teoretycznie, skoro w grze wciąż jest broń ciągle zwiększająca swoją siłę rażenia. Pieniądze.

Mariusz Bielski

Fot. NewsPix.pl

***

WSZYSTKIE ODCINKI CYKLU COFAMY LICZNIK:

Wakacyjna miłość po włosku. Toto, król Italii – CZYTAJ TUTAJ

Być jak Hector Castro – CZYTAJ TUTAJ

 Car Oleg. Bohater jednego meczu – CZYTAJ TUTAJ

 Futbol – wielka porażka Hitlera – CZYTAJ TUTAJ

Opublikowane 19.05.2018 13:38 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 22
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Ostatnio jest na weszlo więcej tekstów, które naprawdę fajnie i z zainteresowaniem czytam. Lubię wspominki, historyczne smaczki. Trwaj cyklu, bądź intensywny, nie omijaj drażliwych wspomnień.
Za artykuł dziękuję.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Michal Sz
Michal Sz

2002, serio? Fatalne mistrzostwa. Dla nas wiadomo z jakiego powodu, a poza tym sędziowskie skandale i dużo nudnych meczów. Generalnie mało jest z tego turnieju pozytywnych rzeczy do zapamiętania. W 2014 też bez szału, historyczne lanie Brazylii od Niemców, ale to też w sumie tyle, może jeszcze klęska Hiszpanii.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Benis Jądro
Benis Jądro

Nie no, kurwa ja pierdolę. Ja jestem spokojnym człowiekiem, ale jak mi ktoś przypomina mundial w 2002 r. to mnie kurwa telepie. Ja pierdole nie zasnę przez Ciebie bo mi przypomniałeś jak musiałem Turkom kibicować, żeby tylko te skurwysyny medalu nie zdobyły.

ein
ein

Dobre 😀

ein
ein

Ja bym bardzo chciał przeczytać tę ich 90-stronnicową dokumentację 🙂

Transilvanian Nosferatoo
Transilvanian Nosferatoo

A ja sie ciesze, ze w koncu histotyczne teksty o pilce noznej to daty siegajace dalej niz czasy, w ktorych dorastali gimboredaktorzy na weszlo. W koncu siegamy dalej niz do 2001 roku (patrz cykl „kartka z kalendarza”).

Scheisskopf
Scheisskopf

Dla mnie najwspanialszy i najlepszy mundial w historii, który oglądałem mając 10 lat, a do dzisiaj pamiętam lepiej niż każdy następny. Poziom piłkarski fantastyczny, wielkie ekipy Francji, Brazylii, zwycięstwo Argentyny, mnóstwo świetnych meczów.
A najlepiej pamiętam, że moja ówczesna wychowawczyni w 3 klasie podstawówki wpisała mi (już nie pamiętam za co) uwagę do dzienniczka, z adnotacją, żeby mi rodzice nie pozwolili oglądać meczu na mistrzostwach. Do dzisiaj jej za to nienawidzę, a mecze i oglądałem i tak.

FalszywyProfil
FalszywyProfil

pamiętam do dziś wszystkie wyniki meczów 🙂 ćwierćfinał Brazylia-Francja to zaś był jeden z najlepszych meczów jakie w życiu widziałę. Pewnie wielu starszych kibiców tak ma. A mecz były o 20.00, 22.00 i 0.00 🙂

Pumpkin
Pumpkin

Świetny artykuł, nie miałem pojęcia, że historia organizacji mundialu sprzed 32 lat ma drugie dno.
Mistrzostwa w Meksyku, obok rozgrywanych 8 lat później w USA uważam za najlepsze. Kolejne jakoś mnie tak nie emocjonowały.

FalszywyProfil
FalszywyProfil

Pewnie była w Meksyku prowizorka, ale i tak z perspektywy zdychającego PRL Meksyk jawił się jako niesamowicie nowoczesny kraj. Stadion Azteca nawet w telewizji robił niesamowite wrażenie. To chyba świadczy nie tyle o Meksyku, co o poziomie, jaki prezentowała Polska za Jaruzelskiego, skoro nawet Meksyk imponował. P.S nie zgodzę się, że tylko stadion w Mexico City spełniał wymogi. Inne też wydawały się nowoczesne, np. w Guadalajarze, gdzie też były ważne mecze. Aha, i dodajmy, że Mexico City w 1985 roku nawiedziło straszne trzęsienie ziemi i możliwa była kolejna zmiana gospodarza

mcz
mcz

Brakło mi w tekście wzmianki o tym, że mundial w 1986 roku był zagrożony przez wielkie trzesienie ziemi które nawiedziło Meksyk przed imprezą.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

DIABLO
DIABLO

przy okazji mundialu ’86 nic nie napisać o trzęsieniu ziemi w Meksyku, tak trochę słabo.

Pre
Pre

Najlepsze mistrzostwa to te w 1974 r przedostatnie w formule pelnych mistrzostw. Od 1982 to tylko na mistrzostwach rozgrywana kolejna runda eliminacji.To samo z Mistrzostwami Europy. Najlepsze w 1976 roku, pozniej to juz nawet Grecja sie zalapala(1980)

iksis
iksis

Najlepsze mundiale – 1986 i 1994 – wspaniali piłkarze, wspaniałe drużyny, wspaniałe mecze, wspaniała atmosfera – czyli Ameryka górą (Meksyk, USA).

Bukmacherka
05.06.2020

Lucky Loser na 1. ligę w Totolotku! Zakład bez ryzyka do 25 PLN!

Promocja „Lucky Loser” u legalnego polskiego bukmachera Totolotek powraca! W najbliższy weekend bez ryzyka zagramy mecze na zapleczu Ekstraklasy. Pierwsza kolejka po restarcie rozgrywek nie obfitowała co prawda w emocje, ale… Damy chłopakom trochę czasu, żeby się rozkręcić. W 24. serii gier nie wypada już stracić punktów, tak samo jak… kasy. Dlatego pierwszoligowe mecze warto […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Piotr Parzyszek – wciąż trochę napastnik-zagadka

Piotr Parzyszek przychodząc do Piasta Gliwice stanowił zagadkę dla 99,9 procent obserwatorów. Prawie nikt nie widział go wcześniej w akcji, nie licząc ewentualnie jednego czy dwóch występów w młodzieżówce. W drugiej lidze holenderskiej błyszczał, w drugiej lidze belgijskiej miał niezłe liczby, ale w Eredivisie mocniej nie zaistniał, od Championship się odbił, nie poszło mu też […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Górnik Zabrze na pustym stadionie. Straci swój atut?

Czy po meczu Górnik Zabrze – Lechia Gdańsk można się wiele spodziewać? Teoretycznie tak, w końcu to piątkowy hit. Praktycznie? Cóż, prawdopodobnie czeka nas pojedynek dwóch najmniej kreatywnych drugich linii w naszej lidze. Przynajmniej jeśli chodzi o środkową strefę boiska, bo liczymy, że imprezę rozruszają trochę koledzy śmigający po bokach. Czy Conrado będzie odpowiedzią na […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Quiz piłkarski: kapitanowie w Ekstraklasie

Już dziś startuje kolejna seria gier w Ekstraklasie, ale zanim piłkarze znów wybiegną na boiska, postanowiliśmy sprawdzić, jak dokładnie oglądaliście pierwszą kolejkę po przerwie. Tym razem w naszym quizie piłkarskim pytamy o kapitanów – czy potraficie wskazać wszystkich, którzy wyprowadzali drużyny na boiska w 27. kolejce? Podrzucamy wam czterdzieści nazwisk (niektóre są zaskakujące nawet dla nas) […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Kucharski: „Budżet na transfery mamy jak w maju 2019”

— Temat jest trudny, ale przemiana zespołu trwa. Latem zeszłego roku zaczęliśmy układać puzzle od nowa, wielu zawodników odeszło, wielu przyszło. Zimą, w drugim etapie, dorzuciliśmy kolejne ogniwa. Teraz zaczyna się trzecia część rozdania. Już zrobiliśmy dwa kroki w kierunku Europy, ale praca nie jest skończona. Zespół wymaga trzech–czterech zawodników z jakością do pierwszej jedenastki. […]
05.06.2020
Weszło
04.06.2020

Sztuka dobijania krzywych gwoździ

Bardzo długo ten mecz układał się zgodnie ze scenariuszem znanym z pewnej popularnej gry komputerowej. GKS Tychy strzelał w poprzeczkę. Strzelał tuż ponad nią. Strzelał obok słupka, strzelał w mur złożony z obrońców. Wymieniał setki podań dosłownie na szesnastym metrze od bramki Zagłębia Sosnowiec, czarował sztuczkami technicznymi, chętnie wchodził w udane dryblingi. Ale przegrywał 0:1, […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Podobno w Radomiu był dziś jakiś mecz…

Radomiak i Odra podpisały chyba jakiś pakt. Jesienią, gdy radomianie pojechali do Opola, zależało im tylko i wyłącznie na tym, żeby nie przegrać. Efekt? Typowe 0:0 po bezbarwnym. Teraz, gdy Odra wpadła do Radomia, także zależało jej na tym, żeby wywieźć choćby jeden punkt. I co? Typowe 0:0 po bezbarwnym. Nawet gdyby kibice mogliby dziś […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Bez Brożka do końca sezonu. Jak zła to wiadomość dla Wisły?

Między 16 sierpnia, a 22 września, na przestrzeni pięciu tygodni, Paweł Brożek strzelił siedem bramek w pięciu kolejkach. Tak, mówimy o tym sezonie, nie o czasach, gdy sięgał po koronę króla strzelców i mówiło się, że hitowy transfer tuż tuż. A i berło pierwszego snajpera w kadrze musi przejść w jego posiadanie. Nie ważne co […]
04.06.2020
Anglia
04.06.2020

Anglicy korzystają z otwartej furtki – pięć zmian w Premier League

Jak od pewnego czasu wiadomo, 17 czerwca powrócą na boisko piłkarze prawdopodobnie najlepszej, a już na pewno najbogatszej ligi Europy – angielskiej Premier League. Aston Villa podejmie Sheffield United, a Manchester City zmierzy się z Arsenalem. Naturalnie wznowienie rozgrywek będzie się wiązało z całą masą organizacyjnych zmian. Obostrzeń, regulacji, zakazów i nakazów. Protokół bezpieczeństwa musi […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Miliarder przejmuje Motor Lublin. Plany? Nowa akademia i pierwsza liga w rok

Ile razy zastanawialiśmy się, dlaczego najbogatsi Polacy nie inwestują w kluby piłkarskie? Jak często kibice marzyli o tym, żeby lokalny biznesmen, który dotarł na szczyt, wprowadził na niego również ich klub? Takie pytania na pewno stawiali sobie także fani z Lublina, bo polska wschodnia od lat pozostawała futbolową pustynią. Jedno z największych miast Lubelszczyzny piłkę […]
04.06.2020
Blogi i felietony
04.06.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Jest wiedzą powszechną i oczywistą, że Jerzy Pilch kochał Cracovię i futbol. Niedoceniane pozostaje jednak, jak mocno Jerzy Pilch futbolem każdego dnia oddychał, jak był nim przeżarty. To nie był pan pisarz, który czasem, pomiędzy lekturą Płatonowa i Schulza, pomiędzy trzaśnięciem zjadliwego felietonu, a machnięciem powieści bestsellerowej, dla fanaberii schodził na ziemski padół obejrzeć spotkanie […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Kosecki: „Kwintesencją polskiej głupoty były lata korupcyjne”

– W Hiszpanii nikogo nie obchodziło to, czy wbijesz lampkę, czy dwie lampki, czy butelkę. Twoja sprawa. Możesz wyjść i grać. Romario, który grał w Barcelonie, mieszkał w hotelu, w którym na ostatnim piętrze była dyskoteka. Dzień przed meczem niejednokrotnie bawił się i tańczył. Brazylijska mentalność. Mówi się o tym, że były balangi i picia […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Nagroda za awans? Zwolnienie! Tak się to robi w Ostródzie

Jeszcze nie opadł kurz po decyzji Warmińsko-Mazurskiego Związku Piłki Nożnej, na podstawie której Sokół Ostróda awansował do drugiej ligi. Jeszcze Legia Warszawa stara się wojować w sprawie swoich rezerw w Komisji ds. Nagłych PZPN-u. Tymczasem pierwszy z wymienionych klubów… zwolnił trenera. Tak, tego, który przed chwilą wywalczył promocję ligę wyżej.  Myśleliśmy, że w temacie zwalniania […]
04.06.2020
Bukmacherka
04.06.2020

Zagłębie zdobędzie Tychy? Obstaw hit pierwszej ligi w Totolotku!

Sąsiedzkie starcia zawsze budzą wiele emocji. Zwłaszcza, gdy naprzeciw siebie stają dwie drużyny, które ostatnio przeszły spore zmiany. GKS Tychy i Zagłębie Sosnowiec to nie tylko mecz dwóch zespołów aspirujących do gry o awans. To także starcie dwóch trenerów, którzy stanęli przed wyzwaniem „posprzątania” po swoich poprzednikach. Dzisiejszy hit pierwszej ligi typujemy w Totolotku! GKS […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Śmiały ruch Lecha Poznań – w przyszłym sezonie spróbuje grać z bramkarzem

Musimy przyznać, że początkowo imponowała nam ta odważna strategia Lecha Poznań. Jako pierwszy klub w Polsce, być może pierwszy na świecie, Kolejorz zdecydował się, by zamiast bramkarza wstawić między słupki jedenastego piłkarza z pola. I tak znalazł się w tym miejscu Mickey van der Hart, Holender, znany przede wszystkim ze swojej kapitalnej gry nogami. Niestety, […]
04.06.2020
Niemcy
04.06.2020

Afera fryzjerska w Dortmundzie. Piłkarze Borussii na cenzurowanym po złamaniu zaleceń

Jak nauczył nas przykład Heiko Herrlicha, szkoleniowca Augsburga, powody do złamania obostrzeń towarzyszących wznowionym rozgrywkom ligowym mogą być naprawdę idiotyczne. Herrlich postanowił złamać zasady i opuścić hotel, żeby zaopatrzyć się w pastę do zębów i słynny już krem nawilżający. Teraz nawywijali natomiast piłkarze Borussii Dortmund. Jak donosi BILD, kilku zawodników BVB ma obecnie spore kłopoty […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Nawotka: „Nawet w juniorach w meczach Legii z Lechem chcieliśmy się pozabijać”

Tomasz Nawotka od lat jest piłkarzem Legii Warszawa na… wypożyczeniu do Zagłębia Sosnowiec. Z warszawską drużyną grał w młodzieżowej Lidze Mistrzów i ośmieszył Lucę Zidane’a. Z sosnowiczanami najpierw awansował do Ekstraklasy, a potem z niej spadł. Nam opowiada o swoim debiucie w seniorskiej piłce w wieku 16 lat, czy o pobycie w Warszawie. Jak do […]
04.06.2020
Weszło
04.06.2020

Quiz piłkarski: wyjadacze z pierwszej ligi

Przedwczoraj do gry wróciło zaplecze Ekstraklasy, dziś czeka nas dokończenie 23. kolejki tych wspaniałych rozgrywek. Jeśli od czasu do czasu lubicie rzucić na nie okiem, to pewnie poradzicie sobie z naszym kolejnym piłkarskim quizem, w którym waszym zadaniem jest wymienienie najbardziej doświadczonych pierwszoligowców. Konkretnie tych, którzy nastukali największą liczbę występów w Ekstraklasie.  W ramach podpowiedzi macie […]
04.06.2020