Jak Wisła zyskała na zmianie trenera
Weszło

Jak Wisła zyskała na zmianie trenera

Wisła Kraków nie uniknęła słów krytyki po zwolnieniu Kiko Ramireza. Hiszpan w Krakowie wypadł pewnie lepiej niż początkowo można się było spodziewać, ale – przynajmniej w opinii władz Białej Gwiazdy – i tak był na Wisłę za słaby. Na ławce trenerskiej zluzował go Joan Carrillo, szkoleniowiec z głośniejszym nazwiskiem (o co trudno nie było) i dużo lepszym CV, który miał pociągnąć klub w górę tabeli. I trzeba przyznać, że Wisła na tej roszadzie faktycznie zyskała.

Pod wodzą Carrillo wiślacy rozegrali do tej pory piętnaście meczów. To wystarczający materiał, by powiedzieć „sprawdzam” i bliżej przyjrzeć się grze Białej Gwiazdy, którą układa hiszpański szkoleniowiec. Tabela za ten okres wygląda następująco:

Zrzut ekranu 2018-05-14 o 17.28.21

Zaczynając od punktów – pod tym względem jest w porządku. Średnia 1,6 punktu na mecz może nie zwala z nóg, ale z drugiej strony nie można też powiedzieć, że to słaby wynik. Odkąd Carrillo przejął Wisłę, krakowski klub dwukrotnie mierzył się z Legią, Lechem i Jagiellonią, a więc zespołami ze ścisłej czołówki. Z każdym z tych zespołów Biała Gwiazda wprawdzie przegrała, ale każdemu potrafiła też urwać punkty, wygrywając w Warszawie i Białymstoku oraz remisując z Lechem u siebie. Pokonać udało się też Koronę Kielce czy Arkę Gdynia, a więc zespoły, które w tamtym momencie znajdowały się w tabeli nad Wisłą. Widać więc, że Carrillo potrafi grać i wygrywać z drużynami teoretycznie silniejszymi, co Ramirezowi zdarzało się rzadko. To zresztą był jeden z najpoważniejszych zarzutów pod adresem byłego szkoleniowca krakowskiego klubu.

Najlepiej widać to na podstawie wyników osiąganych przez obu szkoleniowców w grupie mistrzowskiej. Rok temu Kiko Ramirez zbierał baty praktycznie od wszystkich. Punkty potrafił zdobyć jedynie z beznadziejną Pogonią (trzy) i Legią (jeden). Poza tym w ryj, w ryj, w ryj. Nawet od Termaliki.

Carrillo pod tym względem prezentuje się o niebo lepiej. Z Legią wprawdzie przegrał, ale potrafił wywieźć punkt z Płocka, wygrać w Białymstoku, przejechać się po Koronie i Zagłębiu oraz zremisować z Lechem. W sześciu meczach jego zespół zdobył jedenaście oczek. W grupie mistrzowskiej lepiej od wiślaków punktuje tylko lider z Warszawy.

Idźmy dalej. Wisła Joana Carrillo, przynajmniej na podstawie suchej statystyki, całkiem nieźle wygląda w defensywie. Obok Legii straciła najmniej bramek, choć Hiszpan miał po drodze sporo problemów z zestawieniem linii obrony. Kontuzje nie omijały defensorów Białej Gwiazdy, przez co bardzo często musiał rzucać piłkarzy po różnych pozycjach (Bartkowski, Arsenić, Cywka) i non stop kombinować przy wyborze pary stoperów. W tych okolicznościach ciężko mówić o jakiejkolwiek stabilizacji, która w przypadku defensywy jest przecież ważnym aspektem. Mimo to Carrillo potrafił sobie poradzić. 0,93 straconej bramki na mecz to wynik godny uznania. Tym bardziej, że Hiszpan przyjeżdżał do Krakowa raczej jako specjalista od atakowania bramki przeciwnika niż bronienia dostępu do własnej.

O ile w defensywie Wisła zrobiła postęp w porównaniu z tym, co było za Ramierza, to w ataku mamy praktycznie status quo. Dotyk Carrillo nie przełożył się ani na większą liczbę goli, ani na bardziej atrakcyjny sty gry. Owszem, Biała Gwiazda potrafi złożyć składną i efektowną akcję, ale wciąż dzieje się to incydentalnie. Pomysł na grę zespołu specjalnie się nie zmienił. Osią i jedocześnie motorem napędowym ofensywy cały czas jest Carlitos, który wiosną nadal strzela i asystuje na potęgę. Wisła, jak była, tak nadal jest uzależniona od hiszpańskiego snajpera, co w połączeniu z jego niechybnym odejściem nie wróży najlepiej przed nowym sezonem.

O brak szukania innych rozwiązań ciężko mieć jednak do Carrillo pretensje. Przywiązanie do Carlitosa z oczywistych względów jest jak najbardziej zrozumiałe. Inaczej wygląda to w przypadku Nikoli Mitrovicia. Eksperci jadą z Serbem przy każdej okazji, kibice gwizdami reagują na większość jego zagrań (czyli podań do tyłu), a Carrillo, jeśli tylko może, wystawia go w pierwszym składzie. Co prawda NM16 ostatnio pokazał się z delikatnie lepszej strony, ale i tak ciężko oprzeć się wrażeniu, że ten mariaż opiera się na innych czynnikach niż umiejętności.

Generalnie rzecz biorąc, Carrillo korzysta z ograniczonej grupy piłkarzy. Mniej chętnie niż jego poprzednik stawia też na Polaków. Dopóki jednak jego zespół prezentuje się dobrze, to ciężko mieć o te decyzje i wybory pretensje. Tym bardziej, że Wisła cały czas jest w grze o czwarte miejsce, a w wyścigu z Górnikiem i swoją imienniczką z Płocka wcale nie jest bez szans. Tak wysoko w tabeli Biała Gwiazda nie była od sezonu… 2010/11, w którym zdobyła mistrzostwo kraju. Potem ruszyła w długą tułaczkę po miejscach od piątego do dziewiątego na dobre wypadając z europejskich pucharów. Carrillo wygląda na człowieka, który może ją z tej tułaczki wyciągnąć. Jeżeli nie w tym sezonie, to w następnym sezonie.

*

Więcej opinii o ekstraklasie znajdziesz w magazynie Weszłopolscy.

Fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (22)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Broncur Rynek
przecież nie podam prawdziwej drużyny

Nieźle, faktu że od przyjścia Carrillo Wisła traci najmniej bramek w lidze, to nie zauważyłem (ex aequo obecnie z Legią).

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Stallone

Jakiej Legi? Legia nie da 3 mln Euro. Carlitos zostanie w Wiśle albo odejdzie do Turcji lub Azerbejdżanu i wróci za pół roku lub rok. a może i wcześniej w przypadku Azerbejdżanu tak jak Javi Hernandez.

ulame21

do Legi? Chyba Szopen musiałby providenta odwiedzić bo po ostatnich nieudanych transferach finansowo i tak są w d*Pie a teraz Lech sie po nich przejedzie, Jaga wygra i będą w jeszcze większej d….

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Janusz Kibol

Budowę solidnej drużyny zawsze trzeba zacząć od defensywy. Ten element Wisła już całkiem nieźle ogarnęła, mimo rotacji w składzie. Kluczem jest tu praca całego zespołu. Widać, że plan jest całkiem dobry. Z czasem poprawią się jeszcze automatyzmy i będzie można coraz śmielej myśleć o lepszej ofensywie. Bez odpowiednio wypracowanego pressingu, przesuwania się i ustawienia w obronie, nie bardzo można myśleć o dobrym ataku czy to pozycyjnym, czy z kontry. Oczywiście, można iść na hurra, ale to prowadzi do chaosu i braku kontroli nad wydarzeniami boiskowymi. A trener Carrillo podkreślał, że najważniejsza jest właśnie kontrola nad meczem. Bez uporządkowania w defensywie jest to niemożliwe.

Nie ma co marzyć o zastąpieniu Carlitosa kimś o podobnej klasie. Taki grajek zdarza się raz na 5-10 lat. Nie oznacza to jednak, że drużyna musi grać słabiej w przyszłym sezonie. Mój optymizm opieram na tym, że druga linia będzie prawdopodobnie silniejsza i bardziej kreatywna. Z całym szacunkiem, ale Cywka i Mitrović nie oferowali w zasadzie nic poza taktycznym przesuwaniem się i schematycznymi podaniami. Tomek był do tego solidny w odbiorze. Nikoli czasem wyszło dośrodkowanie na nos. Ale generalnie przeciętność. W międzyczasie bardzo duże postępy zrobił Halilović. Z tym chłopakiem można myśleć o kreatywnym rozegraniu, utrzymywaniu się przy piłce itd. Do tego wrócił Basha. Jeżeli dojdzie do formy sprzed kontuzji, to da Wiśle bardzo dużo. To nie jest jakiś błyskotliwy zawodnik, ale na pewno lepiej broni i atakuje od Cywki i Mitrovicia razem wziętych. Potrafi czytać grę. Posiada dużą boiskową inteligencję. Taki solidniak, ale z wyższej półki.

Należy wspomnieć również o przedniej formacji. Dojdzie Asmir Suljić. Jego forma jest zagadką, bo odpoczywał w klubie kokosa. Jednak jak na polskie warunki, może okazać się kozakiem. Był czołowym zawodnikiem Videotonu. Tak czy inaczej, większe nadzieje wiążę z Kamilem Wojtkowskim. Jeżeli tylko ominą go kontuzje, forma tego 20-latka powinna wystrzelić w przyszłym sezonie. Parę razy pokazał, że ma ogromny talent.

Podsumowując, odejście Carlitosa będzie wielkim osłabieniem, jednak Wisła prawdopodobnie będzie miała lepszą drugą linię i co najmniej jednego lepszego zawodnika w przedniej formacji (system 4-3-3). Może się więc okazać, że na środku ataku wystarczy po prostu jakiś solidny napastnik, nie żaden wirtuoz, a drużyna i tak zrobi postęp. Tyle w teorii. Jak będzie w rzeczywistości? Zobaczymy. To jest ekstraklasa. Tego nie przewidzisz… 😉

Medalion

W ekstraklapie nie przewidzisz :) Na mnie wrażenie zrobił Cuesta, od wypadów w maliny za piłką do solidnego bramkarza – przecież to filar zespołu może być!

Janusz Kibol

Cuesta dalej robi wypady w maliny, ale regularna gra mu służy. Nabiera pewności. Jego największym atutem są długie ręce i łapanie/wybijanie górnych piłek. Generalnie Wisła poprawiła obronę przed strzałami z główek. Jeszcze niedawno to był koszmar.

GRAND_CHAMP

co roku mówi się o kimś że „taki piłkarz zdarza się raz na 5-10 lat”, a po jego odejściu liga ma już kolejną gwiazdę, nawet zabawne

Janusz Kibol

GRAND_CHAMP Jeżeli chodzi globalnie o całą ligę, jest duży przemiał, więc nie wykluczone, że za chwilę pojawi się kolejny Carlitos. Jednak szansa na to, że znowu trafi się Wiśle, jest raczej minimalna. Mówiąc o 5-10 latach miałem na myśli bardziej klub, nie ekstraklasę.

FC Bazuka Bolencin

Problem jest tylko taki, że takiego napastnika jak Carlitos można już nie trafić. Gość co wyprawia w tym sezonie to jest niepojęte. On z tą swoją techniką użytkową, skutecznością (choć nie zawsze) i zadziornością oraz zmysłem do technicznej gry z pierwszej piłki jest wręcz stworzony by błyszczeć w tej lidze patałachów.

megozn1k

Jak ja uwielbiam jak ludzie zapożyczają słowa, których nie rozumieją. Technikę użytkową to świetną miał np. Inzaghi. Pakował bramy z każdej pozycji. Prosty futbol, przyjęcie, obrót strzał albo strzał z pierwszej piłki. Rzadko mu piłka odskakiwała. U Carlitosa prędzej chodzi o całokształt umiejętności technicznych. Zwrot technika użytkowa to głównie podstawowe umiejętności techniczne bez jakichś specjalnych fajerwerków i trików. Np. Lewandowski też jest dobrym przykładem gościa ze świetną techniką użytkową. Nie pokazuje jakichś obłędnych trików i nie wdaje się w skomplikowane dryblingi.

FC Bazuka Bolencin

Faktycznie trochę popłynąłem z tym zwrotem 😛

Stallone

Szkoda tylko punktów z Sandecją byłaby wieksza szansa na LE bo wystarczyłby remis w Białymstoku

John The Revelator
Wisła Kraków

Najbardziej to chyba szkoda meczu w Płocku i samobója w 46 minucie, gdyby nie to, to prawdopodobnie patrzylibyśmy się tylko na siebie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

John The Revelator
Wisła Kraków

No i masz mnie. Ale nie tylko w Legię. We wspaniałego Kolejorza również.

FC Bazuka Bolencin

Samobój samobójem, ale boli też że taki Uryga dopiero po odejściu z Wisły K. do Płocka, pokazał, że w ofensywie też się na coś nadaje. I oczywiście z tych kilku strzelonych goli, jednego musiał wsadzić byłemu klubowi.

KUBA97

Solidny bramkarz, obrona, swietna pomoc(Llonch, Basha, Mitrovic czy coraz lepszy Halilovic), atak bez Carlitosa może wyglądać krucho,ale liczę, że ten Suljic okaże się niezły na skrzydle. Ondraska bym odpalił, zostaje Kolar i Balaniuk. Muszą kogoś kupić za CL10. I oby Arsenic nie odszedł, bo rozwija się fantastycznie – milion czy 1,5 mln to może być promocja. Choć podobno nie chce na razie odchodzic. Zgrać zespół, dołożyć jakichś mlodych(mówi się o gościach z 1 ligi), kilku odpalić i Carrillo ma na kim budować drużynę. :-). I oczywiście wygrać w Zabrzu-a może się uda z 4 miejscem ??

Ted

To, że nie strzelamy więcej goli jak za Ramireza i nie stwarzamy większej ilości sytuacji wynika według mnie z tego, że jak nasz piłkarz z pomocy ma piłkę powiedzmy 40 metrów od bramki przeciwnika to przed linią piłki jest często 3 naszych zawodników z tego ofensywnego tria i 6-7 zawodników przeciwnika więc ciężko stwarzać w takiej proporcji masę sytuacji. Pewnie takie są założenia ale tu mam największe zarzuty, że ta nasz trójka pomocników zawsze stoi w linii. Dobitnie to było widać w meczu z Lechem zabrakło Carlitosa czyli nie nie było gościa, który przedrybluje dwóch trzech gości i stworzy się jakiś balans pomiędzy ilością naszych zawodników w polu karnym i piłkarzy przeciwnika.

GrzesekPaz

Poczekajmy z tymi pochwalami dla Carrillo do nowego sezonu, Ostatnie zwyciestwa Wisły sa oparte na szczelnej obronie na własnej połowie i czekaniu na przebłysk Carlitosa w kontrze. Bez Carlitosa nie ma gry, nie ma komu zrobic przewagi. (czasem Halilovic). Boguski, Cywka, Mitrovic – nie robią róznicy w ofensywie. Imaz cos tam umie ale dynamiki, siły nie ma nic.
Drugiego Carlitosa Wisla nie bedzie miala przez 3-5 lat, wtedy zobaczymy co wymysli Carrillo.

Spektakularny

Na dłuższą metę żadna róznica

wpDiscuz