Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI
Blogi i felietony

Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI

Dopuściłem się nie tyle nietaktu, co wręcz internetowej zbrodni. Podobno. Ja tego do końca nie czuję, ale ja wielu rzeczy nie czuję – pewnie dlatego, że jestem cyniczny i głupi. Otóż napisałem tweeta, który wywołał wzburzenie tak ogromne, że aż laptop nie nadążał z wypluwaniem kolejnych obelg pod moim adresem.

Zrzut ekranu 2018-01-29 o 22.38.05

Wysoki Sądzie, jeśli ktoś postawi mi zarzut złego „tajmingu” – przyznaję się, jestem winny. Ale poproszę o najniższy wymiar kary, ponieważ niby można to było napisać kiedy indziej, ale… w sumie kiedy? Kiedy akurat nikogo nie ma w górach i nikt nie potrzebuje transportu helikopterem? Kiedy można wyrazić swoje zdanie na temat kosztów tego rodzaju wypraw, uważanych przeze mnie – no sorry – za fanaberię?

Osoby, które są w silnych emocjach i nie są aktualnie zdolne do dyskusji na poziomie logiki i argumentów, proszone są o powrót tutaj np. za miesiąc, kiedy stan wzburzenia już minie.

*

Czy ja życzyłem Tomaszowi Mackiewiczowi źle? Nie, wręcz przeciwnie – życzyłem powodzenia akcji ratunkowej. Wyraziłem natomiast zdanie, że koszt takiej akcji powinien – po szczęśliwym zakończeniu – zostać przez niego pokryty. Czy to z własnej kieszeni, czy z kieszeni ubezpieczyciela, o ile wcześniej wykupiony został odpowiedni pakiet – nieważne. W każdym razie docelowo nie powinny być to pieniądze budżetu państwa. Nie powinno być przekazu, że cokolwiek głupiego wymyślisz, Polska pomoże ci bez względu na koszty. Nie możesz polecieć na Księżyć i nadać morsem sygnału, że nie masz jak wrócić. Po prostu nie.

– To niee były państwowe pieniądze, ty durniu!!!

Ok, wiem o internetowych zbiórkach. Państwo, owszem, dało gwarancje finansowe i to bardzo porządne zachowanie, tak właśnie powinno się działać w tego typu sytuacjach. Natomiast gdyby państwo miało tę gwarancję pokryć, to co wtedy? Czy naprawdę uważamy późniejsze żądanie wobec himalaisty za niedorzeczne? Nietaktowne? Z jakiego powodu? Bo – jak to niektórzy – chcemy porównać wezwanie helikoptera na ośmiotysięcznik w Pakistanie do wezwania karetki w Sieradzu? Do złamania nogi na wakacjach w Egipcie? Naprawdę?

Na razie wygląda na to, że za akcję zapłacą internauci, chociaż między „wygląda na to” oraz „zapłacili” jest dość duże pole do zagospodarowania. Ludziom – rzecz jasna – nie mogę zakazać zbierania pieniędzy na cokolwiek, bo przecież byli już tacy, co zbierali na nowe seicento albo godne święta Mateusza Kijowskiego. Musimy sobie jednak w tym momencie odpowiedzieć na jedno pytanie.

Czy liczba pieniędzy jest skończona? TAK/NIE

Jeśli jest nieskończona, to oczywiście, że możemy sponsorować wyprawy w Himalaje, nowe samochody pukniętym przez BOR, godne święta dla wszystkich o imieniu Mateusz, a nawet na silikonowe biusty dla kobiet z miseczką A.

Ale co się stanie, jeśli uznamy, że liczba pieniędzy jest skończona? No, wtedy zaczynają się komplikacje. Musimy zacząć wybierać. Najlepiej na chłodno.

Widziałem w internecie wpisy typu: to tylko jeden grosz od każdego Polaka, nie zbiedniejesz!

Wchodzę na siepomaga.pl i widzę mnóstwo osób, którym jeden grosz od każdego Polaka zmieniłby życie. Nie prosili o raka, brak nogi, guza mózgu, chore serce czy inne gówno, które ich dopadło. Z jakiegoś jednak powodu ministerstwo nie pokrywa kosztów ich leczenia. To znaczy ja wam powiem, z jakiego powodu – bo nie ma pieniędzy. Bardzo często pomagają zwykli ludzie, ale dla wszystkich nie starcza. Codziennie ktoś patrzy w komputer i widzi, że jego zbiórka stoi w miejscu. Umiera gapiąc się w ekran.

No i mamy himalaistę. W „Przeglądzie Sportowym” dawno temu czytałem o nim tekst. Aż odkopałem fragment, który zapadł mi w pamięć:

Mimo że w środowisku jego wyczyny są coraz bardziej cenione i czasami udziela się podczas prelekcji, dziś nie ma w zasadzie środków do życia. Na koncie dwa złote, które lada dzień zostaną zablokowane przez Urząd Skarbowy, do tego szereg długów, na głowie alimenty. Kompletna destrukcja. Jego firma, zajmująca się energią odnawialną, splajtowała na początku tego roku po tym, jak polskie prawodawstwo nie potrafiło dostosować się do unijnych dyrektyw. – W tej sekundzie mogę pojechać do Irlandii, gdzie mieszkałem cztery lata, i zarabiać tam 2,5 tysiąca euro miesięcznie. Albo na kutry do Norwegii, albo do Alaski na połów ryb, gdzie świetnie płacą. Ale na razie nie chcę. A tu przecież nie pójdę na rozmowę kwalifikacyjną, by powiedzieć potencjalnemu szefowi, że mogę działać do 11 listopada, bo później lecę w Himalaje – tłumaczy.

Facet nie miał zamiaru pracować i nawet długi alimentacyjne go do tego nie zmuszały. Miał za to obsesję, by zdobyć jedną z najtrudniejszych gór świata. W emitowanym teraz w TVN24 wywiadzie sprzed roku mówił, że jak wyrusza na wyprawę, to nie sprawdza prognozy pogody, bo uważa, że ma z tą górą – Nanga Parbat – połączenie duchowe i bez względu na warunki ta góra go poprowadzi. Ktoś mi napisał, że nie znam się na himalaizmie i dlatego nie mogę zabierać głosu, ale nie wiem, na czym konkretnie miałbym się znać, by wyrazić swoje zdanie na temat finansów publicznych i zbiórek. A na himalaizmie faktycznie się nie znam, ale ci którzy się znają nie tylko sprawdzają prognozy pogody, ale wręcz biorą ze sobą do ekipy ludzi odpowiedzialnych wyłącznie za to. Nie muszą być na miejscu, ale jest z nimi stały kontakt. Na przykład podczas wyprawy Jędrka Bargiela jednocześnie utrzymywano kontakt z dwoma meteorologami. Jednym z Austrii (Karl Gabl, uważany za najlepszego na świecie) i jednym z Polski (Rafał Fronia, który uczestniczy teraz w wyprawie na K2). Sprawdzali, jak wejść, żeby zejść.

Ale Mackiewicz „czuł połączenie z górą” i tego nie potrzebował. Potrzebował za to helikoptera, gdy się okazało, że połączenie z górą szwankuje, podobnie jak pogoda.

Chcecie mnie więc przekonać, że to ja jestem nienormalny, bo uważam, że za tak drogie fanaberie jak wyprawa w jedno z najtrudniej dostępnych miejsc na kuli ziemskiej i ewakuację stamtąd powinno się płacić z własnej kieszeni, natomiast facet bez pracy, z alimentami na karku, który nie sprawdza pogody jest całkiem OK i należy bez szemrania przelewać hajs, bo kto nie przelewa albo kwestionuje, ten bydlak.

Fajnie, że ludzie uzbierali pieniądze na akcję ratowniczą. Ja tylko uważam, że niepotrzebnie, bo zapłacić powinno państwo – a potem te pieniądze himalaista powinien odpracować. I tyle. A że doszło do skutecznej zbiórki? Dla mnie – w razie happy endu – też do odpracowania. Bo każda złotówka przelana na głupi cel jest złotówką, która nie została przelana na cel mądry. Z jakiegoś powodu całkiem dużo złotówek poszło nie tam, gdzie mogłyby pójść. Nikomu nie zabronię wpłacać na dowolny cel, ale mnie nikt nie zabroni tego oceniać.

A wiecie dlaczego oceniam i będę oceniać?

Bo codziennie piszą do mnie zrozpaczone matki i zrozpaczeni ojcowie. Nienawidzę za to swoich facebookowych skrzynek, boję się ich. Raz na tydzień ktoś zdobywa mój numer telefonu i dzwoni z błaganiami o pomoc w rozkręceniu akcji. To są koszmarne rozmowy, ciemna strona pomagania.

*

W ogóle widzę, że Polska ma nowego bohatera. Dopóki żył, wszyscy mieli go gdzieś, ale jak umarł – to stał się postacią ikoniczną. Pojawiło się nawet bardzo wiele osób, którzy twierdzą, że tacy himalaiści zmieniają świat i gdyby nie oni, to dalej byśmy siedzieli w jaskiniach.

Otóż himalaiści nie zmieniają świata, tak jak nie zmieniają go Rosjanie włażący na najwyższe dźwigi, kominy czy inne instalacje. Jak chcecie to sprawdźcie – możecie przespacerować się po balkonowej barierce i gwarantuję wam, że świata nie zmienicie, chyba że – odpukać – swoim najbliższym. Możecie też po prostu iść odmrozić dupę na trawniku przed blokiem i z tego powodu nasza cywilizacja nie ruszy do przodu.

Owszem, przez tysiące lat potrzebni byli ludzie, którzy jako pierwsi zaglądali za najwyższą górę albo sprawdzali, co jest po drugiej stronie morza. Ale te czasy już minęły. Wiadomo, co jest dookoła każdej góry, zresztą latem widać lepiej niż zimą, więc jeśli włazić w takim celu – no to latem przecież. Himalaiści niczego nie odkrywają, nie są żadnymi Kolumbami XXI wieku, po prostu mają swoją pasję i swój wyścig. Ja tę pasję szanuję. To mocni ludzie, przełamują własne bariery, realizują marzenia. W porządku, naprawdę. Natomiast nie ma w tej pasji nic bardziej znaczącego dla świata niż w graniu w golfa. Też szanuję. Chociaż jeśli mam być szczery, to bardziej szanuję golfa, bo przynajmniej nie ma ryzyka, że osieroci się dzieci. No i w golfie jest jasne, że każdy płaci za siebie.

Tak czy siak – przestańcie pierniczyć o jakimś wpływie himalaizmu na losy naszej cywilizacji, bo czy ktoś wejdzie zimą na K2, czy zatrzyma się 200 metrów od szczytu, to naprawdę bez znaczenia dla naszych przyszłych lotów w kosmos.

A bohaterem można być przez 365 dni w roku tu, na miejscu. Wstając co rano i zapieprzając, żeby dzieci mogły zdrowo jeść i mądrze się uczyć. Jak jeszcze starczy nie tylko na własne dzieci, ale też na cudze – to świetnie, jeszcze większy podziw. I przepraszam z góry oburzonych, ale to jest dla mnie większe bohaterstwo niż pomachanie dzieciom na lotnisku, gdy zadłużony po uszy tata jedzie w góry. Promujemy niewłaściwe wzorce i oby nie skończyło się głupim naśladownictwem.

*

Jestem pełen podziwu dla ekipy, która ruszyła na ratunek. Bałem się o nich. Bałem się, że dopełni się jakaś koszmarna historia, w której umierają ci, którzy o tę śmierć się nie prosili. Całe szczęście, że im się to udało.

To jest materiał na hollywoodzki film. Wykolejeniec, który spokój znajduje w górach, ale nie potrafi zorganizować sobie życia na nizinie. Mniej lub bardziej szalony marzyciel, który robi wszystko po swojemu, wręcz wbrew podręcznikowi. Lekkoduch, który kupuje linę w sklepie rolniczym i rusza w Himalaje. Obsesja, która niszczy i ostatecznie zabija. Ale też odrodzenie mistrza, który rusza na ratunek i zmywa z siebie głupawe oskarżenia sprzed lat. Dramat polskiej rodziny i szczęście francuskiej. Oscarowy scenariusz.

Od razu sprzedajmy licencję Amerykanom, bo w Karkonoszach nam się ten film dobrze nie nakręci.

*

A na koniec prawdziwa historia, opowiedziana mi przez instruktora tenisa (pozdrawiam cię, Robert!).

Zgłosił się kiedyś na treningi facet koło 30. Miał dobrą pracę, zdaje się, że architekt. Z jednego treningu tygodniowo zrobiły się trzy, potem pięć, siedem. Zaczął trenować cały czas, a gdy w treningach przeszkadzała praca – rzucił pracę. Miał cel – uwaga – wygrać wielkiego szlema.

Wpadł w długi, stracił rodzinę. Zżarła go obsesja. Ktoś mi powie, że przynajmniej miał wielkie marzenia i ciekawe życie, nie to co ja, mądrala z kanapy.

A ja jednak pójdę sobie usiąść na kanapie, w ramach swojego nudnego, bezsensownego życia.

KRZYSZTOF STANOWSKI

KOMENTARZE (314)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

mansto

Takie, gdzie liczy się efektywność, a nie efektowność działania.

Marcin Ślusarczyk

Takie życie, w którym można cieszyć się rodziną, pobawić z dziećmi i zobaczyć jak dorastają.

avtandil

Czyli właśnie nudne i płytkie. Pewnie komuś bez ambicji i pasji wystarczy.

Jak Co Szabat: Moshe Ohayon - Prywatnie Kolega Herberta Dicka
Legia Warszawa

No rzeczywiście bo wychowywanie bachorów to jedyny cel życia ludzkiego. Jest wręcz przeciwnie – spełniony jest ten, kto ma pasję i jest to o wiele ciekawszy człowiek niż te nudne rodziny typu: praca – dom – dzieci. Co za, kurwa, nuda, jak ludzie mogą tak żyć. Zminusowano typa jednego co napisał że to płytkie. Ja uważam dokładnie tak samo. Boję się, że jak będę około 40-tki to właśnie takie życie mnie czeka. Obym miał siłę jednak dymać studentki i realizować marzenia.

Carlito

Dzięki za to jedno zdanie, którym otworzyłeś mi oczy na życie: „. Jest wręcz przeciwnie”. Warto było czytać Weszło od tylu lat, żeby natrafić na tak wartościowy komentarz poparty niesamowitą argumentacją!

Jak Co Szabat: Moshe Ohayon - Prywatnie Kolega Herberta Dicka
Legia Warszawa

Wow, sarkazm, teraz to się dopiero nie podniosę. Liczyłeś, że napiszę tu elaborat dlaczego rodzenie dzieci nie jest głównym celem życia normalnego człowieka?

Carlito

Nie, na to nie liczyłem. Piszesz o bachorach, jakie to są niepotrzebne, ale jakby twoi rodzice myśleli tak samo, to kto by teraz dymał te wszystkie studentki?

Jak Co Szabat: Moshe Ohayon - Prywatnie Kolega Herberta Dicka
Legia Warszawa

Nikt im nie kazał tego robić, nie cisnąłem staremu w jajach, że chcę wyjść na świat obejrzeć Mójtę w Podbeskidziu. Serio, jeżeli bym się nie narodził to trudno. Nie każdy seks kończy się zapłodnieniem, mogłem też nie mieć tyle szczęścia no ale już tu jestem. Widzisz, mój komentarz był trochę za mocnym językiem napisanym. Rozumiem instynkty ludzkie naciskające na kobiety by urodzić potomka, mężczyzny by mieć przede wszystkim syna, to wszystko jasne. Po prostu ludzie mają różne poglądy na to i trochę zaskoczyło mnie, że użytkownik „avtandil” dostał tyle minusów i generalnie złe odpowiedzi.

krysiapawlowicz

należało by sobie raczej zadać pytanie, kto i co uważa za normalność. nie uważasz? Jak nie chce ktoś wychowywać dzieci, to niech ich nie robi. Niech całe zycie bedzie singlem i rucha studentki…

shaughnessy

Pogadamy za kilka lat jak dorośniesz.

Jak Co Szabat: Moshe Ohayon - Prywatnie Kolega Herberta Dicka
Legia Warszawa

Bzdura. Mam prawie 30 lat, czuję się bardzo młodo. Po prostu są ludzie, którzy nie lubią dzieci i ich nie chcą mieć – to normalne. Jedni uważają, że najważniejsze to się ożenić, zrobić dzieciaka i napierdalać kotlety pod Familiadę w niedzielę, inni mają inne cele. Dziwi mnie taki konserwatyzm w odpowiedziach i ilość minusów dawanych ludziom z innym zdaniem (nie żeby plusy czy minusy miały znaczenie, chodzi o „opiniową statystykę”).

JarekP

Myślałem tak samo gdy miałem prawie 30 lat dopóki nie zostałem ojcem w wieku 33 lat. :) Oczywiście są momenty, w których wracam myślami do tych chwil gdzie po robocie przychodziłem do domu pizgałem się na tapczan odpalałem PS3 lub po prostu ucinałem drzemkę. Oczywiście, że za tym tęsknie ale jak tylko zobaczę uśmiech młodego od razu wyrzucam to do śmieci. Myślałem, że świat się zjebie jak zostanę ojcem. No nie zjebał się wręcz przeciwnie. Jest trudniej ale chwilę z synem to rekompensują. Z dnia na dzień widzę jak dorasta i już nie mogę się doczekać jak dorośnie i będę mógł z nim pograć na PS3 czy na boisku 😉 Podejrzewam, że takich jak Ty jest całe mnóstwo zwłaszcza ludzi przed 30tką. Pamiętaj, że można mieć inne cele marzenia ale to nie wyklucza ożenienia się, dziecka i kotletów 😉 Kwestia dobrej organizacji choć czasu zawsze jest mało.

Jak Co Szabat: Moshe Ohayon - Prywatnie Kolega Herberta Dicka
Legia Warszawa

Dziękuję Jarku za tchnienie optymizmu w to, czego się najbardziej boję. Moja partnerka chciałaby mieć dziecko – ja nie. Zastanawiałem się nad zmianą partnerki nawet, mimo że mi odpowiada już na stałe ;D Ja też nie wyobrażam sobie na tę chwilę że po powrocie do domu z roboty nie zajmę się moim hobby albo kiedy nie będzie mi się chciało tego robić to nie pogram sobie w grę video, nie przeczytam książki, nie obejrzę ciekawego dokumentu, nie pójdę w weekend z kolegami na browarki – no nie mogę sobie tego wyobrazić. Zresztą obawiam się, że mimo bycia w rzeczywistości człowiekiem wrażliwym, to jednak nie pokochałbym własnego dziecka. Nie mam do tego ręki.

SuperGrover

Jesteś zwyczajnie samolubem. Po co ideologię do tego dorabiać. Ja, ja, ja.

Aoskkiar82

Z pełnią życzliwości – jesteś nakierowany na siebie i swoje potrzeby. Naukowo nazywa się to syndromem Piotrusia Pana. W związku z tym, lepiej dla wszystkich abyś dymał studentki i nie zawracał gitary kobietom chcącym zakładać rodziny.
Jeszcze lepiej, gdybyś pewnego dnia postanowił dojrzeć.
Oczywiście to Twoje życie i Twoje wybory, wraz z ich konsekwencjami.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Sęk w tym, że pan Mackiewicz miał czwórkę dzieci. Jeśli za nikogo nie odpowiadzasz Moszku, to jasna sprawa – możesz sobie nawet wsadzić granat do odbytu – byle z dala od ludzi.

Carlito

A tak w ogóle, to gratuluję światopoglądu – „zrobić dzieciaka i napierdalać kotlety pod Familiadę w niedzielę”. To chyba mówi wszystko…Tak czy siak. powodzenia w realizowaniu swoich pasji.

Dymczasem

moze dla ciebie to nie jest najwazniejsze, w sensie dzieci. Dla niego chyba jednak byly dosc istotne, skoro naruchal ich trojke czy czworke, Jakby nie mial tych dzieciakow to moglby isc w te gory nawet w kubotach. Gosc wybieral siedzenie w namiocie z widokiem na gory ponad zabezpieczenie przyszlosci wlasnych dzieci. Mogl choc alimenty placic…

magdaLena

alimentów nie płacił, po firmie zostały długi, a on zbierał od ludzi, żeby zdobyć Nangę

krysiapawlowicz

Ciężko ci musi być żyć w czasach obecnej , gdzie twój nonkonformizm kłóci się ze wszystkimi ideami.

Rakusz

Mam 39 lat i też nie czuję potrzeby posiadania dzieci. Żyjemy sobie z żoną na luzie, nieograniczani niczym. Chcemy iść na imprezę to idziemy. Chcemy gdzieś pojechać, proszę bardzo. Takie życie podoba się mi i mojej połówce.

Michal.Grzywaczewski
Polska. Manchester United no i Legia :)

Te minusy to dla tego że innych obrażasz i piszesz rzeczy w większości niemądre.
Czy np. gra w skłosza jest wg Ciebie wartościowszym celem niż jedzenie z rodziną wspólnych posiłków w niedziele?

Szczepek
Legia Warszawa

Nie chcesz twoja sprawa ale nie obrażaj innych nazywając ich dzieci bachorami.

Aoskkiar82

to kwestia tego co kto uważa za normalność. W dzisiejszych czasach niestety powrzechne jest nazywanie nienormalności normalnością.

Aoskkiar82

obawiam się, że niektórzy nigdy nie dojrzewają.

Quotsa

No dobra. Tylko nie dzwoń później, że jednak wolałbyś siedzieć na kanapie niż zdychać na jakimś zadupiu…

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Tak Moszku? A co teraz robisz takiego ekscytującego? – nurkujesz w Rowie Mariańskim? Pracujesz nad lekiem na białaczkę?

Jak Co Szabat: Moshe Ohayon - Prywatnie Kolega Herberta Dicka
Legia Warszawa

Mam swoje zajawki – może nie są tak ekscytujące jak spacer po szczycie ośmiotysięcznika, ale mi się podoba. Nie wyobrażam sobie siedzenia z dzieciakiem i marnowania na to czasu, który mógłbym przeznaczyć na swoje hobby. Życie w zdrowiu i szczęściu młodości jest za krótkie by się zajmować innymi ludźmi.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Masz moje poparcie. Wolność to sztuka nakładania sobie ograniczeń i kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innych osób. Mackiewiczowi wolno łazic po Himalajach, Tobie nie miec dzieci, a nam wolno komentować fanaberie innych.

Sofronow
(L)

Obyś nigdy nie miał dzieci – takie pasożyty powinny umierać bezpotomnie – żeby nie prolongować cynizmu, głupoty i jebanego egoizmu. Meszugene.

Jak Co Szabat: Moshe Ohayon - Prywatnie Kolega Herberta Dicka
Legia Warszawa

Pasożyty ;DDDD

Jeżeli z partnerką żyć będziemy do końca życia za swoje to chyba nie chcesz powiedzieć, że lepiej żebyśmy spłodzili niekochanego i niechcianego potomka aniżeli NISZCZYLI GOSPODARKĘ przez to, że on nie będzie istniał i tym samym nie pracował na to, żebyśmy wegetowali na emeryturze? Czuję, że ta wypowiedź do tego zmierzała, ale na tę chwilę odpowiedziałem zdawkowo tylko.

PS.
Mam nadzieję że jeżeli jesteś już dumnym rodzicem i przysługuje Ci np. dodatek socjalny w postaci 500+ to zrzekasz się tego i oddajesz z powrotem żeby nie być pasożytem? Przecież to dostajesz za darmo, to rozdawnictwo z podatków także tych, co dzieci nie mają albo im się nie należy. No co za pasożyt.

kisielWRK

Oczywiście, że wychowywanie dzieci nie musi być głównym celem w życiu. Wystarczy po prostu nie robić dzieci. Nie trzeba potem się martwić o to czy mają co jeść kiedy ty będziesz np. opływał świat na łódce zbudowanej z małpiego łajna i patyków pozostałych po wycince drzew w Puszczy Białowieskiej. Jak się ta łódka rozleci to będziesz mógł w spokoju zejść z tego świata, wiedząc, że przeżyłeś życie jak chciałeś. Problem jest wtedy, gdy zapomnisz o pierwszym punkcie tej instrukcji…

Michal.Grzywaczewski
Polska. Manchester United no i Legia :)

Dobry tekst. Ja na podstawie mojego prawie 40 letniego życia podam CI parę spostrzeżeń:
Nie ma nudniejszych ludzi, niż CI którzy mają hobby :).
99% singli ze Swoimi pasjami prochu nie wymyśli i są społecznymi pasożytami żerującymi na innych. Ja mi zaraz powiesz że pracujesz itd itp to polecam CI wyprowadzenie się na bezludną wyspę. Zobaczymy jak Sobie bez innych ludzi poradzisz. Tych innych ludzi, dzięki którym Twoja praca czy firma mają jakikolwiek sens to w większości, ktoś musiał urodzić i lepiej czy gorzej wychować.
aha
ps – Widzę, że jeszcze nie odkryłeś że studentki nie są najlepsze w te klocki 😉
Na martw się – jeszcze wszystko przed Tobą!

Michal.Grzywaczewski
Polska. Manchester United no i Legia :)

…z tymi studentkami to oczywiście żart! 😉

Raskolnikov74
GKS Jastrzębie, polskie drużyny w pucharach, Vicenza

Marcin ŚlusarczykZdjęcie profilowe ... Czyli życie ludzkiego robaka, które nic nie wnosi do dorobku ludzkości. Jak ja gardzę takim pustostanem. Mnożenie się i cieszenie się mnożeniem uważasz za jakąkolwiek wartość? To prymitywny instynkt, endorfiny wydzielające się po ruchaniu i po nakarmieniu gówniaka są tu podnoszone na piedestał.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Placek

Ja akurat jestem czlowiekiem spod znaku praca + dom + rodzina, ale rozumiem jesli ktos wybiera inny styl zycia, kazdy ma prawo isc w zyciu wlasna droga jesli tylko nie zmusza innych do finansowania tego. Czystym sku****stwem jest wywieranie przez Stanowskiego presji na ludziach za pomaca argumentow w stylu „ciulu! czemu wplaciles na himalaiste zamiast na horom curke?1!!”. Tak sie akurat sklada ze to miliony rodzin pincetplusow okrada innych na ponad 20 miliardow rocznie, wiec moze porozmawiajmy o tym zanim skrytykujemy kogos ze organizuje dobrowolna zbiroke na finansowanie wlasnego hobby.

krysiapawlowicz

Placku.
to nie rodziny okradają, tylko twój zjebany J.K. i cała okrada ten kraj wprowadzając takie patologiczne programy. a w ogóle to pierdolisz….

Sofronow
(L)

Hmmm a gdzie leży #Tenkraj?

seal

Panie Stanowski nigdy Pan nie dorównasz Zarzecznemu. Pewnie niejednemu przeszło przez myśl to co napisałeś ale nie wypada o zmarłym mowić „wykolejeniec”.

Aoskkiar82

o Hitlerze, Stalinie czy Leninie również tylko dobrze lub wcale?

SurVim

Nie no prośba, ludzie przestańcie. Stano ma aboslutną rację. Przestańcie robić z debila (a Mackiewicz, Czapkins, Tomek, jak zwał tak zwał) to debil czystej krwi. Poszedł nieprzygotowany, bez kasy, nie wykupił ubezpieczenia.
Gówno prawda, że himalaiści to osoby odważne. Przeciwnie, to tchórze. Nie jest odwagą wypiąć się na rodzinę, pojść zdychać bez sensu na jakimś szczycie. To nie pasja, to zjebizm. Pasją jest uczenie innych. Rozwijanie świata na lepsze. Pasję ma typ od Monaru, który pomaga innym. Pasję ma człowiek organizujący koła matematyczne czy historyczne. Pasję ma człowiek, który robi coś, żeby nasz świat był lepszy. Odwagą jest żyć i dawać przykład innym, wychowywać dzieci na dobrych ludzi, być tutaj. A pojscie w górę i zdechnięcie to jest tchórzostwo.
Ten typ nie miał pasji, miał chorobę psychiczną, źle zdiagnozowaną. I jak jest mi przykro, że umarł, bo to jednak życie, tak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to jego własne życzenie – a samobójców się jednak trzyma pod obserwacją.
Nie powinien być przykładem. Powinien zostać zapominany, jako tchórz, idiota i antyprzykład postawy człowieka. Nie powinniśmy się nim inspirować. Nie ma nic wspaniałego w pojsciu gdzieś bez przygotowaniu i bohatyrnięciu w lodzie.
Ludzie z K2 to ten sam problem. Egoiści, uważajacy że robią coś wybranego. Nie robią nic specjalnego, poza tym że mogą się odrmozić. Dużo lepszą robotę robią ludzie z reportaży Weszło, wszelkiej maści pasjonaci zaszczepiajacy dzieciom zdrowe postawy.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

cocodrillo

firma ktora sie tym zajmuje.Ale trzeba miec pieniadze,jak sie nie ma i sie nie mysli do przodu zeby zabezpieczyc siebie i swoja rodzine(ktora jak widac niezbyt szanowal) to sie siedzi w domu albo idzie do pracy zarabiac na marzenia

m1025

jest cos takiego jak towarzystwa ubezpieczeniowe, nie wiem czy slyszales?

skorup

No i popełniasz ten sam błąd, co Stanowski – nie sprawdziliście nawet czy było ubezpieczenie. I jak tu z Wami dyskutować?
Ubezpieczenie było, ale obejmowało śmigło spod Nangi w górę, a nie przelot spod Nangi na K2, potem z powrotem pod Nangę i w górę. A że Pakistan jest tak zajebistym krajem, który kasuje gruby hajs za pozwolenie na wspinaczkę, ale ma ZERO ekip ratunkowych i trzeba było ściągać naszych spod K2 – jakie to ma znaczenie, nie?

SurVim

Nie popełniam. Brak ekipy ratunkowej dyskwalifikuje cały pomysł wspinaczki, chyba nie? po coś się wchodzi w 10, robi obozy, żeby nie wiem…Nie zginąć tak prosto? A tutaj jakiś zebrak wszedł i zamarzł. brawo on.

Grudku

SurVim: Twój komentarz jest totalnym ludzkim zbydlęceniem a do tego pokazuje ogólne braki w wiedzy dotyczącej tematu. „po coś się wchodzi w 10, robi obozy, żeby nie wiem…Nie zginąć tak prosto?” To o czym piszesz to odmiana himalaizmu w stylu obleżniczym lub wyprawowym, jakim amatorzy mogą wchodzić na Everest. Mackiwicz wchodził bardziej stylem alpejskim, stąd mała grupa wspinaczy, ograniczona ilość sprzętu. Ten styl wiąże się z ogromnym ryzykiem ale dla każdego, kto chociaż trochę interesuje się wspinaczką ma dużo większą wartość sportową.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Zbydlęceniem jest twój tekst afirmujący drogie hobby dla świrów.
Mackiewicz potrzebował mocnych doznań. Nikt go nie wyleczył. Zamienili mu używki – heroinę zastąpiły Himalaje. I co jest chichotem losu – zbiła go nowa używka, a nie stara. Zachorował biedak na lekarstwo. Śmiertelnie.

krysiapawlowicz

Grudku.
Skoro to taki styl alpinistyczny to czemu stosował go w Himalajach ??? trzeba był odalej chodzić po Alpach. Jak sądzisz czemu mówi sie o taternictwie chodząc po Tatrach? mówi sie o alpinizimie wpinając się w Alpach i mówi sie o himalaizmie wspinając się na szczyty Himalajów…skala trudności? pogoda jakże innna, wysokości-braki tlenowe???? wybieraj…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta