Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI
Blogi i felietony

Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI

Dopuściłem się nie tyle nietaktu, co wręcz internetowej zbrodni. Podobno. Ja tego do końca nie czuję, ale ja wielu rzeczy nie czuję – pewnie dlatego, że jestem cyniczny i głupi. Otóż napisałem tweeta, który wywołał wzburzenie tak ogromne, że aż laptop nie nadążał z wypluwaniem kolejnych obelg pod moim adresem.

Zrzut ekranu 2018-01-29 o 22.38.05

Wysoki Sądzie, jeśli ktoś postawi mi zarzut złego „tajmingu” – przyznaję się, jestem winny. Ale poproszę o najniższy wymiar kary, ponieważ niby można to było napisać kiedy indziej, ale… w sumie kiedy? Kiedy akurat nikogo nie ma w górach i nikt nie potrzebuje transportu helikopterem? Kiedy można wyrazić swoje zdanie na temat kosztów tego rodzaju wypraw, uważanych przeze mnie – no sorry – za fanaberię?

Osoby, które są w silnych emocjach i nie są aktualnie zdolne do dyskusji na poziomie logiki i argumentów, proszone są o powrót tutaj np. za miesiąc, kiedy stan wzburzenia już minie.

*

Czy ja życzyłem Tomaszowi Mackiewiczowi źle? Nie, wręcz przeciwnie – życzyłem powodzenia akcji ratunkowej. Wyraziłem natomiast zdanie, że koszt takiej akcji powinien – po szczęśliwym zakończeniu – zostać przez niego pokryty. Czy to z własnej kieszeni, czy z kieszeni ubezpieczyciela, o ile wcześniej wykupiony został odpowiedni pakiet – nieważne. W każdym razie docelowo nie powinny być to pieniądze budżetu państwa. Nie powinno być przekazu, że cokolwiek głupiego wymyślisz, Polska pomoże ci bez względu na koszty. Nie możesz polecieć na Księżyć i nadać morsem sygnału, że nie masz jak wrócić. Po prostu nie.

– To niee były państwowe pieniądze, ty durniu!!!

Ok, wiem o internetowych zbiórkach. Państwo, owszem, dało gwarancje finansowe i to bardzo porządne zachowanie, tak właśnie powinno się działać w tego typu sytuacjach. Natomiast gdyby państwo miało tę gwarancję pokryć, to co wtedy? Czy naprawdę uważamy późniejsze żądanie wobec himalaisty za niedorzeczne? Nietaktowne? Z jakiego powodu? Bo – jak to niektórzy – chcemy porównać wezwanie helikoptera na ośmiotysięcznik w Pakistanie do wezwania karetki w Sieradzu? Do złamania nogi na wakacjach w Egipcie? Naprawdę?

Na razie wygląda na to, że za akcję zapłacą internauci, chociaż między „wygląda na to” oraz „zapłacili” jest dość duże pole do zagospodarowania. Ludziom – rzecz jasna – nie mogę zakazać zbierania pieniędzy na cokolwiek, bo przecież byli już tacy, co zbierali na nowe seicento albo godne święta Mateusza Kijowskiego. Musimy sobie jednak w tym momencie odpowiedzieć na jedno pytanie.

Czy liczba pieniędzy jest skończona? TAK/NIE

Jeśli jest nieskończona, to oczywiście, że możemy sponsorować wyprawy w Himalaje, nowe samochody pukniętym przez BOR, godne święta dla wszystkich o imieniu Mateusz, a nawet na silikonowe biusty dla kobiet z miseczką A.

Ale co się stanie, jeśli uznamy, że liczba pieniędzy jest skończona? No, wtedy zaczynają się komplikacje. Musimy zacząć wybierać. Najlepiej na chłodno.

Widziałem w internecie wpisy typu: to tylko jeden grosz od każdego Polaka, nie zbiedniejesz!

Wchodzę na siepomaga.pl i widzę mnóstwo osób, którym jeden grosz od każdego Polaka zmieniłby życie. Nie prosili o raka, brak nogi, guza mózgu, chore serce czy inne gówno, które ich dopadło. Z jakiegoś jednak powodu ministerstwo nie pokrywa kosztów ich leczenia. To znaczy ja wam powiem, z jakiego powodu – bo nie ma pieniędzy. Bardzo często pomagają zwykli ludzie, ale dla wszystkich nie starcza. Codziennie ktoś patrzy w komputer i widzi, że jego zbiórka stoi w miejscu. Umiera gapiąc się w ekran.

No i mamy himalaistę. W „Przeglądzie Sportowym” dawno temu czytałem o nim tekst. Aż odkopałem fragment, który zapadł mi w pamięć:

Mimo że w środowisku jego wyczyny są coraz bardziej cenione i czasami udziela się podczas prelekcji, dziś nie ma w zasadzie środków do życia. Na koncie dwa złote, które lada dzień zostaną zablokowane przez Urząd Skarbowy, do tego szereg długów, na głowie alimenty. Kompletna destrukcja. Jego firma, zajmująca się energią odnawialną, splajtowała na początku tego roku po tym, jak polskie prawodawstwo nie potrafiło dostosować się do unijnych dyrektyw. – W tej sekundzie mogę pojechać do Irlandii, gdzie mieszkałem cztery lata, i zarabiać tam 2,5 tysiąca euro miesięcznie. Albo na kutry do Norwegii, albo do Alaski na połów ryb, gdzie świetnie płacą. Ale na razie nie chcę. A tu przecież nie pójdę na rozmowę kwalifikacyjną, by powiedzieć potencjalnemu szefowi, że mogę działać do 11 listopada, bo później lecę w Himalaje – tłumaczy.

Facet nie miał zamiaru pracować i nawet długi alimentacyjne go do tego nie zmuszały. Miał za to obsesję, by zdobyć jedną z najtrudniejszych gór świata. W emitowanym teraz w TVN24 wywiadzie sprzed roku mówił, że jak wyrusza na wyprawę, to nie sprawdza prognozy pogody, bo uważa, że ma z tą górą – Nanga Parbat – połączenie duchowe i bez względu na warunki ta góra go poprowadzi. Ktoś mi napisał, że nie znam się na himalaizmie i dlatego nie mogę zabierać głosu, ale nie wiem, na czym konkretnie miałbym się znać, by wyrazić swoje zdanie na temat finansów publicznych i zbiórek. A na himalaizmie faktycznie się nie znam, ale ci którzy się znają nie tylko sprawdzają prognozy pogody, ale wręcz biorą ze sobą do ekipy ludzi odpowiedzialnych wyłącznie za to. Nie muszą być na miejscu, ale jest z nimi stały kontakt. Na przykład podczas wyprawy Jędrka Bargiela jednocześnie utrzymywano kontakt z dwoma meteorologami. Jednym z Austrii (Karl Gabl, uważany za najlepszego na świecie) i jednym z Polski (Rafał Fronia, który uczestniczy teraz w wyprawie na K2). Sprawdzali, jak wejść, żeby zejść.

Ale Mackiewicz „czuł połączenie z górą” i tego nie potrzebował. Potrzebował za to helikoptera, gdy się okazało, że połączenie z górą szwankuje, podobnie jak pogoda.

Chcecie mnie więc przekonać, że to ja jestem nienormalny, bo uważam, że za tak drogie fanaberie jak wyprawa w jedno z najtrudniej dostępnych miejsc na kuli ziemskiej i ewakuację stamtąd powinno się płacić z własnej kieszeni, natomiast facet bez pracy, z alimentami na karku, który nie sprawdza pogody jest całkiem OK i należy bez szemrania przelewać hajs, bo kto nie przelewa albo kwestionuje, ten bydlak.

Fajnie, że ludzie uzbierali pieniądze na akcję ratowniczą. Ja tylko uważam, że niepotrzebnie, bo zapłacić powinno państwo – a potem te pieniądze himalaista powinien odpracować. I tyle. A że doszło do skutecznej zbiórki? Dla mnie – w razie happy endu – też do odpracowania. Bo każda złotówka przelana na głupi cel jest złotówką, która nie została przelana na cel mądry. Z jakiegoś powodu całkiem dużo złotówek poszło nie tam, gdzie mogłyby pójść. Nikomu nie zabronię wpłacać na dowolny cel, ale mnie nikt nie zabroni tego oceniać.

A wiecie dlaczego oceniam i będę oceniać?

Bo codziennie piszą do mnie zrozpaczone matki i zrozpaczeni ojcowie. Nienawidzę za to swoich facebookowych skrzynek, boję się ich. Raz na tydzień ktoś zdobywa mój numer telefonu i dzwoni z błaganiami o pomoc w rozkręceniu akcji. To są koszmarne rozmowy, ciemna strona pomagania.

*

W ogóle widzę, że Polska ma nowego bohatera. Dopóki żył, wszyscy mieli go gdzieś, ale jak umarł – to stał się postacią ikoniczną. Pojawiło się nawet bardzo wiele osób, którzy twierdzą, że tacy himalaiści zmieniają świat i gdyby nie oni, to dalej byśmy siedzieli w jaskiniach.

Otóż himalaiści nie zmieniają świata, tak jak nie zmieniają go Rosjanie włażący na najwyższe dźwigi, kominy czy inne instalacje. Jak chcecie to sprawdźcie – możecie przespacerować się po balkonowej barierce i gwarantuję wam, że świata nie zmienicie, chyba że – odpukać – swoim najbliższym. Możecie też po prostu iść odmrozić dupę na trawniku przed blokiem i z tego powodu nasza cywilizacja nie ruszy do przodu.

Owszem, przez tysiące lat potrzebni byli ludzie, którzy jako pierwsi zaglądali za najwyższą górę albo sprawdzali, co jest po drugiej stronie morza. Ale te czasy już minęły. Wiadomo, co jest dookoła każdej góry, zresztą latem widać lepiej niż zimą, więc jeśli włazić w takim celu – no to latem przecież. Himalaiści niczego nie odkrywają, nie są żadnymi Kolumbami XXI wieku, po prostu mają swoją pasję i swój wyścig. Ja tę pasję szanuję. To mocni ludzie, przełamują własne bariery, realizują marzenia. W porządku, naprawdę. Natomiast nie ma w tej pasji nic bardziej znaczącego dla świata niż w graniu w golfa. Też szanuję. Chociaż jeśli mam być szczery, to bardziej szanuję golfa, bo przynajmniej nie ma ryzyka, że osieroci się dzieci. No i w golfie jest jasne, że każdy płaci za siebie.

Tak czy siak – przestańcie pierniczyć o jakimś wpływie himalaizmu na losy naszej cywilizacji, bo czy ktoś wejdzie zimą na K2, czy zatrzyma się 200 metrów od szczytu, to naprawdę bez znaczenia dla naszych przyszłych lotów w kosmos.

A bohaterem można być przez 365 dni w roku tu, na miejscu. Wstając co rano i zapieprzając, żeby dzieci mogły zdrowo jeść i mądrze się uczyć. Jak jeszcze starczy nie tylko na własne dzieci, ale też na cudze – to świetnie, jeszcze większy podziw. I przepraszam z góry oburzonych, ale to jest dla mnie większe bohaterstwo niż pomachanie dzieciom na lotnisku, gdy zadłużony po uszy tata jedzie w góry. Promujemy niewłaściwe wzorce i oby nie skończyło się głupim naśladownictwem.

*

Jestem pełen podziwu dla ekipy, która ruszyła na ratunek. Bałem się o nich. Bałem się, że dopełni się jakaś koszmarna historia, w której umierają ci, którzy o tę śmierć się nie prosili. Całe szczęście, że im się to udało.

To jest materiał na hollywoodzki film. Wykolejeniec, który spokój znajduje w górach, ale nie potrafi zorganizować sobie życia na nizinie. Mniej lub bardziej szalony marzyciel, który robi wszystko po swojemu, wręcz wbrew podręcznikowi. Lekkoduch, który kupuje linę w sklepie rolniczym i rusza w Himalaje. Obsesja, która niszczy i ostatecznie zabija. Ale też odrodzenie mistrza, który rusza na ratunek i zmywa z siebie głupawe oskarżenia sprzed lat. Dramat polskiej rodziny i szczęście francuskiej. Oscarowy scenariusz.

Od razu sprzedajmy licencję Amerykanom, bo w Karkonoszach nam się ten film dobrze nie nakręci.

*

A na koniec prawdziwa historia, opowiedziana mi przez instruktora tenisa (pozdrawiam cię, Robert!).

Zgłosił się kiedyś na treningi facet koło 30. Miał dobrą pracę, zdaje się, że architekt. Z jednego treningu tygodniowo zrobiły się trzy, potem pięć, siedem. Zaczął trenować cały czas, a gdy w treningach przeszkadzała praca – rzucił pracę. Miał cel – uwaga – wygrać wielkiego szlema.

Wpadł w długi, stracił rodzinę. Zżarła go obsesja. Ktoś mi powie, że przynajmniej miał wielkie marzenia i ciekawe życie, nie to co ja, mądrala z kanapy.

A ja jednak pójdę sobie usiąść na kanapie, w ramach swojego nudnego, bezsensownego życia.

KRZYSZTOF STANOWSKI

KOMENTARZE (314)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Antonio20

„A ja jednak pójdę sobie usiąść na kanapie, w ramach swojego nudnego, bezsensownego życia.”

Ale co to za życie

mansto

Takie, gdzie liczy się efektywność, a nie efektowność działania.

Marcin Ślusarczyk

Takie życie, w którym można cieszyć się rodziną, pobawić z dziećmi i zobaczyć jak dorastają.

avtandil

Czyli właśnie nudne i płytkie. Pewnie komuś bez ambicji i pasji wystarczy.

Jak Co Szabat: Moshe Ohayon - Prywatnie Kolega Herberta Dicka
Legia Warszawa

No rzeczywiście bo wychowywanie bachorów to jedyny cel życia ludzkiego. Jest wręcz przeciwnie – spełniony jest ten, kto ma pasję i jest to o wiele ciekawszy człowiek niż te nudne rodziny typu: praca – dom – dzieci. Co za, kurwa, nuda, jak ludzie mogą tak żyć. Zminusowano typa jednego co napisał że to płytkie. Ja uważam dokładnie tak samo. Boję się, że jak będę około 40-tki to właśnie takie życie mnie czeka. Obym miał siłę jednak dymać studentki i realizować marzenia.

Carlito

Dzięki za to jedno zdanie, którym otworzyłeś mi oczy na życie: „. Jest wręcz przeciwnie”. Warto było czytać Weszło od tylu lat, żeby natrafić na tak wartościowy komentarz poparty niesamowitą argumentacją!

Jak Co Szabat: Moshe Ohayon - Prywatnie Kolega Herberta Dicka
Legia Warszawa

Wow, sarkazm, teraz to się dopiero nie podniosę. Liczyłeś, że napiszę tu elaborat dlaczego rodzenie dzieci nie jest głównym celem życia normalnego człowieka?

Carlito

Nie, na to nie liczyłem. Piszesz o bachorach, jakie to są niepotrzebne, ale jakby twoi rodzice myśleli tak samo, to kto by teraz dymał te wszystkie studentki?

Jak Co Szabat: Moshe Ohayon - Prywatnie Kolega Herberta Dicka
Legia Warszawa

Nikt im nie kazał tego robić, nie cisnąłem staremu w jajach, że chcę wyjść na świat obejrzeć Mójtę w Podbeskidziu. Serio, jeżeli bym się nie narodził to trudno. Nie każdy seks kończy się zapłodnieniem, mogłem też nie mieć tyle szczęścia no ale już tu jestem. Widzisz, mój komentarz był trochę za mocnym językiem napisanym. Rozumiem instynkty ludzkie naciskające na kobiety by urodzić potomka, mężczyzny by mieć przede wszystkim syna, to wszystko jasne. Po prostu ludzie mają różne poglądy na to i trochę zaskoczyło mnie, że użytkownik „avtandil” dostał tyle minusów i generalnie złe odpowiedzi.

krysiapawlowicz

należało by sobie raczej zadać pytanie, kto i co uważa za normalność. nie uważasz? Jak nie chce ktoś wychowywać dzieci, to niech ich nie robi. Niech całe zycie bedzie singlem i rucha studentki…

shaughnessy

Pogadamy za kilka lat jak dorośniesz.

Jak Co Szabat: Moshe Ohayon - Prywatnie Kolega Herberta Dicka
Legia Warszawa

Bzdura. Mam prawie 30 lat, czuję się bardzo młodo. Po prostu są ludzie, którzy nie lubią dzieci i ich nie chcą mieć – to normalne. Jedni uważają, że najważniejsze to się ożenić, zrobić dzieciaka i napierdalać kotlety pod Familiadę w niedzielę, inni mają inne cele. Dziwi mnie taki konserwatyzm w odpowiedziach i ilość minusów dawanych ludziom z innym zdaniem (nie żeby plusy czy minusy miały znaczenie, chodzi o „opiniową statystykę”).

JarekP

Myślałem tak samo gdy miałem prawie 30 lat dopóki nie zostałem ojcem w wieku 33 lat. :) Oczywiście są momenty, w których wracam myślami do tych chwil gdzie po robocie przychodziłem do domu pizgałem się na tapczan odpalałem PS3 lub po prostu ucinałem drzemkę. Oczywiście, że za tym tęsknie ale jak tylko zobaczę uśmiech młodego od razu wyrzucam to do śmieci. Myślałem, że świat się zjebie jak zostanę ojcem. No nie zjebał się wręcz przeciwnie. Jest trudniej ale chwilę z synem to rekompensują. Z dnia na dzień widzę jak dorasta i już nie mogę się doczekać jak dorośnie i będę mógł z nim pograć na PS3 czy na boisku 😉 Podejrzewam, że takich jak Ty jest całe mnóstwo zwłaszcza ludzi przed 30tką. Pamiętaj, że można mieć inne cele marzenia ale to nie wyklucza ożenienia się, dziecka i kotletów 😉 Kwestia dobrej organizacji choć czasu zawsze jest mało.

Jak Co Szabat: Moshe Ohayon - Prywatnie Kolega Herberta Dicka
Legia Warszawa

Dziękuję Jarku za tchnienie optymizmu w to, czego się najbardziej boję. Moja partnerka chciałaby mieć dziecko – ja nie. Zastanawiałem się nad zmianą partnerki nawet, mimo że mi odpowiada już na stałe ;D Ja też nie wyobrażam sobie na tę chwilę że po powrocie do domu z roboty nie zajmę się moim hobby albo kiedy nie będzie mi się chciało tego robić to nie pogram sobie w grę video, nie przeczytam książki, nie obejrzę ciekawego dokumentu, nie pójdę w weekend z kolegami na browarki – no nie mogę sobie tego wyobrazić. Zresztą obawiam się, że mimo bycia w rzeczywistości człowiekiem wrażliwym, to jednak nie pokochałbym własnego dziecka. Nie mam do tego ręki.

SuperGrover

Jesteś zwyczajnie samolubem. Po co ideologię do tego dorabiać. Ja, ja, ja.

Aoskkiar82

Z pełnią życzliwości – jesteś nakierowany na siebie i swoje potrzeby. Naukowo nazywa się to syndromem Piotrusia Pana. W związku z tym, lepiej dla wszystkich abyś dymał studentki i nie zawracał gitary kobietom chcącym zakładać rodziny.
Jeszcze lepiej, gdybyś pewnego dnia postanowił dojrzeć.
Oczywiście to Twoje życie i Twoje wybory, wraz z ich konsekwencjami.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Sęk w tym, że pan Mackiewicz miał czwórkę dzieci. Jeśli za nikogo nie odpowiadzasz Moszku, to jasna sprawa – możesz sobie nawet wsadzić granat do odbytu – byle z dala od ludzi.

Carlito

A tak w ogóle, to gratuluję światopoglądu – „zrobić dzieciaka i napierdalać kotlety pod Familiadę w niedzielę”. To chyba mówi wszystko…Tak czy siak. powodzenia w realizowaniu swoich pasji.

Dymczasem

moze dla ciebie to nie jest najwazniejsze, w sensie dzieci. Dla niego chyba jednak byly dosc istotne, skoro naruchal ich trojke czy czworke, Jakby nie mial tych dzieciakow to moglby isc w te gory nawet w kubotach. Gosc wybieral siedzenie w namiocie z widokiem na gory ponad zabezpieczenie przyszlosci wlasnych dzieci. Mogl choc alimenty placic…

magdaLena

alimentów nie płacił, po firmie zostały długi, a on zbierał od ludzi, żeby zdobyć Nangę

krysiapawlowicz

Ciężko ci musi być żyć w czasach obecnej , gdzie twój nonkonformizm kłóci się ze wszystkimi ideami.

Rakusz

Mam 39 lat i też nie czuję potrzeby posiadania dzieci. Żyjemy sobie z żoną na luzie, nieograniczani niczym. Chcemy iść na imprezę to idziemy. Chcemy gdzieś pojechać, proszę bardzo. Takie życie podoba się mi i mojej połówce.

Michal.Grzywaczewski
Polska. Manchester United no i Legia :)

Te minusy to dla tego że innych obrażasz i piszesz rzeczy w większości niemądre.
Czy np. gra w skłosza jest wg Ciebie wartościowszym celem niż jedzenie z rodziną wspólnych posiłków w niedziele?

Szczepek
Legia Warszawa

Nie chcesz twoja sprawa ale nie obrażaj innych nazywając ich dzieci bachorami.

Aoskkiar82

to kwestia tego co kto uważa za normalność. W dzisiejszych czasach niestety powrzechne jest nazywanie nienormalności normalnością.

Aoskkiar82

obawiam się, że niektórzy nigdy nie dojrzewają.

Quotsa

No dobra. Tylko nie dzwoń później, że jednak wolałbyś siedzieć na kanapie niż zdychać na jakimś zadupiu…

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Tak Moszku? A co teraz robisz takiego ekscytującego? – nurkujesz w Rowie Mariańskim? Pracujesz nad lekiem na białaczkę?

Jak Co Szabat: Moshe Ohayon - Prywatnie Kolega Herberta Dicka
Legia Warszawa

Mam swoje zajawki – może nie są tak ekscytujące jak spacer po szczycie ośmiotysięcznika, ale mi się podoba. Nie wyobrażam sobie siedzenia z dzieciakiem i marnowania na to czasu, który mógłbym przeznaczyć na swoje hobby. Życie w zdrowiu i szczęściu młodości jest za krótkie by się zajmować innymi ludźmi.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Masz moje poparcie. Wolność to sztuka nakładania sobie ograniczeń i kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innych osób. Mackiewiczowi wolno łazic po Himalajach, Tobie nie miec dzieci, a nam wolno komentować fanaberie innych.

Sofronow
(L) nie jest moją ulubioną drużyną. (L) jest jedyną drużyną.

Obyś nigdy nie miał dzieci – takie pasożyty powinny umierać bezpotomnie – żeby nie prolongować cynizmu, głupoty i jebanego egoizmu. Meszugene.

Jak Co Szabat: Moshe Ohayon - Prywatnie Kolega Herberta Dicka
Legia Warszawa

Pasożyty ;DDDD

Jeżeli z partnerką żyć będziemy do końca życia za swoje to chyba nie chcesz powiedzieć, że lepiej żebyśmy spłodzili niekochanego i niechcianego potomka aniżeli NISZCZYLI GOSPODARKĘ przez to, że on nie będzie istniał i tym samym nie pracował na to, żebyśmy wegetowali na emeryturze? Czuję, że ta wypowiedź do tego zmierzała, ale na tę chwilę odpowiedziałem zdawkowo tylko.

PS.
Mam nadzieję że jeżeli jesteś już dumnym rodzicem i przysługuje Ci np. dodatek socjalny w postaci 500+ to zrzekasz się tego i oddajesz z powrotem żeby nie być pasożytem? Przecież to dostajesz za darmo, to rozdawnictwo z podatków także tych, co dzieci nie mają albo im się nie należy. No co za pasożyt.

kisielWRK

Oczywiście, że wychowywanie dzieci nie musi być głównym celem w życiu. Wystarczy po prostu nie robić dzieci. Nie trzeba potem się martwić o to czy mają co jeść kiedy ty będziesz np. opływał świat na łódce zbudowanej z małpiego łajna i patyków pozostałych po wycince drzew w Puszczy Białowieskiej. Jak się ta łódka rozleci to będziesz mógł w spokoju zejść z tego świata, wiedząc, że przeżyłeś życie jak chciałeś. Problem jest wtedy, gdy zapomnisz o pierwszym punkcie tej instrukcji…

Michal.Grzywaczewski
Polska. Manchester United no i Legia :)

Dobry tekst. Ja na podstawie mojego prawie 40 letniego życia podam CI parę spostrzeżeń:
Nie ma nudniejszych ludzi, niż CI którzy mają hobby :).
99% singli ze Swoimi pasjami prochu nie wymyśli i są społecznymi pasożytami żerującymi na innych. Ja mi zaraz powiesz że pracujesz itd itp to polecam CI wyprowadzenie się na bezludną wyspę. Zobaczymy jak Sobie bez innych ludzi poradzisz. Tych innych ludzi, dzięki którym Twoja praca czy firma mają jakikolwiek sens to w większości, ktoś musiał urodzić i lepiej czy gorzej wychować.
aha
ps – Widzę, że jeszcze nie odkryłeś że studentki nie są najlepsze w te klocki 😉
Na martw się – jeszcze wszystko przed Tobą!

Michal.Grzywaczewski
Polska. Manchester United no i Legia :)

…z tymi studentkami to oczywiście żart! 😉

Raskolnikov74

Marcin ŚlusarczykZdjęcie profilowe ... Czyli życie ludzkiego robaka, które nic nie wnosi do dorobku ludzkości. Jak ja gardzę takim pustostanem. Mnożenie się i cieszenie się mnożeniem uważasz za jakąkolwiek wartość? To prymitywny instynkt, endorfiny wydzielające się po ruchaniu i po nakarmieniu gówniaka są tu podnoszone na piedestał.

Warka

To takie życie, które ma znaczenie w małych rzeczach, prawdziwym poświęceniu i odpowiedzialności. Kasjerka w dyskoncie jest 100 razy bardziej żywa i nieustraszona od ś.p. Tomasza Mackiewicza gdy wraca do domu, by pomimo zmęczenia ogarnąć dzieci na kolejny dzień do szkoły. Bo ona ma odwagę stawić czoła życiu, a nie ucieka od swoich zobowiązań w niemal samobójczą, a jednocześnie, racjonalnie myśląc, bezsensowną misję finansowaną z pieniędzy ze zbiórek.

Placek

Ja akurat jestem czlowiekiem spod znaku praca + dom + rodzina, ale rozumiem jesli ktos wybiera inny styl zycia, kazdy ma prawo isc w zyciu wlasna droga jesli tylko nie zmusza innych do finansowania tego. Czystym sku****stwem jest wywieranie przez Stanowskiego presji na ludziach za pomaca argumentow w stylu „ciulu! czemu wplaciles na himalaiste zamiast na horom curke?1!!”. Tak sie akurat sklada ze to miliony rodzin pincetplusow okrada innych na ponad 20 miliardow rocznie, wiec moze porozmawiajmy o tym zanim skrytykujemy kogos ze organizuje dobrowolna zbiroke na finansowanie wlasnego hobby.

krysiapawlowicz

Placku.
to nie rodziny okradają, tylko twój zjebany J.K. i cała okrada ten kraj wprowadzając takie patologiczne programy. a w ogóle to pierdolisz….

Sofronow
(L) nie jest moją ulubioną drużyną. (L) jest jedyną drużyną.

Hmmm a gdzie leży #Tenkraj?

seal

Panie Stanowski nigdy Pan nie dorównasz Zarzecznemu. Pewnie niejednemu przeszło przez myśl to co napisałeś ale nie wypada o zmarłym mowić „wykolejeniec”.

Aoskkiar82

o Hitlerze, Stalinie czy Leninie również tylko dobrze lub wcale?

SurVim

Nie no prośba, ludzie przestańcie. Stano ma aboslutną rację. Przestańcie robić z debila (a Mackiewicz, Czapkins, Tomek, jak zwał tak zwał) to debil czystej krwi. Poszedł nieprzygotowany, bez kasy, nie wykupił ubezpieczenia.
Gówno prawda, że himalaiści to osoby odważne. Przeciwnie, to tchórze. Nie jest odwagą wypiąć się na rodzinę, pojść zdychać bez sensu na jakimś szczycie. To nie pasja, to zjebizm. Pasją jest uczenie innych. Rozwijanie świata na lepsze. Pasję ma typ od Monaru, który pomaga innym. Pasję ma człowiek organizujący koła matematyczne czy historyczne. Pasję ma człowiek, który robi coś, żeby nasz świat był lepszy. Odwagą jest żyć i dawać przykład innym, wychowywać dzieci na dobrych ludzi, być tutaj. A pojscie w górę i zdechnięcie to jest tchórzostwo.
Ten typ nie miał pasji, miał chorobę psychiczną, źle zdiagnozowaną. I jak jest mi przykro, że umarł, bo to jednak życie, tak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to jego własne życzenie – a samobójców się jednak trzyma pod obserwacją.
Nie powinien być przykładem. Powinien zostać zapominany, jako tchórz, idiota i antyprzykład postawy człowieka. Nie powinniśmy się nim inspirować. Nie ma nic wspaniałego w pojsciu gdzieś bez przygotowaniu i bohatyrnięciu w lodzie.
Ludzie z K2 to ten sam problem. Egoiści, uważajacy że robią coś wybranego. Nie robią nic specjalnego, poza tym że mogą się odrmozić. Dużo lepszą robotę robią ludzie z reportaży Weszło, wszelkiej maści pasjonaci zaszczepiajacy dzieciom zdrowe postawy.

Antonio20

„nie wykupił ubezpieczenia.”
Kto ubezpieczy wyprawę na 8 tysięcznik?

cocodrillo

firma ktora sie tym zajmuje.Ale trzeba miec pieniadze,jak sie nie ma i sie nie mysli do przodu zeby zabezpieczyc siebie i swoja rodzine(ktora jak widac niezbyt szanowal) to sie siedzi w domu albo idzie do pracy zarabiac na marzenia

m1025

jest cos takiego jak towarzystwa ubezpieczeniowe, nie wiem czy slyszales?

skorup

No i popełniasz ten sam błąd, co Stanowski – nie sprawdziliście nawet czy było ubezpieczenie. I jak tu z Wami dyskutować?
Ubezpieczenie było, ale obejmowało śmigło spod Nangi w górę, a nie przelot spod Nangi na K2, potem z powrotem pod Nangę i w górę. A że Pakistan jest tak zajebistym krajem, który kasuje gruby hajs za pozwolenie na wspinaczkę, ale ma ZERO ekip ratunkowych i trzeba było ściągać naszych spod K2 – jakie to ma znaczenie, nie?

SurVim

Nie popełniam. Brak ekipy ratunkowej dyskwalifikuje cały pomysł wspinaczki, chyba nie? po coś się wchodzi w 10, robi obozy, żeby nie wiem…Nie zginąć tak prosto? A tutaj jakiś zebrak wszedł i zamarzł. brawo on.

Grudku

SurVim: Twój komentarz jest totalnym ludzkim zbydlęceniem a do tego pokazuje ogólne braki w wiedzy dotyczącej tematu. „po coś się wchodzi w 10, robi obozy, żeby nie wiem…Nie zginąć tak prosto?” To o czym piszesz to odmiana himalaizmu w stylu obleżniczym lub wyprawowym, jakim amatorzy mogą wchodzić na Everest. Mackiwicz wchodził bardziej stylem alpejskim, stąd mała grupa wspinaczy, ograniczona ilość sprzętu. Ten styl wiąże się z ogromnym ryzykiem ale dla każdego, kto chociaż trochę interesuje się wspinaczką ma dużo większą wartość sportową.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Zbydlęceniem jest twój tekst afirmujący drogie hobby dla świrów.
Mackiewicz potrzebował mocnych doznań. Nikt go nie wyleczył. Zamienili mu używki – heroinę zastąpiły Himalaje. I co jest chichotem losu – zbiła go nowa używka, a nie stara. Zachorował biedak na lekarstwo. Śmiertelnie.

krysiapawlowicz

Grudku.
Skoro to taki styl alpinistyczny to czemu stosował go w Himalajach ??? trzeba był odalej chodzić po Alpach. Jak sądzisz czemu mówi sie o taternictwie chodząc po Tatrach? mówi sie o alpinizimie wpinając się w Alpach i mówi sie o himalaizmie wspinając się na szczyty Himalajów…skala trudności? pogoda jakże innna, wysokości-braki tlenowe???? wybieraj…

pejsbuk

hobby, nie sport

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

markus1977
Górnik Zabrze

Dlatego nie powinno byc publicznej sluzby zdrowia. Jak ktos ma ochote palic papierosy przez cale zycie a potem leczyc sie za SWOJE pieniadze na wszystkie mozliwe choroby – jego sprawa „Volenti non fit iniuria”

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Nawet nie wiesz ile socjalistycznych rodzin żeruje na „darmowej” służbie zdrowia. :)

Paul07

Ludzie, którzy piją i palą zasilają budżet państwa ogromną kasą. Przecież akcyza na papierosy i alkohol jest tak duża, że opłacają przy okazji chorych z przyczyn innych niż palenie czy picie. Gdyby nie było akcyzy-wtedy rozumiem, niech się leczą sami. Papierosy za dwa złote , gorzała za piątala.

DrMabuse
Wisła Kraków

Bingo, Urkides. I wlasnie uzyles wobec tych ludzi okreslenia „idioci”, „moralne pokraki”, „dureń”.
I masz rację.
Tylko czym się w takim razie rozni od nich himalaista opetany manią, niepłacący podatkow i alimentów?
Jego nam, rozumiem, nie wolno tak nazwać?
Bo – „och, ach, pasja”?

n0_thx

Nie do końca masz rację. Jeśli ja rozwalę sobie łeb po pijaku, to chirurg mi go zszyje, bo jestem UBEZPIECZONY. Co miesiąc odprowadzam prawie 1000 zł do ZUS. Jeśli dopadnie mnie rak płuca po 20 latach palenia to właśnie, że będę oczekiwał, że ktoś mnie będzie leczył, bo ja przez te 20 lat łożyłem pieniądze na leczenie innych. Na tym ten system polega. Twoje porównanie jest nietrafione

zdyrman

bardzo madrze piszesz. problemem jest, ze na takich patologiach zbyt wielu korzysta. Zobacz polskie gory – idziesz w klapkach z 10 browarami i zadasz helikoptera w drodze powrotnej. Na takiej Slowacji juz bys bylil z wlasnej kieski. Na ale jakby Janusze i Grazyny poszly po rozum do glowy to TOPR nie mialby argumentow po wyciaganie rak po kaske.

Stabwound2

Po pierwsze, na solidarność społeczeństwa się nie zgadzały, tylko im to państwa narzuciły – poniekąd siłą. Nikt się Ciebie nie pyta, czy masz ochotę płacić ZUS i podatki. Nikt też w administracji się nie przejmuje Twoim zdaniem, czy fajnie tymi pieniędzmi gospodarują.
Po drugie, myślę że nie ma analogii pomiędzy np. pijakiem a alpinistą. Ten pierwszy robi coś, co jest dla niego przyjemne, poniekąd godząc się na ryzyko. Ten drugi niekiedy działa odwrotnie – tzn. podejmuje możliwie ryzykowne decyzje, by czuć większą przyjemność. Tych pierwszych konsekwencje dopadają później, mają mnóstwo szans by zawrócić lub skorygować kurs. Ci drudzy wiedzą, że minimalna pomyłka albo pech przyniesie natychmiastowe i bardzo poważne konsekwencje. A mimo to świadomie organizują wyjazd w za małej ekipie, w najbardziej niebezpiecznej porze roku, z za małą ilością sprzętu, olewając liczne zalecenia odnośnie bezpieczeństwa. Czy powinno się angażować ponadnormatywne środki, by ratować życie kogoś, kto w zasadzie robił dużo, żeby nie dało się go uratować?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Stabwound2

Dwie sprawy.
Myślę, że nie masz racji z tym pijakiem i alpinistą. Większość ludzi wpada w nałóg właśnie dlatego, że mają gwarancję ochrony przed ryzykiem na jakiś czas. Wiadomo, że nie wpadniesz w alkoholizm po wypiciu 5 piw, nie dostaniesz raka płuc po pierwszej spalonej paczce. Między innymi dlatego ludzie jednak się wpieprzają w uzależnienia i choroby – granica przegięcia wydaje się daleka i bajkowa. Alpinista powinien mieć świadomość tego, że nie ściąga się gogli, nie idzie zdobywać szczytu bez sprzętu, itd. i że tu nie obowiązuje zasada „za pierwszym razem się nie umiera”.

Druga sprawa, masz rację że działają tu podwójne standardy – ale one działają w obie strony. Dziś jest tak, że większość ludzi piętnuje tego zmarłego alpinistę. Ładnych kilka lat temu Otylia Jędrzejczak miała wypadek na drodze, ze swojej winy. W wypadku zmarł jej brat. Narracja w mediach była taka: ojejku, biedna Otylia, kto nam zdobędzie medal teraz. Nie przypominam sobie nawet pół komentarza, oficjalnego lub nie, mówiącego o tym, że w zasadzie kobieta popełniła przestępstwo, nieumyślnie spowodowała śmierć. Raczej było: ojej, ale strata, ależ ona to musi przeżywać, biedna (*). Nie wiem czym jest spowodowana ta różnica. Może popularnością? Jak celebryci mają wypadki podczas rajdów też nie widać komentów, że nieodpowiedzialni kretyni, powinni w domu siedzieć.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Stabwound2

Nie mówię o zainteresowaniu, tylko o ocenie. Otylia zabija człowieka, wyprzedzając na trzeciego – nieważne, mogło się zdarzyć każdemu, ważne żeby wracała do basenu i zdobywała medale. Ginie gość w górach – w sumie podobna kategoria, też zlekceważył ryzyko, naraził życie swoje i towarzyszki – debil, idiota, nie myślał o rodzinie, nieodpowiedzialny, ćpun, niech rodzina odda pieniądze za helikopter.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Stabwound2

Nie mówię o frustracjach, bo po prawdzie dramaty nieznanych mi ludzi niespecjalnie mnie ruszają, szczególnie w przypadkach gdy sami je sobie fundują. Jest natomiast dziwny podwójny standard w postrzeganiu osób, które w wyniku podjętego ryzyka zrobiły sobie i bliskim kuku. Poniekąd sam zahaczyłeś o ten temat, pisząc o alkoholikach. Oni jako ogół, jakaś duża zbiorowość są traktowani z pogardą i bez współczucia. Natomiast alkoholik, który wydał płytę, coś namalował, czy zatańczył to już z reguły super gość i nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby wyciągnąć te same argumenty, że słaby mąż i ojciec, że dzieci go first, itd.

W Tatrach nie byłem, mam pod nosem inne pasmo, często chodzę w sumie jak jest lepsza pogoda. Swoją opinię o ryzyku Mackiewicza opieram na opiniach innych alpinistów, wywiadowanych teraz przez każdy większy portal.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Stabwound2

Przyjąłem. Ja w ogóle w temacie eutanazji, samobójstw i robienia sobie innych krzywd na własne życzenie mam bardzo wolnościowe poglądy.

vincent van cock

całkowicie się zgadzam z Tobą w tych kwestiach , tylko jedna uwaga : błagam nie mów rozkminiać , nie wiem skąd się to wzięło u młodzieży by słowa ,które kiedyś oznaczało mowę używać jako coś zamiast rozwikłać czy wykombinować , kminić to mówić , kmina została sprzedana na długo przed grypserą , a przywrócił ją w błędnym znaczeniu chyba jakiś hiphopowy guru i podchwyciła banda sebiksów ,pozdrawiam

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

vincent van cock

może i trzeba ,ale jakoś tego słowa nie cierpię w tym nowym znaczeniu , ja tez od zawsze to słyszę , jednak z opowiadań i lektur bardziej podoba mi się starsze

seal

I tak myśli normalny człowiek. Dokładnie czym się różni ratowanie Mackiewicz od gościa który całe życie pali i chleje.

qdlaty81
WIDZEW

100% racji.
Tyle ze nikt tych pijaczkow nie gloryfikuje a chyba o tym ten artykul. Ze gloryfikuje w sumie niezbyt fajnego goscia

RonaldinhoR10

Małostkowość. To słowo najlepiej pasuje do wywodów Stanowskiego. Niby się wytłumaczył tym że sam pomaga i się angażuje w akcje pomocowe, ale myślę że niepotrzebnie nad tą trumną teraz się mądrować.

seal

Stano chce być kontrowersyjny i przez to zaistnieć w mediach.

Arivoy
michal kotowski

aha czyli swiadomie wykupił chujowe ubezpieczenie. no to props.

podsluch

survlm ale z ciebie bydle

SurVim

Bo nazywam rzeczy po imieniu? Sorry nie kupuję bajki o boahtyrstwie, bo dla mnie to tchórz i skonczony kretyn

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Odpowiem w twoim narzeczu Fenk i też merytorycznie – jesteś zwykłym, niedodymanym kutasiną.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Michal.Grzywaczewski
Polska. Manchester United no i Legia :)

Dobry wpis! Bohaterstwem jest np. wychowywać niepełnosprawne dziecko!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Re

Ale wiesz cymbale, że zadłużenie z powodu alimentów nie przechodzi na dzieci, bo jak to sobie wyobrażasz, komornik ściąga z dzieci a potem im oddaje? XD
A tamten drugi dług za śmigłowiec już został pokryty z datków ludzi.

Pavlo_Kutas

W punkt! Zgadzam się z każdym słowem.

Sportowy Maniak

Szkoda Mackiewicza, himalaiści-alpiniści już tak mają, nie potrafią odpuścić, muszą „wyrównać rachunki z daną górą”, ale brakuje niektórym chłodnego myślenia. Wielka szkoda, że Polak ginie śmiercią tak okrutną.
Scenariusz na film rzeczywiście świetny, ciekawe kto pierwszy się z tym „zgłosi”.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Mnie tam bardziej szkoda, ojca dwójki dzieci który ginie w drodze z pracy do domu, w wypadku spowodowanym przez idiotę, który nie może jechać 90 tak jak inni tylko musi zapieprzać i wyprzedzać, tylko po to aby na światłach wyprzedzający go dogonili.
Takich ludzi rocznie ginie kilkaset i nikt się nad nimi nie żali, nikt nie robi zbiórek dla rodzin, nikt tego nie nagłaśnia. Po prostu przechodzimy nad tym do porządku dziennego, bo „tak już jest”.
Widocznie należy zginąć śmiercią niezwykła aby wywołać u innych współczucie.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

„Wyrównać rachunki z daną górą” – antropomorfizowanie gór to dziecinada, ci ludzi są niedojrzali emocjonalnie.

Nenad Bjelica Zawsze Dziewica
Poznań miasto doznań

Jak dla równie dobry byłby film o francuzce Femme fatale której chorą jazdą jest uwodzenie himalaistów i wciąganie ich w ekstremalne wyprawy z których tylko ona wychodzi żywcem. Mackiewicz jest w końcu drugim himalaistądla którego wyprawa z Revol zakończyła się śmiercią, wcześrbył jakiś Czech jeszcze.

fronda

Masz dużo racji.Ci,którzy poszli go ratować to bohaterowie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Macmon

Ten dowcip mogłeś sobie darować.

michalszostak
Premier League

Nie mógł, bo wtedy byśmy nie rozpoznali, że jest debilem, a tak to się wyjaśniło.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Nie wiem, jak bym odebrał ten tekst, gdybym nie przeżył z soboty na niedzielę tego, co przeżyłem. W jednej chwili straciłem wielką część tego, na co pracowałem ciężko i uczciwie od wielu lat. Mogliśmy, ja i moja rodzina, stracić życie. Wiele nie brakowało. Nie z naszej winy.
Doszło do nieszczęścia u sąsiadów, moje mieszkanie oberwało rykoszetem, a ja teraz nie wiem co będzie dalej, nie wiem, czy starczy mi środków na przywrócenie naszego M do stanu poprzedniego. Nie zawiniłem ja, ani moja rodzina, nic, ale musimy to piwo, nawarzone przez innych, pić. Boli. Nie w tym rzecz, że chcę wyciągać rękę po wsparcie do innych, bo mi się należy, ale w tym, że rozumiem, bardzo boleśnie. tok rozumowania Krzysztofa Stanowskiego.

Supergator
Wisła Kraków

Możesz rozwinąć co się stało?

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Nie za bardzo chcę.

Tomasz Kurzak

To lizanie tyłka było już naprawdę niepotrzebne. Niemniej z całego serca życzę ci Gino, aby w życiu prywatnym wszystko się dobrze ułożyło. Niektórzy jednego dnia spijają szampana, a drugiego skaczą z mostu. Także trzymaj tam głowę do góry. Tylko nie liż dupek, szacunek szacunkiem, ale bez lizania 😉 Powodzenia.
Takie małe PS – jak coś to weszlacy pomogą, nie wstydź się. Nie znam cię, ale tyle tu spamujesz, że więcej twoich opinii znam niż własnej rodziny. Także możesz liczyć na wsparcie nawet od takich podpitych jak ja czytelników 😉 Jeszcze raz trzymaj się i w razie czego wal jak w dym.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Powodzenia stary!

Wyrzysk

Wszystkiego dobrego.

Janusz Ekspert

Gość prawie stracił życie i dach nad głową, jednak znalazł oparcie i to uwaga – nie w Biblii, lecz w „Stanie Futbolu” :) Serio?
Krzysztof Stanowski santo subito.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Dach nad głową tymczasowo (mam nadzieję) straciłem.

Kto jednak powiedział, że znalazłem w Stanie Futbolu oparcie? Ta książka pomogła mi odejść myślami na bok. Dała pewną odskocznię, czyli czytając mogłem się nieco oderwać od stresu, starać się na chwilę zapomnieć. To czysty przypadek, że gdy „to” się stało, byłem w trakcie jej czytania. A może nie? Może siła wyższa tak zarządziła? A może to kara, za czytanie dziennikarskiego szarlatana? Za pochłanianie piłkarskich bluźnierstw?
Aż tak sakralnie się o tej książce wypowiedziałem? Nie chciałbym tego zwykłego przypadku sprowadzać do absurdu. Nie mój poziom poznawczy.
Swoją drogą mam też do przeczytania „Przegranego” i na razie jakoś nie bardzo chyba mam ochotę sięgać…
A tak swoją drogą Januszu… Gdybym nawet znalazł w Stanie Futbolu oparcie, to, biorąc pod uwagę okoliczności, czy byłoby w tym coś złego, czy wstydliwego, albo nawet będącego pretekstem do szyderki? Myślę, że nie.

Krzysztof.Reperowicz

Nałóg trzeba nazywać po imieniu a nie ze to pasja. Skoro ktoś rzuca wszystko, prace, rodzinę i ryzykuje życie to jest nalogowcem

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

ditto

Arnold Boczek

Kluczowa w tej sprawie wydaje mi się rodzina – jak można mając na utrzymaniu dzieci i niespłacone alimenty żebrać po necie kasę na wycieczkę w góry?

DrMabuse
Wisła Kraków

Kapitalny tekst, podpisuję się pod każdym zdaniem.

okrutnik

mali ludzie zawsze będą zawistni w stosunku do ludzi wielkich .

cocodrillo

kto maly a kto wielki?

Pavlo_Kutas

Spacja przed kropką mówi więcej niż 100 słów o autorze tej „mądrości”

Krzysztof.Reperowicz

Chodzi o Napoleona

pilkarzyk

Mocne ale prawdziwe. 9/10. Byłoby 10/10 gdyby nie jakieś teorie o skończoności pieniędzy.

Bytoviak09

mądrego zawsze przyjemnie posłuchać(poczytać). Szczera prawda napisana o człowieku,który ponad rodzinę i życie postawił swoją pasję,która go zabiła. Mając ponad 40lat i małe dzieci oraz masę długów nie myśli o niczym innym tylko,by narażać swoje życie. Przecież musiał być świadomy tego,że te życie naraża. Teraz siostra stała się „celebrytką” w mediach oskarżając MSZ,że nie pomogli na tyle na ile mogli,że za mało pieniędzy dali,że za póżno.. bo człowiek świadomie idzie na śmierć i ludzie mają obowiązek go ratować tak jakby był pępkiem świata.Taka nowa moda na żałobę,by w mediach się udzielać i oskarżać wszystkich dookoła,bo za wszelką cenę chciał zdobyć jakiś tam szczyt.Tak jakby to miało wyciągnąć go z problemów z jakimi się borykał.Żal człowieka,ale sam tego chciał. Teraz rodzina szuka winnych. Na razie oskarżają MSZ. Kto będzie następny? PIS? Bielecki i Urubko,bo zdecydowali,że więcej w tych warunkach nie są wstanie zrobić? Tylko czekać jak rodzina zacznie ubiegać się o odszkodowanie ze strony państwa.. żałosne

pm

„Tak czy siak – przestańcie pierniczyć o jakimś wpływie himalaizmu na losy naszej cywilizacji, bo czy ktoś wejdzie zimą na K2, czy zatrzyma się 200 metrów od szczytu, to naprawdę bez znaczenia dla naszych przyszłych lotów w kosmos”

To zdanie jest akurat nieprawdą, gdyż dużo prędzej w kosmos poleci himalaista, niż golfista. I owszem, tacy ludzie pomogą w eksploracji kosmosu – stanowiąc inspirację dla reszty, którym marzy się porządna dawka adrenaliny.

Krzysztof.Reperowicz

Tak, a na lot zbiorą w necie. Te wasze teorie.

pm

jak nie rozumiesz co napisałem to nie komentuj

Krzysztof.Reperowicz

To ty nie rozumiesz jak przygotowuje się ludzi w kosmos i takich uzależnionych od adrenaliny wywala się w 1. kolejności. Tak samo jak do jednostek specjalnych.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Nie jest – najpierw dzieci wychował, później zajął się sportem ekstremalnym. To przeciwieństwo Mackiewicza.

Krzysztof.Reperowicz

Za to tacy w sam raz nadają się do wysadzenia się na stadionie, zamiast pasji do wspinaczki trzeba zaszczepić inna pasję i już poświęca życie dla idei.

pm

hah, to ilu ludzi posłałeś w kosmos? Nie da się wysłać w nieznane ludzi, którzy boją się zaryzykować życie dla zapisania się na kartach historii. I bez komentarza pozostawiam to porównanie do zamachów samobójców.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Świetny argument – Ty pewnie wysłałeś kilkudziesięciu.

zdyrman

hmmm…w obecnych czasach raczej postawilbym na golfistow, on maja kase……

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Chyba, że za „lot w kosmos” uznamy złoty strzał w żyłę…

podgor5

Amen! Widocznie to byl typ clowieka ktory dobrze sie czul sam ze soba gdzies w naturze a wszystko co bylo na dole go blokowalo. wiedzial na co sie pisze, rodziny szkoda., dobrze ze dostana kase ze zbiorki i beda mieli te pare lat spokoju. ale ojca nic nie zwroci

Stanislav Levy

Masz wiele racji w tym co napisałeś. Z drugiej strony Twój nauczyciel, Paweł Zarzeczny, napisał kiedyś na łamach tego portalu „O zmarłych dobrze albo wcale. No to wcale.” Dlatego myślę że mogłeś napisać swoje przemyślenia bez takich określeń jak „wykolejeniec” czy emanowania sarkazmem, niezależnie od słuszności swoich racji.

kuras

Jasne…bo jak o zmarlym trabia wszystkie media od trzech dni to Ci nie przeszkadza? 100% racji w tekscie redaktora i ciesze sie ze taki felieton powstal. Poczytaj komentarze na innych portalach, jak sie nie podniecasz Mackiewiczem to jestes „kanapowiec, debil” itp A zmarli to byli tylko ludzie. Dobrzy lub zli i nie warto falszowac historii tylko dlatego ze sa zmarlymi. Ja osobiscie lubie ogladac filmy i czytac wszystko o himalaizmie. Ale zdanie na temat osob ktore tam ida mam i nie jest to laurka. Chyba ze ktos nie ma juz rodzicow, zony/meza, dzieci…droga wolna.

Stanislav Levy

1. Nie napisałem, że mi to nie przeszkadza.
2. Nie chodzi mi o zmarłego, bo on tego przecież nie odczuje. Chodzi mi o jego rodzinę, przyjaciół, znajomych, ludzi z nim związanych, którzy mogą przeczytać taki tekst.
Żebyśmy się dobrze zrozumieli: nie popieram artykułów wystawiających laurkę Mackiewiczowi. Więcej, dla mnie takie SportoweFakty osiągają arcymistrzowski poziom skurwienia, ładując clickbaitowe tytuły o zmarłym, jak i całej wyprawie. Chodzi mi tylko o to, że te same racje można było sformułować tak, by tekst nie zabolał ludzi prywatnie związanych z Mackiewiczem.

pejsbuk

Dalej chlejesz

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Nie zrozumiałeś Pawełka. W ten kulturalny sposób właśnie dawał do zrozumienia co mysli o piekłoszczyku.

cocodrillo

Brawo! Bardzo dobry tekst,jakiego brakowalo w tym zalewie ochow i achow.Nagle okazuje sie ze co drugi to himalaista a jak ty po gorach nie lazisz to zes cham,prostak i plytki czlek bez pasji….Jeden zbiera znaczki,drugi jezdzi na wyscigi konne a trzeci strzela z luku,kazdy z nich poswieca swoje srodki na hobby.A w tym przypadku jesli facet ma w d..pie swoje dzieci bo musi w gory jechac nawet bez grosza …To przepraszam ale komus sie proporcje zaburzyly…I z takim podejsciem tegoz himalaisty predzej czy pozniej musialo to nastapic.Juz nawet nie chce wspominac o tym ze wchodzil 7 raz! 7 RAZ!!! I co nie wyciagnal wnioskow z poprzednich razy? Bo sie pogoda zalamala?No ale przeciez znawcy powinni wiedziec ze nie jest to jakas anomalia w Himalajach ze sie pogoda psuje znienacka,ale to kolejny kamyczek do profesjonalizmu tego pana.Przykre tylko ze przez jego lekkomyslnosc dzieci stracily ojca…

Olala
Granat Świdwin

Z panem Krzysztofem Stanowskim jest jeden problem.
On MUSI na każdy temat. Tak ma. Najlepiej kontrowersyjnie.
Jutro będzie o skórowaniu Wałęsy.

Przemeck

To tylko świadczy o rozwoju człowieka, że ma swoje zdanie na wiele różnych spraw. Nie ze wszystkim trzeba się zgadzać, ale trzeba to przyznać.

pajakk

Świadczy, ale nienajlepiej. Po tej fazie rozwoju następuje ta, w której zaczynasz być świadomy tego, że nie każda twoja opinia jest warta wypowiadania, szczególnie kiedy dotyczy spraw, którymi nigdy się wcześniej nie zajmowało i pojęcie ma się blade.

Lukas

„Ale też odrodzenie mistrza, który rusza na ratunek i zmywa z siebie GLUPAWE oskarżenia sprzed lat.”

Glupawe ? Radzilbym zapoznac sie z raportem z wyprawy na Broad Peak. Mozna w nim przeczytac m.in to :
„Zespół negatywnie ocenil postawę Adama Bieleckiego, który od razu
założył, że nie będzie schodził z resztą uczestników ataku szczytowego, o czym
nie poinformował ich jasno i jednoznacznie w trakcie ustalania taktyki wejścia.
Ponadto Zespół negatywnie ocenia jego postawę po zejściu do obozu
czwartego i szybkie zejście do bazy w czasie, kiedy jeszcze na górze można się
było spodziewać zwrotu sytuacji i uratowania Macieja Berbeki.

andy

w tym samym raporcie jako błąd uznali „brak ustalenia taktyki wejscia”. To kiedy on ich miał o tym poinformować?
Zresztą, nawet przeciwnik Bieleckiego, czyli Galewski, mówił o ciulowym składzie tej komisji.

MisiekChytrusek

Bardzo dobry wpis, który jest niejako rozwinięciem tego przytoczonego tweeta który w tamtym okresie zdecydowanie nie był popularny. Ale trzeba czasami iść pod prąd i mówić to co niby niepoprawne, bo jak będziemy poklaskiwać tylko „jedynie słusznym” teoriom, staniemy się stadem baranów idącymi owczym pędem a nie inteligentnymi stworzeniami jakimi z założenia są ludzie.

Rudy z UE

Krzychu, sam dobrze wiesz, że to trafny i dobry tekst, ale dlaczego rozpędzasz tą gówno burzę zezwalając na inne artykuły na temat himalaistów na tym portalu? wiadome – zarobek. nie myśl, ze drwie, ja na prawdę tak sobie pomyślałem, ze robisz takie rzeczy – tu wpis ANTY, a inne artykuły IN PLUS, żeby zarobić, ale nie dla siebie, ale dla tych co mają problem … może wyjde na idiote, ale na prawdę tak to pojmuję, wykorzystujesz talent i szansę od Boga, żeby wycisnąć maksa dla siebie i innych przy okazji. Pozdrawiam

Krzysztof
Lechia Gdańsk

Jeżeli chodzi o dorabianie filozofii do himalaizmu, oddajmy głos Adamowi Bieleckiemu:

„Nie uważam, aby himalaizm miał jakiś głęboki sens. Tak samo nie ma go żeglarstwo czy chodzenie po parku (…) Moim wyborem jest himalaizm i zupełnie nie ma we mnie potrzeby przekonywania całego świata, że to bardzo fajne zajęcie.”

Zdzichu.Mroczkowski
A.C. Milan

Kocham Cię Krzysztofie, bezpodtekstowo, za to co napisałeś. Tak po prostu, po ludzku przypomniałeś nędznemu księgowemu istotę człowieczeństwa.

DrPlama

Ale ten instruktor Robert to chyba trochę naciągnął tego kolesia, co chciał szlema wygrać? :)

A tak swoją drogą uwielbiam ten nieśmiertelny „argument”, ” co ty tam wiesz jak na kanapie siedzisz nie byłeś na ośmiotysięcznku, nie grałeś w Realu, nie grałeś z Federerem itp…….” Zgodnie z tą logiką 99,99 % ludzi nie może żadnej książki ocenić, bo przecież żadnej nie napisali :(

Zadi

W punkt.

Zdzichu.Mroczkowski
A.C. Milan

Dosyć mam już Pana Panie Stanowski. Ciekawe czy powiedziałby Pan to wszystko teraz prosto w twarz Bieleckiemu, Urubce, Tomali i Botorowi. Sądzę, że splunięcie pod nogi byłoby najłagodniejszą reakcją.
W zasadzie Bielecki i Urubko powinni napierdalać te 140 km/h po tej popierdolonej górze z terminalem uwieszonym na szyi. Po dotarciu do Mackiewicza krótkie pytanie: „Po chuj się tu Pan ładowałeś? Płacisz Pan kartą, czy gotówką? Przelew też przyjmiemy, ale ratujemy dopiero po zaksięgowaniu na koncie… ewentualnie helikopter będzie bez pilota.”

Księgowy, kurwa jego sraka, od siedmiu boleści. Byle kontrowersja była. Swoją drogą to wydaje mi się, że nałogowiec Zarzeczny też leczył się z naszych podatków?

RadHimself

Trafione w punkt. Chcącemu nie dzieje się krzywda. Gadki o bohaterstwie, jaki to on był dzielny. Nie był to zwykły kanapowiec tylko mężczyzna przez duże M, tak dzielnie walczył… Szkoda tylko, że z problemem, który sam stworzył. Szkoda tylko osieroconych dzieci, które będą uświadamiane, że są dziećmi wielkiego człowieka, który chciał zmienić świat…

Przemeck

Daj już spokój. Jeśli tak ci żal jego dzieci, to nie przyczyniaj się do powszechnego hejtu na ich ojca. Nie chciał zmieniać świata i żaden z niego bohater, ale nie róbmy z niego debila. poszedł tak przygotowany jak zawsze kiedy wracał żywy. Zresztą, E. Revol oceniła jego przygotowania jako wystarczające. Zanim Revol nie przedstawi uczciwej relacji, przestańmy oceniać jego zachowanie na tej wyprawie.
To był człowiek, który uzależnienie od heroiny zamienił na uzależnienie od adrenaliny. Czy to dobra zmiana? Chyba w ogólnym rozrachunku i całymi konsekwencjami tak. Każdy himalaista to na swój sposób czubek. Mackiewicz 6 razy rezygnował bo nie chciał podejmować zbyt dużego ryzyka. Z tej góry nie wraca 1/3 śmiałków i jego też pokonała. Tyle.
Inna sprawa to fakt, że w takich sytuacjach „poszkodowany” powinien pokrywać 100% kosztów akcji ratunkowej, tu nie ma żadnej dyskusji według mnie.

Rudy 102
Drużyna pierścienia

Dobrze, że szczerze.Na pierwszy rzut oka mocno kontrowersyjna postawa,ale nie można jej zarzucić braku logiki.Takie są fakty,takie jest życie: jak pchasz łapy w ogień, musisz mieć świadomość, że się możesz poparzyć.

Colin

Dużo logiki w Pana wypowiedzi, ale widzę kilka dziur:

1. Czy wspinaczka wysokogórska to nie jest sport? A jeżeli jest to dlaczego ma być inaczej traktowana niż każdy sport? Czy piłkarze, koszykarze płacą za karetki które wiozą ich do szpitala kiedy pojawi się poważna kontuzja? Ile kosztuje Państwo zapewnienie bezpieczeństwa w czasie meczów ligowych w każdy weekend. Przecież zamiast organizować głupie mecze które nic nie wnoszą nie lepiej włożyć te pieniądze w służbę zdrowia?

2. Na tym portalu wielokrotnie było pisane o tym jakim to Lewandowski czy inny Glik są świetnymi przykładami dla młodzieży. Czy himalaiści – osoby o skrajnie różnych od piłkarzach umiejętnościach i charakterach nie mają prawa być przykładem dla tej małej części młodych ludzi którzy pokochają góry? Ja jeżeli mogą to dlaczego mają mieć mniejsze prawa niż piłkarze i nie mieć nawet zapewnionego nawet ratunku w razie potrzeby? Już nie mówię o stypendiach, szkołach sportowych dla młodych adeptów sztuki.

3. Nie widzę żadnego sensu wypowiadania się nt. himalaizmu, a szczególnie oceniania zasad i ludzi w nim działających przez internautów. Po co to robić? Przecież 99% komentarzy opartych jest na zasadzie – nie znam się to się wypowiem. (jak Pan zauważy ja osobiście nikogo nie oceniam, widzę sprzeczności w tekście).

PS.
„W ogóle widzę, że Polska ma nowego bohatera. Dopóki żył, wszyscy mieli go gdzieś, ale jak umarł – to stał się postacią ikoniczną.” – myślałem że pisze Pan do Prezydencie Lechu Kaczyńskim 😉

CIETAROZA

Największe dziury widzę w twojej wypowiedzi:
1. Piłkarze i koszykarze generują przychody zdolne opłacać koszta opieki medycznej podczas wydarzeń, himalaiści takich przychodów nie generują. I choćby chcieli, generować nie będą. Owszem, to trudny sport, ale całkowicie niemedialny.
2. Patrz punkt 1 – idąc twoim tokiem myślenia to każdy cudak powinien mieć pełne wsparcie, choćby ten z przykładu z tekstu. Dlaczego panu od wielkiego szlema nie udzielono żadnej pomocy, przecież miał pasję, mógł być wzorem dla innych pod względem zaangażowania?
3. Po co ograniczać opinie? Dyskusja tak czy inaczej będzie szła swoim tokiem, głupie komentarze odrzucasz, nad mądrymi się dłużej zastanowisz. Zależy czy w ogóle chcesz się w dyskusję zaangażować.

PS. to swoje PS. mogłeś sobie darować, nie wyszło

Original

Ciężki temat do ogarnięcia, gość podobno był ubezpieczony, ale w zasadzie to nie wiadomo co to dawało, w Pakistanie nie ma służb ratowniczych więc ratują się wzajemnie grupy wspinaczy, akurat nikogo tam nie było oprócz Polaka i Francuzki. A ubezpieczenie nie pokrywało transportu grupy spod K2 i w zasadzie to na to były potrzebne te pieniadze. I teraz zaczyna się kłopot bo wiadomo, że najlepiej gdyby kasa była w pierwszej kolejności dla chorych, ale jednak jak tu nie pomoc osobom, które da się uratować, przecież gdyby nie poszła tą gwarancja to nie wyobrażam sobie tego co by się działo w sejmie, mediach. Byłby totalny rozpierdol i szukanie winnych, sprawa byłaby jeszcze głośniejsza niż jest obecnie. A nie wiem czy ktoś to ogarną ale udało się uratować Francuzkę, ciekawe czy oni coś za to zabulili i czy zamierzają przejąć koszty akcji. Z tego co dzisiaj przeczytałem kasa ze zbiorki ma pójść do rodziny Mackiewicza. A to oznacza że rząd pokrywa koszty.
Materiał na mega film jest, ale oby nie zrobili go Polacy bo będzie totalna porażka.

Ftbl

Jak zobaczyłem Twój wpis na twitterze „Osoby, które są w silnych emocjach i nie są aktualnie zdolne do dyskusji na poziomie logiki i argumentów, proszone są o powrót tutaj np. za miesiąc, kiedy stan wzburzenia już minie.” to automatycznie pomyślałem że tym razem przegniesz. Nie ten moment, nie ta historia do pouczania, nie przez redaktora Weszło. Wchodząc tu zastanawiałem się jak bardzo się pogrążysz. I wiesz co? Nigdy się tak mocno z Tobą nie zgadzałem. Nie wiem jak to się dzieje, ale kupujesz tymi tekstami większość czytelników, podczas gdy 90% innych redaktorów byłoby zaoranych po 2 zdaniach. Miałem napisać, żebyś nie pierdolił o himalaizmie, historia została opisana przez setki mediów, zajmijcie się transferami do Podbeskidzia B.B. A muszę napisać – Krzysztofie, jesteś jedyną osobą w polskim internecie która trafnie opisała zaistniałą sytuację.

sbk1984

Prawda jest taka że Stano znowu dobrze prawi

arytmetyk

Koszty akcji ratunkowej nie powinny być ponoszone przez państwo. Ale czepianie się zbiórki prywatnych pieniędzy? Ludzie finansowali jego wyprawy bo chcieli go wesprzeć, zobaczyć relację, przeczytać kolejny rozdział opowieści, która tworzyła się na ich oczach. Forma rozrywki, ich pieniądze ich wybór.
Idąc tym tokiem rozumowania, nie wolno mi kupić biletu na mecz ekstraklasy, dopóki ostatnie dziecko chorujące na raka nie zostanie wyleczone bo są ważniejsze rzeczy niż moje rozrywki.

Ten_typ

Panie Krzysztofie. Ja bardzo Pana szanuje. Czytam wtorkowe materiały z przyjemnością. Wręcz czekam na nie, bo zawsze ma Pan coś ciekawego do powiedzenia! Tym bardziej, że zawsze się z Panem zgadzam, w tym co Pan pisze. Ale dziś, gdy siostra i reszta rodziny oplakuje zmarłego, warto pisać taki tekst tylko po to, żeby obronić swój tweet? Warto rozdrapywac rany, które nie miały się czasu zagoic? Tylko dlatego, że coś poszło na Twitterze? Ja mam podobne zdanie do Pana. Ale czy Pan nie przyjaźnil się z osobą, która była równie autodestruktywna tylko w inny sposób? Nie śpiewał Pan „Snu o Warszawie” na pogrzebie?

Juri

Stano to jest nasz trybun ludowy , wypowie się w każdym temacie i zazwyczaj człowiek się z nim zgadza:)mówi głośno to o czym się myśli. jakbyś założył jakąś partię to bym na ciebie zagłosował serio

badpandzia

100% racji, popieram

podsluch

Też mam swoje własne K2 – na imię ma Kaś

Kamil Anchor
Przegrywająca

Gdyby ten tekst ukazał się 10 dni temu. Niemal wszyscy zgodnie przyznali by autorowi rację. Bo przecież mało kto wiedział z wyjątkiem ludzi bardzo dobrze zorientowanych w temacie, że oprócz wyprawy na K2 jest jeszcze inna na NP. Teraz „po fakcie” oczywiście każdy się mądrzy. Oceniając tekst na chłodno w pełni się z nim zgadzam.

Tomasz Kurzak

Po pierwsze nikt poważny nie nazywa bohaterem Mackiewicza, bo nim nie jest. To, że oburza się jakieś grono wątpliwej moralności nie oznacza, że realnie zasługuje na jakiekolwiek pochwały. Może jedynie za upór, choć ignorancja w kwestiach bezpieczeństwa, słabego sprzętu i uparcia by taniej zrobić to zimą – jest ogromna.
Jednak są koszty, które ciężko przeliczać w sposób zero jedynkowy. Paradoksalnie chłop swoją śmiercią załatwił ogromną reklamę rodzimej ekipie ratunkowej, światowy rozgłos. Ta kwota dla pakoli, na którą daliśmy gwarancję i opłaciliśmy to naprawdę jest nic. Każdego dnia wielokrotnie większe pieniądze wypłacamy na ludzką głupotę, na topiących się pijanych ludzi, na idiotów w zwykłych Tatrach, Policję ściągającą ludzi z kurwa Morskiego Oka. Na akcje ratunkowe dla pijaków powodujących wypadki drogowe w dziesiątkach każdego dnia, na samobójców, na leczenie chorób które ludzie sobie sami fundują chociażby otyłością, czy narkotykami. Na całą patologię, która leży odłogiem, płodzi kolejne bezwartościowe i na starcie zniszczone dzieciaki z FAS, które nie wiele ogarniają, ale rodzice zbierają pieniądze ze wszelkich socjalnych pomocy produkując kolejnych debili.

Naprawdę Stano, na gównodelegacje naszych polityków, na niepotrzebne ambasady i cały blichtr idzie w chuj więcej pieniędzy niż na taką pojedynczą akcję. No i owszem, Mackiewicz zapłacił najwyższą cenę, zapewne z chęcią wolałby żyć i spłacać te pieniądze niż tam zamarznąć. Ale naprawdę zawsze lubisz napieprzać w tematach bardzo medialnych, żeby się gdzieś budować. Na każdy temat telewizyjny, czy szeroki sieciowo masz swoje zdanie. Ale na żaden z tych tematów nie masz wiedzy i nigdy nie wchodzisz głębiej. To takie Januszowe i pobieżne, po łebkach. Masz zdanie i chuj. Za tydzień temat się skończy, Stano zapomni. Jak tak ci śpieszno dbać o nasze podatki i finanse to zacznij się interesować głębiej, zacznij mówić o przetargach w których giną miliardy, a nie pojedynczym milionie na jakiegoś człowieczka który utknął na górze, której prawie nikt inny zdobywać nie chciał. Weź się Krzysiu za siebie, bo stałeś się specjalistą od wszystkiego, ale takim Kuźniarowym. Wywalić zdanie na każdy temat który na świeczniku i patrzeć co tam nowego ciekawego do komentowania. Zarzeczny miał sporo racji mówiąc, że pióro to ty masz, ale wiedzy zero.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

The_Mick

Fajny felieton. Nie w 100% się zgadzam, ale dobra robota.
Szaleńcy – zwłaszcza ci pozytywni – są społeczeństwom bardzo potrzebni. Dają przykład i wielu ludziom pozwalają się wyrwać ze swych ograniczeń mentalnych. A to już jest społecznie bardzo dobre.

TiredThoth

Panie pismak. Jest pan jak to się kolokwialnie określa „full of shit”. Pana tweet jest pełen sarkazmu i w praktycznie otwarty sposób szydzi pan z pana Mackiewicza. Ponadto w sposób skandaliczny wykorzystuje pan fundację siepomaga do tego by w jakiś sposób uzasadnić argument w dyskusji. Czekałem na ten pański wpis na weszło bo wiedziałem, że w ten wtorek będzie pan ciągnął temat w mniej lub bardziej żałosny sposób po raz kolejny się tłumaczyć. Otóż jedno mogę panu przyznać, że ma pan prawo wyrazić swoją opinię bo jakby nie było jest pan wolnym człowiekiem. Nie ma pan prawa być oceniany z tego czy jest pan właścicielem nielegalnej strony przeznaczonej dla ludzi nie mieszkająych w Polsce czy legalnej która w sprytny sposób omija przepisy prawne. Nie ma pan prawa być oceniany z tego czy część swojego zarobku przeznacza pan na fundację siepomaga czy ich nazwę wykorzystuje tylko w celach podpierania argumentów. Tak samo pan Mackiewicz nie powinien być oceniany ze swoich decyzji życiowych i tego czy tonął w długach. Gówno to pana powinno obchodzić. Rola państwa sprowadza się do pomocy swoim obywatelom i przedstawiciele władz którzy zostali wybrani w wolnych wyborach mają w teorii mieć kompetencje jak wykorzystać środki które są im powierzone w najlepszy możliwy sposób. Tak przeznaczają je na np. finansowanie reprezentacji Polski, ulgi podatkowe, organizacje mistrzostw Europy, czy wysyłanie helikoptera na pomoc uwięzionego w górach rodaka. Może mieć pan nadzieję, że państwo Polskie będzie w sposób prawny szukało egzekucji kosztów ekspedycji ratunkowej ale może się okazać, że $50,000 które ta operacja pochłonie będzie dobrym wykorzystaniem pieniędzy. Zacznijmy od tego, że $50,000 to nie jest duża kwota. Nie wiem czy orientuje się pan w finansach… jako redaktor naczelny chyba musi mieć pan o tym jakieś pojęcie. Wie pan zapewne ile kosztują różnego rodzaju kampanie marketingowe. Nie są to rzeczy tanie. Biorąc pod uwagę jaki rozgłos zyskała akcja ratowania pana Mackiewicza to można spokojnie pociągnąć to dalej i udowodnić kilku rodakom, że jest nadzieja w nałogu narkotykowym, że można znaleźć w życiu pomoc, pasję i nawet jeżeli ona kończy się tragicznie to czyż nie lepiej zginąć zdobywając 8-tysięcznik niż w rowie pod bierdonką wstrzykując sobie kompot. Można wykorzystać tą całą akcjęjako promocję Polski na arenie międzynarodowej, która została rozpoznana i doceniona. Można to wykorzystać jako promocję zdrowego trybu życia w postaci łażenia po górach. Dziwi mnie tylko, że tak krytycznie jak było panu szkoda tych $50,000 które moźna było przeznaczyć na fundacjęsiepomaga nie było panu szkoda ponad $100,000,000 które zostały przeznaczone na zakupy Neymara przez PSG. Więcej dzieci można było uratować…

Przemeck

Dawno podobnego steku bzdur nie czytałem. Tyle, tego, że aż mi się nie chce punktować.

Grudku

Na wstępie zaznacze, że nie zamierzam w żaden sposób oceniać Mackiewicza i jego wyprawy, nie mniej pozwolę sobie odnieść do Pana słów na temat finansowania akcji ratunkowej.
Kwestia medialności zdarzenia moim zdaniem już w 100% pokryła jej koszty nawet przy założeniu braku jakiejkolwiek zbiórki publicznej. Portale takie jak onet, wp, interia rejestrowane w Polsce i w mniejszym stopniu takie jak WESZLO (o ile rozliczacie się już w kraju) zarobiły monstrualne pieniądze na umieszczaniu reklam w wszelkiego rodzaju relacjach LIVE, artykułach, wywiadach. Tylko u Was naliczyłem 8 na jednym moim wyświetleniem tego wpisu. Od tego zostanie odprowadzony podatek dochodwy, który trafi do kasy państwa. Zakładając, że o ile Wy macie dosyć stałą publikę i ludzie nie wchodzą tu by czytać o przebiegu akcji ratunkowej (stąd pewnie tylko 2 wpisy o sytuacji), to myślę że bardziej mainstreamowe redakcje swój wzrost na tej tragedii zanotowały. Mogę się założyć o wszystko, że gdyby wyprawa się udała Mackiewicz zostałby bohaterem, może w mniejszym stopniu generującym klikalność, ale jednak. Historia ex-heroinisty, który zdobywa drugą co do trudności górę zimą. Media by również na tym zarobiły a wtedy On pośrednio zapewne też zyskując ogromny potencjał marketingowy.
Podsumowując: pochwały i krytykę tej sytuacji łączy jedno – emocje. Emocje, które można bezpiecznie przeżywać na kanapie, trochę jak w kibicowaniu ulubionej drużynie, która paradoksalnie może kosztować budżet wspólny, więcej niż 10 akcji ratujących życie himalaisty.
Pozdrawiam

Pawel_Jumper

Ciekawy aspekt, wcześniej o tym nie pomyślałem. Gratki za obserwację.

Grudku

Dzięki, wiesz mnie ogółem rozwala niekiedy deprecjonowanie innych dyscyplin sportowych na tym portalu, tylko dlatego, że się ich nie lubi/nie uznaje/ nie rozumie. Zgodnie z definicją:
„Sport – forma aktywności człowieka, mająca na celu doskonalenie sprawności fizycznych lub psychicznych w ramach współzawodnictwa, indywidualnie lub zbiorowo, według reguł umownych. … sport wyczynowy – forma działalności człowieka, podejmowana dobrowolnie w drodze rywalizacji dla uzyskania maksymalnych wyników sportowych.”
Himalaizm alpejski zgodnie z powyższym jest sportem wyczynowym na równi z piłką nożną. Śmieszy mnie oburzenie na publiczne zbiórki mające na celu wsparcie ulubuionego sportowcy, wygłaszane przez ludzi, którzy cegiełkami w postaci biletów lub opłat abonamentowych C+ wspierają swój ulubiony klub. Martwi natomiast fakt, że są one wygłaszane przez naczelnego portalu aspirujacego do roli ogólno sportowego i to w momencie, gdy takie wsparcie jest przeznaczone na ratowanie życia sportowca, a nie np transfer kolejnej gwiazdy do Ekstraklasy. Idąc tą logiką Pan Stanowski powinien apelować do wszystkich czytelników by zamiast wydawać pieniądze na karnety, wspierali dzieci chore na białaczkę.

Pawel_Jumper

Zgadzam się.

Dodatkowo mieszanie do tego pana Kijowskiego, który jest bezrobotnym informatykiem (myślałem, że to oksymoron w XXI wieku), a nie żadnym sportowcem, ani nawet trybunem ludowym, jak sugerują jego zwolennicy, jest tendencyjne i głupie. To była głupia zbiórka – bo zbierali na jego zakupy spożywcze. U Mackiewicza zbierali na możliwość przeżycia.

Podaż pieniądza na świecie jest ograniczona, ale nie można nakazywać komuś wydawać swoich zarobków na określony cel, bo inaczej „wydaje je źle”.
Wtedy można dojść do mylnego wniosku, że jedyną rozrywką dla duszy w tym moralnym rozrachunku powinno być pomaganie trafionym przez śmiertelne choroby.

A wszystko inne, jak prywatne wydatki na rozrywkę – książki, bilety na koncerty, Ekstraklasę, kupno samochodu za 200k, mieszkania za 800k, 6k na nowego Iphona i wygodne życie itp. to marne karmienie swojego egoizmu. To zła droga.

Dr Common-Sense

No akurat z definicji himalaizm sportem nie jest. To podrecznikowy przyklad rekreacji – tak jak np jogging po lesie. Rywalizacji i wspolzawodnictwa tu nie widze (chyba ze na sile). Na szczescie, bo jeszcze tego by kurwa brakowalo.

Grudku

Serio? Ech…
Za PWN:
rekreacja – aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu.
Jeśli dla Ciebie wypoczynkiem jest wspinaczka wyczynowa na wysokości przelotowe samolotów to gratuluje.
Idąc dalej za PWN:
Himalaizm – wspinaczka wysokogórska uprawiana w Himalajach.
Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z dnia 18 stycznia 2001 w sprawie wykazu dyscyplin i dziedzin sportu określa wspinaczkę wysokogórską jako SPORT.

Dr Common-Sense

No i? Konkretnie co Ci się nie zgadza? Że nie aktywny, że nie wypoczynek tylko praca, czy że nie na świeżym powietrzu? Definicja rekreacji w 100%. Do sportu brakuje spełnienia warunku koniecznego. Tylko jakbyś odpowiadał to w granicach logiki (sprawdź definicję), bo za dużo już pieprzenia bez składu w tym temacie.

Grudku

No a jaki niby to warunek? Wstawiłem Ci dokładne definicje PWN i ramy prawne, które jednoznacznie określają tę dyscyplinę jako sport.
Rekreacja jest podzbiorem sportu, można uprawiać REKREACYJNIE dyscypliny sportowe.
Można rekreacyjnie chodzić po praku, brodzić w basenie, grać w piłkę na orliku i wspinać się po tatrach, a nawet wejść na Everesta w stylu oblężniczym/wyprawowym z 15 szerpami.
Można też wyczynowo uprawiać chód sportowy, pływać dowolnym i robić ataki szczytowe na 8 tysięczniki w stylu alpejskim I TO WSZYSTKO JEST UPRAWIANIEM SPORTU.
Rywalizacja we wspinaczce wysokogórskiej jest ogromna, co pokazuje chociażby konflikt Mackiewiczna z Moro. Rywalizować można czasami wejść, pierwszeństwem wejść (również w warunkach zimowych, które znacznie podnoszą poprzeczkę) oraz doborem tras, które modyfikują trudność. Cholera nawet odbywają się Mistrzostwa Polski i Puchar Polski we wspinaczce sportowej.
To, że czegoś nie rozumiesz albo wydaje Ci się glupie nie daje Ci żadnego prawa do redefiniowania powszechnie rozumianych pojęć.

Dr Common-Sense

Nie zrozum mnie przyjacielu źle, bo czuje że toczysz już trochę piany – ja uważam, że wysokie góry są zajebiste, a wspinaczka po nich to mega fajne hobby. I to, że nie nie jest sportem niczego jej nie ujmuje. Ale nie możemy każdego wysiłku fizycznego uznawać za sport, mimo, że ministerstwo może sobie tak skategoryzować nawet plucie na odległość jeśli chce. Żeby było prosto zrozumieć – w sporcie musi być możliwość zorganizowania zawodów. To jak próbowałeś podciągnąć konflikt z Moro, to to o czym pisałem w pierwszym poście – na siłę, naiwnie i głupio. Włażenie na Rysy i włażenie na Everest to rekreacja. Tak jak snorkeling i nurkowanie głębinowe. Kwestia poziomu ekstremalności.

transparentny

Jesteś głupkiem, po prostu. Elokwencja czy złudnie logiczna argumentacja to jeszcze nie wiedza, to jeszcze nie meritum. Sport to wysiłek fizyczny, który rozbudowuje poszczególne partie mięśni, czasami też sposób rozumowania i myślenia. I dla faceta, który codziennie robi 100 pompek, 300 brzuszków i biega po 10 kilometrów nie ma żadnego znaczenia czy z kimś rywalizuje i czy ktoś go ogląda. Sport to ogólnie określenie na dyscypliny, które uprawia więcej lub mniej osób na świecie. Gdy pojawia się zainteresowanie, dany wysiłek fizyczny może być uznany jako sport. Himalaizm został nim uznany dawno temu i tylko idiota dyskutuje z faktami, bo ma na ich temat inne zdanie.

Dr Common-Sense

Następny mistrz logiki, argument z głupkiem i idiotą mnie przekonuje :D. Definicja sportu wyczyowego jest sztywna i konkretna. Gość od pompek nie jest żadnym sportowcem, momo, że ja akurat bardzo szanuję jego zapał i wysiłek. Niestety większość ludzi kieruje się emocjami a nie rozumem i obecnie najchętniej uznaliby himalaizm za religię, wspinaczy za wybrańców, a Mackiewicza za nowego Jezusa

transparentny

Skończ ze swoim populizmem, bo nawet te swoje żałosne argumenty obracasz przeciwko sobie – w dupie mam Mackiewicza i jego przykrą śmierć. Ba, w dupie mam pieniądze ze zbiórki i to na co idą moje podatki (bo i tak góra rozkradania/marnowania pieniędzy w tym kraju jest wyższa niż Himalaje). W dupie mam też sam himalaizm, a ludzi uprawiających ten sport nawet nie znam. Wmieszałem się w rozmowę, bo pierdolisz jak potłuczony. W definicji sportu znajdziesz informacje, że każda aktywność fizyczna może być za niego uznana, jeśli jest wykonywana świadomie, konsekwentnie i powtarzalnie. Zanim zaczniesz używać swojego rozumu, nabądź podstawową wiedzę, bo robisz rzeczy odwrotnie do zamierzonego celu, de facto jak Mackiewicz, z którego się śmiejesz. To zresztą ostatnia moja rada dla ciebie, bo mam wrażenie, że jesteś jednym z tych, którzy napiszą elaborat o tym dlaczego czarne jest białe, a białe czarne.

Dr Common-Sense

Zdjęcie profilowe transparentny – z drugim kolegą jeszcze dało się dyskutować, dla Ciebie szkoda czasu, weź ściereczkę, bo zapieniłeś się od pyska po jaja. Nie będę Cie dalej uświadamiał bo nie mogę mieć pewności czy nie masz przypadkiem 7 lat albo IQ z zakresu 50-70 (dawniej debil-imbecyl). Na koniec mojego wkładu w dyskusję – przeczytaj definicję sportu (zwróć uwagę na punkt o rywalizacji). Odpowiedz czy się zgadzasz – zawody w biegu na 100m to sport, włażenie po drabinie to nie sport? Załóżmy na chwilę, że chodziaże po drabinie wylobbują w ministerstwie aby uznać ich za sportowców, aby ciągnąć hajs i dofinansowania. Czy teraz uznajesz chodziarstwo po drabinie za sport?

Grudku

1. Nie uważam himalaizmu za religię.
2. Wspinaczka wyczynowa jest dla wybrańców o odpowiednich predyspozycjach fizycznych i z determinacją by je doskonalić
3. Mackiewicz nie jest nowym Jezusem, nie uważam go nawet za alpinistę ze znaczącymi sukcesami na koncie.
Każdy może ustanawiać własne definicję, dla mnie jednak LOGICZNE są te obowiązujące w prawodawstwie (DEFINICJE PRAWNE) i mowie polskiej (DEFINICJE ANALITYCZNE NOMINALNE).
EMOCJONALNE są te wymyślane na forach weszlo przez anonimowych autorów.

Grudku

Ogromna rzesza ludzi, twórcy słowników, urzędnicy odpowiedzialni za definicje prawne, uznają wspinaczkę wysokogórską za sport. Wyczynowe uprawianie sportu zazwyczaj jest wynikiem wcześniejszego hobbystycznego/rekreacyjnego podejścia do dziedziny. Toczeniem piany jest zaprzeczanie stanowi faktycznemu na forum w Internecie, nie byłoby tym gdybyś konsekwentnie ze swoimi przekonaniami próbował ten stan zmienić. Jak każdy obywatel masz prawo inicjatywy w kwestiach spraw regulowanych ustawowo za pomocą petycji podpisywanych przez ludzi o tożsamych poglądach.
Rozumiem Twój punk widzenia: Nie ma zawodów, więc nie ma rywalizacji, więc to nie jest sport. Weź jednak pod uwagę, że nie jest możliwe zorganizowanie zawodów w formie jednoczesnego wchodzenia np na K2 z powodu skali trudności wyzwania i samych warunków terenowych, dlatego rywalizacja w alpinizmie odbywa się na innych zasadach. Jeśli masz ochotę się zapoznać to proszę:
http://k2warszawa.weebly.com/uploads/9/7/7/3/97734138/istota_rywalizacji_w_alpinizmie.pdf

Przemeck

To, co napisałeś to oczywiście prawda, natomiast problem polega na tym, że zupełnie nie w tym rzecz.
Wyobraź sobie, że ja idę w klapkach na Orlą Perć, wpadam w jakąś szczelinę i akcja ratunkowa też kosztuje grubą kasę. Gdzieniegdzie jest tylko wzmianka „Debil na Orlej Perci” i tyle. Zero pożytku, a dużo wstydu. I co? Ja powinienem pokryć koszty? Czy może namawiać znajomych żeby robili klikalność to może Onet się dorzuci? Poza tym, to idąc tropem strat i zysków, to Państwo wtedy chyba powinno mi sprawę cywilną wykręcić za straty wizerunkowe bo Polak.
Liczy się to, że jeśli masz niebezpieczne hobby (lub jesteś idiotą), to musisz liczyć się z finansowymi konsekwencjami swoich działań i nie masz prawa żądać dziesiątek tysięcy dolarów bo tak. Znajdź ubezpieczyciela, zapłać składkę i po problemie. Albo lepiej – znajdź sponsora, którego flagę zatkniesz na szczycie. Ta „umiejętność” dopiero zweryfikuje, czy Twoje hobby to marketingowo opłacalna sprawa.

LUK

Zasadniczo się zgadzam, jeżeli ktoś podejmuje określone decyzje w imię tzw. pasji (lub też „widzi mi się”) zdaje sobie sprawę z konsekwencji… Też stanąłem przed wyborem, mimo, że nie w imię pasji, a raczej prozy życia, która stawia przed nami co dnia zadania, raz bardziej wymagające raz mniej. Podjąłem decyzję jaką podjąłem, mimo że wiązała się oderwaniem od świata i utratą pracy… Myślałem, że będzie prościej, nie jest, mimo to, że była to decyzja związana raczej z poświęceniem, niż z pasją, to jej nie żałuje. Nie wiem co będzie potem jak to się skończy, może się poukłada, może nie… ale mimo to nie wymagam „od świata czegoś”, Hejt, który wylał się na Ciebie od samego początku był dla mnie nieporozumieniem… Tak sam jak Ty nie znam się na wspinaczkach, ale od razu rzuciło mi, dlaczego dopiero teraz zbierają pieniądze, dlaczego nie było zabezpieczenia na taką ewentualność. Logicznym wydaje się przecież, że prawdopodobieństwo zaistnienia takiej właśnie sytuacji jest duże. Wyobrażałem sobie zawsze, że w gotowości czeka ktoś… kto będzie mógł zadziałać. Tak właśnie wydaje mi się zorganizowana jest wyprawa na K2. Tam jest ich wielu i wszyscy nie będą „szczytować”.

Zdzichu.Mroczkowski
A.C. Milan

Kończąc jakiekolwiek rozważania z mojej strony, muszę powiedzieć tylko jedno: Stano = kompromitacja. Nienawidzę cię (specjalnie z małej litery) od dziś redaktorzyno.

pejsbuk

Zdzichu. Pierdolnij po kielichu.
Wez sobie statystyki wypraw w Himalaje i powiedz jakie jest prawdopodobienstwo zostania tam w gorach?
Czas wydoroslec, kolego.

Zdzichu.Mroczkowski
A.C. Milan

Co to ma do rzeczy? Sądzę, że Urubko z Bieleckim znają te statystyki i Mackiewicz też je znał i sądzę, że mają wyjebane na to, co na ten temat uważa marna redaktorzyna z Katalonii. Na szczęście dla Stanowskiego, nie musiał niczego robić w kwestii ratowania dwójki z Nangi. Naprawdę niczego. Mógł napisać bezpiecznie tłita i skomentować go na weszło. I na szczęście nie musiał płacić za akcję.
Całej gównoburzy nie byłoby, gdyby przypadkowo Nanga nie znajdowała się blisko K2 i na K2 nie było akurat jednocześnie Messiego i Ronaldo himalaizmu. Polak z Francuzką usnęliby sobie razem spokojnie, bez medialnego rozgłosu, BEZ ŻADNYCH ZBIÓREK PANIE STANOWSKI. Wszyscy Polacy spokojnie mogliby wpłacić na wskazany przez redaktorzynę jedyny słuszny cel.
Jeszcze raz – WAL SIĘ STANO!

pejsbuk

Jak tak to plasko i nudno wyglada to po chuja tyle krzyku wszedzie o tym?
Zaloze sie, ze kupa ludzi w tym roku niechcaco na przyklad w przereblu sie utopilo. Tak zwyczajnie szedl do domu, do rodziny na skroty, dzieci z zabawa na cienkim lodzie albo bezdomnych zamarzlo. Bardzo cicho sie to wydarzalo.
=
Ci delikwenci ktorzy jada po smierc z wyboru (grotolazi, nurkowie, gorowlazi, ci z wycieczek arabskich itpj) powinni w odpowiednich instytucjach zostawic powiadomienie o tym, ze zdaja sobie sprawe, sa dorosli i nie maja zadnych pretensji i jak wyjdzie tak bedzie. Jada po zastrzyk adrenaliny i dziekuja za uwage ktora sie konczy z ostatnim znakiem takowego zawiadomienia.

pejsbuk

Lesnodorski nic?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

pejsbuk

jaki zawistnik?
ja jak jade na Karaiby na wakacje to skromnie i anonimowo. Dalsza rodzina nic nie wie bo to zadne halo.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

MaLk

Ciężko cokolwiek sensownego powiedzieć. Jest już w miarę powszechną wiedzą to, że Mackiewicz był raczej typem romantyka niż pozytywisty. Żył w chmurach i umarł w chmurach. Ciężko jest od romantyków wymagać koncentracji na sprawach przyziemnych – oni po prostu tak mają, niezależnie od tego czy oceniamy to pozytywnie, czy negatywnie.
Bohaterem oczywiście być nie może i nie powinien. Nie ze względu na to, czy i jakie przed wyjazdem wykupił ubezpieczenie, ale ze względu na to, że stanowczo źle wyważył priorytety w życiu, spychając rodzinę, dzieci, pracę gdzieś daleko za pasję. Kwestie finansowe to jakiś najmniej istotny margines w tym wszystkim. I tak by nie odpracował, skoro nie był w stanie łożyć nawet na utrzymanie swoich dzieci.
Ale, powiedzmy sobie szczerze, bzdurą jest stawianie fałszywej alternatywy, że ponieważ liczba pieniędzy jest skończona, to te pieniądze mogły być wydane na lepszy cel. Bo mogły być wydane też na gorszy. Spora część tych zebranych pieniędzy byłaby zapewne wydana na piwo, czipsy albo – to dopiero niezwykle głupie – promowane na tej stronie zakłady bukmacherskie. Lepiej że poszły na uratowanie czyjegoś życia.

alechowicz

Niestety państwo nie pomaga chorym na raka, bo taka pomoc (nawet jakby była kasa) to:
– nie jest spektakularna
– nie odbije się echem na całym świecie

GooDOMaDOM

Jak myślę, że jakby pomagali chorym na raka i do tego ich leczyli to byłaby to spektakularna pomoc, która odbilaby się echem na całym świecie :)

alechowicz

Obyś miał rację :)

RonaldinhoR10

Nie pomaga ? A czym zajmują się szpitale ?

alechowicz

Owszem, szpitale pomagają. Domyślam się, że autorowi tekstu chodziło o konkretne inicjatywy państwowe, które wychodzą poza tzw. ‚systemową pomoc’.

Ted

Atakują cię przede wszystkim ludzie, którzy muszą wznieść się na Himalaje swojego intelektu aby zrozumieć kontekst nawet najprostszej wypowiedzi. Sam Mackiewicz kiedyś powiedział, że idąc na szczyt Nanga Parbat masz 50% szans, że stamtąd wrócisz więc widać bardzo ciekawe chłop miał hobby. Płacisz kilkadziesiąt tysięcy dolarów za coś co w najlepszym wypadku skończy się odmrożeniem stóp z duży prawdopodobieństwem ich amputacji. To nie żadna pasja to jest głupota połączona z obsesją. Bardzo podobna do nielegalnego wchodzenia na dachy najwyższych budynków lub innych budowli tylko po to żeby sobie zrobić pierdolone selfie i zaspokoić swoje łaknienie. Tak samo wiemy jak często się to kończy.

RonaldinhoR10

E

wpDiscuz

INNE SPORTY