Szamoobrona
Dlaczego z wczoraj zapamiętam tylko numer 10 dla Makuszewskiego?
Blogi i felietony

Dlaczego z wczoraj zapamiętam tylko numer 10 dla Makuszewskiego?

„Jedyne, co mnie w tym meczu naprawdę zniesmaczyło, to numer 10 dla Makuszewskiego. Cała reszta wkalkulowana. Wychowałem się na porażkach” – napisałem wczoraj na Twitterze i całkiem spora grupa złapała się wtedy za głowy.

Twitterowe 140 znaków to niewystarczająco, by wszystko dokładnie wytłumaczyć, więc spróbuję tutaj.

Zacząć muszę od tego, że porażką przejąłem się zdecydowanie mniej niż nagłym ochłodzeniem w Zakopanem. Mówiąc wprost – nie ruszyła mnie nic a nic, nie potrafię się nią złościć, nie potrafię zareagować inaczej niż wzruszeniem ramionami. Wczoraj jeden z czytelników komentarzach napisał: kiedyś to było Weszło! I o tym, że po takich porażkach kadra jakieś 8-9 lat temu była miażdżona. Ano była, bo wtedy przegrywała mecz za meczem, w tabeli wyprzedzała tylko San Marino i wyglądała na zbieraninę bezsensownych piłkarzy. Dzisiaj po świetnych mistrzostwach Europy jest liderem grupy w eliminacjach mistrzostw świata, w których przegrała pierwszy raz. Jeśli ktoś spodziewa się identycznej reakcji, to przykro mi – nie doczeka się. Inna sytuacja, inna reakcja.

Wychowałem się na porażkach kadry, a ostatnie dwa lata to był dla mnie dość specyficzny czas. W zasadzie ciągłe nieprzegrywanie teraz było dla mnie dziwniejsze niż ciągłe przegrywanie kiedyś. Z tego względu łomot w Danii mnie nie zaskoczył. Ale przede wszystkim nie zaskoczył mnie dlatego, że każdy kiedyś przegrywa. Mam wrażenie, że o tej oczywistości wielu nagle zapomniało. Teraz przyduszeni piszą: „ale nie w tym stylu”. Otóż moim zdaniem każdy kiedyś przegrywa w żałosnym stylu. Tak po prostu w futbolu jest, zwłaszcza w przypadku drużyn średnich, za jaką uważam naszą drużynę narodową.

Zagrali fatalnie i przegrali. Czy coś z tego wynika? Dla mnie nie. Ot, powrót do normalności. Awans i tak będzie, potem w finałach MŚ kogoś ogramy i z kimś przegramy, medalu nie zdobędziemy. Być może oklep z wczoraj nam pomoże, tak jak czasami musi być nadejść burza, by pojawiło się orzeźwiające powietrze. To istotne, by w sporcie co jakiś czas przypominać sobie o własnych ograniczeniach, najlepiej właśnie w takich momentach jak teraz: gdy nie wiąże się to z istotnymi konsekwencjami.

O ile więc porażce nie da się zapobiec, bo to sport po prostu, o tyle sprawą z numerem 10 mnie irytuje. Futbol w dużej mierze bazuje na symbolach, bardziej niż w jakiejkolwiek innej dyscyplinie i bardziej niż w wielu innych dziedzinach życia przeszłość miesza się z teraźniejszością, większą rolę odgrywają sentymenty i wspomnienia. Numer 10 to historia futbolu, o czym nikogo przekonywać nie muszę. Także dlatego właśnie piłka generuje takie zainteresowanie i takie pieniądze, że ciągle analizujemy, kto był lepszy od kogo, wracamy pamięcią do meczów z dzieciństwa i dawnych idoli. Zestawiamy, wspominamy, rozmyślamy.

Podoba mi się tradycja w Barcelonie. Tam na każdej szafce jest tabliczka: na szafce z numerem X, jacy piłkarze grali z numerem X. Kiedy więc ktoś kiedyś dostanie numer 10, codziennie będzie widział nazwiska Messi, Romario, Maradona, Rivaldo, Ronaldinho. A teraz pomyślmy, jak groteskową listę byśmy dostali, gdyby chodziło o numer 10 w kadrze. Teraz Makuszewski, wcześniej Kapustka w debiucie… Za miesiąc kto? Jarosław Jach?

Moim zdaniem numer 10 jest w reprezentacji źle zarządzany przez PZPN, to znaczy traktuje się go dokładnie tak samo jak numer 21, 23, albo 13. A – przynajmniej dla mnie – tak być nie powinno. Dycha to symbol, czasami dowód uznania zasług, a czasami dowód wiary w wielki potencjał, inwestycja w rosnącą gwiazdę. Po prostu wychowałem się w czasach, w których ten numer znaczył znacznie więcej niż wszystkie pozostałe. Może czasy się zmieniły, może jestem staroświecki – może tak, nie wykluczam.

Domyślam się, że są ważniejsze sprawy, ale gdyby godzinkę poświęcić na ustalenie strategii numeru 10, byłbym bardzo rad. Być może w takich przypadkach jak wczoraj należało ten numer „ukryć”, przyznając go zawodnikowi, który na pewno nie wejdzie na boisko (np. Łukasz Skorupski, chociaż byłyby też mniej drastyczne opcje). Nie przekonuje mnie tłumaczenie, że akurat nie przyjechał Krychowiak, więc dycha była wolna (zacznijmy od tego, że nie przekonuje mnie dycha właśnie dla Krychowiaka, bo jestem też tradycjonalistą w kwestii numery/pozycje). Dokładnie na tej zasadzie czułbym zgrzyt, gdyby raz na zgrupowanie nie mógł przyjechać Robert Lewandowski i jego numer 9 dostałby debiutant. Bo dzisiaj 9 napastnika Bayernu to również symbol.

Być może przed mistrzostwami świata, do których awans z łatwością wywalczymy, będzie moment, aby kwestię numer 10 rozstrzygnąć. Piotr Zieliński z tym numerem wyglądałby znacznie bardziej naturalnie niż z numerem 19, a Maciej Makuszewski z numerem 19 wyglądałby bardziej naturalnie niż z numerem 10. A jeśli ktoś wierzy w magię liczb, może uwierzyłby też w to, że 10 pociągnęłaby Zielińskiego w górę, dała mu sygnał, że nie jest już na etapie chłopca, który musi coś wszystkim udowadniać, lecz na etapie gracza, w którym chcemy widzieć lidera drugiej linii.

KRZYSZTOF STANOWSKI

KOMENTARZE (74)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Miszcz Joda

Tak czytając komentarze i przypominając sobie co wyrabiało się na boisku to faktycznie ostatnie tak piękne granie było po balandze za Engela gdy zgwałcili nas Białorusini.

Może Panie Krzysztofie warto byłoby przestać roztaczać parasol ochronny nad ochlejusami z nazwiskami i zwalać wszystko na kolegę Roberta, który mu tylko polewał.

Tsubasa Ozora
Nankatsu

10, jakie to ma znaczenie? No ku#wa, nie ma na żadnego znaczenia.

Mnie bardziej interesowałoby jak to jest, że 2 dni przed ważnym meczem, trzon drużyna kreci reklamówki, załatwia sprawy sponsorskie, zamiast trenować stałe fragmenty, pracować nad taktyką, ustawieniem, zamiast koncentrować się na ważnym spotkaniu. Spotkaniu, które mogło dać na awans. To jest temat do rozkminy a nie numerki na plecach. Nie mogli tego zrobić po Danii a przed ogórkami z Kazachstanu?

bastion79
KS Milan

Ma. Rozumiem, że nie wiesz. Zdarza się. Reszta równie nietrafiona jak pierwsze zdanie.

janush

Znaczenie ma, ale mówienie „nic się nie stało, że przegraliśmy po padace, za to skandal, że ktoś tam zagrał z ’10′” brzmi jak ta opowiastka gdzie facet rozbił auto i rozpacza, na co jakiś przechodzień mu mówi „panie, co pan rozpaczasz po aucie, popatrz pan na siebie, panu rękę urwało”, a ten na to „mój zegarek, gdzie jest mój zegarek?”. A Stano albo ma coś z głową albo lubi wywoływać gównoburze.

facemob

Np włąśnie, to krecenie reklam itp przypomina mi kadrę za SMudy i Engela

Rojber Hultajski

zaczyna się jak u Władysława Jerzego i jego gorących kubków knorra

Markowski

Krzysiu, juz wcoraj na TT ktoś cię kulturalnie rozjechał pokazując, że ten twój płacz w tym temacie to jest co najwyżej śmieszny. Teraz musisz tu swe żale wylewać? Siedź w tej Barcelonie, idź na Camp Nou i oddychaj świeżym, barcelońskim powietrzem. Naprawdę, twój płacz nie jest potrzebny. Dostał „10” to dostał, na kij drążyć temat?

szawik
Żołnierz Wodza Jarosława

Nie jestem fanboyem Stanowskiego, ale kto tutaj płacze i wylewa żale? Albo Ty i on, albo po prostu każdy ma prawo wyrazić własne zdanie. On jako dziennikarz sportowy na swoim portalu, Ty jako komentujący artykuł.

Markowski

Może źle się wyraziłem. Po prostu nie mogę zrozumieć tego, że red. Stanowski pisze, że „tego typu porażki są wkalkulowane i on na to był gotowy”, ale na „10” na koszulce Makuszewskiego to już nie. Dla mnie to jest po prostu śmieszne. Stano nie pisze o tym, że Nawałka wygląda jakby tracił kontakt z rzeczywistością (moje zdanie) i on ma kłopoty z tym aby odpowiednio zareagować. Gdy się wygrywa i gra dobrze to wiadomym jest, że zmiany są raczej niepotrzebne. Ale Nawałka pokazuje, że gdy zespół gra piach to on nie ma żadnego pomysłu na zmianę gry. I tu Krzysiek nic nie napisze. Po co tworzyć artykuł o zwyczajnym numerze na koszulce? Dla mnie to po prostu tworzenie tematu całkowicie niepotrzebnego, zbędnego.

Carlito

Nie wiem, czy to taki niepotrzebny temat, skoro wywołał sporą falę komentarzy, a sporo osób, łącznie z Tobą się nieźle rozpisała.

Co do „10”, to może to i szczegół, ale ja też się tak wychowałem na piłce, że ten numer należy do najlepszego grajka, na podwórku, czy w klubie jakiś przeciętniak się z takim numerem nie woził.

Dr Alban
It's my life!

Temat zastępczy. Śmiesznie wygląda dziennikarz piszący -> Nic się nie stało, wpierdol od Danii to normalka, każdy kiedyś przegrywa, i tak awansujemy. -> 10 dla debiutanta? Jak tak można, niewybaczalne! Hańba! Natychmiast do dyskusji.

Ja bym jednak wolał żeby Nawałka olał numery z jakim grają jego piłkarze i skupił się na przyczynach porażki, bo:
A) wcale w Rosji jeszcze nie jesteśmy,a Kazachstan ostatnio u 3 naszych graczy wywołuje dreszcze.
B) wczorajszy mecz nie był wypadkiem przy pracy, gorszym dniem. Dania wiedziała co chce grać, my nie. I jeśli nie znajdziemy sposobu by wstrząsnąć kadrą, to będziemy tak grać dalej. Ostatnia przekonująca wygrana z poważnym rywalem to Bukareszt. Trochę czasu minęło.

Ale pewnie, zabrać 10 ‚Makuszyńskiemu’ i od razu zaczną lepiej grać.

Aerth

Przypomnę, że tych trzech graczy to akurat w Warszawie wygrało, a przecież pojutrze gramy na własnym boisku, a nie w azjatyckich stepach.

Dr Alban
It's my life!

Gorzej jak zabraknie przypadkowej bramki 😉

Aerth

No chyba od tego mamy z przodu zawodników z tych wszystkich poważnych lig i klubów, żeby nie trzeba było liczyć na przypadkową bramkę, tylko strzelić ze 3 do przerwy i mieć spokój. :)

Dr Alban
It's my life!

W Kazachstanie strzeliliśmy dwie do przerwy i był za duży spokój. Ta kadra naprawdę nie jest na tyle mocna, by mecz z Kazachami czy Armenią wygrywał się sam.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Pewnie, z symbolicznego punktu widzenia, sprawa 10-tki może lekko dziwić, jednak jakie to ma znaczenie? Po co drążyć takie głupoty? Z Nawałki się śmieją, że przesądny, a czym innym jest wiara w „magię liczb”?
Kiedyś do Stefana Majewskiego przyjechał brat i uprał skarpetki w pobliskim jeziorku. Prowadzona przez Bin Ladena Amica wygrała kolejny mecz, więc zapobiegliwy Stefan zadzwonił do brata, że przed kolejnym spotkaniem też ma przyjechać i znów wyprać w jeziorku skarpetki.
Zna Pan Redaktor Stanowski tą historię bardzo dobrze :)

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Gusła i zabombony mają się w dzisiejszej Polsce jak najlepiej.
Pewnie by sie i jakiś wróż/ka na Weszło przydał/a…
A może i nawet specjalna szafka z… fałszywą 10-tką, na Narodowym 😉

ognia

„tę”, matole.

bastion79
KS Milan

Bramkarz walczy o bluze z nr 1. Zidane jak przechodził do Realu poruszana była kwestia numeru. Oczywiście 10, z którym grał Figo. Siedem Ronaldo, to też nie pierdoły tylko kawał hajsu, zrobiony marketingowo. Mogę tych przykładów mnożyć (Messi), więc nie piszcie proszę, że to tylko numer. Jęśli tak, to 01.09.39 dla Polaków do tylko data, ew. cyferki. Czy na pewno?

Lejek

Ty na prawdę porównujesz nr na koszulce z datami historycznymi?
Nie, no to jest już kurwa skandal…

Juri

ja pierdolę pomimo wszystko porażka drużyny narodowej 4-0 to nie jest coś co można sobie tak olać,jest to najwyższa porażka w meczu o punkty od 15 lat, meczu z Portugalią, gdzie zagraliśmy LEPIEJ niż wczoraj, tam była walka, i jakiś strzał na portugalską bramkę, dodatkowo sędzia nas wyhujał nie uznając gola Kryszała. takiej hujni jak wczoraj to dawno nie widziałem. naprawdę wyglądali jakby było ostre picie. nie było niby teraz Teodorczyka, Peszki i Boruca, ale może warto pójść tym tropem?

Lelumpolelum

Chyba rozumiem Stanowskiego, też w pewnym momencie przeszło mi ekscytowanie się wydarzeniami sportowymi. Pamiętam, że nawet rewanżowego meczu z Niemcami w eliminacjach nie oglądałem, chyba wybrałem film albo gapienie się w sufit i słuchanie muzyki, dokładnie nie pamiętam. Wygrywają to wygrywają, fajnie, to i tak nie są moje zwycięstwa; przegrywają to przegrywają, nie moje porażki. Lubię sobie pooglądać, ale ciśnienie mi już nie skacze jak w latach młodzieńczych.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Kluczowy był brak Peszki. Jego doświadczenie jest bezcenne przy baletach!

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Jest jeszcze inny, oczywiscie spiskowy trop.
Sugestie z „jądra Europy pierwszej prędkości”, ze wicie-rozumicie…
dla dobra futbolu, atrakcyjności turnieju, dobrze jakby to jednak Dania awansowała, a nie jakieś pastuchy z Czarnolasu.

Wacław Grzdyl

Ania Lewandowska przygotowała Robertowi regeneracyjny napój na drożdżach i sfermentowało – a nieświadomy Robert dobry kolega częstował innych

Miszcz Joda

Przecież pili z opierdoloną trójcą Glik, Krycha i Lewy. Ale są równi i równiejsi.

kolor100

Może pismaki wyjaśnią dlaczego tylko Piszczek miał biegunkę, przecież wszyscy jedli to samo. Jaka jest tajemnica zgrupowania przed Danią?

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Tajemnica jest taka, że zabrakło Peszkina i nie umieli umiejętnie pić! Zabrakło doświadczonego lidera!

Lelumpolelum

Może tylko Piszczek wyskoczył na miasto na kebsa?

tuta

Brazylia. Patrząc na historie futbolu, wielka Brazylia przegrywa z Niemcami 7-1 – wszyscy Polacy się cieszą, bo fajny mecz. Dzisiaj my przegrywamy w słabym stylu 4-0 po wielu wygranych i jest wielkie oburzenie. Znaleźliby się pewnie tacy, co przy piwie na specjalnym posiedzeniu w domu, razem z bliskimi zwolnili Adama Nawałkę. Jak tak można?! Przecież cały czas wygrywają. Czasem najlepszym się zdarza, tak jak mówisz – to tylko piłka nożna/sport.

Co do numeru 10. mam podobne zdanie. Za każdym razem jak włączam jakiś mecz i widzę zawodników z numerami 9/10/11, to wiem, że chodzi o kogoś na kim się będzie gra. O kogoś, kto już gra trochę w klubie. Zawsze wiedziałem, że zawodnicy z tymi numerami – nawet jeśli czasem zdarzy się obejrzeć jakiś gorszy mecz w Ligue 1- to gwiazdy swojego klubu i na nich trzeba zwracać uwagę. Te trzy numery, to jakiś wyznacznik umiejętności, czy jak to się mówi coachingowo: pierwszego wrażenia. Mi też się to nie podobało, tak jak nie podobała mi się krótkowzroczność ludzi, którzy uważali, że w twoim „dojebaniu” się do tego numeru znaleźli powody przegranej polaków. Każdy mówi: olać numery, patrzmy na grę Polaków. Ciekawe gdzie byliby ci sami ludzie i co by pisali, gdyby Lewandowski wyszedł na boisko z numerem 1. :]

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Osvaldo Ardiles rozgrywający Argentyny grał z „1” na mistrzostwach świata w Hiszpanii. NUmery przypisano alfabetycznie prócz świętej „10” dla Maradony. Zapewne dlatego nie zdobyli medalu.

tuta

Prócz świętej 10 dla Maradony. Widzę, że sam sobie odpowiedziałeś na to, co napisałem. :]

Grimmy

Jedyne, co Pana redaktora Stanowskiego naprawdę zniesmaczyło, to numer 10 dla Makuszewskiego. Mnie zniesmaczyło wystawianie w reprezentacji takich przegrywów (chodzi mi o obecną formę, a nie całokształt) jak Pazdan, Mączyński czy Jędrzejczak, ale pewnie to 10 dla Makuszewskiego była czynnikiem sprawczym naszej kompromitacji.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Trochę zdziwiła mnie treść artykułu, tak różna od mylącego tytułu.
Myślałam, że to jakaś laurka dla Maku’ego, bo chyba jako jedyny pozytywnie nas zaskoczył.
Może jednak nie o Lecha tu chodziło, a o jakieś *pryncypia* 😉
Podzielam zaś realizm i trzeźwe spojrzenie Nadredaktora na „ogólną sytuację”.
A mecz i tak zawalił Nawałka, i to katastrofalnie!

baran

Janko, czy nie uważasz że określenie Nadredaktor jest jednak trochę na wyrost. Chyba nie ma takiego potencjału emocjonalnego, jak w innym przypadku.

espen

To prawda, ale trzeba też powiedzieć, że nie tylko ta trójka się wczoraj „zasłużyła”. Są beznadziejni, ale zwalanie porażki tylko na nich jest zbytnim upraszczaniem sprawy.

Aerth

Istnieje legenda, ze Pazdan, Jędrzejczyk i Mączyński dosypali cos reszcie do porannej kawy.

Grimmy

Ach racja, spłaszczyłem sprawę. Nie to co Pan Redaktor, który tematem zajął się wieloaspektowo skupiając się na 10 dla Makuszewskiego. Przecież to jest sedno problemu…

madoo

Wg mnie żeby numer miał jakieś znaczenie, to musi być do niego przypisane jakieś nazwisko. Sam przepis nadawania numerów 1-23 w reprezentacji właściwie dyskwalifikuje przywiązanie nazwiska do numeru, bo do każdego numeru oprócz wielkiego nazwiska znajdzie się ogór, który po prostu musiał ten numer kiedyś dostać. I dlatego „dziesiątka” czy jakikolwiek inny numer w kadrze nigdy nie będzie znaczyć tego, co znaczy np. 10 w Barcelonie czy Juventusie.
Jeżeli uznajemy, że Krychowiak tylko tymczasowo jest poza reprezentacją i niedługo wróci w wielkiej formie, to oddanie jego numeru debiutantowi, który być może nigdy się na kadrze więcej nie pojawi, jest logiczniejsze niż przekazanie go Zielińskiemu, który jest stałym uczestnikiem zgrupowań (i pewnie tak będzie przez następne X lat) i być może do swojego numeru już się bardziej przywiązał.
Co do pierwszej części felietonu się zgadzam, nie rozpaczam nad porażką. Ale mimo to nie potrafię zrozumieć jak sprawa numeru na plecach mogłaby być od wyniku (meczu o stawkę) ważniejsza.

bartoslav

Owszem, numery mają pewną symbolikę, ale czy to jest najlepszy moment na kręcenie o to gównoburzy? Naprawdę nie ma ważniejszych spraw? Podsumujmy:

-Nawałka od samego początku ciągnie za uszy piłkarzy pokroju Pazdana, Mączyńskiego czy Cionka którzy pod względem umiejętności nigdy nie byli wystarczająco dobrzy by być filarami kadry
-Wyżej wspomnieni grają piach
-Tak jak i cała reszta
-Piszczek schodzi z kontuzją, Nawałka mając na ławce dwóch nominalnych prawych obrońców, w jego miejsce wpuszcza STOPERA
-Fabiański udowadnia dlaczego w Anglii nadano mu przydomek „Flappyhandski”
-Lewandowski osamotniony nie jest w stanie wiele zdziałać
-Wchodzą Milik i Makuszewski którzy jako jedyni szarpią i COŚ PRÓBUJĄ GRAĆ
-Przegrywamy 0:4, najsłabszy mecz od wielu lat, nic nikomu nie szło, każdy zagrał znacznie poniżej swojego poziomu, błędy popełniane przez Nawałkę w końcu się zemściły

Temat zastępczy? 10 dla Makuszewskiego!!! Hurr durr skanda jak on w ogóle śmie śmiećl!!

Lluc93

No tak, bo przecież gra Pazdana w reprezentacji to pasmo klęsk i beznadziejnych występów

Dexter

Światopogląd Redaktora Stanowskiego (którego naprawdę cenię), jest swego rodzaju paradoksem. Z jednej strony prezentuje postawę „mam wyjebane”. Daleko mu do piłkarskiego romantyka. Postrzega piłkę na chłodno, czasem wręcz cynicznie. I to się chwali wg mnie.
Z drugiej strony zaś, potrafi przejmować się czymś takim jak numerek na koszulce. Przykład Barcy może ciekawy, ale gdybyśmy mieli być konserwatywni w wyborze numeru 10, to ten numer musiałby być zamrożony przez ostatnie lata, bo porządnej „dychy” to my od dawna nie posiadaliśmy. Teraz mamy Zielińskiego, który mógłby dostać dychę, choć to tak naprawdę bez znaczenia.

Canal+ opakował gówno!
Jebać kopaczy z EK!

Tu Dąbrowski miałby rację: Jakby wygrali 3-0, to nikt by nie pierdolil o numerach. Jakby Lewy grał z nr 2 i jebnał 3 gole, to też by chuja to ludzi obchodziło.
Maciek, zgadzam się z tobą!

Tsubasa Ozora
Nankatsu

10, jakie to ma znaczenie? No ku#wa, nie ma na żadnego znaczenia.

Mnie bardziej interesowałoby jak to jest, że 2 dni przed ważnym meczem, trzon drużyna kreci reklamówki, załatwia sprawy sponsorskie, zamiast trenować stałe fragmenty, pracować nad taktyką, ustawieniem, zamiast koncentrować się na ważnym spotkaniu. Spotkaniu, które mogło dać na awans. To jest temat do rozkminy a nie numerki na plecach. Nie mogli tego zrobić po Danii a przed ogórkami z Kazachstanu?

sinusoidealnie

Pan Krzysztof – zdolna bestia. Rozemocjonował publikę kompletnie nieznaczącą historią w kontekście wczorajszego i kolejnych meczów rep Polski. Jeśli przed mundialem gdzie pula numerów jest ograniczona, a żaden z zasługujących nie weźmie dychy to co wtedy? Było bardzo wielu piłkarzy którzy nie zasłużyli na jakikolwiek numer z orłem (patrz Paweł Sibik nr 23 a gdzie mu do Beckhama czy Jordana?) Burza w literatce…

Vinnie
Pogoń Szczecin

Chuj z tą dychą, ważniejsze jest to czy te alkoholiki wytrzeźwieją do poniedziałku. Pierwszy celny strzał w 78. minucie wg sflustrowanego Hajty, to jest problem, a nie jakieś numerki.

polsza

Felieton dla działu marketingu PZPN.

marek_pi

Na swoim „podwórku” biegam z numerem 74. I kiedy wracam na swoją połowę i słyszę z tyłu „K..wa! Miałeś go trzymać” to na twarzy pojawia się lekki bananik. Szybko kalkuluje, że rocznik na koszulce pozwala mi sądzić, że chłopak mógłby być moim synem. I to tyle jeśli chodzi o przywiązanie do numerów, chociaż sentyment rozumiem. I tak gdybym miał tam napisane 18 zrobiłbym to samo.
Moim zdaniem temat trochę zastępczy, ale i tak mimo wszystko nie olewałbym takiej porażki. Pojawiają się symptomy to idź do lekarza. Tylko kto doktorem?

baran

A co to Makuszewski gorszy od innych i nie zasłużył na nr 10? W tym meczu był jednym z lepszych, i nie jest wykluczone że w następnym również. Pan redaktor prześliznął się sprytnie po porażce naszej reprezentacji odwracając uwagę od głównego problemu jakim jest wczorajsza, fatalna postawa zespołu, sztabu szkoleniowego.

DrMabuse
Wisła Kraków

Hm. Wg mnie reprezentacja Nawałki zaczęła zjazd. Zjazd mając ykonkretne podloze, tzn obniżkę formy znacznej grupy zawodnikow. Mozna to kompletnie zlekcewazyc w imię ukladow towarzyskich z prezesem PZPN, tylko po co. Mozna całkowicie zlekcewac fakt, ze Adam Nawałka ma ogromny problemz oderwaniem się od tego, co ułożył sobie w głowie PRZED meczem i z odpowiednią reakcjąna to, co się dzieje na murawie. Tylko po co.

Ja niestety obstawiam, ze na koniec eliminacji obejrzymy plecy Czarnogóry. Zbyt wielu zawodnikow na raz obnizylo loty, a nastepcow Nawałka dla nich nie ma, bo tez i nie za bardzo do tej pory ich szukal i sprawdzał.
Zagadywanie tych problemow i tej sytuacji esejowatym pieprzeniem o numerze 10 – jako żywo pozyczone od polityków, podrzucajacych gowniany temat na zagadanie niewygodnej ustawy.

drzazga

Przecież było pępkowe kapitana

KrolKrak

Kilka spostrzeżeń.
Krzysztof Stanowski pozuje się na oświeconego cynika, który ma na wszystko wyje… oprócz chill-out-u w okolicach Las Ramblas, stąd pewnie taki hipsterski pomysł na największy (jego zdaniem)problem po wczorajszym spektakularnym wpierdolu. Może trochę razi ta wczorajsza 10-tka Makuszewskiego, ale to przecież kwestia numer 667. Problem numer 1 jest taki, że trudno znaleźć porównywalny szajs, nawet grzebiąc bardzo mocno wstecz.

Od wielu lat weszło to moja strona startowa, ale tak jak wielu, i mnie ewolucja się nie podoba. Kiedyś niezależna, dzisiaj klakierstwo wobec Bońka wyłazi z każdego kąta. Do tego nieustanne Legijne kòłko dyskusyjne (wiem, wiem, najbardziej medialny klub, bla, bla).
Wybory Prezesa PZPN, kiedy Boniek przeganiał ubecki beton oglądałem z nadzieją. Nowy zarząd tylko w pewnych aspektach spełnia pokładane nadzieje. Świetny PR-owo, ogarnął finanse itd. Natomiast nie ma żadnej koncepcji reformy klubowej piłki na poziomach centralnych i niżej. Wręcz przeciwnie, kuriozalne przepisy o limicie obcokrajowców powodują dodatkowe problemy. Kiedyś, ze strony niegdysiejszego weszło, można było spodziewać się przynajmniej rozpoczęcia dyskusji na temat wymogów licencyjnych dotyczących akademii, zakazu finansowania profesjonalnego sportu przez samorządy i państwowe spółki itd. Polska Piłka to jest ugór do zaorania i zbudowania na nowo. Weszło stało się znaczącym i opiniotwórczym portalem, jednocześnie zblatowali się z otoczeniem Prezesa i nie można już liczyć na żadne krytyczne opinie dotyczące wiecznie zadowolonego z siebie Prezesa i jego świty. Truskawką na torcie była wizyta Bońka w „Stan Futbolu”, gdzie pokazał nieskończoną arogancję i pogardę do dyskusji na argumenty. Przekaz Bońka zawsze jest taki sam, „Nie będę się spierał o jakieś cyferki, jam jest Zibi z Juventusu i mogę pieprzyć nielogiczne kocopoły, a gawiedź ma słuchać i nie zadawać pytań.
I żeby się Pan Stanowski nie zdziwił, te eliminacje da się jeszcze przejebać. Robert Lewandowski przemyca ukradkiem w wywiadach pewne treści, trzeba go tylko słuchać, bo to bardzo roztropny i mądry człowiek, pomimo ledwie 29 lat. RL jest intelektualnie i mentalnie lata świetlne przed większością kadrowiczòw, włączając kompletnie bezrefleksyjnego Nawałkę. Słuchając Nawałki ma się wrażenie, że zeżarł jakiś gramofon i ten mu tam z brzucha wciąż tę samą płytę odtwarza. To samo z zestawianiem składu(po ..uj mi 28 ludzi jak 2/3 z tego to permanentni wycieczkowicze. Prowadzenie zespołu w trakcie meczu jest tak samo przewidywalne jak zestaw nagrań z konferencji.
Pozdrawiam
KK

jelonek666

Masz pełną rację. Też mam wrażenie że Robert pomyślał: „dosyć skurwysyny! nie będę za Was orał!” widać to po nim po prostu.

FC Bazuka Bolencin

KK
Dosłownie jak bym sam siebie słyszał :)
Zibi co by nie mówić, robi pożyteczną robotę itp., ale jest strasznie butny i arogancki – taki jaki był całe życie. Na zasadzie „ja się na wszystkim znam najlepiej a reszta nie ma zupełnie nic do gadania!”.
Co do Makuszewskiego to uwielbiam to znajdowanie tematów zastępczych – zawsze są winni wszyscy wokoło tylko nie nasze pupilki. Czy to kadrowe trio z Legii, czy trener Nawałka, czy prezes Boniek, czy trener Magiera czy jeszcze inni, to niektórzy mają chyba dożywotni immunitet PR-owy objawiający się absolutnym brakiem szydery – choćby nie wiem co głupiego dokonali. Dlatego stosując taką wybiórczość w działaniach (tu: podnoszenie do rangi afery dekady że debiutant wybiegł sobie w koszulce z takim numerkiem a nie innym – w żenującym ogólnie z naszej perspektywy spotkaniu) portal traci na wiarygodności podkreślając swoją stronniczość. Ja za takim wzajemnym lizaniem się po fiutach nie przepadam i zapewne większość normalnie myślących samodzielnie ludzi – również.

Andrijana

Jeśli uważasz, że możesz pokonać każdy zespół z umiejętnościami coachingowymi, przyjdź i udowodnij! https://mybasketteam.com/pl

Habanero
Las Palmas

zgadzam się w zupełności

yakaart

Raz się z p. Stanowskim zgadzam, innym razem nie. Jedne wypowiedzi czyta się ciekawie inne mniej. Na twiterze przestałem obserwować bo po prostu miałem dość dużej ilości wpisów związanych z polityką.
Natomiast co do samej 10-tki to widzę to dokładnie tak samo. Gdy zobaczyłem wczoraj debiutanta Makuszewskiego z tym numerem… przecież to istna profanacja. U Krychowiaka na plecach tylko odrobinę mniejsza niż u Makuszewskiego. Po prostu choćby zawodnik odbierał innym piłki najlepiej na świecie, najlepiej spośród wszystkich wybijał je to numer 10 na koszulce zawodnika który ogranicza się do tego typu zagrać do również bezczeszczenie tego symbolu wielkich piłkarzy.
Zgadza się, Zieliński to jedyny zawodnik w tej reprezentacji na chwilę obecną (biorąc pod uwagę że Lewandowski przywiązany jest do 9-tki) który ma zadatki na piłkarza który będzie mógł godnie ten numer na plecach nosić. Obdarowanie go nim na zachętę również nie było by złym pomysłem, pytanie czy on sam by tego chciał bo jeżeli nie to nie widzę w tej kadrze nikogo kto by zasługiwał na to by mówić o nim że jest 10-tką w tej kadrze.
Nie zgadzam się co do tego że każdej drużynie zdarza się przegrać w takim stylu, potęgą nie jesteśmy ale przegrać z inną średnią drużyną i wyglądać przy niej jak drużyna A-klasowa to jednak wstyd.

FC Bazuka Bolencin

Problemem nie jest tu sam fakt 10-tki dla Makuszewskiego (bo dla każdego zdrowo myślącego kibica to było co najmniej dziwne). Problemem jest to że tęgie głowy ekspertów uznają to za naczelny wątek po meczu przegranym wysoko i w żenującym stylu.
Tak mi się wydaje jako bezstronnemu kibicowi (wymiana ognia na linii Poznań-> <-Warszawa mnie ani ziębi ani grzeje), że gdyby powołano hipotetycznie np. takiego Kucharczyka albo Kopczyńskiego i wszedł z "10-tką" z ławki to tej gównoburzy by w ogóle nie było. Ale Makuszewski z Lecha więc pewnie nie w smak było redaktorowi.

Baton

Komentarz świadomego i dojrzałego kibica. Jesteśmy mniej więcej w tym samym wieku i ja wychowałem się na porażkach(EURO, MŚ można było oglądać bez naszego udziału). Idole reprezentacji z mojego dzieciństwa:Kowalczyk, Juskowiak, Kosecki – zawodzili(a byli to piłkarze wielkiej klasy i nie do końca wykorzystanej, oprócz Koseckiego). Teraz jestem w szoku po takich, a nie innych komentarzach. Pierwsza porażka w tych eliminacjach, pierwsza od 2 lat, a tutaj dramat. Trzeba uspokajać tych kibiców, bo do Rosji pojedziemy z palcem w wiadomym miejscu(najbliższe 2 mecze to pewne 6 punktów). Jest wstyd, ale celem jest udział w Mistrzostwach Świata, a tam po prostu zagramy. Inny wiek, inne spojrzenie na futbol reprezentacyjnych ;). Młodsi najwidoczniej nie pamiętają ponurych czasów od roku 1986 do 2002.

Wróżka Weszława

Dla mnie jakiś artykuł kuriozum.
Tęgi gwałt? Wzruszyłem ramionami.
Dycha na plechach Makuszewskiego? U nas, w Barcelonie nie do pomyślenia!

FC Bazuka Bolencin

Przychylam się w pełni do opinii!

blazzimodo

I wyobraźmy sobie. Fabiański schodzi z kontuzją, wchodzi Szczęsny i wyłapuje czerwień. Wchodzi Skorupski …….. z dychą na plecach …..

MarcinKotulski
Unia Tarnów, Wolverhampton Wanderers

A ja się z Panem Redaktorem zgadzam. Mecz mógł być tylko wypadkiem przy pracy. Kluczowa będzie reakcja. Ocenić ją po meczu z Kazachstanem może być ciężko, ale symptomy będą. Za miesiąc poznamy prawdę o tej kadrze.

Zgadzam się też co do numeru 10. Od lat mnie to razi. Mariusz Lewandowski, Krychowiak? Piłkarze bardzo dobrzy, ale na nr 6. Kapustka czy wczoraj Makuszewski to już kiepski żart. Dać dychę Zielińskiemu.

pejsbuk

gowno nie temat

raw

Ja pierdole… Problemy pierwszego świata..

Krzysio Marzyciel

stanowski jak widac codziennie cpa w tej barcelonie, bo takich glupot nikt normalny i trzezwy by nie napisal.

Marek Madej

Tekst nie z tej ziemi ale skoro lubsz z siebie robic posmiewisko to rob nadal Trzeba bylo napisac ze glownym powodem porazki bylo powolanie pilkarza Lecha Makuszewskiego To jego obecnoac spowodowala ze powolani pilkarze Legii grasli tak jakby przeszli Haine Medina a grosik nie wlaczyl Turbo bo na imprezie zgubil silnik ktory mu po prostu wypadl z…..
..

FC Bazuka Bolencin

W punkt :)

poszukiwany94

Przeczytałem Pana felieton i wg mnie jest Pan trochę niekonsekwentny w swoich tezach. Skoro nr 10 ma dla Pana takie znaczenie, w dodatku powołuje się Pan na symbole, na legendy w historii futbolu, na sentymenty i wspomnienia to nie zgadza mi się to z wcześniejszym akapitem. Mianowicie o stwierdzeniu że medalu na pewno nie zdobędziemy, że trzeba zdawać sobie sprawę o własnych ograniczeniach. Jeśli w 1992r. Dania myślałaby o swoich ograniczeniach i jechała na turniej na zasadzie ” z kimś wygramy z kimś przegramy” to czy zdobyłaby mistrzostwo? W mojej opinii na pewno nie. To samo dotyczy Grecji w 2004, czy choćby Chorwacji na MŚ w1998r. To właśnie są te symbole, wspomnienia, które tworzą historię futbolu, na to się Pan potem powołuje w następnym akapicie. Dlaczego nasza kadra mając jak to piszecie ” najlepszą kadrę w XXI w ” ma nie powalczyć o medal za rok (jeśli uda się awansować). Potrafiliśmy grać jak równy z równym z Niemcami, czy Portugalią odpadając w karnych. Turniej to 7 meczy w miesiąc czasu, wszystko może się zdarzyć, a już szczególnie w fazie pucharowej gdzie liczy się jeden mecz, dyspozycja dnia. Dlatego dla mnie widać tutaj pewną niekonsekwencję. Pozdrawiam

Rojber Hultajski

chuj z numerem ważne jest by grać DOBRZE

chloniak

Jak czytam takie artykuły to mnie nosi. Generalnie popieram aby wielkim piłkarzom zapamiętywać reprezentacyjne numery ale najpierw musi być jasno określone komu to się należy, np. Deyna, Boniek Żmuda itd. A to po prostu oznacza że zabraknie numerów dla aktualnych graczy. Czyli typowe bicie piany, i tak sobie myślę że autor po prostu nie lubi Makuszewskiego i tyle.

Sorin_Oproiescu

Zgadzam się z autorem w 100%. Gdy tylko wchodził na boisko i dostrzegłem 10 na plecach, to zmieniłem zdanie co do tego zawodnika. Nie chodzi tu o umiejętności piłkarskie, raczej o to co zachodzi w jego głowie. Analogicznie w koszykówce ktoś inny niż M.J. z numerem 23 wywołuje u mnie takie emocje/odczucia jak Maki z dychą na plecach.

Zamora

Panie Krzysztofie, mnie też zaskoczyła „dycha” dla Makuszewskiego. A może to był pstryczek w nos od Nawałki dla Krychowiaka?
Ale bardziej zaskoczyło mnie co innego. Nasz selekcjoner głośno zapowiadał przed meczem z Danią, że mamy opracowane nowe warianty stałych fragmentów gry. Był to bodaj drugi rożny dla Polski. Wykonujący go posłał piłkę gdzieś 40 m od bramki gdzie nie stał żaden nasz zawodnik. Dla mnie to rozegranie jest symbolem naszej gry w sobotę

redzgred

Że nr może mieć znaczenie świetnie pokazuje przykład Valenci. Ekwadorczyk został obdarzony zaufaniem przez Fergiego i po dobrym sezonie otrzymał 7. Niestety tak się chłopak przejął tym co nosi na plecach, że rozegrał najgorszy sezon w całej karierze i po sezonie wrócił do starego nr. Myślę że Zieliński jest na tą chwilę tak słaby psychicznie co nie raz już udowadniał, że ta 10 by go całkowicie sparaliżowała.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

Szamoobrona