Szamoobrona
Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI
Blogi i felietony

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Nie interesuje mnie zawartość portfela Grześka Krychowiaka, czy jest tam sto milionów, czy paragon za ziemniaki i guma balonowa „Kaczor Donald”. Nie interesuje mnie czy w zeszłym tygodniu był w Nowym Jorku na fashion weeku czy w Botosani na walkach kogutów. Nie interesuje mnie jego żona, nie interesuje mnie jego pies, nie interesuje mnie czy chodzi w butach z krokodyla czy w woderach.

Kibicuję, by szło mu jak najlepiej w klubie, bo to zawsze duma, gdy rodak wyciera podłogę zagranicznymi gwiazdeczkami. Jeśli jednak w liczbie zdobytych trofeów na koniec kariery nie wyprzedzi Daniego Alvesa, zapewniam z pełną stanowczością: nie założę pokutnego worka.

Żywo interesuje mnie natomiast forma Krychowiaka w kadrze. Z tą ostatnio było tak, że robił miejsce ekstraklapowiczom, którzy później polowali na pucharowe triumfy w stylu, w jakim dzieci z Bullerbyn polowałyby na ósmego pasażera Nostromo. Wójt powiedziałby, że woli Jodłowca prosto z kasyna, Mączyńskiego żywcem oderwanego od kolejnego samobójczego Tweeta, a Góralskiego prosto z bułgarskiej dżungli, niż takiego Krychowiaka.

Krychowiaka, który jeszcze przed chwilą był w jedenastce sezonu La Liga.

Krychowiaka, który jeszcze przed chwilą był generałem środka pola reprezentacji Polski.

Krychowiaka, dla którego transfer do PSG był nie darem od losu, nie złapaniem pana Boga za nogi, nie powtórką Rasiaka w Tottenhamie, tylko naturalną konsekwencją.

Nie wyszło i… trudno. Tyle tyle – trudno! Krychowiak nie jest ani pierwszym, ani ostatnim, który choć miał papiery by sprawdzić się w superklubie, nie sprawdził się w superklubie. Wisła z tego powodu nie wyleje łzami zrozpaczonych kibiców.

Może jednak wylać łzami radości jeśli Polska coś ugra przyszłego lata w Rosji. Ćwierćfinał Euro był tylko i aż fajną przygodą, nie ma papierów na pokoleniowy triumf, o jakim marzymy i jakiego zazdrościmy starszym kibicom. My, nasze pokolenie – a w zasadzie już kilka pokoleń – chcemy wielkiej piłkarskiej imprezy z Polakami w wiodącej roli. Chcemy hat-tricka Bońka z Belgią, chcemy własnego gola z rzutu rożnego Deyny, chcemy własnego klauna w bramce, chcemy zbić Anglików, chcemy dać lekcję futbolu Canarinhos.

Chcemy własnej zwycięskiej mitologii piłkarskiej, odchodząc od honorowych porażek, bramek na otarcie łez, ambitnych meczów z bogatszymi w 1/128 europejskiego pucharu.

Brutalna prawda jest taka, że dopiero we Francji otworzyliśmy oczy, zobaczyliśmy co to sukces. Byliśmy od niego o jeden, dwa mecze. Z całym szacunkiem dla kampanii Engela, Beenhakkera, Janasa, Wisły Kasperczaka, Lecha Poznań, Legii, Widzewa z Ligi Mistrzów – wszystkie te drużyny dały radość, ale blisko końcowego sukcesu stały tak, jak Engel na zdjęciu z Pele i Beckenbauerem w biblii „Futbol na tak” dostępnej za pięćdziesiąt groszy w antykwariatach w całym kraju.

engel
Wiele wskazuje na to, że przyszłego lata będziemy mieli realną szansę. Oczywiście nie jesteśmy piątą reprezentacją świata jak okłamuje nas ranking FIFA, oczywiście nie będziemy żadnym faworytem. Rezultat, o jakim śnimy, byłby sensacją. Ale turniej to tylko kilka meczów i między nami, a najlepszymi, nie będzie przepaści. A jako, że kadra fałszuje rzeczywistość o stanie naszego piłkarstwa, nie wiem kiedy znowu pojawi się taka okazja. Obawiam się, że jeśli w najbliższych latach nie wymyślą sposobu na nieśmiertelność, mogę nie doczekać.

Krychowiak w formie jest niezbędny, żeby za rok mogło się udać. Piłkarzy o tej skali talentu, tej puli umiejętności, tak ogranych na szczytach europejskiej piłki, mamy tylko kilku. Z nim w gazie wiele zyskuje cała szeroko rozumiana formacja defensywna, cała organizacja gry, rośnie pewność siebie grających wokół niego kolegów, a przecież jak trzeba było, Krychowiak nie stronił od przytomnych otwierających podań.

W formie to wciąż piłkarz – czerpiąc z terminologii Kickera – balansujący między klasą międzynarodową, a światową. WBA to według mnie doskonałe miejsce, by wrócić do tego, co prezentował.

Ktoś powie – mówiło się nawet o Juventusie, a jest jakieś West Bromwich. Liga Mistrzów? Tylko w telegazecie.

Liga Mistrzów to fajne rozgrywki, ale dla najmocniejszych godne swej nazwy stają się dopiero na wiosnę. W praktyce Krychowiak w West Bromwich będzie miał tydzień w tydzień mocniejsze przetarcie. Może jest bez szans na mecze z Realem, Bayernem, Barcą, Juve i PSG, ale generalnie, gdyby wyliczyć średnią, będzie dostawał regularnie trudniejszych rywali niż w PSG, Sevilli, lub niż jakich by miał w Juve. Z całym szacunkiem dla La Liga, Serie A, BuLi, Ligue 1, ale tamtejsze doły to półka niżej niż zasilane potężną kasą doły Premier League.

Co udowadnia choćby i sam transfer Krychowiaka. Delikatnie mówiąc wątpię, by było na niego stać Las Palmas, Catanię czy Freiburg.

Krychowiak trafia do Premier League, a zarazem do zespołu, w którym z miejsca będzie miał to, czego potrzebuje – mocną pozycję. WBA nie ma z pomocy następców Okochy i Rai’a, więc bardzo możliwe, że od Krychowiaka będą wymagać również okazjonalnego kreowania gry. I świetnie, bo w polskiej kadrze również tego chcielibyśmy od niego wymagać, będzie wykształcał to, co jest potrzebne reprezentacji.

Wątpię, by West Bromwich z perspektywy Celii było wymarzonym wyborem. Wątpię, by z perspektywy Grześka był to klubu, na który liczył. Nie wiem czy to najlepsza możliwa odskocznia do lepszego klubu.

Ale z perspektywy kibiców reprezentacji?

Z perspektywy kibiców reprezentacji Grzegorz Krychowiak, ostatnio będący bliżej roli gniazdowego PSG niż piłkarza, zaczyna skrojony na miarę roczny obóz przygotowawczy przed mundialem w Rosji.

Leszek Milewski

Napisz autorowi, że nadaje się maksymalnie do pisania o walkach kogutów

Grafika: Michał Walczak

KOMENTARZE (34)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Olisabebe

Cooool

dario armando

Bardzo prawdopodobnie to jest idealny klub dla Krychowiaka , ale wiadomo -musi tam grać.Powodzenia.

Tulismanore
FC Albatros

Ja nie wiem co wszyscy tak placza ze ta Celia czy Grzesiek beda mieli jakis problem bo WBA to wioska, przeciez stamtad maja 120 mil do Londynu. Wsiada w auto i w 2 godziny autostrada są w stolicy Świata jak sie mowi o Londynie, i moze sobie dalej kupowac stringi z wężowej skórki czy co tam sobie wymarzy. Nie wiem z czym problem.

Bartek Kiezun

Umówmy się, że aglomeracje o populacji 1.1mln wioskami nie nazywamy hehe

pepe72

Egipcjanie mają chyba 10 mln limit, a Hindusi jakieś 3 😉

Miszcz Joda

Oby się Pan Panie Leszku mocno mylił.
Jak WBA będzie nie daj Boże oczekiwało od Krychy kreatywności to szybko się rozczarują.
W 244 meczach 9 asyst i 13 kluczowych podań. To jest dramatyczny wynik jak na poziom na którym chłopak gra.
Żeby nie było. W La Liga w 58 meczach 2 gole, 3 bramki i 3 kluczowe podania. Tytan kreatywniści 😉

Piotrus Pan

A może kolego zwróć uwagę, że krycha nie miał za zadanie w Sevilli być kreatywnym, tylko odebrać piłkę i dostarczyć ją choćby do Banegi?

Miszcz Joda

Faktycznie. Banega 97 meczów i 9 asyst. Dream team kreatywności.

michalszostak
Premier League

Na te mistrzostwa to sie najpierw dostanmy.

xrue213

Serio?

michalszostak
Premier League

My jako Polacy to lubimy sobie w każdym sporcie wieszać medale, jeszcze przed rozpoczęciem zawodów.
Wczoraj siatkarze pokazali czym to się kończy.

xrue213

Ale co to ma wspólnego z kibicami? My mamy adekwatne oczekiwania, to sportowcy zawodzą.

michalszostak
Premier League

Dlatego mówię, najpierw my tam awansujmy. Sam Piszesz ” sportowcy zawodzą „. Wiem, wiem Nawalek, świetna atmosfera, łączy nas piłka, ale to nie ma znaczenia w Danii. Tam trzeba będzie wyrwać punkty.

Belfer

Zgadzam się z Panem Milewskim, bardzo dobrze to ujął, Krycha co tydzień będzie musiał jeździć ostro na dupie bo albo liverpool albo manchestery albo inne chelsea i tottenhamy. A jak wiemy, często liga angielska jest dla tych klubów nawet ważniejsza niż LM więc odpuszczania nie będzie. Nie wiem czy Krycha będzie tam grał od deski do deski, jedno jest pewne, Piulis to jest bardzo dobry rzemieślnik i Grzegorz będzie przygotowany dobrze na mundial bo z tego co słyszałem to menadźer west bromu to tytan pracy. Powodzenia Grzegorz :)

pitras

Kolejny felieton na weszło, gdzie jeszcze przed przeczytaniem zna się jego treść i puentę. Dlatego Paweł Zarzeczny był najlepszym felietonistą w tym kraju – zaskakujące tematy i nieoczywiste wnioski.

Urban

Dokładnie, ale może już niedługo jakiś felieton z elementami alternatywnej rzeczywistości (co by było gdyby…), Nawiązaniem do podwórkowych czasów i nostalgia (co, biorąc pod uwagę wiek pismaków na Weszło, jest na ogół śmieszne) oraz wspomnieniami z grania w FM. Są to bowiem 3 podstawowe punkty, za którymi musi podążać felietonista Weszło poniżej 30tki, jak przez mgle pamiętający zamierzchłe początki lat 2000-cznych.

fronda

Teraz to qrwa najlepszy,a tak wyzywany od grubych świń i alkoholików.

RobertMateja

No bo był gruby i nadużywał alkoholu, co go w końcu zabiło. Pierdolił też głupie rzeczy, o czym też się nie pamięta.

Habanero
Las Palmas

reprezentanci Anglii po każdej imprezie tłumaczą się, że mają najbardziej wymagające i intensywne rozgrywki i dlatego właśnie tak słabo wypadają na mistrzostwach, a tak na poważnie to bardzo się cieszę z tego ruchu Grześka będzie dobrze musi być za dobry grajek, żeby się nie odbudował

baran

Grzesiek Krychowiak? Nie wiedziałem, że redaktor Milewski jest na tyle bliskim kolegą i może sobie pozwolic na zdrobnienia imienia Grzegorza Krychowiaka.

zuy_pan

Każdy sobie może, tak samo jak w mediach mówi się „Lewy” na Lewandowskiego, a to jeszcze jakby wyższy poziom zażyłości, gdy zwracasz się do niego za pomocą ksywy.

baran

No właśnie nie każdy sobie może. Żona Lewandowskiego ma na imię Anna, a tylko dla najbliższych to Ania.

fronda

W ogóle to komentatorzy już nie mówią nazwisk samych tylko z imionami.Kolesie qrwa.Gdzie te p drapieżne dziennikarstwo?

RobertMateja

Gość ma 27 lat. Jak się powinno mówić – Pan Grzegorz?

DrMabuse
Wisła Kraków

Gol Deyny z roznego i pobicie Anglików nie były na wielkich imprezach, tylko w eliminacjach do nich.

Tomasz Kurzak

Czyżby kryzys twórczy Leszku? Dawno nie widziałem u ciebie takiego zbioru banałów i oczywistości. Przemyśleń tak „głębokich” i odkrywczych, że każdy nadupczony Janusz sobie to rozkminił na wieść o transferze, a i być może miał ciekawsze wnioski.

Jeśli już się bierze za felieton o temacie maglowanym przez prawie rok, to warto by było mieć jakieś zaskakujące spostrzeżenia, a nie komunały, którymi brandzlują się „kreatorzy opinii” od kilku miesięcy. Takie czyste blablabla do którego dodano, że w tej Anglii to będzie musiał zapieprzać i że jest tam sporo dobrych drużyn – dzięki za informację. A i nie miej mnie za hejtera, bo potrafisz dowalić artykuł, który czytam 3 razy z zaciekawieniem. Po prostu w banalnych tematach trzeba być niebanalny i to ci się nie udało.

Supergator
Wisła Kraków

Zgadzam się, tekst o niczym. Ale pewnie taka jest specyfika tekstów pisanych co tydzień na konkretny termin, nie zawsze ma natchnienie lub ciekawy temat pod ręką.

fronda

Tylko repra i repra.Liga najważniejsza.

RobRob

Swietny tekst. Mam nadzieje, ze tam wystrzeli.

Świroos

Z tymi porównaniem przeciętnych zespołów ligowych trudno się zgodzić. Angielskie kluby więcej płacą ale czy prezentują wyższy poziom? Moim zdaniem nie, a porównanie poziomów choćby poprzez Ligę Europejską wypada słabo dla Anglików.

vincent van cock

Jest dobrze ,generał eliminacji wraca , baba zostaje w domu

lukasz89

Warto jednak poczekać z ocenami tego transferu. Od razu z góry zakładamy, że Krychowiak na 100 procent będzie grał co tydzień w wyjściowym składzie WBA, a jeszcze (odpukać) możemy się zdziwić.

pep pep

W kadrze nie powinien rozgrywać- nie powinien wchodzić w paradę Zielińskiemu. Czasami było absurdalne jak w pewnych sytuacjach obaj byli blisko piłki, a Zieliński zostawiał ją Krychowiakowi

Rojber Hultajski

uwielbiam te zdjęcie Władysława Jerzego

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

Szamoobrona