Image and video hosting by TinyPic
AKTUALIZACJA: Liverpool blokuje transfer Coutinho, Brazylijczyk składa prośbę o zgodę na transfer
Anglia

AKTUALIZACJA: Liverpool blokuje transfer Coutinho, Brazylijczyk składa prośbę o zgodę na transfer

Komiczne oświadczenie w sprawie nienegocjowania z Virgilem van Dijkiem za plecami Southampton, odrzucone umizgi w kierunku Naby’ego Keity, w końcu Barcelona wyciągająca ręce pełne banknotów w kierunku Philippe Coutinho. Znamy co najmniej kilkanaście klubów, których kibice mieli prawo tego lata być bardziej zadowoleni niż ci, którzy kciuki ściskają za Liverpool. Dlatego dzisiejsze oświadczenie właścicieli klubu, według którego brazylijski wirtuoz zostaje na Anfield, jest jak lek na skołatane serce. Jak jasna deklaracja: nie tym razem. Nie damy się rozkraść znów, gdy tylko trafi się obiecujący sezon, dający nadzieję na jeszcze lepszy kolejny.

Kto z kibiców The Reds nie pamięta, jak zaraz po ostatnim wicemistrzostwie Luisa Suareza próbowano zastąpić Mario Balotellim i Rickiem Lambertem? Jak zaraz po wcześniejszym srebrze sprzedano Xabiego Alonso, w jego miejsce rzucając (o zgrozo!) Alberto Aquilaniego? No właśnie. Odejście Coutinho, jakkolwiek finansowo w obliczu „groszy” zapłaconych za niego Interowi byłoby opłacalne, tak piłkarsko już kompletnie się nie kalkulowało. Nie w momencie, gdy podrażnione potęgi z Manchesteru wydawały na nowych graczy dziesiątki milionów funtów. Nie, gdy niemal bez szwanku (choć po wywiadzie Danny’ego Rose’a dla The Sun, o którym pisaliśmy wczoraj, sytuacja jest rozwojowa) do nowych rozgrywek podchodzi Tottenham. Nie, gdy niemal siłą w analogicznej sytuacji Arsenal utrzymał Alexisa Sancheza. Nie wobec ambicji obrony tytułu przez Chelsea Conte. Utrata Brazylijczyka byłaby równoznaczna z komunikatem: hej, wracamy do drugiego szeregu, bić się z Evertonem, Southampton i resztą o Ligę Europy.

Na dodatek nie można było nie dostrzec, że w presezonie z Coutinho wspólny język – potwierdzając tezę, że ponadprzeciętne talenty zawsze się porozumieją – znalazł błyskawicznie Mohammed Salah, na dziś najważniejsze letnie wzmocnienie The Reds. Gdyby teraz, już w toku sezonu ligowego, trzeba było Salaha zgrywać z nowym, mającym się dopiero wyklarować, liderem ofensywy, lub gdyby próbowano zrobić go właśnie z byłego zawodnika Romy – cóż, może i by się udało, ale z pewnością musiałoby to potrwać. Kto wie, czy nie tyle, ile łatanie wcześniejszych luk. Po Owenie, Torresie, Mascherano, Suarezie, Sterlingu…

Tych kilka zdań, które dziś pojawiły się na stronie Liverpoolu ma więc dla kibiców tego klubu ogromne znaczenie.

Zrzut ekranu 2017-08-11 o 11.20.23

Co natomiast oznaczają dla Barcelony? Że jej zarząd znów został obnażony. Że w ciągu jednego okienka transferowego notuje kolejną spektakularną porażkę. Że zbiera cięgi z każdej strony. Od zawodników wybierających innych pracodawców (Theo Hernandez i Dani Ceballos stawiający Real nad Barceloną), przez zawodników, których ruchy blokują ich kluby (Verratti, Coutinho), aż po rozbijającego trio MSN Neymara. Którego klauzula, jakkolwiek wysoka, w dzisiejszych realiach była zdecydowanie niewystarczająca, by wykluczyć ryzyko utraty tak klasowego gracza bez możliwości choćby zajęcia miejsca przy stole negocjacyjnym.

Ale to zdecydowanie nie problem Liverpoolu. Tam dziś nastroje są dokładnie odwrotne od tych, jakie panują w stolicy Katalonii. Bo pozostanie Coutinho to może jeszcze niewystarczający sygnał, by powiedzieć, że nadchodzą lata tłuste. Ale na pewno taki pozwalający wierzyć, że nie wrócą te chude, których było w ostatnim czasie zdecydowanie za wiele.

***

EDIT (13:30): W sytuacji Coutinho nastąpił dość nieoczekiwany zwrot, który sprawia, że kibice LFC jednak mogą wkrótce zaliczać to lato do najgorszych w XXI wieku – Brazylijczyk, jak donosi Sky Sports, złożył oficjalną prośbę o zgodę na transfer do Barcelony.

KOMENTARZE (20)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Fat ASSS

Kurwa, Ricky Lambert za Luisa Suareza to żart. I to ze strony władz klubu, sabotaż. Ale ok. To była wizja…

Miszcz Joda

Polityka transferowa Liverpoolu po każdorazowej sprzedaży dobrego gracza przypomina polowanie ślepego i kulawego na kuropatwy.
Za Pistoleta sprowadzić totalnego debila i przeciętnego drewniaka. Mistrzostwo świata.

Mateusz Okecki

Nic nie przebije wyrzucenia w błoto 30 mln funtów przez Kenny’ego Dalglisha na początku 2011 roku. Bezmyślne wydanie przeszło 3/4 kwoty uzyskanej z transferu Torresa do Chelsea na pozyskanie delikwenta pokroju Andy’ego Carrolla to dopiero „majstersztyk”. 😉

derlis

Akurat w Newcastle Andy Carroll grał świetnie, nie dziwi mnie zainteresowanie i wydanie na niego takich pieniędzy przez Liverpool.. no ale z perspektywy czasu łatwo się mówi. Ciekawe, czy po transferze Torresa do Chelsea, który dla „The Reds” grał kapitalnie, również tak mówiłeś..
Rozumiem, że będąc gościem z kasą w np. Interze, nie dałbyś teraz 300 milionów za Messiego, bo doskonale już wiesz, że się nie sprawdzi? :)
Nigdy tego nie wiesz kto się sprawdzi a kto nie. Kibice Liverpoolu pewnie jęczeli z zażenowania, gdy Milner dołączał do drużyny.. a proszę, jakiego z niego Klopp zrobił lewego obrońcę.

beppe

Oczywiście, że wiadomo było, za Carroll się nie sprawdzi, inaczej mogli twierdzić tylko ludzie nieznający się na piłce. To nie jest tak, ze się nie sprawdził – to był gość o umiejętnościach i sposobie gry, który statystycznie nie miał prawa się sprawdzić
PS Milner jest bardzo słabym lewym obrońca i jednym ze słabszych punktów tego zespołu…

derlis

I tak lepszy on niż Moreno :)

Mateusz Okecki

W mniejszym stopniu miałem na myśli to czy Carroll sprawdził się w Liverpoolu. Samo zainteresowanie napastnikiem Srok nie było zaskoczeniem. Kluczowa kwestia to zapłacenie horrendalnie wysokiej sumy odstępnego za bardziej drewnianego zawodnika od niedocenianego snajpera LFC o podobnych parametrach – Petera Croucha. 😉
Milner to zupełnie inna „para kaloszy”. Były skrzydłowy Leeds to przy Carrollu Pan piłkarz, który z powodu „kłopotu bogactwa” w Man City, przestał być zawodnikiem pierwszego wyboru.

derlis

Tak, dokładnie to miałem na myśli. Samo zainteresowanie Carrollem w tamtejszej formie nie powinno dziwić i mnie nie dziwi. A przepłaconym okazał się z perspektywy czasu, podobnie jak Torres w Chelsea. Z perspektywy czasu można ocenić wszystko, ale na moment transferu jeden i drugi to była absolutna bomba.
W Liverpoolu znalazło się dla Milnera miejsce. Czuję jednak, że jeśli jeszcze nie teraz, to na zimę, albo najpóźniej następne lato „The Reds” zainwestują w nowego LO.. :)

Filip Piotr Skóra

Fajnie. Ale jakoś w to nie wierzę.

Jedyna opcja jest taka, że Coutinho chce zostać jeszcze na ten sezon. Jeżeli czegoś nauczyłem się w ostatnich latach o piłce, to tego, że żadna drużyna na świecie (od czasu transferu Neymara literalnie żadna) nie jest w stanie zatrzymać żadnego piłkarza tylko i wyłącznie wolą zarządu tejże drużyny. Kontrakty, kasa, klauzule, zasady, wartości – wszystko furda, jeśli piłkarz chce odejść. Wenger zatrzymał Sancheza? Zobaczymy już wkrótce, za jaką cenę. Że za cenę jego bezgotówkowego odejścia po sezonie, to pewne. Pytanie, jak będzie grał przez ten rok i jak będzie wpływał na atmosferę w drużynie.

To wszystko prowadzi do dwóch wniosków – klasycznie: negatywnego i pozytywnego.

1. Reguły kontraktowania i utrzymywania piłkarzy w europejskich klubach (te interesują nas jednak bardziej) są wadliwe. I na nic tu powoływanie się na przykłady z innych zawodów, bo takiej specyfiki nie ma „żodyn”. Zatem albo reguły usztywniamy, albo uwalniamy. Oba rozwiązania mają słabe strony, ale przynajmniej będą przejrzyste.

2. Pozytyw jest taki – dla kibiców Liverpoolu i wszystkich innych – że Coutinho najprawdopodobniej woli zostać w dotychczasowym klubie. Odkłada na później kasę i splendory, aby jeszcze lepiej się wykazać i pracować dalej z trenerem, który ma realny wpływ na jego rozwój. Mądre to, dojrzałe, godne i sprawiedliwe. Oby więcej takich piłkarzy,

SmyQ

O, fajnie, że to już kon… chuj kurwa Transfer Request Coutinho.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

A mówił, że się w Liverpoolu troszkę zakochał…

Janusz Kibol

Przez tych wszystkich Katarczyków, Chińczyków, Neymarów, Pogbów itp. rynek transferowy tak się popierdolił, że wszyscy głupi są. No bo powiedzcie mi, czy w tej chwili 100 baniek euro za jednego z czołowych piłkarzy dobrej ligi zachodniej to dużo czy mało? Niby dużo, bo przecież jeszcze niedawno tyle wynosił rekord wszech czasów. Tylko że teraz taka kwota nie daje nawet komfortu przy ewentualnym uzupełnianiu składu po stracie gwiazdy. No bo co? Opędzlujemy Coutinho za 100 baniek, albo Dembele za 100 baniek. Ale żeby pozyskać jakiegoś kozaka, który będzie w stanie od razu godnie zastąpić wspomnianych zawodników, trzeba będzie zabulić z 80 baniek. Tak więc zysk marny. Gra średnio warta świeczki. Dlatego coraz częściej będą sytuacje, że zawodnik kuszony wielkimi pieniędzmi będzie naciskał na transfer, strzelał fochy, a klub będzie robił przeszkody. Istny cyrk i wariactwo. Do czego to doszło? Jeszcze parę lat temu jak opędzlowałeś Ronaldo za 100 baniek, to mogłeś spokojnie ze 3 kozaków pozyskać za tę kasę i to miało jeszcze jakieś ręce i nogi, choć była to już oznaka nadciągającej zgnilizny. Nie wiem czy się śmiać czy płakać, ale z ciekawością przyglądam się powstałemu ostatnio chaosowi na rynku. Ceny skaczą tak szybko, że nie wiadomo co robić. Sprzedajesz Neymara za cenę 2 razy większą niż wynosi dotychczasowy rekord, a nie za bardzo jesteś w stanie kupić za to dwóch kozaków. Kozaków, ale nie gości z absolutnego topu. Coutinho i Dembele, to nie Lewy i Suarez… Quo vadis piłko nożna?

Fabio

Jest dokładnie tak jak mówisz. Rynek zwariował i zrobił się jeszcze bardziej skąpy. No bo skoro Barcelona, która i tak jest mega bogatym klubem, opędzlowała(zwał jak zwał) Neymara za 222 miliony, to jest w desperacji żeby pozyskać zastępstwo, a skoro bogaci są i bez takiego zastrzyku gotówki, to hulaj dusza piekła nie ma, liczmy ich potrójnie. Wiadomo, że jak ktoś jest pod ścianą, to można go doić. Byłem głodny na dworcu PKP, czekając na pociąg, jedyne miejsce gdzie mogłem kupić kanapkę, to jakaś pseudo francuska ‚rogalikarnia’ no i bum kurwa, 16,90zł za kanapkę z 3 plasterkami salami. To samo w normalnych okolicznościach i miejscu, kosztowało by mnie 4zł. Ale…nie podoba się cena, to nie kupuj no i Barcelona też właśnie stoi na dworcu i ma kilka ‚kiosków z żarciem’ do wyboru, ale wszędzie drogo.

Druga sprawa jest taka, że w głowach się pojebało bo o ile Neymar to faktycznie jest gwiazda znana totalnie na całym świecie, nawet z tych głupich koszulek zarobią sporo pieniędzy. A w zamian za to ma być kto? Coutinho? Dembele? Kurwa kto to jest? To są grajki na max 30 baniek do wydania od łebka, nie więcej. Przynajmniej moim skromnym zdaniem. Przecież oni marketingowo nic nie znaczą. Ilu biega ‚Neymarów’ w przykładowej Polsce po boiskach, orlikach, czy chodzi po ulicach? A ilu w koszulkach Dembele, czy Coutinho? W piłkę profesjonalnie gra w Europie pewnie ze 3-4 gości, którzy nazywają się Dembele. Wołać 150 baniek za takiego gracza(podobno tyle teraz oczekuje BVB), to są jakieś jaja. Inna sprawa, że jak Barcelona takiego Dembele wyciągnie, to mam wrażenie, że BVB będzie w stanie mimo wszystko bez problemu zgarnąć kogoś równie dobrego albo lepszego za 25-40 baniek. Bo Barca będzie nasycona, a o BVB wiadomo, że takich pieniędzy nie mają i nawet jak dużo zarobią, to nie po to żeby to rozesrać w całości na nowych piłkarzy. Rynek ma tego świadomość, dlatego z reguły doi najmożniejszych, a jak najmożniejszy już nie chce bo się nasycił, to wtedy można opierdolić piłkarza taniej komu innemu. Coś jak z wąską grupą kolekcjonerską. Jest kilku bogatych kolekcjonerów, jak wszyscy zdobędą przedmiot, który ich interesował i o który się licytowali, to następnym razem, gdy przedmiot ten pojawi się na rynku, cena mocno spadnie w dół. Man City, czy PSG są jak rosyjscy turyści w Tunezji. Mają wyjebane, nie targują się i można im wręcz podbijać stawkę.

Penis Biodro vel Dżanis Biedroń
Legia Warszawa

Dobra chociaż ta kanapka? 😀

Fabio

Przy stanie wkurwienia jaki osiągnąłem musząc zapłacić tę kwotę, nie jestem w stanie obiektywnie ocenić :)

Penis Biodro vel Dżanis Biedroń
Legia Warszawa

Niestety, takie mamy pojebane czasy i ludzie są po części temu winni. Dziś różnej maści hipsterzy płacą za hamburgera po 30-40 zł. Bułka z kotletem wołowym po 3 dychy. Ile sprzedawca wychodzi na plus na takim interesie? Jakby barany nie dawały się nabierać to koleś musiałby albo obniżyć cenę na normalną, albo iść z torbami.

derlis

Wszystko w myśl najbardziej bzdurnego stwierdzenia w historii piłki nożnej – „jesteś wart tyle, ile ktoś jest w stanie za ciebie zapłacić”

arturs

Komu przeszkadza, to że ceny za piłkarzy tak podskoczyły ?? Praktycznie tylko tym najbogatszym klubom pokroju Barcelony, Man City, Man Utd. Takie zespoły jak chociażby Monaco i tak tanio kupią, wypromują i zgarną gruby hajs, którego część ponownie tak zainwestują.
Zapytajcie kibiców Lecha czy przeszkadza im kasa od Southamnpton za Bednarka albo od Sampdorii za Kownackiego.
Moim zdaniem to, że „najbogatsi” wydają takie pieniądze na zawodników powoduje, że „średniacy” typu Monaco czy Southampton potrafią zapłacić ” najbiedniejszym” typu Lech gruby hajs. Podsumowując nasuwa się stara, powtarzana przez wszystkich „ekspertów” prawda, że najlepiej zainwestować w akademię i stworzyć sobie takiego Neymara wartego 222 mln czy Bednarka wartego 6mln.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

I dalej… Coutinho przestaje przychodzić na treningi. Pool sprzedaje Coutinho i zgłasza aspiracje do zawodnika X z druzyny Y. Druzyna Y nie zamierza sprzedawać swego grajka. Zawodnik X żąda transferu i przestaje przychodzic na treningi. Druzyna Y opycha Xa Liverpoolovi i zagina parol na zawodnika Z z ekipy B44. Ci nie chca go sprzedać, ale Z przestaje trenować – i tak prostytutki zaczynają rządzić burdelami…

Jacek1975
MKS ZAPIERDALACZ

Prawda jest taka , piosenka Dezertera ” Wiekszy zjada mniejszego”…

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

Tie Domi beats on Boston Bruin, Dan LaCouture in the first period of last night's game between the Maple Leafs and the Boston Bruins at the ACC. Lucas Oleniuk-Toronto Star14/3/6
22 listopada, 14:30