Linetty i Bereszyński górą nad Interem. Sampdoria wygrywa z nim na San Siro po 20 latach
Włochy

Linetty i Bereszyński górą nad Interem. Sampdoria wygrywa z nim na San Siro po 20 latach

Nie był to mecz, który nas porwał. Co więcej, był to mecz powodujący czasem ziew podczas oglądania. Choć do „widowiska” zaserwowanego przez Ruch i Piast nieco wcześniej nie można go porównywać i był lepszą bądź gorszą – choć raczej gorszą – odtrutką po męczeniu oczu i uszu przy Ekstraklasie. Przecież na San Siro przyjechało dwóch Polaków…

I to właśnie jest dla nas najważniejsze i najbardziej warte opisania. Liczyliśmy na dwóch naszych piłkarzy w pierwszym składzie Sampdorii, chociaż było to dość naiwne, a na grafice ze składami pojawił się jeden – Karol Linetty. Ale całe szczęście, ledwo co pokopali, a już po kwadransie „Bereś” pojawił się na murawie, bo kontuzji doznał prawy obrońca, który ostatnio wygrywa rywalizację z Polakiem, Jacopo Sala.

A Bartosz Bereszyński rozpoczął swój występ rajdem w stronę piłki, przebiegł 30 metrów i Ansaldi kolegi ratował się podaniem piłki do bramkarza wślizgiem. I właśnie tak wyglądało to przez cały występ Bereszyńskiego – duży upór, determinacja, chęć pokazania się. To ostatnie zwłaszcza, gdy założył „siatkę” Ivanowi Perisiciowi. I to było pokazanie się w pełni świadome. Niestety zdarzyło się też zrobić to z wydźwiękiem negatywnym, chociaż trudno się do Bartka przyczepić. Mianowie chodzi nam o gola na 1:0 dla Interu, gdy Ever Banega wrzucił do D’Ambrosio, a ten strzelił z pierwszej piłki i futbolówka odbijając się od Bereszyńskiego całkowicie zmyliła Viviano.


Viviano, który i tak pewności na obronę strzału D’Ambrosio nie dawał żadnej, w końcu wcześniej mógł się skompromitować, gdyby nie asekuracja ze strony Bereszyńskiego. Włoski bramkarz łapał piłkę, ale presję wywierał Ivan Perisić. Bramkarz Sampy ją wypuścił, a Bereszyński wybił na różny i zażegnał ewentualną kompromitację Viviano. Oprócz tych sytuacji Bartek zagrał naprawdę solidnie, zatrzymał kilka razy Ansaldiego i Perisicia i próbował udzielać się w ofensywie, ale to akurat nie przyniosło żadnych korzyści Sampdorii.

Karol Linetty wspierał Dodo przy zabezpieczaniu lewej strony, a tam hasali Antonio Candreva i Danilo D’Ambrosio. Pomocnik reprezentacji był dziś przeciętny. Nic wielkiego nie zrobił, ale też niczego nie zawalił, a z takimi rywalami naprzeciw nie jest o to trudno. Raz, po klepce z Quagliarellą, miał szansę na bramkę, ale D’Ambrosio wygarnął mu piłkę spod nóg. Za to Linetty odegrał mu się w końcówce, kiedy świetnie zabrał piłkę, gdy ten chciał dośrodkować w pole karne.

Sampdoria wygrała mecz, którego nie miała prawa wygrać. Dwadzieścia lat bez zwycięstwa z Interem na San Siro, a tu nagle przerwanie złej passy i – co ciekawe – już druga wygrana drużyny Karola Linettego i Bartosza Bereszyńskiego  na San Siro w obecnej edycji Serie A. Ze strony Sampdorii wszystko zaczęło się od słupka Fabio Quagliarelli, ale co się odwlecze, to sami wiecie. Po golu Interu najpierw wyrównał Patrik Schick, jednak właściwie to nie on sam, a Matias Silvestre strzelił nim gola. Potem absurdalna ręka Brozovicia po strzale Ricardo Alvareza z wolnego i karny wykorzystany przez Quagliarellę. Znany nam wszystkim były trener krzyknąłby coś w stylu: Widziałeś? Widziałeś?! Ty, no patrz, odbija, w siatkówkę gra!

KOMENTARZE (21)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
szaser

Jeśli Bereś utrzyma pierwszy skład, a Jędza będzie cieniował to może weźmiemy go na lewą obronę w czerwcu…

fronda

To znaczy kto go weźmie?

PhoenixLk
Legia Warszawa

w czerwcu są 3 kolejki ligowe 3 ligi (tak się jakoś nie wiedzieć czemu zasugerowałem herbem w profilu… WRACAJCIE DO EKSTRAKLASY!! Niewielu klubom bardziej życzyłem sportowego spadku…;) oraz mecz z Rumunią… stawiam, że chodzi o tą pierwszą sprawę – czary mary i Widzew sobie – poza okienkiem – ściągnie najpierw Jędrzejczyka, a potem Bereszyńskiego…

szaser

Jeśli ustawie sobie herb Realu Madryt to mój klub będzie lepszy niż twój. Uważaj ;D

PhoenixLk
Legia Warszawa

nie będzie – wybacz, ale Real nigdy nie zdobył tytułu Mistrza Polski;p Nie mówiąc już o tym, że płacą grube miliony za gościa, który – mając dwa razy więcej rozegranych spotkań – strzelił tylko jedną bramkę więcej niż Kuchy ;D (precyzyjniej – CR – 8 spotkań, 720 minut, 2 gole, Kuchy King – 4 mecze, 1 gol, 229 minut… I KTO TU JEST DEBEŚCIAK?:D)

szaser

Ja strzeliłem kiedyś 6 bramek w 30 minut na orliku u mnie, więc wybacz, ale ani Kuchy King, ani CR7 nie wykręci tutaj podobnych liczb co Cesarz Szaser. 😀

PhoenixLk
Legia Warszawa

…ale nie mówimy o FIFIE 😀

szaser

Ani o Mistrzostwie Polski czy innej Rumunii

pep

No widzew…hahaha

M.S.

Kwestia czasu, jak Linetty wypadnie ze składu. To chyba bardziej nasze media zachwycały się Karolem, że on tak jest uwielbiany. Bereś już przegrywa rywalizacje i niestety tak będzie dalej. Od jakiegoś czasu nasze media szaleją odnośnie Zielińskiego, a on coraz mniej wychodzi w pierwszym składzie. Ma dużo mankamentów, które widzą Włosi. A u nas, że Real, Bayern, chciejstwo medialne. To nie jest czarnowidztwo, tylko rzeczywistość. Zresztą Serie A jest trudną ligą dla Polaków. A to, że obecnie jest ich trochę, to wynika z tego, że podupadła i jest tam mniej pieniędzy, więc ściągają Włosi też z innych rynków, tańszych.

miszcz

Kwestia czasu kiedy Karol odpali i cos strzeli. Beres 2 sezony i powrot do azjatow z warszawy. 😀

Mario
Wisła Kraków

Linetty idzie w odstawkę tak od października. A jak na razie to częściej gra od pierwszych minut niż z ławki.
Bereszyński potrzebuje czasu żeby przystosować się do nowej ligi. Jeśli ma trochę oleju w głowie to Włosi go nauczą bronić.
Zielińskiemu brakuje ustabilizowania formy na wysokim poziomie. Gdy zaczyna na ławce to zwykle wchodzi jako pierwszy. Gość umiejętności i potencjał ma wielkie, potrzebuje stabilizacji i spokoju.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Jakby Linetty to miałbyć poziom Pirlo, Bereś Maldiniego a Zielek to drugi Seedorf.
Wszyscy prezentują solidny średni poziom zaawansowania w piłkarskim rzemiośle (Bereszyński akurat jest najsłabszy piłkarsko z tej trójki).
To że ktoś gra nawet tylko połowę minut w średniaku europejskim to i tak wysokie progii, których 98% zawodowych piłkarzy nigdy nie będzie miało dane posmakować.

Więc szacunku trochę okaż dla ludzi, którzy już coś jednak osiągnęli mimo młodego wieku.

pep pep

Linetty obniżył loty po znakomitym początku sezonu ale pod względem not whoscored i tak jest nr 9 w zespole (z tym że wyprzedza go jeden głęboki stary rezerwowy który grał mało i się nie liczy).
Powyższa lokata wespół z tym że: młody z uwagi na wiek powinien iść w górę oraz na to, że po zafalowaniu formy w dół następuje górka na którą zaraz będzie czas – to wszystko wskazuje, że prędzej Linetty będzie absolutną gwiazdą Sampdorii niż na dłużej wypadnie ze składu

M.S.

Z całym szacunkiem, ale gwiazdą nie będzie. To bardziej nasze media będą pisać bzdury.

Kacper Mironowicz

Linetty jest typem piłkarza, który nigdy nie zostanie gwiazdą – trochę ze względu na pozycję, trochę na charakter.

marcinw13
Manchester United 1997/98

Warto dodać, że Icardi z metra strzelił nad poprzeczką. To wymaga dużych umiejętności.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Dostanie statuetkę „Nędzy” Włodarczyka 😉

Ps. Wbrew pozorom pudeł tego typu całkiem sporo bywa w sezonie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wpDiscuz