Czy z Lechii wyprowadzana jest kasa przez cwaniaków i kto znalazł Czerczesowa
Weszło Extra

Czy z Lechii wyprowadzana jest kasa przez cwaniaków i kto znalazł Czerczesowa

Nie wiemy, czy Mariusza Piekarskiego znajdziecie na liście najbardziej wpływowych ludzi polskiego futbolu według tygodnika Piłka Nożna, ale nie da się ukryć – wpływy ma duże. Niektórzy twierdzą nawet, że jest tak potężny, iż pociąga za sznurki jednocześnie w dwóch dużych polskich klubach: Lechii Gdańsk i Legii Warszawa. Sporo jest wokół tego niedomówień, a to idealna okazja, by wkroczyło Weszło. Spotkaliśmy się z „Piekarzem”, by wyjaśnił to i owo w temacie klubu z Gdańska i Stanisława Czerczesowa. Dużo kwot i faktów. Przygotujcie się na długą lekturę. 

Doiłeś Lechię, teraz zaczynasz doić Legię. Idziesz już dwutorowo?
Haha. No to zaczynamy!

Tak donosi prasa. Doisz.
Tak donosi jeden redaktor. Nie wiem, czy pozew już do niego doszedł, ale pełnomocnictwo kancelarii przekazałem. Nikt nie będzie mnie bezpodstawnie obrażał, kiedyś moja cierpliwość musiała się skończyć. Jeżeli otrzymuję za coś wynagrodzenie, mogę o tym otwarcie powiedzieć. Zarobiłem! Ale jeśli nie zarobiłem, a ktoś mi to wmawia, to się denerwuję. Z mojej strony jest pełna transparentność – wiedzą o tym ludzie i piłkarze, którzy ze mną współpracują. Nie mam nic do ukrycia. Ani przy współpracy z Lechią, ani z Legią, ani z Jagiellonią, ani z innymi klubami. Często wręcz pewne rzeczy robię gratisowo, żeby poprawić sobie stosunki z danym klubem, co mogłoby zaprocentować w przyszłości. Dlatego gdybym na czymś zarobił, to moglibyście być pewni, że przyznałbym się po sekundzie! Ale nie mogę się godzić na kłamstwa.

Zarzut Wyborczej, krąży gdzieś w powietrzu od dawna. Czy Lechia jest maszynką do wyprowadzania pieniędzy?
Do Lechii pieniądze na razie są raczej wprowadzanie, a nie odwrotnie. Pan Wernze i jego partnerzy inwestują w ten projekt naprawdę dużo. Przed jego wejściem budżet klubu był ciut lepszy niż w Koronie Kielce. Czyli coroczna walka o przetrwanie. Teraz to druga siła finansowa w Polsce, więc należą się panu Wernze i jego współpracownikom duże słowa uznania. A że wyniki jeszcze nie takie? Cóż… Trzeba się uzbroić w cierpliwość.

Dobrze, w takim razie skąd zarzuty?
Maszynka do wyprowadzania pieniędzy? W dzisiejszych realiach nie ma czegoś takiego. Pan Zych z Gazety Wyborczej, który to opisał, kompletnie się zbłaźnił. Przypisał mi wzięcie prowizji, których nie widziałem na oczy, bo ich w ogóle nie chciałem. Nie mieści mi się w głowie, że za piłkarzy, którzy mają  jeszcze dwa-trzy lata kontraktu i przedłużają do pięciu lat, mógłbym jeszcze wziąć prowizje. Ja mam zarabiać na sprzedawaniu piłkarzy, nie na przedłużaniu umów. Niestety, czasami ktoś siada do klawiatury i pisze, co mu się wydaje. Nie co wie – bo nic nie wie – tylko właśnie: co mu się wydaje.

Druga sprawa – nikt nie zna dokładnie mechanizmów. Liczba transferów robi wrażenie, ale różne są te transfery do Gdańska i nie zawsze generują koszty. Czasami zawodnicy wypożyczeni do Lechii mogą być opłacani przez poprzedni klub. Dajmy na to Hoffenheim może dorzucać się do pensji albo nawet wypłacać całość. Na przykład Colak okazał się strzałem w dziesiątkę. Dobra, nie wchodzę jednak w szczegóły, bo mnie interesują moi piłkarze i zarzuty pod moim adresem.

Twoi, czyli?
Z obecnej kadry – Łukasik, Makuszewski, Borysiuk…

I jeszcze Wawrzyniak?
Współpracujemy na zasadach dżentelmeńskich. Przeprowadziłem jego transfer do Amkara, rozwiązałem umowę za porozumieniem stron, załatwiłem temat Lechii. Bardzo chciał go trener Brzęczek. Nic nie było robione za plecami na zasadzie: ja mówię, prezes akceptuje, trener nie wie. Umowy z Wawrzyniakiem nie mam, ale oczywiście można też jego ze mną połączyć.

W ilu transakcjach uczestniczyłeś?
Od momentu pojawienia się inwestorów? Policzmy… Uczestniczyłem w sprowadzeniu Stolarskiego, którego reprezentuje dziś Kołakowski, a wcześniej Kubacki. Sprowadziłem Sadajewa, Makuszewskiego. Załatwiłem ponowne wypożyczenie Sadajewa i Kacajewa, a Zaura potem przerzuciłem do Lecha. Nie wziąłem za te dwójkę kasy, to były moje inwestycje, chybione zresztą. Dodatkowo załatwiłem wykup Makuszewskiego za 300 tysięcy euro, stargowałem z 500, a tyle było zapisane. Do tego Łukasik i Borysiuk. Pomagałem też w sprowadzeniu Adama Dźwigały, ale to było głównie konsultowane z jego ojcem. Ostatni transfer – Wawrzyniak. Ile tego jest? Siedem? Dźwigały i Stolarskiego nie reprezentuję. Dopiero później podpisałem umowy z Gersonem i Vranjesem, którym wygasły umowy z innymi agentami. Piłkarze sami się do mnie zgłosili. To normalne. Zgłaszają się do najlepszych, czyli wybrali dobrze.

Po co przedłużać umowy z piłkarzami, które jeszcze mają być ważne tak długo?
To był ukłon ze strony klubu w kierunku zawodników. Borysiuk dostał minimalną podwyżkę, bo wskoczył na poziom reprezentacyjny, jest regularnie powoływany. Z pozostałymi umowy zostały przedłużone na prośby piłkarzy. Szczerze? Chcieli dostać kredyty i mocniej usadowić się w Gdańsku, kupić mieszkania. Wymogi bankowe są takie, a nie inne. Czy zasłużyli? Borysiuk jest reprezentantem, a Makuszewski obecnie kapitanem. Przedłużył też Vranjes, ale załatwiając tę umowę obiecałem prezesowi, żeby się nie obawiał, bo najpóźniej zimą go sprzedam. Miałem już w głowie pomysł, rozmawiałem z klubem tureckim, który ponownie się zgłosił, ale ostatecznie stanęło na Legii. Makuszewski i Borysiuk też na pewno zostaną sprzedani. Ryzyko, że wypełnią całe umowy jest minimalne. To więc bardziej gesty klubu wobec bardzo wartościowych zawodników, rodzaj pomocy im w życiowych sprawach.

Jest jeszcze sprawa Lekovicia, lubianego przez kibiców. Cały cyrk z jego udziałem spadł na twoją głowę.
Sprawa Lekovicia też znajdzie się w pozwie. Pan Zych oskarżył mnie, że piłkarz miał problemy, bo nie chciał podpisać ze mną umowy. A ja Lekovicia nawet osobiście nie poznałem, chyba nawet nie miałem okazji podać mu ręki, chociażby gdzieś w tłoku. Czyli kolejne oszczerstwo. Ciągle jestem oskarżany o rzeczy, z którymi nie mam związku. Ja po prostu nie znam Lekovicia! Gdyby ktoś go zapytał, to możliwe, że nie wiedziałby nawet jak wygląda Mariusz Piekarski. I szczerze przyznam, że sam cenię go jako piłkarza. Uważam, że jest dobrym lewym obrońcą i szkoda, że wylądował w drugiej drużynie. To jednak nie moja decyzja, ja ich nie podejmuje. Mogę konsultować i rozmawiać z prezesem wyłącznie na temat moich piłkarzy. W kompetencje trenera też nie wchodzę. Chociaż jeżeli prezes zapyta mnie prywatnie, co sądzę o piłkarzu, to oczywiście, że odpowiem, ale sam z siebie się nie wtrącam.

MECZ TOWARZYSKI --- FOOTBALL FRIENDLY MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - POGON SIEDLCE 2:1

Powiedziałeś, że zamysłem jest sprzedawanie piłkarzy. Przesłanie tekstu w GW natomiast było takie, że zamysłem jest kupowanie jak największej liczby hurtem i zarabianie na prowizjach. Im większy ruch w Lechii – a przyszło 44 piłkarzy – tym więcej wyprowadzonych pieniędzy.
Jeżeli Roger Wittmann ściąga jakichś piłkarzy z Hoffenheim, to niewykluczone, że jeszcze do nich dopłaca.

Kim jest Wittmann?
Menedżerem. Nie wiem, jakie tam są zapisy, nie wchodzę w to. Jeżeli ja dałem do Lechii ośmiu piłkarzy, to za sześciu wziąłem prowizje, ale już za przedłużenia ich umów – nie. Ale tak czy siak to byli zawodnicy topowi. Nie wchodzę w kompetencje Rogera Wittmanna, Daniela Webera czy Fabryki Futbolu. Nie wiem, ile moi konkurenci zarobili, ale wszyscy dają zawodników do Lechii. To normalne. Menedżer musi się z czegoś utrzymywać. Miesięcznie koszty mojej działalności to minimum 30 tysięcy złotych… Nie znaczy to jednak, ze każdy transfer z góry oznacza prowizję. Czasem najpierw klub chce sprawdzić, czy piłkarz wywalczy sobie miejsce i czy generalnie się nadaje. Piłkarz, który gra dobrze w pierwszym składzie, to dopiero produkt do sprzedania i wywalczenia prowizji, prawdziwych pieniędzy. Tak to działa w normalnym świecie menedżerskim. Niech ludzie interesujący się Lechią nie obawiają się, że z klubu wyszło 40 prowizji za 40 piłkarzy. Podejrzewam, że faktycznie wypłacono ją w połowie przypadków. Wielu zawodników, którzy przyszli, to anonimy, więc nikt nie jest tam szalony, by za nich ekstra płacić… A ja? Na początku po prostu dużo pomagałem nowym inwestorom, co jest naturalne, bo przecież sprowadziłem ich do Lechii. To ludzie, którzy są w Polsce dopiero od 1,5 roku i nie muszą wszystkiego wiedzieć. Dbałem choćby o to, by nie przepłacali za dany produkt. Dziś praktycznie się nie angażuję, skupiam się na swoich piłkarzach. I gwarantuję, że suma, którą zainwestowano w moich piłkarzy, zostanie zwielokrotniona.

W Lechii to pomnażanie kasy na razie się nie udało.
Mnie się uda. Mogę podać kwoty co do piłkarzy, których sam sprowadziłem do Lechii lub z którymi współpracuję, to żadna tajemnica. Makuszewski – zbiłem z 500 tysięcy na 300. Borysiuk około 200 tysięcy euro. Ile jest dziś warty? Grubo ponad 2 miliony.

Ktoś chce go kupić?
Tak. Jestem przekonany, że pójdzie za 2-2,5 miliona euro. Dalej… Łukasik – 400 , a nie 800 tysięcy.

Bądźmy precyzyjni. W tym przypadku są jeszcze inne zapisy, które gwarantują, że na 400 tysiącach euro nie stanie. 800 będzie na pewno.
Ale generalnie teraz 400, a nie 800 tysięcy. Ile mamy łącznie za tych trzech? 900 tysięcy. Gersona sprowadzał inny agent, Wawrzyniak za darmo, Sadajew bezkosztowo. Byłem też zaangażowany w Stolarskiego, ale to nie mój piłkarz. Zapadła decyzja, żeby go sprowadzić i zostałem do tego wynajęty. A za moich piłkarzy Lechia dostanie między 5 a 6 milionów euro. Zobaczycie – tyle będzie. Raczej krzywdy temu klubowi nie zrobiłem. Mimo że jestem przez kibiców – co mnie nie za bardzo obchodzi – nie za dobrze odbierany, kluby, z którymi współpracowałem, czyli Legia i Jagiellonia, miały z tego wiele korzyści. Z Legią wspólnie zarobiliśmy ponad 40 milionów złotych, a z Jagiellonią – około 12 milionów. Lechia z kolei zarobi 20-25, jestem o tym przekonany. Lepiej współpracować z agentem, który przynosi pieniądze, niż zabiera. Ja nie zabieram. Wiecie, że nie zdarzyło mi się, żebym zabrał piłkarza z klubu za darmo? Nawet kiedy Komorowski odchodził do Tereka, miał wpisaną sumę 450 tysięcy euro, a Legia kręciła nosem, że mało i chciała pół miliona. Sam pokryłem różnicę ze swojej prowizji. Zapłaciłem 50 tysięcy euro i wszyscy byli zadowoleni. Nie wiem, czy normalny człowiek oddałby 50 tysięcy euro ze swojej kieszeni. Raczej wątpię. Może jednak przez to Legia, Lechia i Jagiellonia chcą ze mną współpracować. Nie wiem, dlaczego budzę nienawiść czy agresję u wielu ludzi. Pewnie jest to związane z pieniędzmi. Ale porównując te pieniądze z Europą – menedżer w Polsce zarabia śrubki. Prawdziwa kasa jest na wschodzie i zachodzie. U nas to pieniądze na przetrwanie, na prowadzenie działalności.

Liczba transferów do Lechii nie jest jednak normalna.
Ale ciągle pytacie mnie o Lechię, na którą ani nie miałem, ani nie mam wpływu.

Wygodnie powiedzieć, że nie masz wpływu.
Ale jaki ja mam wpływ na to, że przychodzi 40 piłkarzy, skoro dowiadywałem się o pewnych rzeczach z Twittera? Włączam i widzę kolejnego zawodnika z koszulką.

Ale jesteś blisko Lechii, utożsamia się ciebie z tym projektem i jesteś w ciągłym kontakcie z prezesem.
Już nie w ciągłym. Można powiedzieć, że od pół roku w mniejszym. Na początku ludzie nie znali realiów naszej ligi, więc im pomagałem. Też nie byłem zwolennikiem ściągania 20 piłkarzy w okienku. Z uśmiechem na twarzy łapałem się za głowę. Ale to decyzja właściciela i prezesa. Ilu ściągnąłem wtedy z tych 20? Czterech-pięciu? W tym Sadajewa, który potem wywalczył mistrzostwo Polski, a dziś w Rosji robi karierę. Skupiłem się na jakości, a na to, co działo się w Lechii, naprawdę nie miałem wpływu. Mogę walczyć o swoich piłkarzy, mieć pomysły, proponować jakiegoś zawodnika Lechii, ale nie skupiam się wyłącznie na tym klubie. Wpływ, który mi się przypisuje, jest nieadekwatny do moich możliwości… No i teraz gdy Lechia przegrywa do przerwy 0:1 to jacyś popaprańcy piszą do mnie na Twiterze: „zabieraj swój szrot”. Potem Lechia wygrywa ten sam mecz 3:1 i już nie ma: przepraszam. Ale ważniejsze jest co innego – jaki ja mam szrot? Przecież moi zawodnicy to największa wartość tego klubu. Kogo poza nimi można sprzedać? Janickiego i Maka. Trenerzy się zmieniają, a moi zawodnicy ciągle grają. A gdybym decydował o składzie, to na pewno byłby inny.

MECZ TOWARZYSKI: POLONIA WARSZAWA - GORNIK LECZNA 1:1 --- FRIENDLY MATCH: POLONIA WARSAW - GORNIK LECZNA 1:1

Wytaczanie procesu to kompletnie nie w twoim stylu. Obrywałeś wielokrotnie w trakcie kariery, ale nigdy nie posuwałeś się do tego. Coś pękło?
Czytam kolejny artykuł wiążący mnie z Lechią, a rozmawiam dokładnie tak samo z prezesem Leśnodorskim czy Michałem i Dominikiem. Mogą skorzystać z mojego pomysłu albo nie. To normalne. Tak samo jest z Jagiellonią. Prezes Kulesza też radził się mnie, czy sprowadzić Tuszyńskiego i Maderę. Powiedziałem, że tak, bo to dobrzy piłkarze i się przydadzą. Jak wyszło? Jest zadowolony.

Nie oszukujmy się, chciał ich Probierz.
Ale prezes do mnie też dzwonił. Dlatego mówię – mam kontakt z prezesami tych trzech klubów, czy z Piotrkiem Rutkowskim z Lecha. Nie do końca wyszło z Sadajewem, ale mimo wszystko wszyscy skorzystali na tej współpracy. Najśmieszniejsze jest to, że dałem Zaura za darmo, nie wziąłem prowizji i jeszcze dopłaciłem od siebie.

Dlaczego?
Nie chcę wchodzić w szczegóły – Rosja rządzi się swoimi prawami. Pomogłem Lechowi zdobyć mistrzostwo Polski, a finalnie byłem 30 tysięcy złotych w plecy. Co tu gadać. Rosja. Po prostu Rosja. Traktowałem go jako inwestycję, miałem na niego plan, ale nie sądziłem wtedy, że będzie chciał sam wrócić do Tereka.

Jesteś jego agentem?
Formalnie jestem, ale umówmy się… Nie pojadę do Czeczenii walczyć o swoje (śmiech). Wracając do naszej rozmowy. Ja ogólnie robię dobre interesy z klubami, więc te nabierają do mnie zaufania. Tak samo było w Jagiellonii z Bruno, Szczotem czy Grosickim.

Szczotem to się tak nie chwal.
Czemu? Jagiellonia go bardzo chciała, a miał inne opcje. Dla kibiców jestem obżarciuchem, a prawda jest odmienna. Chcę, żeby ludzie zauważyli, że nie zależy mi tylko na kasie, ale na tym, żeby piłkarz się rozwijał i żebyśmy wszyscy później zarobili – przy okazji transferu zagranicznego. A żeby do takiego transferu doszło, to piłkarz musi dobrze grać, z korzyścią dla klubu. Jak piłkarz słaby, a klub stratny, to biznesu z tego nigdy nie będzie. Ja nie walczę o 25 tysięcy złotych prowizji. Jak słyszę, że w pierwszej lidze ktoś bije się o 5-6 tysięcy prowizji… Panowie, znacie mnie przecież. To nie ja.

Legia i Czerczesow to też w ramach hobby? Nie kryłeś się, że stoisz za tym transferem.
Nigdy tego nie powiedziałem.

Tylko stanąłeś za Czerczesowem i machałeś rosyjską flagą.
Pomagałem przy jego przyjściu.

Zazwyczaj w Polsce menedżerowie nie sprowadzają trenerów. To rzadko spotykane.
Często rozmawiamy z prezesem. Jeżeli któryś prezes szuka różnych rozwiązań, to mogę coś napomknąć. A to, że Czerczesow znalazł się w Legii, to duża zasługa piłkarzy, którzy z nim pracowali. Wystawili mu pozytywne opinie. W piłce najważniejszy jest piłkarz.

Ale to twoi piłkarze.
Gol nie jest moim.

Ale Wawrzyniak, Rybus i Komorowski to twoi.
No i Makuszewski, faktycznie (śmiech). Szczerze? Nawet brat Stojana Vranjesa, który grał w Krasnodarze, sam z siebie mówił, że Legia sięga po bardzo dobrego trenera.

Fakty są takie, że byłeś kluczową postacią w tym wszystkim.
Nie wiem czy kluczową. Kluczową był sam Czerczesow. Właściciele klubu poszli inna drogą kulturową. Sprawdzają się u nas trenerzy z Czech i Słowacji, to może sprawdzi się trener ze wschodu. To jeszcze inna wizja, tam się pracuje z dużo lepszymi piłkarzami. Płaci się więcej, to i jakość większa. Dla mnie Czerczesow jest takim niemieckim Rosjaninem. Rosjaninem z niemiecką dyscypliną. Legii może to wyjść na dobre. Piłkarzom też. Może też pokaże im taką fajną, zdrową prostotę. Że te wszystkie dietki i makaroniki są oczywiście dobre i to można dorzucić, ale największy wpływ ma to, by jak najwięcej trenować i jak najwięcej wypoczywać. A jak ktoś zje raz na jakiś czas pizzę, to nie umrze.

Cokolwiek teraz powiesz, będziesz trochę odpowiedzialny za wynik Czerczesowa. Jeżeli jemu się nie uda, będzie na ciebie.
Tak, szczerze przyznam, że czuję większy stresik. Oczywiście, gdy teraz będę polecał piłkarzy do Legii, od razu będą jakieś dziwne podteksty.

Że umieściłeś tam trenera, by brał od ciebie piłkarzy.
No dokładnie, jakby teraz Legia chciała np. Jędrzejczyka, Rybusa, Komorowskiego, to znów wszyscy mnie wezmą za hochsztaplera. „Nie dość, że w Lechii kręci lody, to jeszcze tutaj” – tak by to było odbierane przez nie do końca świadomą wszystkiego grupę kibiców. Natomiast ja nie pomagałem Legii z Czerczesowem po to, by robić tu od razu jakieś deale. Jak będę miał piłkarza odpowiedniego dla Legii, to zawsze zaproponuję, od czasu do czasu to zresztą robię.

Generalnie nie specjalizujesz się w sprowadzeniu piłkarzy do Polski, tylko w ich wyprowadzaniu. Kiedyś był Roger i Edson, później Sadajew, ale dość mocno odszedłeś od tego.
Zgadza się. Co do moich piłkarzy w Legii… Mogę powiedzieć, że w pewnym momencie Berg chciał bardzo mocno Makuszewskiego. Wtedy, gdy miał tę dobrą rundę, a Lechia skończyła na czwartym miejscu. Był temat, ale to piłkarz decyduje. Powiedział, że jest w Gdańsku pół roku, dobrze się tam czuje i na tym w zasadzie koniec. Piłkarz wybiera, ja jestem tylko agentem. Muszę być na tyle kreatywny, by zapewnić mu możliwości, opcje.

Będzie teraz temat Komorowskiego w Legii?
Miał kontuzję, ma jeszcze pół roku kontraktu w Tereku, tak jak i Rybus. Nie było żadnej rozmowy z Czerczesowem o tym. Trener nawet sam to podkreśla – widziałem wywiad z nim i konferencję – on najpierw musi się przyjrzeć drużynie, temu co już ma. Po miesiącu pozna wszystkie dobre i słabe strony piłkarzy, pewnie wtedy zlokalizuje pozycje, na których będzie potrzebował wzmocnień. Dzisiaj żeby zrobić transfer do Legii, naprawdę trzeba się nagimnastykować – przejść przez dział skautingu, dyrektora sportowego, trenera…

Ha, a na koniec można wcisnąć im Vranjesa. Dobre żarty.
Trener. To jego zasługa, on chciał. Miał wylądować w Turcji, ale Berg postawił na swoim.

No dobrze, ale nie mówmy o iluś tam szczeblach, po których trzeba się wspinać, bo jest możliwość to wszystko ominąć.
Ale gdybym ja sam polecał piłkarza X, to musiałoby to iść przez te wszystkie szczeble. Inicjatywa z Vranjesem nie wyszła ode mnie. Temat gdzieś tam się tlił od pół roku, chyba się nawet o tym gdzieś pisało. W ostatnich dniach okienka dostałem telefon, Lechia wyraziła zgodę i tyle. Ja jestem od tego, by pomagać. Można powiedzieć, że transfer załatwiony był w godzinę. Jeśli kluby są zdecydowane, to naprawdę nie trzeba umawiać dzikich, wielogodzinnych spotkań. Wszystko jest proste.

Przed Czerczesowem polecałeś jakichś trenerów?
(śmiech) Ja nie polecałem Czerczesowa.

Czyli znów – ty tylko przypadkiem przechodziłeś po gabinecie i machałeś flagami.
Widziałem na Twitterze, że prezes podziękował mi za pomoc. I pomagałem. Znam trenera od ponad trzech lat, mieliśmy kontakt od czasu do czasu.

OK, wiadomo jak działa Legia. Sonduje rynek, pyta różnych ludzi o ich pomysły, wybiera sobie najlepsze z nich. A Czerczesow był twoim pomysłem i nie musisz się go wstydzić. Przynajmniej na razie, z czasem się to może zmienić.
Dobrze powiedziałeś – Legia pyta różnych ludzi. Ja jestem w piłce od… z juniorami to będzie ponad 30 lat. I to normalne, ze ludzie się znają i rozmawiają na różne tematy.

Na przykład Kucharski polecał Komornickiego.
Widzisz, nawet nie wiedziałem. Jesteś lepiej rozeznany niż ja. Poważnie – jeśli prezes mnie pyta w prywatnych rozmowach, jaki jest Czerczesow – to wiadomo, że wypowiem się pozytywnie, bo znam go i znam opinie moich piłkarzy na jego temat. Innych trenerów z Rosji pewnie bym nie polecił. Czerczesow odnosił tam sukcesy, ciągnął swoje drużyny do góry. Z Terekiem najwyższe miejsce w historii, z Dynamem wygrał wszystkie mecze w Lidze Europy.

Najwyższe miejsce w historii, czyli bodajże ósme…
Terek to Terek. Pamiętaj, ile masz drużyn w samej Moskwie. Do tego Zenit, dwa Krasnodary.

Ale umówmy się – mówisz historyczne, bo to brzmi lepiej niż ósme.
Nie znasz specyfiki ligi rosyjskiej. Nie są to proste rozgrywki, ci najbogatsi zawsze są na górze. Nie będę mówił o wielu rzeczach, ale ciężko się tam przebić. Wróćmy do Czerczesowa – nie tyle polecałem, co zachwalałem w prywatnej rozmowie.

Mariusz, według słownika synonimów to jest to samo.
Inaczej: podejrzewam, że prezes miał listę 15-20 nazwisk, na których się skupili. Każdy mógł mieć o kimś informacje. Kandydatura Czerczesowa wygrała nie tylko dlatego, że ja czy moi piłkarze powiedzieli, że jest dobry. Weryfikacja poszła zdecydowanie szerzej. Michał Żewłakow ma bardzo duże kontakty, prezes też ma w Rosji kontakty. Trener i jego sztab był tak sprawdzony, że nikt nie miał prawa wiedzieć o nim tyle, co ludzie z Legii. A czy o kimś jeszcze mówiłem? Z trenerów, których ja bardzo mocno cenię w Polsce i uważam, że w przyszłości będzie trenerem Lecha czy Legii, jest Czesław Michniewicz. Nie dlatego, że się przyjaźnimy, tylko dlatego, że cenię go jako fachowca. Mam wielu kumpli wśród trenerów, ale tego cenię najwyżej. To moje prywatne zdanie.Wszystkie zespoły ciągnie za uszy do góry. W Pogoni nie ma zespołu gwiazd, ale wyniki świadczą o tym, że pracuje dobrze.

Twoim zdaniem Czerczesow nie jest za dużym prawdziwkiem?
A co to znaczy, że jest prawdziwkiem?

Myślę, ze doskonale wiesz.
Moim zdaniem jest idealnym trenerem dla Legii. Wyrazisty, charyzmatyczny, pociągnie grupę. Szybko wychwyci słabe punkty. Wyciśnie z piłkarzy maksimum i jeśli zobaczy, że kogoś nie stać na poziom, którego on oczekuje, to taki ktoś odpadnie. Tak było u Czerczesowa w innych klubach. Zawsze to najsłabsze ogniwo było zastępowane przez innego piłkarza, który miał większą jakość. No i też więcej kosztował. Z tego co słyszę, nikt nigdy nie widział lepszego Janka Gola niż ten w Amkarze za Czerczesowa. Teraz jest tam bardzo ceniony. Trener potrafił z niego wydusić to co najlepsze. Nawet charakter poprawił. Zawsze był nieśmiały, a teraz został sam w Rosji, choć miał propozycje, by wrócić. Zrobił się twardszy, a życie na Syberii proste nie jest.

MECZ TOWARZYSKI: LEGIA WARSZAWA - PILICA BIALOBRZEGI 5:0 --- FRIENDLY FOOTBALL MATCH: LEGIA WARSAW - PILICA BIALOBRZEGI 5:0

A dla Czerczesowa Legia nie jest krokiem w tył? Można spotkać takie opinie w Rosji, spodziewali się raczej, że trafi tam do niezłego klubu.
W Rosji dużo mówią. A nie jest powiedziane, że w przyszłości Czerczesow nie trafi np. do Bundesligi. Zna niemiecki, dzięki pracy w Dynamie jest znanym trenerem, był też w Spartaku. Renomę generalnie ma dobrą. Według mnie wybrał najlepiej jak mógł. Może zdobyć wreszcie mistrzostwo jako trener, może powalczyć o Ligę Mistrzów. Pracuje na zachodzie Europy, bo tak traktowana jest Warszawa. Strata nie jest taka mała, więc jeśli wyciągnie ten zespół na mistrza, będzie to spory sukces. Legia może być przystankiem w drodze do zachodniej ligi, więc to przemyślany ruch. Tak jak mówiłem już w tym wywiadzie – nie o wszystkim decydują pieniądze. W Rosji są większe, ale to tylko cel pośredni. Podejrzewam, że każdy trener marzy o tym, by docelowo siedzieć na ławce np. w Bundeslidze. Każdy ambitny szkoleniowiec stawia przed sobą takie cele.

Jako piłkarz nie chciałbyś takiego trenera, co?
Jeśli jest sprawiedliwy, to bym chciał. Miałem wielu trenerów – niektórzy mieli twarz dziecka, ale byli ostrzy. Ale jeśli przy tym byli uczciwi, to nie ma problemu. Nie będę tu odgrzewał kotletów, ale we Flamengo też miałem podobnego trenera. Zespół wygrywał, więc nie miałem szans na grę, ale on widział, że zasuwam. Powiedział mi, że nie miałby sumienia, gdyby nie dał mi szansy, w końcu ją dostałem i grałem wszystko.

Piłkarze Legii na razie mogą nie podzielać twojego entuzjazmu.
Nie, nie przesadzajmy. Rozmawiałem z chłopakami, którzy byli w Rosji. Jest dużo ganiania, ale u Czerczesowa są naprawdę nowoczesne treningi. Dużo małych gier, nie takich rozwalonych na całe boisko. Biega się intensywnie, ale wszędzie poza Polską tak to wygląda. Później nasz piłkarz wyjeżdża i nieważne, czy pojedzie do Rosji czy do Niemiec, przeżywa szok. Mówi: ale zasuwają! Może czas przyzwyczaić chłopaków tutaj do takich warunków? Musisz swoje wybiegać, by potem mieć parę w meczach. Od tego nie uciekniesz, jeśli chcesz grać co trzy dni. Dlatego nie powiedziałbym, że Czerczesow to prawdziwek. Raczej odwrotnie – jako „rosyjski Niemiec” jest stanowczy, ale też nowoczesny i sprawiedliwy.

Pokazałeś mu memy z niedźwiedziami?
Tak, śmiał się. Wysłałem mu kilka i pozytywnie reagował. Ale też nie można przesadzać, bo to już się przejada. Ze śmiesznych rzeczy robią się niesmaczne. Tak jak w towarzystwie – można się z kogoś pośmiać, jeśli ta osoba potrafi też się z siebie śmiać, ale trzeba wyczuć moment, w którym zaczyna się robić wiocha. Teraz jest czas, by dać mu popracować.

Te transfery z Polski, o których wspominałeś i na których masz zarobić – ciągle w grę wchodzi kierunek rosyjski?
Zachód. Zachód i Turcja. W Rosji jest problem z rublem, więc to są dwa kierunki, gdzie piłkarze mogą zarobić poważne pieniądze. Ale Gdańsk to jest ciężki temat, ciężki klimat. Opozycyjnie nastawione miasto…

Taka historia.
Tak, ciągle opozycja. Naprawdę współczuję ludziom, gdy patrzę na to, co się dzieje dzisiaj w Lechii. Od pół roku prawie w ogóle tam nie jeżdżę. Byłem tylko na meczu z Pogonią, bo chciałem na żywo zobaczyć kilku jej piłkarzy. Nigdy się nie spotkałem z taką nienawiścią – nie w samym klubie, tylko wokół tego klubu. Mam wrażenie, że jest tam jakaś wojenka o władze. Tak jak atakowano ciągle Kuchara, tak jest i teraz. Te wszystkie artykuły nie powstają przez przypadek, tylko w wiadomym celu. Umówmy się – ktoś tego biednego dziennikarza z Wyborczej wykorzystał. Został zrobiony w wała. Ktoś go użył do swoich celów, by oskarżyć mnie i innych ludzi, a on na nic nie ma dowodów, bo to same bzdury. Przecież można dowiedzieć się, sprawdzić, czy była jakaś prowizja, a jeśli jej nie ma, to na dzień dobry gość ma przegraną ze mną sprawę. Będzie musiał mocno przepraszać w gazecie. Trochę już żyję na tym świecie i widzę, jak są wykorzystani dziennikarze. A najbardziej szkoda tych nieświadomych kibiców, którzy są wkręcani w te gierki.

Nam się wydaje, że do transferów Lechii dorabiana jest niepotrzebna ideologia. A jak ktoś sprowadza Krasicia i Peszkę, to od razu chce wyniku, normalna sprawa. I koniec. Wynik.
Właściciel to wydał te miliony euro, by ten klub z czasem sam zaczął zarabiać. A to się stanie, gdy będzie grał w pucharach. Bez tego nie zarobisz w Polsce, szczególnie przy takich inwestycjach. Ci ludzie z opozycji się nie zmienią, to twardogłowi. Ale warto dotrzeć do tych nieświadomych, którzy są wkręcani.

Sponsorzy się zrażają widząc taką atmosferę.
Nie tylko sponsorzy. Sam na początku pomagałem, gdy byłem o to proszony. Ale klimat jest taki, że teraz tylko współczuję. Ten klub był przecież na uboczu piłkarskim przez lata, nie miał reprezentantów kraju. Mogą się jacyś kibice teraz obrazić, mi na nich nie zależy. Zależy mi tylko na tych, którzy naprawdę oddają serce dla klubu, tego czy innego. Ktoś całe życie pracował ciężko, by móc wykładać te miliony, a w Polsce cały czas rzuca się mu kłody pod nogi. Jak nie przez przepisy, to są sceptyczni ludzie, którzy nie dostali się do korytka i nakręcają następnych. Tak to wygląda. Życzę władzom, by wokół klubu znaleźli więcej przychylnych im osób. Żeby niezdecydowani przeszli na ich stronę.

MECZ TOWARZYSKI: POLSKA - ARGENTYNA 2:1 --- INTERNATIONAL FRIENDLY FOOTBALL MATCH: POLAND - ARGENTINA 2:1

Lechia ma też problemy z komunikacją.
Też im już rok temu zwracałem na to uwagę. Powinni zacząć się bronić. Każdy w nich wali jak w bęben, każdy dziennikarz może sobie spłodzić jakiś artykuł. A powinni reagować. Poprawić komunikację z mediami i się bronić. Teraz jest artykuł tego dziennikarza i to będzie proces, a tak naprawdę powinni reagować wcześniej. Taka liczba piłkarzy, którzy przyszli i częste zmiany trenerów PR-owo wyglądają słabo, ale ci ludzie po prostu chcą grać w pucharach i trzeba pozwolić im to osiągnąć. Może im brakuje cierpliwości, ale jest różnica między byciem niecierpliwym i nieuczciwym!

Ale – tak jak powiedziałem – to już poza mną, odciąłem się emocjonalnie. Teraz interesują mnie tylko piłkarze, których tam mam. Żeby ich sprzedać i dać klubowi zarobić.

No i sobie.
No to jest normalne. Jeśli dam klubowi zarobić 25 milionów, to uważasz, że ja nie mam prawa nic z tego dostać?

Nie uważam, ale nie trzeba też ciągle mówić, że chcesz dać zarobić tylko komuś.
Wiesz, mógłbym nie przedłużać umów, wyciągać chłopaków za darmo i zarobiłbym jeszcze więcej. Ale jeśli dajesz klubowi się wzbogacać, to z czasem nie musisz do niego pukać, tylko normalnie wchodzisz przez drzwi. Chodzi o partnerskie relacje. O działanie tak, żeby nie kłócić się z ludźmi, tylko przyjaźnić. Bo tak się da. Ja tak wolę.

Co z Maćkiem Rybusem? Był temat odejścia już latem.
Cóż, Terek rzucił za dużą sumę. Gdyby była adekwatna do długości kontraktu, to byłoby łatwiej. Natomiast na początku okienka każdy klub myśli, że dostanie tyle, ile chce, z czasem zamykają się kadry, miliony euro wydawane są na innych zawodników. No i klops. Ale myślę, że dla „Rybki” to nawet lepiej, teraz sam sobie będzie wybierał klub. Jest bardzo ambitny. Ostatnio była propozycja z Turcji za dwa razy tyle, co z Niemiec. Dwa razy! Chodzi o miliony. A on mówi: – No to Niemcy.

Nie będzie w Rosji na niego nacisków, by podpisał?
Nie, Maciek jest bardzo lubiany przez wszystkich – od kibiców po samych szefów. Podeszli do tego normalnie, bo jest dobrym piłkarzem i człowiekiem, nigdy nie mieli z nim problemów. Wiadomo, że chcieliby przedłużyć, ale znają też decyzję Maćka i ją szanują. Bundesliga? Różne kierunki się otwierają. Są również inne zainteresowane kluby, np. z Anglii. Oglądali go w meczu ze Szkocją. Mamy jeszcze kilka miesięcy, by wypracować to, co ma Maciek sobie wymarzył.

A co z „Grosikiem”? Reprezentujesz go jeszcze?
Wygasła nam umowa, ale rozmawiałem z nim dwa dni temu, jakoś przed kadrą. Może znów coś podpiszemy. Dalej chcę mu pomóc, zawsze traktowaliśmy się trochę inaczej, można powiedzieć, że jak koledzy. Jak ktoś ma dla niego coś interesującego, niech zadzwoni i się ze mną skonsultuje, by nikt nie wsadził go na minę. U mnie zawsze utrzymywał się na powierzchni i niech tak zostanie. Kiedyś chciał iść do Arki, ja wybrałem mu Jagiellonię. I tam w klubie mu pomagali, był idolem. Później chciał iść do Arisu Saloniki, a ja mówiłem, że lepiej do Sivassporu, tam się wypromuje. Gdy wszystko ze mną konsultuje, jest dobrze. Raz nie skonsultował. Zadzwonił i mówi: Mario, mam dobrą nowinę – rozwiązałem ze Sionem (śmiech). Tak rozwiązał, że trzeba było jeszcze za to zapłacić.

Rozmawiali KRZYSZTOF STANOWSKI i MATEUSZ ROKUSZEWSKI 

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (0)