11 najlepszych piłkarzy z rocznika Justina Biebera
Weszło

11 najlepszych piłkarzy z rocznika Justina Biebera

W poniedziałek zakończyły się mistrzostwa świata do lat 17. Trzy tygodnie temu zaczynaliśmy je oglądać trochę z ciekawości, ale zdecydowanie bardziej z nudów. Ale później już tylko przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Dobre tempo meczów, dużo emocji i cała masa sztuczek technicznych. Po prostu gra na pełnej fantazji, bez kunktatorstwa. Na fali zachwytu tym turniejem i po krótkiej konsultacji z Cezarym Olbrychtem, który komentował mistrzostwa na antenie Eurosportu, ułożyliśmy subiektywny ranking najlepszych piłkarzy tego turnieju. Piłkarzy z rocznika 1994. Rówieśników Justina Biebera.
11. TIMUR KHAKIMOV (UZBEKISTAN)

Polski kibic widząc tego chłopaka w akcji może sobie pomyśleć: nawet Uzbekistan nam odjechał. Tak, i to o kilka długości. Wychowanek Pakhatora Taszkient imponuje przeglądem pola i umiejętnościami technicznymi. To po prostu piłkarz, którego obserwujesz przez kilkanaście minut i szybko dochodzisz do wniosku, że już teraz jest pięć razy bardziej kreatywny od Burkhardta, szybszy od Ćwielonga i skuteczniejszy od Zahorskiego. Na turnieju w Meksyku rozegrał 5 spotkań, strzelił 3 gole i zaliczył 2 asysty. Rok wcześniej został królem strzelców i najlepszym piłkarzem młodzieżowych mistrzostw Azji.

10. RAHEEM STERLING (ANGLIA)

Klasyczny skrzydłowy ze stemplem „Made in England”. Niski – niespełna 170 centymetrów wzrostu, ale za to piekielnie szybki, z dobrym dośrodkowaniem i kapitalnym dryblingiem. Ł»ywe srebro. Ot, piłkarz jakich na Wyspach wielu – Theo Walcott, Shaun Wright-Phillips, Aaron Lennon, Ashley Young czy Wayne Routledge. To przykłady pierwsze z brzegu. Sterling idealnie wpisuje się w tę listę. Już w wieku 15 lat trafił z Queens Park Rangers do Liverpoolu. „The Reds” zapłacili za niego więcej, niż Wisła Kraków za Meliksona – 600 tysięcy funtów. A kwota może nawet wzrosnąć do 5 milionów, w zależności od rozwoju jego kariery. Więcej o tym zawodniku pisaliśmy już tutaj: http://www.weszlo.com/news/6330

9. MAXIMILIANO MOREIRA (URUGWAJ)

Patrzysz na niego i widzisz obłęd w oczach. Na boisku walczy o każdy metr boiska. Lubi prowokować, czasem skrobnie przeciwnika po Achillesach, by za chwilę się rozpędzić i minąć trzech rywali na pełnym biegu, po kapitalnym dryblingu. Krótko mówiąc – stara, dobra, urugwajska szkoła. Wysokie umiejętności techniczne, ale i ogromna wola walki, często ocierająca się wręcz o boiskową agresję. Może grać na zarówno na lewej obronie, jak i na skrzydle. Od 13. roku życia w szkółce Nacionalu Montevideo. Piłkarscy idole – Martin Caceres i Ashley Cole.

8. ADEMILSON (BRAZYLIA)

Kiedy kilka miesięcy temu Brazylia zdobywała mistrzostwo Ameryki Południowej do lat 17, trener Emerson Avila nawet nie słyszał o takim zawodniku, jak Ademilson. Miał innych faworytów. W kadrze go sprawdził dopiero za namową Lucasa Piazona, największej gwiazdy
„Seleçãozinhi”, który gra razem z Ademilsonem w Sao Paulo. Bardzo szybko się do niego przekonał, dał koszulkę z numerem 9 i wstawił do pierwszego składu już w inauguracyjnym meczu mistrzostw z Danią. Efekt? Dwa gole i asysta. Po meczu Avila powiedział o nim: „To nowy Romario”. Z kolei trener Duńczyków nie krył zdumienia: „Mieliśmy dobrze rozpracowanych Brazylijczyków, ale tego piłkarza z numerem 9 nie mieliśmy na płytach dvd. To było dla nas spore zaskoczenie, bo w zasadzie ograł nas w pojedynkę”. W całym turnieju Ademilson strzelił 5 goli.

7. MITCHELL WEISER (NIEMCY)

Gdybyśmy układali ten ranking przed meczem o 3. miejsce, to pewnie byłby znacznie wyżej. Spotkanie z Brazylią jednak wyraźnie mu nie wyszło, co nie zmienia faktu, że na miejscu Sławka Peszki powoli zaczęlibyśmy się rozglądać za nowym klubem. I nie piszemy tego złośliwie. Po prostu ten gówniarz już teraz potrafi zrobić z piłką więcej, niż Peszko jest sobie wstanie wyobrazić. Technicznie wybitny. W dodatku ma niesamowitą wydolność. Zasuwa od pola karnego do pola karnego. W zasadzie jedyne co nas w nim denerwuje, to fryzura. Gorszą stylówę miał chyba tylko Mariusz Zganiacz.

6. ANTONIO BRISENO (MEKSYK)

Duży spokój. Facet bez układu nerwowego. Nazywany następcą Rafy Marqueza. Jak na kapitana przystało – był liderem reprezentacji Meksyku na boisku, jak i poza nim. Dobrze oddaje to obrazek z meczu półfinałowego z Niemcami, kiedy po bramce Espericuety na 2:2, niemal cała drużyna szalała z radości przy linii bocznej boiska, „El Pollo” zamiast fetować razem z nimi, podbiegł do leżącego przy linii bramkowej Julio Gomeza, który rozciął sobie głowę po zderzeniu z zawodnikiem rywali. I choć po turnieju więcej laurów spadło na jego kolegów z drużyny, to my wyróżniamy właśnie Briseno. Ze swoich obowiązków wywiązywał się bezbłędnie. W obronie czyścił aż miło, potrafił na dużym spokoju wyprowadzać piłkę spod własnej bramki, a i sam strzelił bardzo ważnego gola w tym turnieju. W finale. Na 1:0.

5. EMRE CAN (NIEMCY)

Jeden z ośmiu Turków w kadrze Niemiec na turniej w Meksyku, a zarazem kapitan zespołu. Wychowanek Eintrachtu Frankfurt, ale już od ponad roku piłkarz Bayernu Monachium, gdzie nawet zdążył odbyć kilka treningów z pierwszą drużyną. Ze względu na styl gry i pozycję na boisku często porównuje się go do Michaela Ballacka. Uważnie obserwuje go turecka federacja, której główny skaut na Europę, Erdal Keser, zapowiedział nawet, że jest już „po słowie” z Canem. Na razie nie wiadomo, która ze stron wygra ten konkurs przeciągania liny, ale pewne jest jedno – zwycięzca zyska piłkarza światowego formatu. Na lata.

4. LUCAS PIAZON (BRAZYLIA)

Przed turniejem lansowany na jego największą gwiazdę. Głównie dlatego, że jako jeden z niewielu uczestników tych mistrzostw miał już swój „fanpage” na Facebooku. Ale to nie jedyny powód. W końcu cztery miesiące temu Chelsea Londyn zapłaciła za niego 5 milionów funtów. Całkiem sporo, jak na 17-latka. Ale Piazon jest wart tych pieniędzy. Może nie grał fenomenalnie na tych mistrzostwach, ale udowodnił, że drzemie w nim olbrzymi potencjał. Ł»ywa kopia innego znakomitego piłkarza z Brazylii – Kaki. Prawdopodobnie jest jedynym piłkarzem z tego zestawienia, który ma szansę zbliżyć się marketingowo do poziomu Justina Biebera. Kobiety już za nim szaleją, a każdy jego kontakt z piłką na turnieju w Meksyku był okraszony niesamowitym piskiem dziewczyn w wieku gimnazjalnym. Materiał na gwiazdę.

3. JULIO GOMEZ (MEKSYK)

Wybrany najlepszym piłkarzem turnieju. Według nas – trochę na wyrost. Gomez tak naprawdę rozegrał jeden kapitalny mecz. Z Niemcami. W półfinale turnieju. Najpierw wyprowadził Meksyk na prowadzenie 1:0, potem doznał poważnego rozcięcia głowy, by z obandażowaną czaszką strzelić gola na wagę zwycięstwa, i to jeszcze przewrotką. Kozak. W finale, blisko 100 tysięcy fanów (!) na stadionie Azteca w podzięce zgotowało mu owację na stojąco. Ale widzieliśmy na tych mistrzostwach lepszych piłkarzy. Dwóch.

2. SAMED YESIL (NIEMCY)

Kolejny rewelacyjny Turek przebrany za Niemca. Maszynka do strzelania goli. W 19 meczach dla kadry U-17 zdobył 18 bramek. Ponadto w ubiegłym roku został królem strzelców mistrzostw Europy do lat 16, nie wspominając już o statystykach z drużyn młodzieżowych Bayeru Leverkusen. Na turnieju w Meksyku lepszy bilans bramkowy miał tylko Souleymane Coulibaly, ale to Yesil wygrał klasyfikację kanadyjską, bo do sześciu goli dołożył jeszcze sześć asyst. Zresztą, zobaczcie sami jak ten chłopak potrafi nie tylko strzelać czy podawać, ale i uwalniać się spod krycia – pierwszy filmik, 35 sekunda. Nic więc dziwnego, że już zagiął na niego parol Arsene Wenger.

1. SOULEYMANE COULIBALY (WYBRZEŁ»E KOŚCI SŁONIOWEJ)

O nim napisaliśmy już wszystko. Największy zwycięzca turnieju. Chłopak, który strzelił 9 goli w czterech meczach, zawstydzając tym samym króla strzelców polskiej ekstraklasy, który do zdobycia 14 bramek potrzebował aż 29 meczów.

JAKUB POLKOWSKI

KOMENTARZE (0)