Wyobraźmy sobie, że robimy listę najbardziej losowych transferów. Takich, które byłyby rodem z piątego czy szóstego sezonu rozgrywek w symulacji jednej z najbardziej znanych gier piłkarskich. Transfer, o którym informujemy – zapewne byłby w czołówce zestawienia. Triumfator Premier League sprzed blisko dekady wylądował w 12. drużynie boliwijskiej ekstraklasy. Takiego zaskakującego ruchu dokonał Eliaquim Mangala.
Triumfator Premier League w Ameryce Południowej
34-latek ma na koncie grę nie tylko w Manchesterze City, ale też FC Porto, Evertonie czy AS Saint-Etienne. W reprezentacji Francji zdobył srebrny medal na EURO 2016. Zagrał wtedy w ćwierćfinale z Islandią – były to jego jedyne minuty na domowej imprezie – i, jak się później okazało – ostatni mecz w kadrze.
Drużyna Oriente Petrolero z miejscowości Santa Cruz de la Sierra od kilku lat ma spore problemy w defensywie. Mangala, który wygrał wiele (choćby Premier League w 2018 roku, dwukrotnie mistrzostwo Portugalii) – ma być nowym szefem defensywy boliwijskiej drużyny.
DE PARÍS A SANTA CRUZ 🇫🇷✈️🇧🇴
Mangala se puso la de Oriente 💚🤍 y dejó unas palabras para nuestra gente 🗣️
¡Vamos Oriente! 💪#Pretemporada2026 pic.twitter.com/mQissdPoch
— Oriente Petrolero (@cdopetrolero) January 27, 2026
– Jestem bardzo szczęśliwy, że jestem w Santa Cruz i zagram w tak wielkim klubie jak Oriente Petrolero. Przybywam z dużą dawką entuzjazmu i chęcią, aby od pierwszego dnia widać było mój wkład. Wiem, co Oriente reprezentuje i bardzo mnie to motywuje. Powiedziano mi o projekcie sportowym i bez wahania podjąłem wyzwanie – powiedział wicemistrz Europy.
Oriente Petrolero to zespół, który wygrał pięciokrotnie ligę boliwijską, ale ostatni raz w 2010 roku. Raz w swojej historii udało mu się też dotrzeć do ćwierćfinału Copa Libertadores. Było to w 1988 roku. W ostatnim sezonie klub z Santa Cruz de la Sierra był dopiero na 12. lokacie w lidze liczącej 16 zespołów.
Zima pełna powrotów do przeszłości
Transfer Mangali nie jest jednak pierwszym tej zimy, który może zapewnić nam dawkę nostalgii na myśl o piłkarzach w przeszłości znanych nieco bardziej. Gdyby tak zsumować kilka ruchów – zbierze się całkiem spora porcja wspomnień. Zacznijmy od najbardziej medialnego nazwiska w zestawieniu.
Mario Balotelli w 2025 roku nie zagrał ani minuty. Gdy przybył do Genoi jesienią 2024 roku, chwilę później był tam także Patrick Vieira – a ci panowie działali sobie w Nicei na nerwy. Diametralnej zmiany stosunków nie było. Triumfator Premier League z Manchesterem City za wiele nie pograł. Od stycznia jest on piłkarzem w drugiej lidze Zjednoczonych Emiratów Arabskich w Al-Ittifaq.
Trafić tam miał też Douglas Costa, ale zabrakło już „slotów” dla piłkarzy spoza Unii Europejskiej. Jak to mówią – co się odwlecze, to nie uciecze. Brazylijczyk zameldował się kilkanaście dni temu w ekipie Chievo Werona i zagra tam do końca czerwca. Obydwa wspomniane kluby łączy prezes, Pietro Laterza. Latem – były piłkarz Bayernu i Juventusu dołączy do klubu z Bliskiego Wschodu.
Il Presidente del Chievo: „Douglas Costa ha accettato grazie a Balotelli” 🗣️🟡🔵https://t.co/Erc19LMCdS
— GOAL Italia (@GoalItalia) January 16, 2026
Co może zaskakiwać, w piłkę gra nadal mistrz Europy 2008 – Dani Guiza. Były król strzelców La Liga, niczym Kazuyoshi Miura, nadal nie potrafi zawiesić butów na kołku i będzie reprezentować klub siódmej ligi, Jerez Industrial. Warto też wspomnieć o bardzo niespodziewanym powrocie do Włoch.
Lorenzo Insigne w ostatnim czasie łączony był przede wszystkim z Lazio oraz SSC Napoli. Błyskawicznie okazało się jednak, że wraca on po 14 latach do Pescary. Beniaminek Serie B zyska więc mistrza Europy. Miejmy nadzieję, że uda się tam odtworzyć magiczne trio z Ciro Immobile i Marco Verrattim, które bawiło się wyśmienicie w drugiej lidze włoskiej w sezonie 2011/12 pod wodzą legendarnego Zdenka Zemana.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Balotelli ma (w końcu) nowy klub. Pogra na Bliskim Wschodzie
- Douglas Costa wraca do Włoch. Kierunek… czwarta liga
- Kazuyoshi Miura nie kończy kariery
Fot. Newspix