Żukowski w życiowej formie. Kolejny gol na zapleczu Bundesligi

Marcin Ziółkowski

24 stycznia 2026, 22:57 • 2 min czytania 3

Żukowski w życiowej formie. Kolejny gol na zapleczu Bundesligi

Mateusz Żukowski jest w trakcie bardzo interesującej boiskowej przemiany. Przed laty Łukasz Piszczek został cofnięty z linii ataku na bok obrony. Były piłkarz Śląska Wrocław powędrował z kolei w drugą stronę. Zawodnik niemieckiego Magdeburga coraz mocniej szokuje opinię publiczną nad Wisłą. Żukowski trafił do siatki już po raz szósty od listopada ubiegłego roku.

Reklama

Żukowski strzela jak na zawołanie

To, co wyczynia u naszych zachodnich sąsiadów Mateusz Żukowski przechodzi ludzkie pojęcie. Jeszcze na początku listopada wracał on do pełni sprawności i czekał na debiut w Magdeburgu.

Doczekał się w 13. kolejce i zagrał 90 minut z Fortuną Duesseldorf 22 listopada. Od tego czasu minęły dwa miesiące i to, co wydarzyło się od tamtej pory jest naprawdę zaskakujące. Polak grający w zespole z innym rodakiem, Dariuszem Stalmachem, stał się prawdziwą gwiazdą drużyny.

Reklama

W derbowym spotkaniu z Dynamem Drezno Żukowski trafił do siatki w 29. minucie meczu. Asystował mu po raz kolejny w sezonie Turek Baris Atik.

Jego kolegom nie udało się utrzymać korzystnego wyniku do końca. Derbowy rywal z Drezna, który zajmuje przedostatnie miejsce w 2. Bundeslidze jeszcze przed przerwą strzelił dwa gole. Gospodarze w drugiej połowie przeważali, oddali aż 13 strzałów na bramkę, ale nie dało to im choćby jednego punktu. Tym samym, Magdeburg zakończył swoją passę pięciu meczów bez porażki i pozostał na 14. miejscu w tabeli.

Okoliczności transferu do 2. Bundesligi

Były zawodnik Lecha Poznań i Rangers FC przeniósł się do Niemiec ostatniego lata. Wydawało się, że Śląsk Wrocław robi świetny interes –  przyjęto ofertę przewyższającą 350 tysięcy euro. Żukowski był na świeżo po doznaniu kontuzji w pierwszej kolejce I ligi w meczu z Wieczystą Kraków. Do tego zawodnik nie spełniał oczekiwań kibiców, nie potrafił ustabilizować swojej formy.

Zanosiło się na długą pauzę i Polak pauzował cztery miesiące. Mimo to Niemcy byli zdecydowani, cierpliwość opłaciła się. Od debiutu 22 listopada – Żukowski trafił do siatki już sześciokrotnie w siedmiu spotkaniach.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

3 komentarze

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama
Reklama