Ze Szwecją mu do twarzy. Jak Potter ożywił klub, którego nikt nie lubił

Michał Kołkowski

30 marca 2026, 21:31 • 14 min czytania 0

Reklama
Ze Szwecją mu do twarzy. Jak Potter ożywił klub, którego nikt nie lubił

Kiedy Graham Potter został jesienią 2025 roku selekcjonerem pogrążonej w kryzysie reprezentacji Szwecji, powszechnie przyjęto tę nominację z zaskoczeniem i to całkiem sporym. Może wręcz nazbyt wielkim, biorąc pod uwagę fakt, że Anglik w przeszłości pracował już przecież w szwedzkim Östersund, które zaprowadził z czwartej ligi aż do tamtejszej ekstraklasy. Poza tym, po katastrofalnej kadencji w West Hamie United kariera trenerska Pottera znalazła się w martwym punkcie. Szwedzka kadra na gwałt potrzebowała więc strażaka, a Potter równie pilnie potrzebował kogoś, kto znów obdarzy go zaufaniem.

Kierownictwo Szwedzkiego Związku Piłki Nożnej na niego postawiło. Wyciągnęło go z dołka w nadziei, że Anglik zrewanżuje się tym samym, to znaczy: że wydobędzie z zapaści szwedzką drużynę narodową. No i zdecydowany triumf w półfinałowym starciu z Ukrainą sprawił, iż wokół reprezentacji Szwecji po raz pierwszy od dawna zapanowała atmosfera pełna optymizmu.

Przekłucie tego balonika to już rzecz jasna misja dla podopiecznych Jana Urbana.

Reklama

Przeciętny piłkarz z nieprzeciętnym głodem wiedzy. Początki Grahama Pottera

Graham Potter przyszedł na świat w mieście Solihull w hrabstwie West Midlands, położonym około 15 kilometrów na południe od centrum Birmingham. Nie powinno więc dziwić, że właśnie w barwach Birmingham City rozpoczął w 1992 roku zawodową karierę piłkarską. Zawodnikiem był jednak raczej przeciętnym. Zanotował epizody w paru znanych klubach – takich jak choćby Stoke City, West Bromwich Albion czy Southampton – ale najmocniej zapadł zapewne w pamięci fanów York City. Występował w tym zespole w latach 2000-2003 i rozegrał dlań przeszło 100 meczów, głównie na lewej stronie defensywy. Mówimy o czwartym szczeblu rozgrywkowym w Anglii.

Początkowo kibice z Huntington go zresztą, łagodnie mówiąc, nie polubili. Potter trafił do klubu jako następca kończącego pomału karierę Wayne’a Halla, legendy York City, a to oznacza, że z miejsca znalazł się na cenzurowanym. – Szczerze mówiąc, miałem kłopoty z przystosowaniem się do realiów League Two. Kibice to dostrzegli i dawali mi odczuć swoje niezadowolenie. Musiałem zapracować na ich sympatię i myślę, że z czasem mi się to udało – sądzi Graham.

Później Potter próbował właśnie w Yorku zbudować nazwisko jako szkoleniowiec. Bez powodzenia. – Utalentowani ludzie są wszędzie. Najtrudniej jest otrzymać prawdziwą szansę. Takie są realia w futbolu, jak sądzę. Ja zacząłem w York City od prowadzenia drużyn U-13. Podobało mi się to, było to wspaniałe doświadczenie. Zacząłem zatem zastanawiać się nad tym, jak rozwinąć się jako trener, ale nie mogłem bazować na swoich piłkarskich osiągnięciach, bo nie byłem zbyt dobrym zawodnikiem. Skończyłem grę jako trzydziestolatek i zacząłem prowadzić trampkarzy i młodzieżowców. Dlatego w York City nigdy nie dostałbym posady w pierwszym zespole. Działacze chcą w pierwszej kolejności doświadczonych trenerów. Musiałem poszukać innej ścieżki – opowiadał Anglik na łamach magazynu The Press w 2018 roku.

Potter na brak interesujących perspektyw zawodowych postanowił zareagować podręcznikowo: rozszerzył kompetencje poprzez studia z zakresu zarządzania i przywództwa. Szczególnie fascynowało go wykorzystywanie inteligencji emocjonalnej w dowodzeniu zespołem.

Reklama

Wypada jednak podkreślić, że Anglik zawsze uchodził za faceta o nadzwyczajnym głodzie wiedzy. Już wcześniej uzyskał dyplom z nauk społecznych na Open University. Podróże na mecze wyjazdowe najchętniej spędzał z nosem w książce, zamiast przerzucać się dowcipami razem z resztą kolegów z drużyny. Niektórzy z nich uważali go wręcz za wyalienowanego snoba.

– Gdybym nie ukończył studiów, nie dostałbym potem pracy na University of Hull, gdzie trenowałem studentów i rozwijałem się jako szkoleniowiec. Jednocześnie uwielbiałem atmosferę uczelni – zaznacza Potter w materiale The Athletic. – Znalazłem się wśród naukowców zajmujących się sportem. Psychologów, specjalistów w zakresie biznesu i tak dalej. Mogłem konfrontować własne doświadczenia z ich wiedzą i na tej podstawie szlifować własny warsztat trenerski.

Graham Potter

Graham Potter zaczarował w Szwecji. Niespodziewany sukces Östersunds FK

Na starcie swojej trenerskiej kariery Potter jadł więc chleb z niejednego pieca. Był na przykład dyrektorem technicznym żeńskiej reprezentacji Ghany podczas mistrzostw świata w Chinach. Na jakiś czas wywiało go też do Bawarii, gdzie – w ramach studenckich praktyk – zbierał doświadczenia w brytyjskiej bazie wojskowej. – Pełniliśmy tam role przywódcze i otrzymywaliśmy od razu informację zwrotną na temat naszej postawy, więc były to szkolenia zarówno praktyczne, jak i teoretyczne. W tym czasie żołnierze szykowali się do misji w Afganistanie. Nasz adiunkt współpracował już wcześniej z wojskiem i zrozumiał, że w takim środowisku, wśród ludzi doskonale wyszkolonych, czasami różnicę robi właśnie to, jak radzimy sobie ze stresem, porażką, błędami.

Reklama

Wciąż nie potrafił jednak zaistnieć jako trener przynajmniej na półzawodowym poziomie. Dlatego gdy w grudniu 2010 roku zgłosili się do niego działacze szwedzkiego Östersunds FK, zaryzykował. Można zresztą powiedzieć, że dostał robotę w ekipie znad jeziora Storsjön… po znajomości.

Przejdźmy po nitce do kłębka.

W tamtym czasie Swansea dość często rozgrywało sparingi z Östersund. Managerem Swansea był Roberto Martinez. Asystentem Roberto Martineza był Graeme Jones. Graeme Jones przy okazji licznych meczów towarzyskich zakumplował się z Danielem Kindbergiem. Daniel Kindberg był prezesem Östersund, a ambicja roznosiła go do tego stopnia, że już z pozycji czwartoligowca bajdurzył o występach w Lidze Mistrzów. Jednocześnie Jones był przyjacielem Grahama Pottera. Kindberg dowiedział się o Potterze od Jonesa. I w ten oto sposób Graham spakował manatki i przeniósł się do miejsca, które promuje się hasłem: „Vinterstaden” – ”Zimowe Miasto”.

Na miejscu nie zastał żadnych podstaw, na których można byłoby opierać mocarstwowe ambicje. – Nikt w mieście tak naprawdę nie lubił tego klubu. Nie było kibiców. A ta garstka fanów, która chodziła na mecze, nieprzychylnie spoglądała na obcokrajowców, którzy często trafiali do zespołu na krótkie kontrakty, co właśnie poskutkowało spadkiem do czwartej ligi. Wokół klubu panowała negatywna atmosfera opowiadał Potter w reportażu The Athletic. Czwarty poziom w Szwecji porównałbym z dziewiątym w Wielkiej Brytanii. Ale z prezesem złapaliśmy wspólny język na poziomie piłkarskiej filozofii. Chcieliśmy stworzyć wspólnie coś wyjątkowego.

Reklama

Połowa miasta życzyła nam porażki. Ludzie nie wierzyli w klub i go tak naprawdę nie lubili”

Graham Potter dla BBC

No i się udało. Wprawdzie sen Kindberga o Lidze Mistrzów się nie spełnił, ale Östersunds FK i tak dokonało pod wodzą Pottera fenomenalnych wyczynów. Drużyna przedarła się z poziomu amatorskiego aż do samej Allsvenskan, a w kwietniu 2017 roku zatriumfowała w wielkim stylu w Pucharze Szwecji, zapewniając sobie w ten sposób przepustkę do Ligi Europy.

Może to i nie Champions League, ale też ładnie.

Reklama

Początkowo Anglik konstruował zespół niemalże w pojedynkę. Był dyrektorem sportowym, trenerem, skautem i psychologiem w jednym. Starał się ściągać do Szwecji zawodników z Anglii, a nawet z Ghany. Takich, którzy są – podobnie jak on – otwarci na przygodę i nie boją się porażki.

– W piłce nożnej skupiamy się na błędach – tłumaczył po latach na łamach The Coaches’ Voice. – Zawsze chcemy wskazać palcem winowajcę. Ale nauczyłem się na praktykach w wojsku, że w realiach teatru operacyjnego, gdy w każdej chwili istnieje realne zagrożenie życia – to działa inaczej. Chodzi o radzenie sobie z błędem, nie z winowajcą. To było kluczowe, gdy zacząłem pracę w Östersund. Stworzyliśmy w klubie środowisko, w którym piłkarze czerpali czystą radość z gry. Odeszliśmy od tradycyjnej kultury strachu i obwiniania się. Zrozumieliśmy, że błędy, porażki i niepowodzenia będą się zdarzać.

Graham Potter - Ostersunds FK

Triumf na Emirates Stadium. Anglia przypomniała sobie o Grahamie Potterze

Potter – przy pełnym wsparciu kierownictwa klubu – wprowadzał w życie niekonwencjonalne metody szkoleniowe. Dziennikarz Thore Haugstad przytacza ciekawy przykład: klubową „Akademię Sztuk Pięknych”. Zadaniem każdego piłkarza Östersund było przygotowanie projektu artystycznego i zaprezentowanie go przed resztą składu po zakończeniu ligowych zmagań w danym sezonie. Miało to zmusić graczy do wyjścia ze strefy komfortu i przełamania bariery zawstydzenia czy skrępowania. W przedsięwzięciu zaczęli też brać udział członkowie sztabu szkoleniowego. Tego rodzaju aktywności rzecz jasna nie wszystkim przypadały do gustu, ale Daniel Kindberg miał na to proste rozwiązanie: – To nie było zadanie dla chętnych. Kto nie chciał w nim uczestniczyć, wylatywał z klubu.

Reklama

Futbolowo-artystyczna działalność piłkarzy szybko przykuła uwagę mieszkańców miasta.

– Piłkarze wystawiali sztuki teatralne. Założyli klub książki, w którym omawiali dzieła Dostojewskiego. Sami napisali książkę, w której każdy z nich opowiadał o swoich losach. Dołączyli do kółka muzycznego dla osób z niepełnosprawnościami. A ich najsłynniejszym występem była własna wersja „Jeziora Łabędziego”, którą przedstawili przed przeszło tysiącem widzów. W ramach baletu Potter osobiście zaimprowizował taniec na scenie – opowiada Haugstad.

„Poszło mi naprawdę okropnie. „

Graham Potter dla The Times

Wszystko to sprawiło, że Östersund, wcześniej miasto hokeja i łyżwiarstwa, stało się również miastem futbolu. Zawodnicy bardzo chętnie angażowali się w rozmaite prospołeczne inicjatywy, między innymi odprowadzanie samotnych kobiet do domu po zmroku po tym, jak miastem wstrząsnęła seria napaści na tle seksualnym. – Wielu z naszych zawodników to piłkarscy odrzutkowie. W poprzednich klubach uważano, że nie są wystarczająco zdolni. Ale kiedy stworzyliśmy z nich prawdziwy zespół w przyjaznym środowisku, takim jak nasze, okazali się fantastycznymi piłkarzami europejskiego formatu. To jest coś, co muszą zrozumieć miliarderzy posiadający topowe kluby piłkarskie. Zastanowić się, jak wydobyć pełnię potencjału z graczy, którym płacą tak gigantyczne wynagrodzenia. Wielu z nich sądzi: ten piłkarz się nie nadaje, potrzebujemy innego. I to jest błąd. Piłkarz zawsze może się poprawić – perorował Kindberg w reportażu CNN.

Reklama

W 2018 roku na domowe mecze Östersunds FK w szwedzkiej ekstraklasie przychodziło średnio 6 tysięcy widzów, czyli dziesięć razy więcej niż przed startem kadencji Pottera. A pamiętajmy, że w „Zimowym Mieście” żyje około 50 tysięcy mieszkańców, więc Anglik z przeszło 10% z nich uczynił aktywnych kibiców ÖFK.

Graham przyznaje otwarcie, że gdyby swoją trenerską karierę rozpoczął w standardowy sposób – znaczy się: w ojczyźnie, w klubie z jakimiś tradycjami – to prawdopodobnie nie odważyłby się na stosowanie tak eksperymentalnych rozwiązań. Zapewne przeważyłaby obawa, że piłkarze go wyśmieją i natychmiast poskarżą działaczom, że trenuje ich kompletny wariat. Do tego doszłaby presja niezadowolonych kibiców, no i zwolnienie gotowe. Ale w Szwecji, w czwartej lidze? W klubie, o którym prawie nikt nie słyszał? Potter nie miał nic do stracenia, mógł więc popuścić wodze fantazji i wcielać w życie choćby i najbardziej odjechane koncepcje.

Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania.

Reklama

W sezonie 2017/18 Östersund awansowało do fazy grupowej Ligi Europy, eliminując po drodze między innymi Galatasaray i PAOK, a potem wywalczyło również awans do fazy pucharowej turnieju, kładąc na łopatki Zorię Ługańsk, Herthę Berlin i remisując u siebie z Athletikiem Bilbao. Jak gdyby tego wszystkiego było mało, w meczu 1/16 finału Szwedzi zwyciężyli 2:1 na wyjeździe z Arsenalem. I okej, było to już po tym, jak Kanonierzy zatriumfowali 3:0 w pierwszym starciu. Rewanż stoczono zatem w raczej luźnej atmosferze, bo gracze z Londynu byli pewni awansu do kolejnej rundy. Ale o Potterze i tak zrobiło się wówczas w Anglii bardzo głośno. Całe pielgrzymki brytyjskich reporterów ustawiały się w kolejce przed bramą Jämtkraft Areny, by przeprowadzić wywiad z trenerem, który zadziwił Europę. Można tu porównać Pottera do Roya Hodgsona, który również potrzebował sukcesu w Skandynawii, by przypomniano sobie (dowiedziano się?) o jego istnieniu w Anglii.

Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju. Piłkarskie podróże Roya Hodgsona

– Zwycięstwo nad Arsenalem nie jest nawet w TOP3 moich najlepszych meczów w Östersund. Dużo wyżej cenię wygrane z Galatasaray, PAOK-iem i Herthą – zapewnia Potter na łamach The Athletic. – Dotarłem w tym klubie do punktu, w którym kibice chcieli mi wystawić pomnik przed stadionem. Nie było mowy o tym, bym w dającej się przewidzieć przyszłości mógł stracić pracę. Miałem pełen komfort i poczucie bezpieczeństwa, o jakim marzą wszyscy szkoleniowcy.

Graham Potter i Arsene Wenger

Reklama

Plama na romantycznej historii. Kontrowersje wokół prezesa Östersunds FK

Po sezonie 2017/18 było już jednak jasne, że do Pottera wkrótce zwrócą się z ofertami brytyjscy działacze. Medialne szaleństwo wokół jego konfrontacji z Arsenalem było zbyt duże, by tak od razu o nim zapomniano. Dziennikarze The Telegraph sypali wtedy ciekawostkami jak z rękawa.

Wyliczyli, że:

  • Arsene Wenger prowadzi Arsenal dłużej niż istnieje drużyna Östersund
  • roczna pensja Mesuta Özila jest wyższa niż roczny budżet szwedzkiego klubu

Konkluzja była jasna. Skoro Graham Potter radzi sobie tak fantastycznie przy tak skromnych możliwościach, no to trzeba mu dać w końcu większe pole do popisu. W czerwcu 2018 roku angielski trener wylądował zatem w Swansea City, zespole będącym świeżo po spadku z Premier League. No a rok później prowadził już Brighton & Hove Albion, skąd z kolei przeniósł się jesienią 2022 roku do Chelsea. Gdzie zupełnie sobie nie poradził, podobnie jak potem w West Hamie United, no ale to już materiał na osobą opowieść. – Jedną z najtrudniejszych decyzji w moim życiu było zakończenie kariery w wieku 30 lat. Opuszczenie Östersund było równie traumatyczne. Mój starszy syn był załamany, nie chciał zmieniać szkoły. Moja żona również była szczęśliwa w Szwecji – przyznał Potter.

Jak na ironię, Rachel Potter początkowo nie paliła się do przeprowadzki do „Vinterstaden”. Prowadziła w Yorku od kilkunastu lat mały biznes (zajęcia pilatesu), który musiała zamknąć. Mówiła w BBC: – Nie chciałam jechać, ale widziałam, jak bardzo zależy na tym mężowi. A czułam, że nie mogę zostać bez niego. Zwłaszcza że nasz syn miał wtedy tylko jedenaście miesięcy. No ale wyjazd oznaczał oddalenie się od rodziny, od wszystkiego. Musieliśmy zaczynać wszystko od nowa. Kiedy przeprowadziliśmy się do Östersund, ludzie nie bardzo tam nawet kojarzyli, co to jest pilates. Zimą temperatura spadała poniżej 20 stopni Celsjusza na minusie. Nie chciałam wychodzić z łóżka, zamknęłam się na świat. W końcu mąż powiedział, że dajemy sobie czas do lata. Jeśli dalej będą czuła się tak samo, wrócę do Anglii, a on dokończy sezon i dołączy do mnie. To zdjęło ciężar z moich barków. Poczułam, że mam drogę wyjścia. I całkowicie zmieniłam swoje nastawienie.

Reklama

Podczas jednego z meczów szwedzcy kibice zaprezentowali transparent dedykowany właśnie małżonce szkoleniowca. – To był bardzo miły i ważny moment dla mnie. Wiem, jak wiele Rachel musiała poświęcić, gdy zdecydowaliśmy się na przenosiny do Szwecji – przyznał Potter.

screen: BBC

Czyli co: piękna historia od A do Z?

Reklama

No nie do końca.

Wracamy tu do osoby Daniela Kindberga, który z taką dumą opowiadał zagranicznej prasie o swoich sukcesach. W kwietniu 2018 roku (a zatem krótko przed odejściem Pottera) Szwed został aresztowany przez funkcjonariuszy Urzędu ds. Przestępczości Gospodarczej. Prokuratura zarzuciła mu – mówiąc w najwyższym skrócie – że wraz ze swoimi biznesowymi partnerami, a przy okazji sponsorami Östersunds FK, urządził sobie z klubu pralnię pieniędzy. Mało tego, miał wykorzystywać klub do wyprowadzania kasy z jednej z miejskich spółek, w której sprawował funkcję prezesa zarządu. W pierwszej instancji skazano go na karę pozbawienia wolności i nakazano wypłatę potężnego odszkodowania, ale Sąd Apelacyjny uchylił ten wyrok. W jego ocenie prokuratura nie przedstawiła wystarczająco mocnych dowodów. 

23 czerwca 2022 roku Kindberg został jednak ponownie skazany, tym razem już w innej sprawie. Sąd rejonowy w Östersund przybił mu wyrok za korupcję, przestępstwo księgowe i pomoc w utrudnianiu kontroli podatkowej. Został zobowiązany do zapłaty na rzecz państwa odszkodowania w wysokości 5,5 miliona koron (2,1 miliona złotych). Tym razem odwołanie poskutkowało tylko połowicznie: Sąd Apelacyjny zredukował karę z 30 do 18 miesięcy pozbawienia wolności.

Niemniej, wina Szweda została przypieczętowana.

– Nie mam nic do powiedzenia, jeśli chodzi o wyrok sądów. Daniel to człowiek, którego znam od dawna. Jestem moim przyjacielem i współczuję mu trudnej sytuacji, w jakiej się znalazł. Ale nie chcę komentować ani śledztwa, ani wyroku – uciął temat Graham Potter już po objęciu szwedzkiej kadry. – Z mojej perspektywy ten wyrok kompletnie nie wpływa na odbiór tego, czego dokonaliśmy w Östersund. Ta sprawa dotyczy osobiście Daniela. Nic więcej nie mam do powiedzenia.

Lokalna dziennikarka Linda Hedenljung, której publikacje poruszyły lawinę w aferze Kindberga, nie miała łatwego życia. – Östersund było podzielone. Połowa miasta mówiła: brawo, drąż temat dalej. Ale była też druga połowa, która żądała, żebym nie komplikowała życia naszemu ukochanemu klubowi.

Daniela Kindberg

Graham Potter wrócił do Szwecji. Jego magia znowu zadziała?

W 2021 roku pogrążone w finansowych tarapatach Östersunds FK spadło z najwyższej klasy rozgrywkowej, a potem miało również niemałe trudności z utrzymaniem się na zapleczu Allsvenskan. Z kolei Daniel Kindberg – podpułkownik szwedzkiej armii – wspiera Ukraińców w odpieraniu rosyjskiej inwazji, o czym zresztą chętnie opowiada dziennikarzom. Twierdzi, że rosyjska inwazja z 2022 roku głęboko go poruszyła, dlatego uruchomił swoje wojskowe kontakty z dawnych lat, no i po serii rozmów telefonicznych udało mu się nawiązać kontakt z ukraińskimi oficerami, którzy z wielką ochotą przyjęli jego pomoc.

„Luty 2022 roku otworzył mi oczy. […] Nie mogłem pozbyć się myśli, że muszę tam pojechać, muszę to zobaczyć na własne oczy. Uważam, że mamy zobowiązania względem naszych dzieci i naszych wnuków, by w tej sytuacji zrobić co w naszej mocy”

Daniel Kindberg dla Brottarbröder Podcast

Niektórzy fani Östersund przymykają oko na machlojki Kindberga i twierdzą, że obrotny działacz przydałby się z powrotem w klubie. – Aktualny zarząd ÖFK robi wszystko, by oczyścić sytuację finansową i odbudować drużynę. Ci ludzie nie zasługują na wysłuchiwanie takich opinii – pisze stanowczo publicysta Bosse Svensson.

Tymczasem Graham Potter odniósł pierwsze ważne zwycięstwo w roli selekcjonera reprezentacji Szwecji.

Optymizm w obozie rywali reprezentacji Polski przed finałem baraży jest obecnie bardzo duży. Ale Anglik tonuje nastroje. – Nie chcę przewidywać. Scenariusz może być inny niż w meczu z Ukrainą, możemy mieć piłkę częściej, ale musimy przede wszystkim kreować szanse. W futbolu musisz się dostosować do rywala, adaptować się do sytuacji na boisku. Czasami musimy zaakceptować niską obronę, ale nie chcemy tkwić cały czas pod własnym polu karnym. Ten mecz będzie miał kompletnie inny kontekst niż spotkanie z Ukrainą. Nasza praca jest już skończona, teraz trzeba zaufać piłkarzom.

Dotychczas czary Pottera na szwedzkiej ziemi działały zaskakująco skutecznie. Oby we wtorek jego zaklęcia nie wypaliły.

Czytaj więcej na Weszło:

fot. Newspix.pl

0 komentarzy
Michał Kołkowski

Za cel obrał sobie sportretowanie wszystkich kultowych zawodników przełomu XX i XXI wieku i z każdym tygodniem jest coraz bliżej wykonania tej monumentalnej misji. Jego twórczość przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy preferują obszerniejsze, kompleksowe lektury i nie odstraszają ich liczne dygresje. Wiele materiałów poświęconych angielskiemu i włoskiemu futbolowi, kilka gigantycznych rankingów, a okazjonalnie także opowieści ze świata NBA. Najchętniej snuje te opowiastki, w ramach których wątki czysto sportowe nieustannie plączą się z rozważaniami na temat historii czy rozmaitych kwestii społeczno-politycznych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Skoki

Fortuna nie sprzyja Maciusiakowi! Medalista igrzysk grzmi

Maciej Piętak
4
Fortuna nie sprzyja Maciusiakowi! Medalista igrzysk grzmi

Inne ligi zagraniczne