Jakubas wspomina pracę z Feio. „Potrafiłem go rozbroić”

Marcin Ziółkowski

10 lutego 2026, 21:43 • 3 min czytania 0

Jakubas wspomina pracę z Feio. „Potrafiłem go rozbroić”

Zbigniew Jakubas był gościem podcastu Tomasza Ćwiąkały. Jeden z najbogatszych Polaków to właściciel Motoru Lublin, który gra swój drugi sezon po powrocie do Ekstraklasy. Biznesmen otworzył się w rozmowie choćby w kontekście współpracy z Goncalo Feio. Bardzo chwalił aktualnego trenera Radomiaka m.in. za merytorykę i osobowość.

Reklama

Jakubas podkreśla u Feio pracowitość i skłonność do emocji

Współpraca Zbigniewa Jakubasa i Goncalo Feio w Motorze Lublin sięga czasów gry klubu w drugiej, a następnie pierwszej lidze. To właśnie Portugalczyk doprowadził zespół z Lubelszczyzny do awansu na zaplecze Ekstraklasy, choć w tamtych rozgrywkach był on nawet czerwoną latarnią w zmaganiach na trzecim poziomie. Momentami była to relacja pełna perturbacji – warto tu wspomnieć o aferze z tacką na dokumenty, którą to Feio uderzył ówczesnego prezesa Pawła Tomczyka.

Reklama

Jakubas w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą wrócił do czasów współpracy z Portugalczykiem. Wspomina choćby okoliczności rozstania oraz moment, w którym naruszył on jeden z zapisów w umowie.

– Gdybym zwolnił Goncalo, to o pierwszej lidze moglibyśmy pomarzyć. Goncalo potem sam się wyoutował się głupim sms-em. Ja już byłem zmęczony pewną konfliktowością, która w klubie była w tamtym czasie. (…) Jest on osobą emocjonalną. Ja bardzo szybko potrafiłem go rozbroić. Jednocześnie, potrafiłem być bardzo stanowczy.

– On nie był pewny czy ja chce awansu do pierwszej ligi. Miał w kontrakcie zapis, że nie mógł zabierać głosu w sprawach pozasportowych. Moja prawniczka przygotowała mu formalne ostrzeżenie, z którym pojechałem – i wręczyłem mu je osobiście. Musiał je podpisać. Mówię mu „siedzimy przy stole we dwójkę, a jeden z nas jest idiotą.  Jeżeli pan myśli, że wykładam kupę kasy, żeby siedzieć w drugiej lidze i nie awansować – to jest pan idiotą”. Zapadła cisza, przeczytał i podpisał to ostrzeżenie, ono było bardzo restrykcyjne. (…)

Przedsiębiorca podkreśla, że Feio to człowiek bardzo pracowity. Do tego stopnia, że… trudno wysłać go na urlop, celem faktycznego odpoczynku od pracy.

– To jest mega inteligentny człowiek, on ma bardzo dużą wiedzę. Wgłębiłem się z nim kiedyś w analizę. (…) Osobiście lubię go, bo jest nietuzinkowy. On pracował od szóstej do dwudziestej drugiej w klubie. Nie byłem w stanie wysłać go na urlop. Na urlop wysłałem go do Londynu, przy okazji odbył szkolenie. Powiedziałem mu, że nie da się tak pracować. Organizm tego nie wytrzyma. (…) Życzę mu jak najlepiej. Bardzo pracowity, mega inteligentny.

Motor Lublin jest aktualnie jedenastym zespołem Ekstraklasy. Radomiak Feio jest trzy miejsca wyżej. Portugalczyk w Radomiu wygrał trzy spotkania, zremisował dwa i przegrał raz.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama