Były bramkarz o Tobiaszu: „Za mało czasu na edukację”

Jakub Radomski

04 stycznia 2026, 13:29 • 3 min czytania 25

Marek Papszun objął Legię Warszawa i wydaje się, że szkoleniowiec raczej nie widzi w roli pierwszego bramkarza zespołu Kacpra Tobiasza, który prawdopodobnie odejdzie z klubu. Mówi się, że do Turcji. Jak to się stało, że Tobiasz z młodego bohatera Legii w wielu spotkaniach stał się bramkarzem bardziej kojarzonym z popełnianymi błędami? – Moim zdaniem za mało czasu poświęcono na jego edukację poza boiskiem. On z wieloma rzeczami musiał się mierzyć sam – przekonuje Wojciech Kowalewski, były bramkarz Legii, który był gościem Kuby Radomskiego w programie „Face2Face”.  

Były bramkarz o Tobiaszu: „Za mało czasu na edukację”
Reklama

Przez jakiś czas wydawało się, że Tobiasz może stać się w Legii drugim Arturem Borucem. Charyzmatyczny, chłopak stąd, kibic Legii, dla której może oddać wiele. Były mecze, w których zostawał bohaterem, jak finał Pucharu Polski przeciwko Rakowowi Częstochowa w 2023 roku. Jednak w ostatnich miesiącach było trochę spotkań, w których Legii nie pomagał. Nie popisał się m. in. przy drugim golu dla Celje w spotkaniu Ligi Konferencji. Mógł też na pewno lepiej zachować się, gdy Michał Chrapek zdobywał z rzutu wolnego jedyną bramkę w meczu Legia – Piast przy Łazienkowskiej (0:1). Z idola trybun stał się zawodnikiem kojarzonym często z błędami i gdy dzisiaj pisze się o jego przenosinach do Turcji (Samsunspor), to nikt specjalnie by po nim nie płakał.

Wojciech Kowalewski o Kacprze Tobiaszu: Z wieloma rzeczami musiał się mierzyć sam

A jak na okres Tobiasza w Legii patrzy były bramkarz tego klubu, Wojciech Kowalewski?

Reklama

Gdy Kacper wchodził do Ekstraklasy, te mecze, jakie rozgrywał, pokazywały jego potencjał. On tego na pewno nie stracił. Później mówiono i pisano o chłopaku z Warszawy, wychowanym na „Żylecie”. O tym, że spełnia swoje marzenia, grając w tym klubie. Ta liczba bodźców, która wygenerowała się wokół niego, to był zbyt duży bagaż, by on mógł to udźwignąć. Czy ktoś w ogóle się nad tym zastanowił? Czy ktoś w klubie pomógł mu to ogarnąć, zarządzić jego aktywnościami w ramach działań marketingowych klubu? – mówi w programie „Face2Face” były bramkarz, który występował w klubie z Warszawy w latach 1997 – 2001.

A po chwili Kowalewski dodaje: – To jest naturalne, że zawodnik chce robić sporo, czuje, że rośnie i zwiększa się wokół niego zainteresowanie. Ale tu też potrzebne jest dawkowanie, dystans i to musi być działanie klubu, ludzi odpowiadających za ścieżkę rozwoju zawodnika. Trzeba mu pomóc wchodzić na kolejne szczeble popularności, szczególnie w takim klubie jak Legia, gdzie popularność rośnie z godziny na godziny, ale może też spaść nagle po jednym nieudanym spotkaniu.  Moim zdaniem za mało czasu poświęcono na jego edukację poza boiskiem, na nie tylko stricte piłkarski rozwój Kacpra Tobiasza. On z wieloma rzeczami musiał się mierzyć sam. A gdy jesteś młodym i niedoświadczonym zawodnikiem, to nie przychodzi łatwo, a tym bardziej bezkosztowo.

Cały wywiad z Kowalewskim zobaczycie tutaj:

Fot. Newspix.pl

WIĘCEJ O LEGII NA WESZŁO:

25 komentarzy

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama