Groźby śmierci przed meczem w Boliwii. Piłkarze Guabiry bali się o swoje rodziny

Adrian Mańko

14 września 2026, 11:48 • 5 min czytania 0

Reklama
Groźby śmierci przed meczem w Boliwii. Piłkarze Guabiry bali się o swoje rodziny

Wstrząsające doniesienia z Boliwii. Guabirá przegrała z Always Ready 0:6, ale wynik spotkania zszedł na dalszy plan. Po meczu trener i piłkarze zespołu z Montero ujawnili, że przed pierwszym gwizdkiem bramkarz Manuel Ferrel miał otrzymać groźby śmierci dotyczące swojej rodziny. Według relacji zawodników ktoś żądał również, aby Guabirá straciła co najmniej trzy gole do przerwy.

Reklama

Spotkanie 19. kolejki boliwijskiej División Profesional zakończyło się dla Guabiry katastrofą. Always Ready już do przerwy prowadziło 5:0, a ostatecznie wygrało 6:0. Enrique Triverio skompletował hat-tricka, a gospodarze urządzili sobie prawdziwy festiwal strzelecki w pierwszej połowie.

Po końcowym gwizdku nie rozmawiano jednak przede wszystkim o wyniku. Cały zespół Guabiry pojawił się na konferencji prasowej i przedstawił szokujące informacje dotyczące wydarzeń sprzed meczu.

Bramkarz Guabiry miał dostać groźby śmierci

Trener Leonardo Egüez przekazał, że Manuel Ferrel otrzymał groźby ukierunkowane na jego najbliższych. Według szkoleniowca chodziło o żonę oraz matkę bramkarza.

Z relacji Egüeza wynika, że Ferrel miał zostać postawiony przed wyborem: zapłacić określoną sumę pieniędzy albo doprowadzić do tego, żeby Guabirá straciła co najmniej trzy gole. W przeciwnym razie jego bliscy mieli zostać zabici.

Reklama

Bramkarz miał poinformować o wszystkim swoich kolegów jeszcze przed rozpoczęciem spotkania. Trener twierdził później, że właśnie dlatego nie dało się normalnie analizować tego, co wydarzyło się na boisku.

Nie można dokonywać poważnej analizy, jeśli pojawiają się groźby śmierci – przekazywały boliwijskie media słowa Egüeza. Szkoleniowiec zaapelował o dokładne zbadanie sprawy.

Trzy gole padły, Ferrel został zmieniony

Co wydarzyło się na boisku?

Always Ready objęło prowadzenie w 17. minucie za sprawą Enrique Triverio. Chwilę później było już 2:0 po trafieniu Joela Amoroso. Trzeciego gola ponownie zdobył Triverio. To wszystko w raptem 35 minut. Rzadkie, ale przecież nie takie rzeczy w futbolu się działy.

Reklama

Niedługo później Manuel Ferrel opuścił boisko. W jego miejsce wszedł Jorge Araúz.

Na tym jednak się nie skończyło. Kolejne gole padały już po zmianie bramkarza. Javier Uzeda podwyższył na 4:0, a tuż przed przerwą Triverio skompletował hat-tricka. Do szatni gospodarze schodzili więc przy wyniku 5:0.

Szóstą bramkę Always Ready dołożyło w drugiej połowie.

Skrót tego meczu wiele obrazuje:

Reklama

Sama zbieżność wydarzeń nie jest oczywiście dowodem na ustawienie spotkania. Jest jednak jednym z powodów, dla których piłkarze Guabiry zdecydowali się publicznie opowiedzieć o tym, co miało wydarzyć się przed meczem.

„Co jeśli strzelę gola?”

Jeszcze bardziej przejmującą historię przedstawił Víctor Ábrego.

Napastnik Guabiry przyznał, że sam poprosił o zmianę, ponieważ bał się, że dalsza gra może narazić jego kolegów i ich rodziny.

Reklama

Ábrego miał zastanawiać się, co stanie się, jeśli zdobędzie bramkę. W jego relacji konsekwencje mogłyby wtedy dotknąć innych zawodników.

Piłkarz przyznał, że był tak przerażony, iż zszedł z boiska płacząc. Mówił również o swoich dzieciach i własnej rodzinie.

Reklama

To pokazuje, że według zawodników problem nie ograniczał się do samego Ferrela. Groźby miały wywołać strach wśród całego zespołu.

„Nie chcemy grać, trzęsą nam się nogi”

José Enrique Flores, jeden z zawodników Guabiry, również zabrał głos podczas konferencji.

Według jego relacji piłkarze przed meczem byli tak poruszeni sytuacją, że między sobą mieli mówić, iż nie chcą wychodzić na boisko. Obawiali się o siebie i swoje rodziny.

Flores domagał się wyjaśnienia sprawy do końca. Podobne stanowisko prezentowali pozostali przedstawiciele Guabiry.

Reklama

To nie jest Guabirá – takie przesłanie płynęło z konferencji zawodników, którzy przepraszali klub i swoje rodziny za wynik, jednocześnie podkreślając, że okoliczności były dla nich wyjątkowe.

Trener mówi o „mafii” w boliwijskim futbolu

Egüez nie wskazał osoby ani grupy odpowiedzialnej za groźby. Nie oskarżył również Always Ready.

Trener mówił natomiast o konieczności przeprowadzenia śledztwa. Apelował do władz Boliwii, federacji oraz prokuratury. W jego ocenie nie można pozwolić, aby podobne sytuacje były zamiatane pod dywan.

Są dziwne rzeczy, które trzeba zbadać – przekazywał szkoleniowiec. Jednocześnie stwierdził, że w boliwijskim futbolu mogą funkcjonować mafijne struktury i że milczenie w takiej sytuacji oznaczałoby zgodę na ich działanie.

Reklama

Always Ready chce wyjaśnienia sprawy

Na uwagę zasługuje również reakcja drugiego klubu.

Marcelo Ortiz, prawnik i działacz Always Ready, wyraził solidarność z Guabirą. Zapowiedział, że jego klub będzie wspierał działania zmierzające do wyjaśnienia sprawy.

Według Ortiza, jeśli zachodzi potrzeba przekazania wiadomości organom śledczym i ich analizy, należy to zrobić. Podkreślił, że zarzuty są bardzo poważne i nie można ich ignorować. Jednocześnie zaznaczył, że zwycięstwo Always Ready było – z perspektywy klubu – zasłużone.

Wraca temat korupcji i zakładów

Sprawa jest szczególnie poważna również ze względu na wcześniejsze problemy boliwijskiego futbolu z próbami ustawiania meczów i wpływania na zawodników.

Reklama

W 2023 roku tamtejsza federacja składała do prokuratury zawiadomienia dotyczące podejrzeń korupcyjnych, obejmujących między innymi zawodników, arbitrów i działaczy. Pojawiały się również nagrania dotyczące prób manipulowania wydarzeniami na boisku.

Dwa lata później podobny temat powrócił w kontekście Always Ready. W 2024 roku jego zawodnik Robson Matheus informował o telefonie, podczas którego oferowano mu pieniądze za otrzymanie żółtej kartki w meczu Copa Sudamericana. Ówczesny przedstawiciel klubu Marcelo Ortiz mówił o możliwym związku takich działań z nielegalnymi sieciami bukmacherskimi.

Nie oznacza to oczywiście, że obecna sprawa ma związek z tamtymi wydarzeniami. Pokazuje jednak, dlaczego słowa przedstawicieli Guabiry o konieczności przeprowadzenia śledztwa są w Boliwii traktowane bardzo poważnie.

Reklama

fot. x.com/LaRazon_Bolivia

0 komentarzy
Adrian Mańko

Wychowanek świętej pamięci Lubelskiego Sport Expressu, do którego trafił jeszcze w liceum, wyłowiony jako młody talent portalu Lublinianka.NET. W Lubliniance od 20 sezonów pełni rolę spikera, a w dziennikarstwie zwiedził kilka tytułów, ostatnio Dziennik Wschodni. Najdłużej pracował jednak na chwałę jednego z buków. Od 2005 roku tworzy własny projekt piłkarski - LAKP. Piłka nożna? Zawsze i wszędzie! Liga Mistrzów, Premier League, Ekstraklasa, okręgówka, B-klasa. Wszystko jedno. Nie gra w padla. Ale gra w tenisa. Lubi też żużel.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Pierwszy taki przypadek od kilkunastu lat. Aubameyang dorównał Zlatanowi

Braian Wilma
0
Pierwszy taki przypadek od kilkunastu lat. Aubameyang dorównał Zlatanowi

Inne ligi zagraniczne

Reklama