Jeśli wierzyć przekazowi, jaki płynie z Widzewa, teraz już ruszy. Słyszymy, że potrzeba jednego zwycięstwa, zwykłego przełamania, a już będzie dobrze. No to futbolowi bogowie mówią: sprawdzam. Widzew wreszcie wygrywa – okazale i zasłużenie. Wynik 0:2 nie odzwierciedla przewagi, jaką mieli bogacze z Łodzi. Czy ten mecz okaże się dla nich mitem założycielskim?
Widzew wygrałby wyżej, gdyby koledzy nie postanowili okradać Fornalczyka z liczb. Wielokrotnie ganiliśmy na naszych łamach skrzydłowego Widzewa, więc dziś powinniśmy zacząć od niego. Mimo że skończył bez konkretów, zagrał świetne zawody. To nie jego wina przecież, że Kornvig w wymarzonej sytuacji trafił w poprzeczkę. Trudno stwierdzić, co jeszcze musiałoby się zadziać, by Duńczyk miał łatwiejsze zadanie. Wrzutka od Fornalczyka – idealna, najpierw zrobił wiatrak z Lecouche’a, a później dograł w punkt. Obrońcy Wisły – nieprzytomni, nie bardzo wiadomo, kto w ogóle miał odpowiadać za strzelca. Odległość od bramki – równe pięć metrów.
Kiedy grasz z Wisłą Płock, która rzadko nie dopuszcza do sytuacji, musisz to strzelić.
Wisła – Widzew 0:2. Mit założycielski?
Nie jest winą Fornalczyka też to, że Bukari nie potrafi zabrać się z piłką. Gdy widzewiacy wychodzili we dwóch z kontrą, Polak zrobił wszystko dobrze, oddał piłkę w tempo, a Ghańczyk, no coż, zgubił ją pod nogą. A to był moment, w którym trzeba było dobić gospodarzy. Nieco więcej jakości piłkarz ściągnięty z MLS zaprezentował kilka minut wcześniej, gdy w podobnej sytuacji położył Leszczyńskiego, potem wygrał pojedynek, mądrze zagrał w drugie tempo do Shehu, który huknął w poprzeczkę (huknął to jak najbardziej dobre słowo, wybrał wariant, w którym było 100% siły i o wiele mniejsze pokłady precyzji). Ale i w tej drugiej akcji Bukari powinien zachować się lepiej, to też była setka, kładąc bramkarza za bardzo się wygonił.
Wracając do Fornalczyka – on też trafił w poprzeczkę. Już któryś raz w tym sezonie oglądamy tę samą akcję: skrzydłowy schodzi do środka z lewego skrzydła, szybko podejmuje decyzję o strzale z okolic szesnastki i obija obramowanie. Może to braki w jakości, a może zwykły pech. Sytuacja powtarza się jednak tak często, że nie chcemy się pastwić i postawimy na fatum.
Szczęście Widzewa polegało dziś na tym, że Wisła ma ostatnio wielki problem z gonieniem wyniku, co było widać już w poniedziałek z Piastem. W drugiej połowie oddała siedem strzałów, z czego groźne tylko dwa – oba w ostatniej minucie doliczonego czasu (główka Sekulskiego i przewrotka Djalo). Trudno gonić wynik, kiedy nawet nie tworzy się sytuacji. Niepokojąca dla wiślaków jest nie tylko ofensywa, ale też obrona, która dziś znów przeciekała. Widzew strzelił jednego gola z kontry (ależ jakość Kornviga!), ale mógł spokojnie trzy-cztery (okazję zmarnował jeszcze Zeqiri).
Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore
Wisła ma problem
Pierwsza bramka padła po karnym, który zdaje się być ewidentny, ale z drugiej strony… dlaczego w takim razie nie odgwizdano dziś ręki w Krakowie? Przecież w Płocku broniący zawodnik miał znacznie mniejsze pole do manewru, zaryzykowalibyśmy nawet zdanie, że kiedy Bergier uderzył z bliska, do nie mógł nic już zrobić – i tak Haglind-Sangre nawet się nie połapał, że piłka trafia go w kończynę.
Doczekaliśmy się! Widzew z pierwszym golem tej soboty, Bergier pewnie wykorzystuje rzut karny 💪
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/ggj8f4RI2h pic.twitter.com/fjNXTC5iSW
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 14, 2026
Oczywiście, popełnił błąd, no bo jak była ustawiona ta ręka? Zachował się tak, jakby zapomniał, że ją ma, a w polu karnym dużo bezpieczniej jest przykleić sobie kończynę do ciała albo schować ją za siebie. Niemniej – nie miał za bardzo pola do manewru, by naprawić swój błąd. A Henriksson w Krakowie mógł jeszcze zrobić wiele, a i tak dał się nastrzelić. Tam karnego nie było, w Płocku był. Obie decyzje wyglądają tak, jakby podejmowała je maszyna losująca.
🤡 🤢 #CRAJAG pic.twitter.com/gl9akPdmUi
— Marcin Dymidiuk (@dymidiuk) February 14, 2026
Niemniej – karny zasłużony, zwycięstwo Widzewa zasłużone. W walentynkowy wieczór wygrała jakość. Bukari zawiódł w kluczowych momentach, ale pokazywał przebłyski tego, w jakim celu go sprowadzono. Kornvig w drugiej połowie grał boiskowego szefa, dlatego podnosimy mu notę aż do 6, mimo zmarnowanej setki. Bergier jak zwykle dał radę, Zeqiri wniósł ożywienie (asysta), no i Fornalczyk zasłużył dziś na duże brawa.
Może jednak coś będzie z tego Widzewa?
Zmiany:
Legenda
Fot. newspix.pl