To już pewne od kilku dni, choć niektórzy sądzili, że Jarosław Królewski zmieni swoją decyzję – mecz we Wrocławiu się nie odbędzie, trwa obecnie walka o to, kto i jak zostanie ukarany. W zasadzie oczywiste są sankcje dla Śląska (pytanie, jak duże), a Biała Gwiazda próbuje sprawić, żeby nie został przyznany jej walkower. Czy to w ogóle możliwe?
Sprawa jak dotąd wydawała się jasna – skoro to Wisła podejmuje decyzję o niestawieniu się na meczu we Wrocławiu, to z automatu pozbawia się możliwości zdobycia punktów. Kwestią sporną pozostawało, czy trzy oczka zostaną dopisane Śląskowi, czy PZPN zarządzi obustronny walkower. Cezary Kulesza deklarował w TVP Sport, że druga z opcji jest możliwa i zasadność jej wykonania sprawdzają związkowi prawnicy.
Wisła walczy o odwrócenie walkowera
Piszemy w trybie „jak dotąd” czy „wydawało się”, bo w dzisiejszym oświadczeniu – kolejnym, prezentującym ostateczne stanowisko klubu – Wisła przedstawiła szereg argumentów za tym, że nie powinno jej się pozbawiać punktów, mimo że sama podjęła decyzję o braku przyjazdu do Wrocławia.
Ostateczne stanowisko Wisły Kraków w sprawie meczu ze Śląskiem Wrocław:
⚖️ Rozgrywki ligowe muszą być prowadzone w sposób przejrzysty, przewidywalny i oparty na jednolitym stosowaniu regulaminów wobec wszystkich klubów – bez wyjątków.
🛡️ Bezpieczeństwo zawodników, sztabu i całej… pic.twitter.com/hruG9Zk39b— Wisła Kraków (@WislaKrakowSA) March 7, 2026
Cały komunikat jest do przeczytania TUTAJ. W dużym skrócie – klub z Krakowa twierdzi, że gdyby zawodnicy, sztab i inni pracownicy przyjechali na mecz, ich bezpieczeństwo stałoby pod znakiem zapytania. Powołuje się zapisy konstytucji i kodeksu pracy, według których pracodawca nie może narażać zatrudnionych na potencjalne zagrożenia. Wskazuje ponadto, że decyzje w sprawie organizacji meczu są podejmowane na podstawie zdania grup kibicowskich, a nie stosownych służb i organów. Dodaje również, że organizator nie był zainteresowany żadnym środkiem prewencyjnym – zmianą miejsca rozegrania meczu czy wyznaczenia nowego terminu, a wydarzenie nadal ma status imprezy o podwyższonym ryzyku.
Fragment oświadczenia:
Skoro Śląsk Wrocław twierdzi, że nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa w relacji pomiędzy grupą około 1 000 kibiców Wisły Kraków a kibicami gospodarza, to tym bardziej powstaje fundamentalne pytanie, w jaki sposób zamierza zapewnić bezpieczeństwo delegacji Klubu w otoczeniu wielotysięcznej publiczności gospodarzy, nacechowanej – według przekazywanych informacji – szczególnie wysokim poziomem emocji. Ta sprzeczność dodatkowo potwierdza, że przedstawiona przez organizatora ocena ryzyka nie jest spójna, a bezpieczeństwo delegacji Wisły Kraków nie zostało w sposób przekonujący zagwarantowane
Z perspektywy Wisły, taka walka jest jak najbardziej zrozumiała. Klub odmówił przyjazdu na mecz ze względu na to, że od trzech lat PZPN okazuje w tym temacie rażącą bierność. Argumenty po swojej stronie ma, ale czy są one przesądzające? O to chyba będzie trudno, zwłaszcza że Cezary Kulesza zapowiedział, że Wisłę za zbojkotowanie meczu też dotkną surowe kary.
Biała Gwiazda postuluje też o to, żeby PZPN przeprowadził audyt wobec Śląska Wrocław, w którym wykaże, kto podejmował decyzję dotyczącą organizacji meczu i jak przeprowadzono analizę ryzyka. Wyniki tego audytu już teraz są oczywiste (skoro nawet sam Kulesza mówi o tym, że decyzję podjęli kibice, a nie klub), więc gorąco kibicujemy, żeby udało się go przeprowadzić.
W całym oświadczeniu rozbawił nas jeszcze jeden fragment – według wiedzy Wisły, mimo zamknięcia sektora gości, służby wcale nie zmieniły statusu tego spotkania z meczu podwyższonego ryzyka na mecz normalny. Wychodzi więc na to, że kibice Śląska sami ze sobą stanowią podwyższone ryzyko. Czy wobec tego Śląsk powinien odmówić im wejścia trybuny? Tak nakazywałaby konsekwencja.
WIĘCEJ O AFERZE WOKÓŁ ŚLĄSKA I WISŁY:
- Jak PZPN i Śląsk Wrocław wspólnie skompromitowali polską piłkę nożną
- Śląsk Wrocław chce być szeryfem, ale ma tylko pistolet na kulki
- Śląsk czeka na Wisłę. Ale się nie doczeka
- Kulesza się obudził. Nagle nie będzie niczego tolerował
Fot. newspix.pl