Mircea Lucescu za życia zmagał się z ciężkim uzależnieniem, które zdominowało jego codzienność. Była nim piłka nożna. Jeszcze 26 marca poprowadził reprezentację Rumunii w meczu z Turcją w półfinale barażów o mistrzostwa świata. W 2010 roku dziennikarz rumuńskiego portalu Gazeta Sporturilor skojarzył go z Sir Alexem Fergusonem i zapytał o motywację. Lucescu odpowiedział znacząco: – Nigdy nie przejdę na emeryturę. Piłka nożna utrzymuje mnie przy życiu. Śmierć na boisku byłaby dla mnie najwspanialszą rzeczą.
Skojarzenie z Fergusonem jest niezwykle celne, ponieważ tak jak Szkot zbudował swój pomnik w Manchesterze United, tak Rumun został trenerską legendą Szachtara Donieck. Klub ze wschodu Ukrainy obrał kierunek na Brazylijczyków i Lucescu miał być spoiwem tej strategii. Objął stery w 2004 roku i historia poniekąd zatoczyła koło, gdyż los już wcześniej połączył go z Brazylią.
Mircea Lucescu był kapitanem reprezentacji Rumunii na MŚ 1970 w Meksyku. Grał na pozycji skrzydłowego/napastnika, a zestaw z Anglią, Czechosłowacją i Brazylią byłby dziś uznany za grupę śmierci. Dla piłkarzy grających na co dzień w komunistycznej Rumunii rządzonej twardą ręką przez Nicolae Ceaușescu wyjazd na taki turniej był szansą życia. Dosłownie.
Nierozerwalnie związany z Brazylią
W lutym 1970 roku Rumunia wystąpiła w turnieju towarzyskim w Rio De Janeiro, zajmując tam drugie miejsce za Flamengo. Być może wtedy Mircea Lucescu zwrócił na siebie uwagę Fluminense. Grający wówczas w Dinamie Bukareszt piłkarz dostał ofertę wypożyczenia. Do Prezydenta Delegacji Rumunii w Guadalajarze trafiło pismo z datą 27 maja 1970 roku z prośbą o podanie warunków, jakie Fluminense musi spełnić, żeby przeprowadzić taki transfer.
Problem w tym, że komuszy reżim uważał sukcesy piłkarzy za socjalistyczny dorobek kraju i nawet nie podjął rozmów. Tym samym Mircei przepadła możliwość wydostania się z szarzyzny za żelazną kurtyną, co według ludzi z jego otoczenia do końca pozostawiło w nim zadrę. Miał wtedy 24 lata i system zniszczył jego marzenia.

Z Brazylią był później nierozerwalnie związany jako trener. W Doniecku rozrastała się kolonia z tego kraju. Być może zastanawialiście się, skąd w ogóle ten pomysł? Właściciel Szachtara – Rinat Achmetow – zaczął rządzić klubem w 1996 roku. Jak często w Polsce słyszeliście, że stylu nikt nie będzie pamiętał, tak dla Achmetowa było odwrotnie. To on jest autorem kontrowersyjnej deklaracji, że woli ładnie przegrać niż brzydko wygrać.
W regionie industrialnym jak Donbas nie ma wielu rozrywek. Piłka nożna miała być opium dla ciężko pracujących ludzi w hutach i kopalniach. Według wizji ukraińskiego biznesmena jego klub miał grać atrakcyjny, ofensywny futbol i być największą atrakcją w regionie. A skoro tak, kierunek nasuwa się jeden: Brazylia. Plany od początku były ambitne. Atrakcyjny styl gry to frekwencja, za którą szła idea budowy jednego z najnowocześniejszych stadionów w Europie – Donbas Areny.
Nauczył się języka, by zrozumieć Brazylijczyków
Wybór Mircei Lucescu na trenera wybitnie się bronił. Powodów było kilka. Już wtedy miał w swoim dorobku duże osiągnięcia. Wygrywał trofea w Rumunii. Z Galatasaray zdobył mistrzostwo Turcji i Superpuchar UEFA. Kolejny tytuł w Turcji dołożył jako trener Besiktasu. Jego CV zawierało jeszcze m.in. awans z Brescią do Serie A i krótką kadencję w Interze Mediolan. To pod jego wodzą w dorosłym futbolu zadebiutował Andrea Pirlo.
Dla Szachtara, który dominację Dynama Kijów przerwał dopiero dwa lata wcześniej, Lucescu był opcją luksusową. Samo za siebie mówi to, że wcześniej odmówił Szachtarowi dwukrotnie. Najpierw Górników objął Nevio Scala, a potem Bernd Schuster. Tego drugiego możecie kojarzyć, bo oprócz wielkiej kariery piłkarskiej, wygrał mistrzostwo Hiszpanii z Realem Madryt w sezonie 2007/2008. Lucescu do przyjęcia oferty z Ukrainy miał przekonywać jego przyjaciel, sam Gigi Becali, kontrowersyjny właściciel Steauy Bukareszt.
Mircea sam siebie określał miłośnikiem brazylijskiego futbolu, co było jego motywacją do nauki języka portugalskiego. Zaczął go aktywnie używać dopiero na Ukrainie. Jakby cały jego dorobek sportowy i intelektualny miał się skumulować właśnie tam. W dodatku jako człowiek wychowany w Europie wschodniej doskonale znał specyficzne ukraińskie realia. W kwestii komunikacji wyraził się wprost: łatwiej samemu mówić po portugalsku niż nakłonić dwunastu Brazylijczyków do nauki języka rosyjskiego. A potem wychowywał wielkie gwiazdy.

Mircea Lucescu w charakterystycznej, pomarańczowej koszulce. Konferencja przed meczem o Superpuchar Europy z Barceloną.
Fernandinho, Willian, Fred, Alex Teixeira, Douglas Costa, Luiz Adriano, Elano – niewątpliwie kilka znaczących nazwisk Lucescu wychował.
Zresztą to nie był pierwszy raz, gdy Mircei przydały się językowe zdolności do języków. Do swojej przyszłej żony Neli pisał listy po francusku, żeby wkupić się w łaski przyszłej teściowej, która była nauczycielką języka francuskiego. Mircea i Neli pobrali się w 1965 roku i zostali razem do końca. Cztery lata po zawarciu małżeństwa doczekali się syna Răzvana, który dziś jest trenerem PAOK–u.
– Zawsze byłem wojownikiem, zawsze walczyłem. Czy to w szkole, czy to w piłce nożnej, z ludźmi, czy z własnymi wątpliwościami. Zrozumiałem, że aby osiągnąć sukces, trzeba ciężko pracować. Sukces trzeba wycierpie – Mircea Lucescu w książce Mirajul gazonului – 1981 r.
Ojciec kontra syn. Niesamowity mecz
Był 2005 rok. Răzvan Lucescu trenował Rapid Bukareszt, gdzie zbierał pierwsze trenerskie szlify. Klub ze stolicy Rumunii awansował do fazy grupowej Pucharu UEFA. Młodsi kibice mogą nie pamiętać, że wówczas grupa liczyła pięć zespołów i rozgrywano po jednym meczu każdy z każdym (grał jeszcze tak Lech Franciszka Smudy). Los był bezlitosny. Rennes, VfB Stuttgart, PAOK i… Szachtar Donieck. Oznaczało to trenerski pojedynek ojca z synem. Spotkanie rozgrywane 24 listopada na Stadionie Olimpijskim w Doniecku było pod specjalnym nadzorem UEFA ze względu na bliskie pokrewieństwo szkoleniowców. Obawiano się manipulacji.
– Sędziowie zawołali mnie i Răzvana razem, żeby nas nastraszyć, bo byli Włochami, a my byliśmy w grupie z Giovannim Trapattonim, Włochem. Obserwator też był Włochem. Przyszedł i powiedział nam, że już wie, że zremisujemy, podał nawet wynik, że będzie 3:3, że już postawiono zakład. Nie wiem, na co – opowiadał Mircea Lucescu w podcaście EuroCast w 2024 roku
Rapid wygrał 1:0 po bramce Mariusa Măldărășanu. Szczególne chwile miały miejsce na pomeczowej konferencji. Do sali wszedł Mircea Lucescu i pocałował syna w głowę. Wzruszonemu Răzvanowi trudno było mówić dalej.
Razvan Lucescu blisko wyeliminowania Basel
Nie zapomnę jednego momentu. Puchar UEFA 2005/06. Szachtar trafił na Rapid Bukareszt. Oznaczało to trenerski pojedynek ojca z synem. Rapid wygrał 1:0. Na salę wbija Mircea i całuje syna w głowę. Wzruszonemu Razvanowi ciężko mówić dalej. pic.twitter.com/R6cguVfSjl
— Kamil Rogólski (@K_Rogolski) August 1, 2018
Ostatecznie Rapid Bukareszt zajął pierwsze miejsce w grupie G. Szachtar był drugi z taką samą liczbą punktów.
Po latach Mircea Lucescu przyznał, że miał z tyłu głowy, żeby tego meczu nie wygrać. Poprzedniego wieczoru zjadł kolację z Rinatem Achmetowem i powiedział mu szczerze, że nie jest w stanie przygotować drużyny. Gdy Rapid przyleciał do Doniecka, Mircea Lucescu nawet nie poszedł do hotelu, żeby przywitać się z synem. Była z nim matka, dla której to wydarzenie niosło duży ładunek emocjonalny.
Człowiek, który zbudował potęgę Szachtara
– Mircea Lucescu stworzył listę piłkarzy, których potrzebuje na poszczególne pozycje. Stanowisko było jasne. Mamy pokonać Dynamo Kijów i mieć w ręku złoty medal. Srebro nas nie interesuje – Rinat Achmetow.
Rywalizacja Szachtara Donieck z Dynamem Kijów to temat na osobny tekst. To jak FC Barcelona i Real Madryt w Hiszpanii. Na boisku trzeszczą kości, a kontrowersje są analizowane przez tydzień. Istnieje tam silny kontekst społeczny. Podsycany stereotyp mówił o rywalizacji klas. Wielkie Dynamo Kijów ze stolicy Ukrainy kontra proletariat ze wschodu i zaścianek. Proletariat chciał pokazać “burżujom”, kto jest lepszy, a “burżuje” chcieli pokazać, że nikt im nie podskoczy. Na tym w 2014 roku bazowała rosyjska propaganda próbująca skłócić jednych z drugimi. “Popatrzcie. Wy tu harujecie, urabiacie sobie ręce po łokcie, a w Kijowie wożą się limuzynami i mają złote klamki za wasze daniny”.
Kontrowersje w rywalizacji Kijowa z Donieckiem dotyczyły m.in. braci Surkisów. Hryhorij w 2000 roku został prezydentem UAF, czyli ukraińskiego odpowiednika PZPN. Z kolei w 2002 roku jego młodszy brat Ihor został prezydentem Dynama Kijów. W Doniecku uważali, że w żadnym normalnym kraju takie zjawisko nie może mieć miejsca i jest to pole do nadużyć. Dlatego mistrzostwo Ukrainy zdobyte w sezonie 2004/2005, pierwszym Mircei Lucescu, smakowało na wschodzie jak poranna rosa.
W ostatniej kolejce Szachtar na własnym boisku pokonał Dynamo 3:2, co miało charakter symboliczny, bo nowy mistrz zapewnił sobie tytuł już wcześniej. Brandao podał, a Jadson zapakował w samo okienko w doliczonym czasie gry. Korona na głowie mistrza. Z tego zwycięstwa cieszył się też grający w środku pola budującej się potęgi Mariusz Lewandowski.
Bardziej znaczące było to, że złote medale piłkarzom Szachtara i Mircei Lucescu na oczach pokonanego brata wręczył sam prezes federacji, czyli Hryhorij Surkis. Rywalizacja była tak zacięta, że o mistrzowie w sezonie 2005/2006 musiał rozstrzygnąć “złoty mecz” na neutralnym boisku. Obie drużyny w tabeli zebrały po 75 punktów, co zgodnie z ówczesnymi zasadami dyktowało konieczność rozegrania dodatkowego spotkania. W Krzywym Rogu Szachtar wygrał po golu Juliusa Agahowy w dogrywce i zdobył kolejne trofeum.
Dynamo przez wiele lat wydawało się niemożliwe do pokonania. Pierwszy sezon ligowy w historii niepodległej Ukrainy rozegrano w 1992 roku. Sensacyjnie wygrała go SK Tawrija Symferopol z Krymu. System był dziwny. Ligę podzielono na dwie grupy: A i B. Grupę A wygrała Tawrija, a grupę B wygrało Dynamo. O mistrzostwie decydował jeden mecz na neutralnym boisku. Tawrija we Lwowie wygrała 1:0 po golu Szewczenki, Serhija Szewczenki.
Ale już od 1993 do 2001 roku mistrzostwo wygrywało tylko Dynamo Kijów. W dodatku grało w Lidze Mistrzów, o której w latach 90. w Doniecku mogli jeszcze tylko pomarzyć. Przecież to Dynamo w 1999 roku grało z Bayernem w półfinale. Chyba każdy pamięta słynny duet Andrij Szewczenko – Serhij Rebrow. Niemcy wygrali dwumecz 4:3,a legendarny Walery Łobanowski był wściekły, ponieważ wierzył, że jego ekipa może wygrać najcenniejsze trofeum w Europie.
Nakreślam kontekst, ponieważ może się wam wydawać, że skoro właściciel Szachtara ma hajsu jak Eskimosi lodu, to wszystko szło naturalnie. Otóż nie. Dominacja Dynama została przerwana dopiero w sezonie 2001/2002 w rywalizacji, która rozstrzygnęła się na żyletki. Szachtar Donieck został mistrzem Ukrainy z przewagą jednego punktu, gdy trenerem był Nevio Scala.
W pierwszym dniu pracy Mircei Lucescu Dynamo Kijów miało jedenaście tytułów mistrza, a Szachtar jeden. Wahadło zaczęło zmierzać w drugą stronę dopiero pod rządami Rumuna. Być może największym meczem między tymi ekipami był półfinał Pucharu UEFA w sezonie 2008/2009. To już nie tylko własne podwórko, ale poważny europejski poziom. W Kijowie było 1:1. W Doniecku 2:1 dla Szachtara po golach Jádsona i Ilsinho w końcówce. Ten pierwszy w szale radości krzyknął do kamery: “Gdzie Dynamo, gdzie?”, co na Ukrainie stało się memem i jednocześnie symbolem zmiany warty.
– Wyjdźcie na boisko i nie pokazujcie mi się bez wygranej – powiedział Mircea Lucescu w Stambule na odprawie przed finałem Pucharu UEFA z Werderem w 2009 r. Mogli się trenerowi później pokazać, bo pokonali ekipę, która miała w składzie Tima Wiese, Naldo, Mesuta Oezila, czy Sebastiana Boenisha.
To nie jest tak, że w Doniecku nie było presji. W sytuacji, gdy w przeciętnym meczu ligowym twój jeden piłkarz jest wart więcej niż cała drużyna przeciwna, każdy remis jest jak porażka. Tak się składa, że na początku sezonu 2008/2009 Szachtar miał ich bardzo dużo. Po dziewięciu kolejkach zajmował jedenaste miejsce. Kibice byli wściekli. Protestowali na stadionie i pod siedzibą klubu, żeby zwolnić trenera. Szczególnie obraźliwy był transparent na trybunie mówiący “Mircea, twój dom we Włoszech już spłonął. Nie nadużywaj gościnności Ukraińców”. Szachtar grał wtedy mecz derbowy z Metalurgiem Donieck.

Ciekawą anegdotę opowiedział Mariusz Lewandowski. Do bazy swoją limuzyną przyjechał Rinat Achmetow, czego nie czynił często. Sytuacja w tabeli katastrofalna, a to oznacza jedno: zjebka. Tymczasem Achmetow jest bardzo spokojny. Mówi: “Panowie. Mnie stać na najlepszych piłkarzy na świecie. Nawet na Ronaldo. Ale jest jeden problem, wiecie?. On nie będzie chciał grać w Doniecku. Wy macie sprawić, żeby tacy piłkarze jak Ronaldo chcieli grać w Doniecku. Macie przestój, OK. To się zdarza. Również u mnie w biznesie. Ufam, że się z tego podniesiecie”.
Od tamtej pory drużyna zaczęła grać jak z nut. Gdyby Achmetow wcześniej uruchomił zapadnię, nikt nie miałby do niego pretensji. Po 1:2 z Barceloną w Lidze Mistrzów sam Mircea Lucescu podał się do dymisji. Porażka szczególnie dotkliwa, ponieważ Ukraińcy długo prowadzili. W końcówce dwa gole strzelił Lionel Messi. Dymisja nie została przyjęta. Tak zaczął się marsz po Puchar UEFA.
Przyjaźń Lucescu i Achmetowa. Legendarny trener potrafił być surowy
Lucescu i Achmetow zostali wręcz przyjaciółmi. Lucescu był “dyktatorem”, wszak pseudonim “Il Luce” nawiązujący do Benito Mussoliniego nie wziął się znikąd. Z kolei Achmetow był marzycielem. Rinat zawsze powtarzał, że jego największym marzeniem jest wygranie Ligi Mistrzów i to jego cel. Można uznać, że gościa odkleiło, ale w sumie gdy w 1996 roku kreślił pan budowy luksusowej bazy w szczerym polu pod Donieckiem, w zdobycie europejskiego trofeum też nikt nie wierzył.
Tak samo w to, że za ich piłkarzy, reprezentantów Brazylii jak Fernandinho i Douglasa Costę, kluby pokroju obecnego Manchesteru City czy Bayernu będą wykładać miliony monet. Krąży opinia, że Achmetow lubi współpracować z ludźmi, którzy mają jaja. Lucescu nie lubił leni, nie gryzł się w język i miał charyzmę. Dzięki temu biznesmen nie szczędził grosza (a właściwie kopiejki), bo wiedział, że będzie potrafił „zagonić” ich do pracy.
„Tal era su ilusión para llevarme” (tak bardzo chciał mnie zabrać) – Nery Castillo
Szachtar za kadencji Lucescu nie był tylko brazylijski. Wielkim wzmocnieniem miał być napastnik Nery Castillo. W sezonie 2006/2007 mistrz Ukrainy trafił w Lidze Mistrzów na Olympiakos. Mecz w Doniecku zakończył się remisem 2:2, a w zespole rywala szalał właśnie reprezentant Meksyku. Strzelił gola i asystował Michalisowi Konstantinou. Lucescu chciał go w swoim zespole, a Achmetow nie zamierzał rozczarować trenera.
Castillo po latach przyznał, że nie chciał odchodzić z Olympiakosu, ale oferta była tak duża, że Grecy sami go wypchali. 15 milionów euro może dziś nie robi wielkiego wrażenia, ale w 2007 roku to była masa pieniędzy na rynku. Kolejna anegdota opowiedziana po latach przez Meksykanina dotyczy negocjacji odnośnie pensji. Spotkał się z nim osobiście Rinat Achmetow. Ukrainiec podał mu czystą kartkę i długopis: „Napisz, ile chcesz zarabiać”.
Castillo napisał maksymalną kwotę, jaka przyszła mu do głowy, ale odpowiednią, żeby nie wyjść na durnia. Achmetow spojrzał i jak gdyby nigdy nic powiedział; OK, dostaniesz tyle. Witam na pokładzie. Do dziś Nery Castillo jest uważany za najgorszy transfer w historii Szachtara. On sam twierdzi, że ten transfer był największym błędem w jego karierze. Oskarżył Mirceę Lucescu o to, że ten nie chciał go puścić w środku sezonu na pogrzeb matki.

Nery Castillo vs Marcelo. Sparing Szachtara z Wisłą Kraków
Achmetow ufał Lucescu, gdyż mógł się obawiać, że piłkarze będą przyjeżdżać i podpisywać kontrakty tylko dla pieniędzy, wobec czego ktoś musi ich motywować. W podobnym tonie do Castillo wypowiadał się Ilsinho. Niedawno w jednym z podcastów opowiedział o swojej reakcji na ofertę z Ukrainy. W 2007 roku Brazylijczyk wiedział tylko tyle, że… to gdzieś na wschodzie Europy i jest tam zimno.
– Szachtar to była czysta kasa. Przyszli z ofertą – odrzuciłem. Poprawili ją – znowu odrzuciłem. Wtedy mój ówczesny agent mówi: „zażądaj trzy razy tyle, co jest na papierze, stary. I tak powiedzą nie i znikną.” Więc mówię: „a jak się zgodzą?” On na to: “jeśli się zgodzą, to radzę ci tam jechać, bo to chore pieniądze.” Odpowiedziałem: „podoba mi się ta strategia, dawaj.” Wziąłem kartkę, nabazgrałem wielkie x3 i zapytałem typa: “naprawdę chcesz, żebym tam poszedł?” On mówi: “chcę.” I wtedy pyta: “jak się zgodzą na spotkanie, to polecisz i zobaczysz wszystko na miejscu?” A ja, pewny siebie: “polecę.” Zagrałem mecz z Cruzeiro, a potem prezes, Milton Cruz, mówi: “masz tydzień wolnego, leć na Ukrainę” – opowiadał Ilsinho Jr dla Charla Podcast.
Akurat do niego Lucescu znalazł klucz. Może Ilsinho nie był liderem, ale miał smykałkę do strzelania goli w kluczowych meczach. Odszedł z klubu w 2010 roku, a dwa lata później sam zadzwonił i zapytał, czy może wrócić. Do miejsca, które wcześniej znał tylko z tego, że jest tu zimno.
Mircea Lucescu i Rinat Achmetow mieli fantazję przy transferach. W styczniu 2010 roku dział skautingu zaproponował dwóch piłkarzy – Douglasa Costę z Gremio oraz Alexa Teixeirę z Vasco da Gamy. Skauci optował za Teixeirą. Achmetow i Lucescu woleli Costę. Po burzliwych dyskusjach salomonowa decyzja brzmiała: bierzemy obu. Obaj piłkarze później zostali gwiazdami drużyny.
Trzecim kupionym Brazylijczykiem miał być sam Neymar, ale tutaj wersja obu panów się różni. Lucescu twierdził, że Achmetow nie chciał wyłożyć 15 milionów euro za Neymara stawiającego wówczas pierwsze kroki w Santosie. Z kolei Achmetow zarzekał się, że zaproponował Santosowi 25 milionów euro, ale maksymalna oferta Szachtara została odrzucona.
Rumuński trener miał też swoje autorskie transfery. Jednym z nich był Matuzalém, który przed transferem do Szachtara rozegrał 114 meczów w Serie A w barwach Napoli, Piacenzy oraz Brescii. Wyłożone 14 milionów euro za brazylijskiego pomocnika na samym początku kadencji to fundament relacji trenera z właścicielem.
– Kiedy opuszczałem Donieck, nie myślałem, że już nigdy tam nie wrócę. Zostawiłem tam tyle wspomnień. Wszystkie moje zeszyty z notatkami z meczów wciąż są w mieszkaniu, które opuściłem. Tęsknię za wieczorami na Donbas Arenie, która była najpiękniejszym stadionem w Europie. Piłka nożna pomogła całemu regionowi, a Donieck rozkwitł – mówił Mircea Lucescu dla Fanatik.ro w 2022 r.
Lucescu zagrał na nosie Szachtarowi
Mieliście kiedyś takie uczucie, że coś niezależnego od was odebrało wam coś znaczącego? Ukraińcy, a szczególnie kibice Szachtara Donieck zastanawiają się, gdzie by dzisiaj był ten klub, gdyby mógł grać na swoim stadionie i latać na mecze z lotniska Prokofiewa, które dzisiaj jest obrócone w gruz. Sam Lucescu czuł, że coś się kończy. Warunki zmieniły się diametralnie. Szachtar korzystał z Donbas Areny niecałe pięć lat, po czym został zmuszony do przenosin do Lwowa. To już nie było to samo.
Momentem kluczowym jest katastrofa lotu MH–17. Samolot należący do malezyjskich linii lotniczych został zestrzelony przez Rosjan nad wsią Hrabowe koło Doniecka 17 lipca 2014 roku. W tej tragedii straciło życie 298 osób. Drużyna była wtedy na letnim zgrupowaniu na południu Francji. Grupa obcokrajowców odmówiła wtedy powrotu na Ukrainę. Alex Teixeira, Douglas Costa, Fred, Ismaily, Dentinho i Facundo Ferreyra. Dyrektor generalny Serhij Pałkin oskarżył wtedy irańskiego działacza Kię Joorabchiana o mieszanie zawodnikom w głowach i próbę ich kradzieży. Choć wszyscy później wrócili, a klub odstąpił od jakichkolwiek kar, było jasne, że warunki totalnie się zmieniły. Również dla Mircei Lucescu.
Sezony 2014/2015 i 2015/2016 to dwa mistrzostwa z rzędu Dynama Kijów. Choć wydawało się, że Rumun i Szachtar to związek dożywotni, w klubie uznano, że drużyna potrzebuje nowego bodźca. Jest to o tyle ciekawe, że początkowa wersja mówiła o takiej decyzji samego Lucescu. Zatem co było dalej?
Mircea zdobył osiem mistrzostw w latach 2004-2016. Jego następcą został 28 lat młodszy Paulo Fonseca. Po wypowiedziach w mediach dało się wyczuć, że obaj za sobą nie przepadają. Lucescu mówił publicznie, że Szachtar wygrywa na jego formule, z której korzysta Fonseca. Portugalczyk z kolei kontrował go, że zastał zdemotywowaną drużynę, która przez ostatnie dwa nie wygrała mistrzostwa i z której chciało odejść dużo piłkarzy.
Po odejściu Fonseki w 2019 roku Mircea Lucescu zadeklarował chęć powrotu do Szachtara, ale klub postawił na innego portugalskiego szkoleniowca – Luisa Castro. W Rumunie mogła narastać chęć udowodnienia czegoś, odegrania się. I tak oto w 2020 roku Lucescu został trenerem… Dynama Kijów. Żebyście zdali sobie sprawę z fikołka, w alternatywnej rzeczywistości wspomniany już Alex Ferguson zostaje trenerem Arsenalu.
Podczas gdy narracja mediów o Lucescu była taka, że dziadkowi pora na emeryturę, Dynamo Kijów pod jego wodzą zgarnęło potrójną koronę na Ukrainie i wróciło do fazy grupowej Ligi Mistrzów po czterech latach nieobecności. Stary lis pokazał, że młode wilki mogą mu najwyżej skoczyć. Oczywiście budziło to kontrowersje. Zwłaszcza, że Lucescu w Doniecku dosłownie doczekał się pomnika, który stał tam, gdy ten podnosił trofea z odwiecznym rywalem.

Mircea Lucescu na ławce Dynama Kijów. Poprowadził ten klub w 118 meczach, a trenował ponad trzy lata
Każdy klub potrzebuje trenera, który nada spin całej organizacji gry. Los dał Dynamu Kijów Walerego Łobanowskiego, a Szachtarowi Mirceę Lucescu. Znakiem rozpoznawczym były szalone kontry, gdzie w finałowej fazie było pięciu zawodników w polu karnym i szósty wbiegał w strefę. Niektóre takie akcje na zawsze wpisały się w klubowe annały – choćby gol Fernandinho na 2:1 z Chelsea na Donbas Arenie, który zrzucił ówczesnego obrońcę tytułu do Ligi Europy.
Dziś nie ma już Mircei Lucescu. Tak jak marzył, umarł właściwie na boisku, bo przecież jeszcze kilka dni wcześniej poprowadził Rumunów w przegranym barażu o mundial. Gdzieś w nagle opuszczonym mieszkaniu w Doniecku nadal są jego zapiski, które obrosły kurzem, ale zostały wspomnienia. Słowo “legenda” wymyślono właśnie dla takich ludzi jak on, a ten tekst jest małym, osobistym hołdem.
Został trenerem Szachtara, gdy byłem dzieckiem. Skosił 22 trofea i odszedł, gdy byłem już dorosły. Zmieniał się skład, ale Mircea zawsze tam był. Sezon 2008/2009 zaczęliśmy tak słabo, że kibice protestowali, żeby go zwolnić. W maju świętowaliśmy Puchar UEFA. Otworzono stadion w… pic.twitter.com/IFyAJiBKJh
— Kamil Rogólski (@K_Rogolski) April 7, 2026
Mircea Lucescu 1945–2026
KAMIL ROGÓLSKI
CZYTAJ WIĘCEJ ARTYKUŁÓW AUTORA:
- Wilde-Donald Guerrier: Na Haiti ludzie wchodzą do domów i zabijają [WYWIAD]
- Maksim Szackich: Uzbekistan nie będzie parkował autobusu [WYWIAD]
- Ibrahim Ayew: Na miejscu Suareza zrobiłbym to samo [WYWIAD]
Fot. Newspix