Widzew mógł sporo zarobić na sprzedaży Bergiera. Nie skorzystał

Przemysław Michalak

09 stycznia 2026, 18:20 • 1 min czytania 14

Widzew mógł sporo zarobić na sprzedaży Bergiera. Nie skorzystał

Polskie kluby niezmiennie są nastawione na to, żeby sprzedawać wyróżniających się piłkarzy, ale Widzew Łódź po zmianie właściciela idzie inną drogą. Przekonał się o tym Mariusz Piekarski, reprezentujący Sebastiana Bergiera.

Reklama

W rozmowy z Meczykami agent m.in. Oskara Pietuszewskiego ujawnił, że w ostatnim czasie pojawili się chętni na napastnika Widzewa i byli gotowi zapłacić spore pieniądze.

Widzew mógł zarobić 2,5 mln euro na Bergierze. Nie skorzystał

W klubie jednak nawet nie chcieli słyszeć o odejściu najlepszego strzelca drużyny.

Reklama

Mieliśmy bardzo poważne zapytanie o Sebastiana Bergiera, ale można powiedzieć, że odbiliśmy się spektakularnie. Pytaliśmy o 2,5 mln euro za transfer, rozmawiałem z dyrektorami, ale się odbiłem. To pokazuje, jaką ma moc finansową ma Widzew. Mówię to jako ciekawostkę – stwierdził Piekarski.

26-letni napastnik jesienią zdobył dziewięć bramek w Ekstraklasie i był głównym żądłem Widzewa. Przez długi czas wygrywał rywalizację ze sprowadzonym za 2 mln euro Andim Zeqirim. W ostatnich jesiennych meczach obaj zaczęli grać od początku i to chyba jest najlepsze rozwiązanie dla zespołu.

CZYTAJ WIĘCEJ O POLSKIEJ PIŁCE:

Fot. Newspix

14 komentarzy

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Nasze kluby na sparingpartnerów biorą rywali poniżej swojej wagi

AbsurDB
3
Nasze kluby na sparingpartnerów biorą rywali poniżej swojej wagi
Reklama
Reklama