Gdy Widzew po raz ostatni wygrywał w Ekstraklasie, wakacje były w pełni i słoneczko świeciło. Dziś w listopadowej szarudze Łodzianie przełamali passę dziesięciu meczów bez ligowego zwycięstwa i nie dali szans Pogoni Szczecin, sprawiającej wrażenie pokiereszowanej nie tylko kadrowo.
Do tej pory w trwającym sezonie Widzew po komplet punktów sięgnął jedynie 9 sierpnia w Białymstoku. W kolejnych dziesięciu spotkaniach sześć razy zremisował i czterokrotnie przegrywał, a w międzyczasie zmienił trenera. Jego kibice musieli czekać do 7 listopada, czyli blisko trzy miesiące, żeby znów fetować wygraną. A jeśli chodzi o domowy triumf, trzeba sięgnąć pamięcią aż do maja i zeszłego sezonu.
Widzew Łódź – Pogoń Szczecin 3:0. W końcu zwycięstwo drużyny Stolarskiego
Jeszcze dwa tygodnie temu spoglądając w terminarz raczej mało kto zakładał, że Widzew ogra Pogoń, bo ta szła jak burza, świetnie broniła i była bardzo skuteczna pod bramką rywali. Tyle że sytuacja diametralnie się zmieniła. Portowcy mają poważne problemy na bokach obrony – w Łodzi nie wystawili od początku nikogo, dla kogo to naturalna pozycja – a do tego wystąpić nie mógł pauzujący za czerwoną kartkę Valentin Cojocaru. Między słupkami znalazł się Nikoalos Botis, który nie grał w meczu o stawkę od 17 grudnia 2025, kiedy Olympiakos rozbił 6:0 Iraklis w Pucharze Grecji.
Do tego oczywiście dochodzi zamieszanie związane z Oscarem Garcią i Dinamem Zagrzeb. Hiszpan ewidentnie chce odejść, Alex Haditaghi ani myśli go puścić, ale doszło tu do wyraźnego pęknięcia, który może być już nie do załatania. A takie sytuacje zawsze jakoś rzutują na zespół, gdzieś to wszystko z tyłu głowy siedzi.
W efekcie Pogoń rozegrała swój zdecydowanie najsłabszy mecz pod wodzą Garcii. Bieda z przodu, niefrasobliwość z tyłu. Bartłomiej Drągowski interweniować musiał tylko raz, kiedy nieco szczęśliwie odbił nogami strzał Jordiego Sancheza. Później wystarczyło być po prostu czujnym przy wyjściach na przedpole i z piłką przy nodze.
Kolejny gol Świderskiego
Dopóki jeszcze utrzymywał się bezbramkowy remis, jakoś to wyglądało, ale gdy Karol Świderski z pomocą rykoszetu od słabiutkiego na lewej obronie Willena dał gospodarzom prowadzenie, wszystko się w szczecińskich szeregach posypało. Jan Urban oznajmił nam w piątek, że Świderski to teraz pomocnik, więc Mateusz Stolarski się dostosował, wystawił kadrowicza na skrzydle, by do ataku wstawić Sebastiana Bergiera. Zadziałało. Całkiem serio: Świderski zdobył czwartą bramkę w ostatnich pięciu ekstraklasowych spotkaniach, więc tym razem przynajmniej liczbami w klubie się broni.
Widzew prowadzi z Pogonią! Karol Świderski po rykoszecie otwiera wynik!
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo https://t.co/SQGaxldp9m
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) November 7, 2026
Można odnieść wrażenie, że w tej sytuacji – mimo rykoszetu – Botis chyba mógł zrobić więcej i za wcześnie się położył. Przy pozostałych dwóch golach także nie zaimponował. Nie mówimy o wielkich błędach, to raczej oznaka braku ogłady w swoim fachu. Całe wcześniejsze doświadczenie 22-letniego Greka w seniorskim futbolu zawierało się w dwunastu występach w rezerwach Olympiakosu i dwóch w pierwszym zespole. Malutko.
Brawa dla obrońców
Widzew na dość śliskiej murawie długo również nie prezentował się jakoś szczególnie imponująco (poza paroma wyjątkami), ale po drugim golu puściło. Łodzianie złapali luz, nabrali wiatru w żagle i wreszcie wyglądali na ekipę, która odczuwa trochę przyjemności z wykonywanego zawodu. A na koniec Przemysław Wiśniewski, który tym razem zaczął na ławce, trafił do siatki chwilę po wejściu, co już w ogóle uwolniło pozytywne emocje.
Fani Widzewa długo czekali na taki mecz! Mamy 3:0 po golu Przemysława Wiśniewskiego!
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo https://t.co/Lx05AeDbHP
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) November 7, 2026
Na największe brawa zasłużyli właśnie obrońcy. Ricardo Visus od czterech kolejek jest w składzie i szansę wykorzystuje. Dziś znakomicie wypełniał swoje podstawowe obowiązki, a do tego miał znaczący udział przy drugim golu – to jego strzał w poprzeczkę dobił Kapuadi. Z kolei Jusuf Gazibegović imponował ofensywnymi wejściami i dokładnymi dośrodkowaniami, co finalnie dało mu asystę na 3:0.
Widzew zapewnił sobie trochę spokoju podczas przerwy reprezentacyjnej. Pogoni jest ona bardzo potrzebna. Kontuzjowani mogą się wykurować, a w gabinetach będzie nieco czasu, żeby wyjaśnić sobie pewne sprawy z trenerem i określić, czy płyniemy dalej w tę samą stronę.
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix