Gościem programu „Liga Minus Zimą” na kanale Weszło TV był wiceprezes Motoru Lublin Łukasz Jabłoński. Opowiedział on choćby o plotkach łączących z posadą dyrektora sportowego w tym klubie aktualnie pracującego w Arce Gdynia Veljko Nikitovicia. Sporo było również o niedoszłym transferze Luquinhasa, który ostatecznie wylądował w Radomiaku.
Po odejściu Pawła Golańskiego Motor Lublin pozostaje oficjalnie bez dyrektora sportowego. To budzi lekkie wątpliwości kibiców względem tego, jak może zostać przeprowadzone obecne okienko transferowe. – Transfery zrobimy wspólnie. Będziemy podchodzić poważnie do tematu, ale nie planujemy rewolucji w tym okienku. Wiele nam brakuje do modelowej struktury klubu z działem skautingu. Jesteśmy blisko, aby to uporządkować, aby w następnym okienku wyglądało to lepiej – powiedział Łukasz Jabłoński.
Łukasz Jabłoński: „Mieliśmy marne szanse na Luquinhasa”
Faworytem do objęcia posady latem wydaje się być aktualny dyrektor sportowy Arki Gdynia Veljko Nikitović. Jabłoński nie był w stanie jednoznacznie powiedzieć, czy są szanse, aby ściągnąć go wcześniej. – Nie wiem, czy Veljko stoi w rozkroku. Nie mam z nim kontaktu, widziałem go tylko na jednym meczu w Lublinie. Trudno mi oceniać którąkolwiek ze stron, ale z zewnątrz może to wyglądać dziwnie.
– Nie uczestniczyłem w rozmowach pomiędzy Zbigniewem Jakubasem a Nikitoviciem. Mogę domniemywać, że strony myślały o tym, żeby współpraca rozpoczęła się z końcem poprzedniej rundy. Życie napisało jednak inny scenariusz.
Jeśli chodzi o zimowe okienko, zbyt wielu ruchów nie należy się spodziewać. Jabłoński mówił o tym, że mają to być piłkarze, którzy będą mogli wskoczyć do wyjściowej jedenastki. Priorytet stanowią prawa obrona oraz zawodnik ofensywny. – Prowadzimy rozmowy z trzema piłkarzami. Czasem te tematy w zimowym okienku się jednak ślimaczą. Raczej nie zdarzy się nic do końca tego tygodnia.
Na celowniku był Luquinhas, ale wybrał on ofertę Radomiaka. – Propozycja ściągnięcia Luquinhasa wpadła do nas przypadkowo. Nikt nie ma jednak wątpliwości, co do jego jakości. Byłby wzmocnieniem Motoru. Złożyliśmy ofertę, ale nie uczestniczyliśmy w licytowaniu się – powiedział wiceprezes Motoru.
– Miałem jedno spotkanie z agentem zawodnika. Z góry zakładaliśmy, ze mamy marne szanse, nawet nie z Wisłą Płock, a z Radomiakiem. Po pierwsze trenerem jest tam Goncalo Feio, którego dobrze zna, a po drugie chodziło o szatnię i kwestie językowe – dodał.
Jabłoński odniósł się również do kwestii tego, że do Radomia miały dotrzeć głosy na temat potencjalnego zniechęcania gracza do dołączenia do tego klubu. – Nie stosujemy takich praktyk, nie mamy w zwyczaju opiniowania innych klubów w rywalizacji o danego piłkarza. Nie wiem, jak to jest w przypadku innych klubów, ale zupełnie mnie to nie obchodzi – skwitował.
Wiceprezes Motoru wypowiedział się również na temat tego, czy planowane są jakieś odejścia. – Nie przewidujemy tego. Zwłaszcza, jeśli chodzi o piłkarzy stanowiących trzon drużyny. Nie sądzę więc, aby właściciel zdecydował się sprzedać Karola Czubaka. Chcemy go dalej rozwijać w Lublinie i myślę, że taki temat się nie pojawi – powiedział.
– Po zakończeniu rundy ogłosiliśmy, że trzej piłkarze otrzymali wolna rękę: to Palacz, Dadaszow i Haxha. Na dziś nie ma jednak odzewu, piłkarze trenują normalnie z drużyną i walczą o swoje miejsce.
Wiceprezes Motoru odniósł się również do kwestii Brighta Ede, który po letnich plotkach łączących go z Chelsea czy Arsenalem zaliczył kiepską rundę i teraz musi odbudować dyspozycję. – Nie planujemy go wypożyczyć. Mam nadzieję, że w kolejnej rundzie dostanie swoje minuty. Trener podkreślał, że fizycznie wygląda zupełnie inaczej niż przed przyjściem do nas.
Motor Lublin przebywa aktualnie na zgrupowaniu w tureckim Belek, a do rywalizacji w Ekstraklasie powróci 1 lutego meczem z Pogonią Szczecin u siebie.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Kulisy transferu Luquinhasa. Chcieli go zniechęcić do Radomiaka
- Prezes Arki upomniał Zbigniewa Jakubasa. „Oj, ostrożnie!”
- Pracował w Premier League. Ma odpowiadać za skauting w Motorze
fot. Newspix