Vuković żegna Magierę. „Najlepszy możliwy człowiek”

Antoni Figlewicz

10 kwietnia 2026, 12:33 • 2 min czytania 4

Reklama
Vuković żegna Magierę. „Najlepszy możliwy człowiek”

Wobec tragicznych doniesień o śmierci trenera Jacka Magiery, kilka słów na temat szkoleniowca postanowił powiedzieć też dziś Aleksandar Vuković, który spotkał się z dziennikarzami przy okazji konferencji prasowej przed meczem Widzewa z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza. Serb ciepło wspomniał dawnego piłkarza i Legii, i łódzkiego klubu, do którego na przełomie wieków Magiera był wypożyczony ze stołecznego zespołu.

Reklama

Panowie spotkali się w szatni Legii już lata temu, grali razem w barwach Wojskowych. Później Vuković pełnił również rolę asystenta trenera Magiery – razem poprowadzili drużynę w jej pamiętnej kampanii w Lidze Mistrzów.

Na pewno chciałbym zacząć dzisiejsze spotkanie od tej smutnej wiadomości, jest ona trudna do zaakceptowania. Odeszła bliska dla mnie osoba. Bardzo dobry trener, najlepszy możliwy człowiek, a to myślę, że najważniejsze. Myślami jestem z jego najbliższymi – powiedział na samym wstępie trener Widzewa.

Aleksandar Vuković: To wiadomość trudna do zaakceptowania

Serb nie ukrywał wielkiego smutku po odejściu Jacka Magiery. – Całkiem niedawno rozmawialiśmy, wymienialiśmy się myślami na temat naszych dzieci. To bardzo, bardzo trudny dzień dla mnie – przyznał przygnębiony.

Aleksandar Vuković pełnił rolę asystenta trenera Magiery przy okazji 50 spotkań Legii w latach 2016-2017. Później panowie pozostawali w kontakcie, a serbski szkoleniowiec mógł liczyć na wsparcie niewiele starszego kolegi po fachu, gdy sam obejmował pierwszy zespół ekipy z Warszawy.

Reklama

Kibicuję mu, życzę i chcę, by osiągnął sukces – mówił Jacek Magiera w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” w 2020 roku, kiedy Vuković prowadził Legię. – Kiedy jest potrzeba, spotykamy się i rozmawiamy. Wolimy to niż pisanie SMS-ów. Zaprasza mnie na trening, do gabinetu na kawę i na pewno się wybiorę, bo kontakt mamy dobry.

Jacek Magiera zmarł 10 kwietnia 2026 roku w wieku 49 lat.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

4 komentarze
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama