Norwegowie konsekwentnie wiosłują. I ciągle prowadzi ich Haaland

Patryk Idasiak

24 września 2026, 23:04 • 5 min czytania 0

Reklama
Norwegowie konsekwentnie wiosłują. I ciągle prowadzi ich Haaland

Erling Haaland strzela gole – pfff, to jak wyjście po chleb. Żadna to nowość i sensacja. Czy to klub, czy reprezentacja – wszyscy mogą liczyć na jego instynkt. Tym razem dwukrotnie trafił do siatki przeciwko Duńczykom. Norwegia wygrała 3:2 swój debiutancki mecz w Dywizji A dzięki swojemu liderowi. 64 gole w 56 meczach dla kadry – bilans Haalanda wygląda irracjonalnie, jakby był wyjęty z bardzo dawnych czasów, gdzie wyniki po 5:3 czy 6:4 były na porządku dziennym. 

Reklama

W przeszłości to Dania uczestniczyła w wielkich turniejach, ale kilka miesięcy temu było odwrotnie. Nie dostała się na mundial i przegrała w barażach z najgorszą europejską drużyną, która tam się znalazła, czyli Czechami. Norwegowie zdecydowanie odwrotnie – pojawili się nareszcie po 28 latach na najważniejszej piłkarskiej imprezie, a Erling Haaland był jedną z największych gwiazd. Udało się im wyeliminować Brazylię i dotrzeć do ćwierćfinału.

Od początku było widać kto i gdzie grał kilka miesięcy temu. Jedni mundial mieli w telewizji, drudzy omal nie wyeliminowali Anglików (odpadli tak naprawdę po błędzie bramkarza – Orjana Nylanda, który zalał się łzami). Środek pola Solbakken wystawił identyczny jak w ćwierćfinale mundialu – Berg, Berge i Odegaard. Od początku wyszli też Haaland, Nusa czy Oscar Bobb.

Norwegia z mocnym początkiem

Norwegowie częściej mieli piłkę i wymieniali więcej podań, choć to nie jest tak, że goście nie odpowiadali – był choćby groźny strzał Patricka Dorgu po szybkim wypadzie. Ale konkrety przyszły ze strony gospodarzy. Po 20 minutach gracze Stale Solbakkena mieli się z czego cieszyć. Nie dało się zanotować lepszego otwarcia Ligi Narodów.

Oscar Bobb najpierw zaplątał się trochę w dryblingu, ale przy ponowieniu akcji piłka bardzo szybko do niego wróciła. Już nie kiwał, a wykorzystał zasłonę z ustawionego przed nim Olivera Provstgaarda, który nie wystawił nogi, tylko stał i się patrzył. To Odegaard podawał w uliczkę, potwierdzając, że jest w świetnej formie. Cztery minuty później było już 2:0. Szybko poszło, bo Nyland dał „lagę” na Haalanda, ten zgrał na skrzydło, Nusa minął przeciwnika i podał prostopadle do Haalanda. No i snajper City był bezwzględny.

Reklama

Duńczycy dostali w nos, ale szybko się otrząsnęli. Rasmus Hojlund wywalczył rzut wolny, a do niego podszedł Mikkel Damsgaard. No i uderzył nad murem tak, że Orjan Nyland tylko stał jak wryty.

Reklama

Podbudował się za to doskonałą interwencją po strzale Hojlunda z główki. Paradę docenił sam Haaland, który przybył zbić piątkę kumplowi z drużyny. Jak się okazało, gracz Napoli odepchnął obrońcę i gola i tak by nie było, ale ta obrona to było coś i warto ją tu wyróżnić.

Nie tylko Nyland miał na koncie spektakularną obronę w pierwszej połowie. Filip Jorgensen chyba nawet w jeszcze bardziej efektowny sposób zatrzymał Patricka Berga, a ten uderzał przecież z woleja z pięciu metrów. Kozacka interwencja na refleks.

Dania prawie zaliczyła comeback

Druga połowa zaczęła się tak samo – też worek z bramkami otworzył się po kwadransie. Tym razem jednak zrobili to Duńczycy. Rasmus Hojlund pokazał instynkt napastnika, bo dopadł do odbitej przez Nylanda piłki i wpakował ją do pustaka.

Reklama

No i Dania się tak dość konkretnie nakręciła, zaczęła dominować, cisnąć, szybko wymieniać podania ze sporą energią. Hojlund miał inną dobrą szansę, a huknął tak, że Nyland sparował piłkę na słupek. Działo się i przewaga mogła zwiastować, że to nie koniec comebacku.

Trener Solbakken uznał, że nie może patrzeć na coś takiego i wymienił aż trzech piłkarzy – weszli David Wolfe, Andreas Schjelderup i Thelo Aasgaard. Zmiennicy trochę rozruszali towarzystwo i zaczęło to wyglądać lepiej. Za rywalami nie nadążał Dorgu, który słaniał się już na nogach. Mocno zmęczony przegrywał pojedynki, a raz powalił Odegaarda na murawę, rozpaczliwie łapiąc go wpół.

Reklama

Ale Norwegia miała w ataku Haalanda

Erling Haaland długo był raczej niewidoczny, odcięty od podań. Oddał groźny strzał w 47. minucie i to w zasadzie tyle. Dość szybko kasowali go obrońcy. Tylko co z tego? Jemu wystarczy dosłownie moment nieuwagi rywali. Nusa rozegrał z Odegaardem szybko rzut wolny, a ten z kolei wycofał piłkę do Haalanda. Widać, że to ćwiczony stały fragment i udał się idealnie. Był to dopiero drugi rzut rożny gospodarzy. Widocznie tyle wystarczyło.

Reklama

Norwegowie grali już mądrzej, utrzymywali się przy piłce, nie bronili głęboko, a wręcz sami starali się oddawać uderzenia. Próbował znów Haaland, raz obrońcami zakręcił Schjelderup, nad bramką uderzył też Nusa, podobnie w końcówce Odegaard. Z czerwoną kartką wyleciał David Wolfe, który nie nagrał się nawet pół godziny, ale nie miało to już znaczenia.

Wiosłowania też oczywiście nie mogło zabraknąć.

Reklama

Norwegia – Dania 3:2

  • Oscar Bobb 14′ – 1:0
  • Erling Haaland 18′ – 2:0
  • Mikkel Damsgaard 25′ – 2:1
  • Rasmus Hojlund 60′ – 2:2
  • Erling Haaland 74′ – 3:2

Fot. Newspix

 

Reklama
0 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Dobre wiadomości dla Wisły. Młoda gwiazda zostaje na dłużej

Jan Broda
3
Dobre wiadomości dla Wisły. Młoda gwiazda zostaje na dłużej

Inne reprezentacje

Reklama