To była demolka! Barcelona w finale Superpucharu

Jakub Radomski

07 stycznia 2026, 21:49 • 4 min czytania 36

Nie było czego zbierać. Jedni grali w piłkę, a drudzy modlili się, by ten mecz jak najszybciej się skończył. Tak w dwóch zdaniach można by podsumować spotkanie Barcelony z Athletic Bilbao w półfinale Superpucharu Hiszpanii. Niby wielka stawka, impreza po raz siódmy odbywająca się w Arabii Saudyjskiej, na trybunach ludzie spragnieni gwiazd i emocji. Ale dostali tylko te pierwsze. Już do przerwy było 4:0 dla Dumy Katalonii, która w drugiej połowie dołożyła jeszcze jednego gola. Skończyło się 5:0. Bohaterem był Raphinha, a Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny cały mecz spędzili na ławce. W finale rywalem Barcelony będzie Real albo Atletico. 

To była demolka! Barcelona w finale Superpucharu
Reklama

Ten mecz miał trochę historii, m. in. był starciem dwóch bramkarzy, o których mówi się sporo w kontekście reprezentacji Hiszpanii. Unai Simon (Athletic) od pewnego czasu jest jej pierwszym golkiperem, ale w ostatnim czasie prezentuje się bardzo źle i w Hiszpanii trwa dyskusja, czy ktoś nie powinien zastąpić go w kadrze między słupkami. Po drugiej stronie – Joan Garcia, który w Barcelonie spisuje się bardzo dobrze i, zdaniem wielu, jest już po prostu lepszym bramkarzem.

Dzisiejszy mecz dostarczył kolejnego argumentu w tej dyskusji.

Reklama

Barcelona strzelała Athleticowi gola za golem. Dwie bramki zdobył Raphinha

Garcia w zasadzie nie miał pracy, a Unai Simon – wiele okazji do wykazania się. Kilka razy zachował się nieźle, ale jednocześnie po raz kolejny się skompromitował. W 34. minucie Roony Bardghji przeprowadził indywidualną akcję i oddał taki sobie strzał. Nawet można powiedzieć, że kiepski. 20-letni reprezentant Szwecji miał jednak szczęście, bo Simon interweniował fatalnie i piłka wpadła do siatki. Barcelona prowadziła już wtedy 3:0.

Wszystko zaczęło się w 22. minucie. Fermin Lopez oddawał strzał, który stał się asystą, bo piłka trafiła do Ferrana Torresa, a ten umieścił ją w bramce. Na 2:0 trafił Fermin, ale najpiękniejsza w tej akcji była zdecydowanie asysta Raphinhi.

Brazylijczyk był naszym zdaniem najlepszym zawodnikiem na boisku. To on zdobył też najładniejszą bramkę meczu – szarżował lewą stroną, wydawało się, że nie ma wielkiego zagrożenia, ale Raphinha odpalił taką oto rakietę:

A kiedy w 52. minucie Barcelona ukąsiła po raz piąty, goście najwięcej by dali za końcowy gwizdek. Pięć goli zespołu Roberta Lewandowskiego (cały mecz na ławce) w 30 minut – to musi robić wrażenie.

W finale poprzeczka na pewno powędruje wyżej, bo Barcelona zmierzy się z Realem albo Atletico (ich półfinał odbędzie się w czwartek o 20.00).

W słabej postawie Athleticu nie ma żadnego przypadku

Athletic w ubiegłym sezonie był rewelacją La Liga. Zespół z Kraju Basków zajął na koniec rozgrywek fantastyczne czwarte miejsce. Teraz spisuje się znacznie gorzej – jest dopiero ósmy w tabeli, a w dziewiętnastu kolejkach zdobył ledwie 17 bramek. Brakuje mu jakości, przede wszystkim z przodu, ale gorzej grają też obrońcy (o bramkarzu było już wyżej). W zasadzie przed dzisiejszym spotkaniem wiadomo było, że faworyt jest jeden i to zdecydowany. Ale że różnica będzie aż tak wielka?

To był trochę odpowiednik walki Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką z 2011 roku. Tam też stawka była olbrzymia, ale równie olbrzymia była również różnica umiejętności. Od początku wiadomo było, kto będzie zdecydowanie lepszy i wygra.

Zespół z Bilbao paradoksalnie nieźle wszedł w ten mecz. Miał w pierwszych minutach trzy rzuty rożne. Pod koniec pierwszej połowy jego zawodnik trafił w słupek. W drugiej – fatalnie pomylił się rezerwowy Unai Gomez. Ale przez niemal całe spotkanie piłkarze Ernesto Valverde byli wszystkim statystami.

Athletic zagrał dzisiaj tak, że plusy w jego grze i postęp widziałby tylko Maciej Maciusiak.

Barcelona – Athletic Bilbao 5:0 (4:0)

  • 1:0 Ferran Torres – 22′
  • 2:0 Fermin – 30′
  • 3:0 Bardghji – 34′
  • 4:0 Raphinha – 38′
  • 5:0 Raphinha – 52′ 

WIĘCEJ O PIŁCE NA WESZŁO:

Fot. Newspix.pl 

36 komentarzy

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Hiszpania

Reklama
Reklama