Nie było czego zbierać. Jedni grali w piłkę, a drudzy modlili się, by ten mecz jak najszybciej się skończył. Tak w dwóch zdaniach można by podsumować spotkanie Barcelony z Athletic Bilbao w półfinale Superpucharu Hiszpanii. Niby wielka stawka, impreza po raz siódmy odbywająca się w Arabii Saudyjskiej, na trybunach ludzie spragnieni gwiazd i emocji. Ale dostali tylko te pierwsze. Już do przerwy było 4:0 dla Dumy Katalonii, która w drugiej połowie dołożyła jeszcze jednego gola. Skończyło się 5:0. Bohaterem był Raphinha, a Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny cały mecz spędzili na ławce. W finale rywalem Barcelony będzie Real albo Atletico.
Ten mecz miał trochę historii, m. in. był starciem dwóch bramkarzy, o których mówi się sporo w kontekście reprezentacji Hiszpanii. Unai Simon (Athletic) od pewnego czasu jest jej pierwszym golkiperem, ale w ostatnim czasie prezentuje się bardzo źle i w Hiszpanii trwa dyskusja, czy ktoś nie powinien zastąpić go w kadrze między słupkami. Po drugiej stronie – Joan Garcia, który w Barcelonie spisuje się bardzo dobrze i, zdaniem wielu, jest już po prostu lepszym bramkarzem.
Dzisiejszy mecz dostarczył kolejnego argumentu w tej dyskusji.
Barcelona strzelała Athleticowi gola za golem. Dwie bramki zdobył Raphinha
Garcia w zasadzie nie miał pracy, a Unai Simon – wiele okazji do wykazania się. Kilka razy zachował się nieźle, ale jednocześnie po raz kolejny się skompromitował. W 34. minucie Roony Bardghji przeprowadził indywidualną akcję i oddał taki sobie strzał. Nawet można powiedzieć, że kiepski. 20-letni reprezentant Szwecji miał jednak szczęście, bo Simon interweniował fatalnie i piłka wpadła do siatki. Barcelona prowadziła już wtedy 3:0.
𝐓𝐎 𝐉𝐄𝐒𝐓 𝐍𝐎𝐊𝐀𝐔𝐓! 🥊😵
Barcelona dobija rywala! 🔥 Nie ma czego zbierać i to już po 34. minutach 🫣 #lazabawa 🇪🇸 pic.twitter.com/qGOZsVuZcW
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) January 7, 2026
Wszystko zaczęło się w 22. minucie. Fermin Lopez oddawał strzał, który stał się asystą, bo piłka trafiła do Ferrana Torresa, a ten umieścił ją w bramce. Na 2:0 trafił Fermin, ale najpiękniejsza w tej akcji była zdecydowanie asysta Raphinhi.
𝐁𝐎𝐎𝐎𝐌! 💣 𝐁𝐀𝐑𝐂𝐀 𝐈𝐃𝐙𝐈𝐄 𝐙𝐀 𝐂𝐈𝐎𝐒𝐄𝐌! 🥊
🅰️ Raphinha ➡️ Fermin ⚽ Tym razem nie ma wątpliwości, co chciał zrobić Hiszpan! 💪 #lazabawa 🇪🇸 pic.twitter.com/KbJLPRKeOg
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) January 7, 2026
Brazylijczyk był naszym zdaniem najlepszym zawodnikiem na boisku. To on zdobył też najładniejszą bramkę meczu – szarżował lewą stroną, wydawało się, że nie ma wielkiego zagrożenia, ale Raphinha odpalił taką oto rakietę:
𝐀𝐓𝐇𝐋𝐄𝐓𝐈𝐂 𝐍𝐀 𝐃𝐄𝐒𝐊𝐀𝐂𝐇! 😵
Raphinha odpalił rakietę! 🚀 Jak on to zmieścił? 🫣 Barcelona dewastuje piłkarzy z San Mames! 🥊 #lazabawa 🇪🇸 pic.twitter.com/vMtGNQf0gZ
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) January 7, 2026
A kiedy w 52. minucie Barcelona ukąsiła po raz piąty, goście najwięcej by dali za końcowy gwizdek. Pięć goli zespołu Roberta Lewandowskiego (cały mecz na ławce) w 30 minut – to musi robić wrażenie.
𝐌𝐀𝐍𝐈𝐓𝐀 🖐️ 𝐁𝐀𝐑𝐂𝐀 𝐅𝐎𝐑𝐌𝐀 𝐌𝐔𝐓𝐀𝐍𝐓 🤖⚡
To po prostu musiało się dziś wydarzyć! 🔥 Gdyby Ernesto Valverde mógł, to by rzucił biały ręcznik 😬 #lazabawa 🇪🇸 pic.twitter.com/J17T1RYnJC
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) January 7, 2026
W finale poprzeczka na pewno powędruje wyżej, bo Barcelona zmierzy się z Realem albo Atletico (ich półfinał odbędzie się w czwartek o 20.00).
W słabej postawie Athleticu nie ma żadnego przypadku
Athletic w ubiegłym sezonie był rewelacją La Liga. Zespół z Kraju Basków zajął na koniec rozgrywek fantastyczne czwarte miejsce. Teraz spisuje się znacznie gorzej – jest dopiero ósmy w tabeli, a w dziewiętnastu kolejkach zdobył ledwie 17 bramek. Brakuje mu jakości, przede wszystkim z przodu, ale gorzej grają też obrońcy (o bramkarzu było już wyżej). W zasadzie przed dzisiejszym spotkaniem wiadomo było, że faworyt jest jeden i to zdecydowany. Ale że różnica będzie aż tak wielka?
To był trochę odpowiednik walki Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką z 2011 roku. Tam też stawka była olbrzymia, ale równie olbrzymia była również różnica umiejętności. Od początku wiadomo było, kto będzie zdecydowanie lepszy i wygra.
Zespół z Bilbao paradoksalnie nieźle wszedł w ten mecz. Miał w pierwszych minutach trzy rzuty rożne. Pod koniec pierwszej połowy jego zawodnik trafił w słupek. W drugiej – fatalnie pomylił się rezerwowy Unai Gomez. Ale przez niemal całe spotkanie piłkarze Ernesto Valverde byli wszystkim statystami.
Athletic zagrał dzisiaj tak, że plusy w jego grze i postęp widziałby tylko Maciej Maciusiak.
Barcelona – Athletic Bilbao 5:0 (4:0)
- 1:0 Ferran Torres – 22′
- 2:0 Fermin – 30′
- 3:0 Bardghji – 34′
- 4:0 Raphinha – 38′
- 5:0 Raphinha – 52′
WIĘCEJ O PIŁCE NA WESZŁO:
- Portugalczyk o Pietuszewskim: Będzie mu ciężko o pierwszy skład
- Lechia Gdańsk idzie do Sądu Najwyższego! Chodzi o punkty
- Doceńmy Kamińskiego. Stał się panem piłkarzem
Fot. Newspix.pl