Weszło
06.03.2017

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

Skoki narciarskie. Nie muszę nawet sięgać po „Przegląd Sportowy”, by zobaczyć złoto w kilku kolorach i odmianach. Cóż, takie to złoto jak z Bazaru Różyckiego – nie najwyższej próby. W ogóle Polska ma pecha będąc najlepsza albo w czymś mało istotnym, albo słabo konkurencyjnym. Najlepsi jesteśmy w żużlu, pięć krajów na krzyż i dziesięć polskich wiosek. W lekkoatletyce halowej – gdy inni śpią nasi wyrabiają normy stypendialne. W piłce nawet – w klubie nr 6 na pozycji […]
06.03.2017
Weszło
19.12.2016

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

Zacznę od Nikolicia i jego trzech goli na pożegnanie. Przypomniało mi to, jak sprzedawał graczy Widzew. Mielcarski miał iść do Porto, no to strzelił dwie, w tym jedną z przewrotki, chyba jedyną w życiu, a Bobby Robsona prezes Pawelec trzy dni zmiękczał w Chociszewie, w scenerii jak z „Ziemi obiecanej”. I była dobra cena. Gdy sprzedawał Dembińskiego do Niemiec, ten nagle ustrzelił trzy sztuki. Taa, promocje bywają nie tylko w sklepach. Jeśli więc może to pomóc Nikoliciowi […]
19.12.2016
Weszło
05.12.2016

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

Sylwestrzak. Tak bez imienia, bo jak dla mnie ten gość właśnie imię swoje utracił. Opis sytuacji. Doliczony czas meczu Legia – Płock, Kante nie trafia. Gwizdek końcowy. Sylwestrzak, marny obrońca, wpada w szał. Zaczyna ganiać swojego kolegę z zespołu. Na obrazie widać, a i słychać szarpaninę, pogróżki, przepychanie, amok, wrzaski – chorego z wściekłości faceta. Który czyniąc to wszystko na oczach paru tysięcy widzów (i z setki tysięcy przed telewizorami), zwyczajnie […]
05.12.2016
Felietony i blogi
14.11.2016

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

Klopp! Tak się zastanawiam, jak wielu, skąd się wytrzasnęła Reprezentacja Polski, i na myśl przychodzi mi jedno nazwisko: Klopp. To ten gość aż trzech naszych, mało znanych w świecie, rozpędził do prędkości światła. Danke schoen! A potem dopiero ci, którzy przyszli na gotowe – Boniek (od kasy) i Nawałka (od wychowywania). Gdyby nie ta Borussia, bylibyśmy w czarnej dziurze. Ale że sukces ma wielu Ojców – nie podłączam się, kibicuję na dobre i na złe od dzieciństwa, i nawet jak przerżniemy w Czarnogórze. […]
14.11.2016
Felietony i blogi
07.11.2016

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

Nie wiem czy wiecie, ale dziś wieczorem odbędzie się ważne spotkanie w kadrze. W zamkniętej sali, woda, słone paluszki. Zacznie selekcjoner: „Koledzy, jak wiecie, niektórzy z was nadużyli zaufania. Współżyli z kobietami, pili wszystko poza sokiem marchewkowym, a zamiast warcabów wybierali brydża. Dlatego jetem zmuszony przedstawić wam nowy regulamin. Pobudka 5:45 i zaprawa poranna. O 6:15 ścielenie łóżek. Czas na mycie jedna minuta. 6:30 apel poranny […]
07.11.2016
Felietony i blogi
31.10.2016

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

Tak wielu nas było, tak wielu ubyło. Nie chcę nikogo wzruszać, ale każda wyprawa na cmentarz i te tysiące mijanych grobów dają do myślenia. Jak ulotne to nasze życie. Piłkarze mają gorzej. Bo oni – umierają za życia. Zazwyczaj każdy gol może być tym ostatnim, a gol piękny – takim będzie na pewno. Udana kiwka, niezapomniana – zdarzy się raz tylko, podobnie jak ważny i zwycięski mecz. Potem zostaje […]
31.10.2016
Felietony i blogi
24.10.2016

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

„Polscy sędziowie, to kurwy sprzedawczykowie!” – niesie się po stadionach, i raz na jakiś czas faktycznie jest afera. Właśnie machnął się ogłoszony najlepszym sędzią świata Szymon Marciniak – najpierw nie wywalił Malarza, potem uznał zwycięskiego gola dla Legii w hicie z Lechem ze spalonego, bywa, ale akurat jemu nie wypada w parę minut kompromitować się przy ludziach, patrzą. Zrazu pomyślałem, że to dlatego iż nie miał na linii Tomka Listkiewicza, jest […]
24.10.2016
Weszło
17.10.2016

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

No, no – nareszcie dobre wiadomości. Mianowicie jakiś Duńczyk z tamtejszej Ekstraklasy głośno powiedział coś, do czego namawiam tchórzy z Polski. Że nie ma najmniejszego sensu gra w Lidze Mistrzów. I – to już ode mnie – bardzo przypomina brytyjskie „prawo pierwszej nocy”, wedle którego lord mógł zerżnąć dowolną pannę przed weselem. A ona się kładła. W nadziei na transfer. Tysiące razy o tym pisałem – nic. Grochem o ścianę. Dopiero […]
17.10.2016
Weszło
10.10.2016

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

Prawdziwy cud boski, że jest ten Lewandowski… Tyle mi wystarczy o meczu, który każdy widział i ma własną opinię. Ale takie skojarzenie dwa dni po – pamiętam spotkanie, w którym Milik szalał na murawie, a po trybunach, z nogą w gipsie, spacerował smutny Teodorczyk. Jak widać i w piłce są dni parzyste i nieparzyste, czyli role zazwyczaj się odwracają, szczęście nie trwa wiecznie, podobnie jak pech. Jest to nadzieja dla każdego komu źle się dzieje – też […]
10.10.2016
Weszło
19.09.2016

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

Dawno nie widziałem Paolo Rivera. Nie żebym tęsknił, ale zastanawiałem się cóż on sądzi o Legii, i o Lidze Mistrzów. I jak zwykle mnie nie zaskoczył. Bo nie tylko wie co jest, ale i co będzie. I zaprosił na seans – uwaga, będą grzybki… – Wyobraź sobie, że mamy Rok Pański 202… Rozpada się Unia Europejska, ale Europejska Unia Piłkarska ma się dobrze. Okradła już wszystkich i ze wszystkiego, ale nieoczekiwanie Legia Warszawa, po powrocie z trzeciej ligi awansuje do pucharów… Łąka […]
19.09.2016
Weszło
12.09.2016

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

10 września minął. Kiedyś uchwalono na tę datę Dzień Piłkarza, miało to być uczczeniem olimpijskiego złota w Monachium (dwa gole Deyny, króla strzelców, w finale). Mawiano, że to mistrzostwa krajów socjalistycznych, być może, ale ci Piłkarze (z dużej) za chwilę rządzili w świecie. Zawodowym. W sobotę wieczorem spoglądałem na boisko w Niecieczy szukając wzrokiem Piłkarza. Nie dopatrzyłem się nikogo nawet przypominającego ten zapomniany fach. Widziałem Malarza, Pilarza i Babiarza, i kilkunastu parodystów. Dlatego […]
12.09.2016
Weszło
05.09.2016

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

222 – taki symboliczny numer „Jak co poniedziałek” do ostatniego numeru piłkarzy z Bożej łaski. Ale ja nie o tym. Jakoś tak niezbyt głośno odbył się test wideo (Włochy – Francja), i sędzia obejrzał sobie powtóreczkę. Otóż dawno takiego idiotyzmu nie widziałem, no, od czasów Pucharu Świata w rugby, gdzie sędziowie zerkali co i rusz w monitor i nic z tego nie wynikało, bo wciąż wychodziło, że Nowa Zelandia jest najlepsza. Byłem jakimś jednym z pierwszych […]
05.09.2016
Weszło
29.08.2016

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

Wisła wystąpiła z brzegów – to był jeden z moich ulubionych tytułów prasowych, bodaj z katowickiego Sportu. Oprócz „Jak wyruchano Lenczyka” (z Tempa, była to zagadkowa gra słów składająca się w całość), lub też mój własny z „PS” – „Sraczka w Legii”. No bo legendarne zawołanie, po pięciu kolejnych porażkach: „O kuka mać!” – to już Stolar… Wisła wystąpiła wtedy z brzegów, bo usłyszała ile chcą zarabiać piłkarze za naśladowanie piłkarzy – i spokojne […]
29.08.2016
Felietony i blogi
18.07.2016

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

Zacznę od małego protestu, a jest on skierowany do mediów. Otóż proszę, by tabele nie zawierały informacji nieprawdziwych. Mianowicie powinno w nich stać jak byk, że Legia ma jeden punkt straty do Cracovii, a 0.5 punktu przewagi nad Lechią… Łapiecie zamysł – po co z tym dzieleniem czekać rok, skoro jest nieuchronne i tak? A że głupio wygląda? Nie ja to wymyśliłem, tylko jacyś durnie, ale… w szachach liczy się połówki punktów i świat się nie zawalił. * Żal mi kumpla, […]
18.07.2016
Weszło
11.07.2016

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

Dziś krócej bo upał. Mistrzostwa Afryki zakończone. Nie, żebym kpił, nasza Pramatka Ewa pochodziła gdzieś z Etiopii, wszędzie indziej było zbyt zimno i dlatego wyginęli Neandertalczycy. Ale – nie da się ukryć, że… I tu wniosek, nie przeciw Murzynom wcale. Tylko żeby połączyć Mistrzostwa Europy z Pucharem Afryki i Pucharem Ameryki, i robić mini mundial. Może w przyszłości losować kto gra dla kogo i za ile, w audiotele. I wystawiać dublerów, sobowtórów, tak by się […]
11.07.2016
Weszło
04.07.2016

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

Trwa, na szczęście już stonowana, euforia po przegranych mistrzostwach. Ja tylko przypomnę skąd moje to niezadowolenie z piłkarzy. Otóż… siatkarze są mistrzami świata i właśnie ruszają na igrzyska. Piłkarze ręczni są na trzeciej pozycji w świecie i też lecą do Rio. Do tego polski klub wygrał Ligę Mistrzów, a ogranie Barcy staje się rutyną, a nie szczytem możliwości. Radwańska jest mistrzynią globu w tenisie, żeńskim wprawdzie, ale i w parach mieszanych (z Janowiczem). W lekkiej złotych mnóstwo, w kolarstwie, a Majka jedzie […]
04.07.2016