Szok w Realu Madryt! Xabi Alonso zwolniony

Maciej Piętak

12 stycznia 2026, 18:32 • 3 min czytania 49

To już oficjalne! Xabi Alonso został zwolniony z Realu Madryt. Hiszpański szkoleniowiec stracił posadę po porażce w finale Superpucharu Hiszpanii z FC Barceloną. Jego następcą zostanie Alvaro Arbeloa. 

Szok w Realu Madryt! Xabi Alonso zwolniony
Reklama

Xabi Alonso zwolniony z Realu

44-latek został trenerem Królewskich latem minionego roku. Kibice sporo sobie po nim obiecywali, wszak w swoim poprzednim klubie wykonał kawał dobrej roboty. Podczas niespełna trzyletniej kadencji w Bayerze Leverkusen stworzył z Aptekarzy maszynę do wygrywania spotkań. W sezonie 2023/24 sięgnął po mistrzostwo, Puchar i Superpuchar Niemiec, a jedyną porażką w tamtej kampanii była ta w finale Ligi Europy z Atalantą.

W Realu Xabiemu Alonso nie poszło jednak aż tak dobrze, mimo rewelacyjnego startu. Hiszpan poprowadził klub w Klubowych Mistrzostwach Świata, gdzie Królewscy doszli do półfinału, a sezon 2025/26 rozpoczęli niemal perfekcyjnie. W pierwszych czternastu spotkaniach Real wygrał aż trzynaście razy, przegrywając jedynie wysoko w derbach Madrytu z Atletico.

Reklama

Z czasem zespół Alonso prezentował się coraz gorzej, a do tego dochodziły liczne nieporozumienia na linii trener-piłkarze. W listopadzie i grudniu Królewscy wygrali zaledwie sześć z dwunastu spotkań we wszystkich rozgrywkach. Styczeń rozpoczął się dla klubu z Madrytu przyzwoicie – od wysokiej wygranej z Realem Betis w lidze oraz pokonania Atletico w półfinale Superpucharu Hiszpanii.

Ostatecznie po niedzielnej porażce w finale z Barceloną, klub podjął decyzję o rozstaniu się z Hiszpanem.

Real Madryt ogłasza, że ​​za obopólną zgodą klubu i Xabiego Alonso podjęto decyzję o zakończeniu jego kadencji na stanowisku trenera pierwszego zespołu. Xabi Alonso zawsze będzie cieszył się sympatią i podziwem wszystkich kibiców Realu, ponieważ jest legendą klubu i zawsze reprezentował jego wartości. Real Madryt zawsze będzie jego domem. Nasz klub pragnie wyrazić wdzięczność Xabiemu Alonso, a także całemu jego zespołowi technicznemu za ich pracę i poświęcenie w tym trudnym czasie, życząc im wszystkiego najlepszego na nowym etapie życia – poinformował klub w oficjalnym oświadczeniu.

Spore zaskoczenie

– To tylko jeden mecz, jeden turniej, i ze wszystkich, w których bierzemy udział, ten jest najmniej ważny. Czas spojrzeć w przyszłość i iść naprzód – mówił Alonso telewizji Movistar+ po porażce w Superpucharze Hiszpanii. To jedno spotkanie mogło jednak przelać czarę goryczy i zadecydować o zwolnieniu 44-latka.

Pierwsze problemy Alonso zaczęły się przy okazji pierwszego El Clasico. Wówczas Viniciusowi nie spodobała się decyzja Hiszpana o zdjęciu go z boiska. Brazylijczyk krzyczał o chęci opuszczenia zespołu, a sam udał się bezpośrednio do szatni. Wcześniej skrzydłowy miał zasnąć na jednej z jego odpraw, co skłoniło Alonso do zmiany sposobu prezentowania analiz taktycznych.

Metody treningowe, wymagania taktyczne, podróże, a także inne zmiany spowodowały dyskomfort w drużynie. Nie można powiedzieć, że relacji nie da się uratować, ale w niektórych przypadkach jest tego niezwykle blisko – pisała w grudniu Marca.

Ostatecznie Alonso poprowadził Real w zaledwie 34 spotkaniach – wygrał 24 z nich. Na stanowisku zastąpi go jego były klubowy kolega z boiska, Alvaro Arbeloa. Były prawy obrońca dotychczas pracował z młodzieżowymi drużynami Królewskich, a od początku tego sezonu był trenerem rezerw klubu. Po 19 kolejkach jego trzecioligowy Real Madryt Castilla zajmował czwarte miejsce.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

49 komentarzy

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Hiszpania

Hiszpania

Xabi Alonso stracił pracę. Wilk: „Doszło do tego za wcześnie”

Jakub Radomski
9
Xabi Alonso stracił pracę. Wilk: „Doszło do tego za wcześnie”
Reklama
Reklama