Szkocja stoi przy swoim. Nowa umowa selekcjonera stała się faktem

Marcin Ziółkowski

29 maja 2026, 13:06 • 3 min czytania 0

Reklama
Szkocja stoi przy swoim. Nowa umowa selekcjonera stała się faktem

Steve Clarke objął reprezentację Szkocji w 2019 roku. Pojechał z nią na EURO 2020, zakwalifikował się też na EURO 2024, a w ostatnim czasie – także na mistrzostwa świata w Ameryce Północnej. Dla Szkotów to pierwszy mundial od 1998 roku, a więc nazwisko byłego długoletniego piłkarza Chelsea już na zawsze będzie w annałach kadry jako jedno z największych. Federacja postanowiła jeszcze przed wyjazdem na turniej wynagrodzić jego pracę kolejnym długoterminowym porozumieniem.

Reklama

Szkocja to nie tylko Robertson i McTominay. Steve Clarke zostaje na dłużej

– To dla mnie wielki zaszczyt, że mogę poprowadzić naszą drużynę na mistrzostwach świata po 28 latach przerwy, a także, że mogę kontynuować swoją pracę jako selekcjoner. Wiem, że kibice Szkocji doceniają osiągnięcia tej grupy w kwalifikacjach do dwóch kolejnych ME i jestem pewien, że cały naród cieszył się z naszego awansu do MŚ 2026 po tak długim czasie.

Bardzo ważne jest, aby patrzeć w przyszłość i ją planować. Choć moja drużyna robi wszystko, co w jej mocy, aby rywalizować i sprawić, aby kraj był dumny tego lata, daje nam to również pewność przed turniejem ponieważ wiemy, że możemy budować na tych fundamentach w długiej perspektywie, a kontynuowanie tej roli jest dla nas przywilejem – podsumował Clarke.

Szkocja tym samym, przy wypełnieniu kadencji Clarke’a będzie mieć tego samego trenera kadry narodowej przez 11 lat. Umowa wygasa bowiem po jubileuszowym mundialu w 2030 roku. Jego dotychczasowy bilans na wielkich turniejach nie jest zbyt optymistyczny, bowiem na sześć meczów nie wygrał ani razu.

Reklama

Dodatkowo zanotował dwa remisy i cztery porażki (w bramkach 3:12). Znacznie lepiej wychodziły mu eliminacje do turniejów, do których wywalczył kwalifikację. 14 wygranych w 26 meczach, a do tego pięć remisów i siedem porażek to całkiem przyzwoity bilans jak na drużynę, która długo czekała na występy na wielkich imprezach.

Ian Maxwell, dyrektor generalny Szkockiej Federacji Piłkarskiej (SFA) dodał:

– W imieniu zarządu cieszę się, że uzgodniliśmy ze Steve’em, że pozostanie trenerem reprezentacji. Jego osiągnięcia mówią same za siebie: trzy awanse do turniejów finałowych z czterech, w tym kolejne finały EURO i oczywiście rychły powrót na MŚ po prawie trzech dekadach. Poza tym zbudował drużynę, którą cały naród przyjął do serca, dzięki czemu Barclays Hampden ponownie stał się twierdzą. Podczas naszych rozmów o przyszłości wszyscy zgodziliśmy się, że nie możemy spocząć na laurach ani nigdy nie brać awansu za pewnik.

Reklama

Szkocja na mistrzostwach świata w Ameryce Północnej zagra w grupie C. Jej rywalami będą: Brazylia, Haiti oraz Maroko. Wartu tu przypomnieć, że w ostatnim występie Szkotów – grupa była bardzo podobna. Zgadza się duet rywali, a zamiast piłkarzy z Karaibów obecna była Norwegia.

Clarke i „polski” wątek w sztabie

Jeszcze do niedawna prawą ręką Steve’a Clarke’a był ostatni opiekun Lechii Gdańsk. John Carver spędził w Trójmieście półtora sezonu w Ekstraklasie i po ostatniej kolejce sezonu 2025/26 spadł z ligi po meczu z Bruk-Betem Termalicą. Z racji na relegację, umowa Carvera wygasła po ostatnim meczu. Anglik był asystentem Clarke’a w latach 2020-2025.

Reklama

Po spotkaniu w Niecieczy Carver powiedział rozgoryczony przed kamerami Canal+:

– Jutro mam lot do domu, będę rozczarowany i wściekły sprawą tych pięciu punktów, ale to ja i zawodnicy musieliśmy uporać się z tą sytuacją. Wracam do domu, do Anglii. Jestem bardzo rozczarowany, sfrustrowany i wściekły.

 

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne reprezentacje

Reklama
Bundesliga

Bayern blisko pozyskania nowego obrońcy. Już błyszczy na mundialu

Kacper Korpak
4
Bayern blisko pozyskania nowego obrońcy. Już błyszczy na mundialu