Zakończyła się świetna seria Chicago Fire. Po sześciu kolejnych zwycięstwach drużyna Roberta Lewandowskiego zremisowała na wyjeździe z New York Red Bulls 1:1. Licznie zgromadzona na Sports Illustrated Stadium polska publiczność musiała jednak poczekać na występ rodaka do 65. minuty. Mimo gry na wyjeździe, cały stadion zaczął skandować jego imię, gdy ten ruszył do rozgrzewki.
Chicago Fire ma za sobą świetny czas. Podopieczni Gregga Berhaltera zanotowali sześć kolejnych zwycięstw: po trzy w MLS i Leagues Cup. Robert Lewandowski strzelił w tym czasie cztery gole.
Remis Chicago Fire. Stadion skandował nazwisko Lewandowskiego
W 21. serii gier drużyna Polaka mierzyła się na wyjeździe z New York Red Bulls, w którego podstawowym składzie znalazł się Julian Zakrzewski Hall. I był to jedyny polski akcent w wyjściowych jedenastkach obu ekip. Lewandowski usiadł bowiem na ławce rezerwowych.
W całym meczu działo się niewiele. Nie oglądaliśmy spektakularnych akcji, sam Zakrzewski Hall nie stworzył zagrożenia pod bramką Fire mimo całkiem niezłej skuteczności dryblingów (4/6 udanych). Do całego obrazu spotkania nie pasuje piękna bramka Marena Haile-Selassiego, po której drużyna z Chicago wyszła na prowadzenie. W 38. minucie Szwajcar popisał się perfekcyjnym strzałem w okienko z narożnika pola karnego.
Także w drugiej połowie boiskowe zdarzenia nie podrywały kibiców ze swoich miejsc. Ci skupieni byli na tym, co dzieje się poza placem gry. Gdy na rozgrzewkę ruszył Robert Lewandowski, cały stadion zaczął skandować jego nazwisko, mimo że Fire grało na wyjeździe.
Not as intended… the New York Red Bulls mascot was banging a drum to try to start a chant and the fans decided to instead start a Lewandowski chant. pic.twitter.com/SOnsTaGrKq
— Alex Calabrese (@amcalabrese12) August 23, 2026
Polski napastnik pojawił się na boisku w 65. minucie, jednak nie był to dobry mecz w jego wykonaniu. Mimo wysokiej skuteczności podań (89%) nie zdziałał zbyte wiele, samemu nie oddając ani jednego strzału.
Znacznie większy wpływ na grę swojego zespołu miał Eric Maxim Choupo-Moting, zawodnik NY Red Bulls, który zameldował się na placu gry chwilę przed Polakiem. To po wrzutce właśnie byłego kolegi Lewandowskiego z Bayernu Monachium w 85. minucie wyrównał Cameron Harper, który dopiero co wszedł w miejsce Halla.
Po remisie 1:1 zakończyła się więc seria sześciu zwycięstw Chicago Fire. Podopieczni Berhaltera zajmują w tej chwili trzecie miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej MLS.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix