To dopiero początek misji Mateusza Stolarskiego w Łodzi i na razie nowy trener Widzewa stara się zdiagnozować problemy swojej drużyny. Po zremisowanym meczu towarzyskim z drugoligowym Górnikiem Łęczna (2:2) 33-latek przyznał wprost, że nie prowadzi na ten moment „dobrego zespołu”. Zwrócił również uwagę na sferę mentalną, która ma być sporym kłopotem Łodzian.
– Przekazałem piłkarzom w szatni, że mają duży problem z tym, co pokazali w pierwszej połowie. I nie chodzi o aspekty piłkarskie, ale mentalne. Musimy przestać mówić, jak dobrym zespołem jesteśmy, bo nie jesteśmy nim na ten moment. Możemy być pretendentem do tego określenia, ale było widać w czasie obu połów jak taka destabilizacja mentalna może wpłynąć na naszą grę. Dlatego dzisiaj wielu piłkarzy zapisało sobie plus, a inni niestety mają słabszą pozycję wyjściową i będą musieli walczyć o lepszą – powiedział Stolarski cytowany przez stronę oficjalną Widzewa.
Stolarski: Takie sparingi dużo mówią
Trener łódzkiej drużyny widział swoich podopiecznych w dzisiejszym spotkaniu w różnych środowiskach. Do przerwy Widzew przegrywał z o wiele niżej notowanym Górnikiem 0:2. Po zmianie stron Łodzianie, dzięki bramkom Antoniego Klukowskiego i Sebastiana Bergiera, zdołali wyrównać stan rywalizacji.
– Przyszedłem tutaj żeby nie patrzeć na nazwiska, tylko żyjemy tu i teraz i takie sparingi dużo mówią. Nie akceptuję takiej postawy jak była w pierwszej połowie. Piłkarze będą musieli sobie z tym poradzić albo będziemy mieli problemy – mówi Stolarski.
Po przerwie na kadrę jego Widzew pojedzie do Gliwic, gdzie 10 października zmierzy się z tamtejszym Piastem. Na ten moment łódzki zespół zajmuje 12. lokatę w ligowej tabeli z dziewięcioma punktami na koncie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix