Steve Bruce o pracy w Newcastle. „Grozili mi śmiercią”

Marcin Ziółkowski

10 lutego 2026, 18:18 • 3 min czytania 0

Steve Bruce o pracy w Newcastle. „Grozili mi śmiercią”

Steve Bruce to postać, której fanom angielskiego futbolu przedstawiać nie trzeba. Jako zawodnik przez wiele lat święcił triumfy w Manchesterze United. Gdy Newcastle United przechodziło w saudyjskie ręce – wkrótce po przejęciu klubu, został bezrobotnym. W jednym z podcastów, Bruce wrócił do tego czasu. W rozmowie na kanale Sacked! przyznał się, że trenując Sroki, w ostatnich miesiącach pracy otrzymywał mnóstwo pogróżek i miał policyjną eskortę.

Reklama

Bruce wspomina miesiące pracy w ukochanym klubie

Bruce-piłkarz to legenda Manchester United. Nigdy jednak nie trafił do reprezentacji Anglii – jest uznawany za jednego z najlepszych, którzy nie wystąpili dla kadry Synów Albionu. Choć w jego pracy w roli trenera brakuje tak spektakularnych osiągnięć jak choćby zdobycie europejskiego pucharu czy krajowego dubletu, to kilkukrotnie awansował do Premier League – stało się to m.in. z Hull City czy Birmingham City.

Reklama

65-letni szkoleniowiec przejął Newcastle United od Rafy Beniteza i prowadził Sroki przez kolejne dwa lata. Wtedy to nowy właściciel klubu – saudyjski Public Investment Fund – zdecydował się wymienić go na Eddiego Howe’a, który pracuje ze Srokami do dziś. Bruce to fan Newcastle United od dziecka, dlatego też 2021 rok był dla niego bardzo trudny. Były trener Srok przyznał się, że w ostatnich miesiącach pracy w klubie z St. James’ Park, otrzymywał pogróżki i musiał korzystać z ochrony policyjnej.

– Pod koniec zrobiło się trochę toksycznie i, swoją drogą, to tylko niewielki odsetek, gdzie grożono mi i musiałem wezwać policję. Musieliśmy to zrobić – w końcu, kiedy wiedziałeś, że graniczy to z absurdem.

– Jestem jednym z nich. Jestem kibicem Newcastle i rozumiałem tę frustrację. Nie chcieli być tylko zespołem, którego ambicją jest, aby utrzymać się w Premier League i to była moja robota. Nie zmieniłbym tego. Zarządzałem Newcastle, klubem z mojego rodzinnego miasta, i myślałem, że w tamtych okolicznościach dałem sobie radę – dodał Bruce.

Legenda Manchesteru United wyjaśniła też skalę nadużyć, a także ich konsekwencje. Jego żona wróciła do hrabstwa Cheshire, gdy pandemia koronawirusa była głównym tematem panujących realiów. To rejon Wielkiej Brytanii położony kilka godzin jazdy samochodem od Newcastle-upon-Tyne.

– Uważam, że to wszystko było podsycane przez media społecznościowe. Przez narastającą nienawiść musieliśmy wezwać policję. Kiedy ci grożą śmiercią, i tak dalej – to jest absurdalne i graniczyło z absurdem. Dla nikogo z rodziny nie było to łatwe. Na szczęście moi nieżyjący rodzice nie doświadczyli tego, ale to były naprawdę trudne czasy.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama
Reklama