Nasze kluby na sparingpartnerów biorą rywali poniżej swojej wagi

AbsurDB

Autor:AbsurDB

30 stycznia 2026, 10:42 • 11 min czytania 2

Nasze kluby na sparingpartnerów biorą rywali poniżej swojej wagi

Przeanalizowaliśmy wyniki klubów Ekstraklasy w przerwie zimowej. Nieco niepokojący jest fakt, że żaden z nich na sparingpartnera nie wybrał sobie zespołu notowanego wyżej od Rakowa Częstochowa. Tylko w dziesięciu meczach nasze ekipy spróbowały się z kimś teoretycznie mocniejszym od siebie i właściwie żadnego z tych spotkań nie wygrały! Gdyby wyniki meczów towarzyskich miały świadczyć o formie w rundzie wiosennej, to na baczności muszą mieć się Cracovia, Zagłębie, ale też Jagiellonia. Optymizm powinien zapanować wśród fanów Górnika, Korony i Widzewa.

Reklama

Analiza wyników zimowych sparingów Ekstraklasy

Sprawdzamy dziś, z kim mierzyły się kluby Ekstraklasy w sparingach w trakcie przerwy zimowej. Analizujemy siłę przeciwników oraz wyniki, by spróbować ocenić, czyje rezultaty wskazują na to, że dany zespół może zwojować rundę wiosenną, a kto zanotował niepokojące wpadki. Sugerujące, że druga połowa sezonu może być problematyczna.

Do oceny siły rywali naszych drużyn zaprzągłem ranking Opta, który ma tę zaletę, że można porównać w nim zespoły z różnych poziomów rozgrywkowych i z najdalszych kontynentów. A musicie wiedzieć, że ekstraklasowicze rywalizowali tej zimy nawet z klubami z ligi uzbeckiej, koreańskiej czy czwartej ligi portugalskiej.

Reklama

Wnioski z tej analizy są nieco niepokojące. Otóż żaden zespół Ekstraklasy nie nie zagrał zimą sparingu z przeciwnikiem, który w rankingu Opta znajdowałby się wyżej od Rakowa Częstochowa! Świadczy to moim zdaniem o tym, że polskie kluby nie do końca zdają sobie sprawę, albo wręcz nie do końca akceptują to, że jesteśmy dziś na pograniczu czołowej dziesiątki lig europejskich. Zaledwie dwaj z sześćdziesięciu rywali sparingowych naszych zespołów z tej zimy to kluby na poziomie czołowej trójki Ekstraklasy. Były to Sparta Praga i Karabach.

Dlaczego gramy z rywalami na poziomie polskiej 1. ligi?

Tylko osiem kolejnych to drużyny, które plasowałyby się w górnej połowie tabeli naszej ligi: Brondby, Salzburg, Jablonec, Dynamo Kijów, Viborg, Łudogorec, Paksi i Lewski Sofia. Oczywiście są tu firmy, które jeszcze niedawno robiły duże wrażenie, ale Salzburg przechodzi ostatnio wyraźny kryzys, a Dynamo i Łudogorec bardzo kiepsko radzą sobie w swoich ligach.

Łącznie zaledwie co trzeci zimowy rywal naszych klubów jest mocniejszy od… Niecieczy. Jeżeli wziąć przeciętną trudność sparingpartnera klubów Ekstraklasy tej zimy, to plasuje się on gdzieś pomiędzy Wisłą Kraków a Śląskiem Wrocław.

Oczywiście, taka jest rola meczów towarzyskich, że często potrzeba zmierzyć się z kimś słabszym. Łatwiej wtedy pewnie przećwiczyć taktykę czy też wdrożyć nowych zawodników do drużyny. W wielu spotkaniach grały też oczywiści składy, które zdecydowanie można określić mianem eksperymentalnych.

Tyle tylko, że najtrudniejszych przeciwników spośród klubów Ekstraklasy (oprócz Piasta i Rakowa) miał Widzew, który jest przecież po wielkich zakupach, a najłatwiejszych wybrał sobie Motor, który nie pozyskał zimą jeszcze nikogo… A po drugie, to fizycznie niemożliwe, by każdy w Europie grał tylko z gorszymi od siebie. Ktoś wtedy przecież gra z mocniejszymi. Pytanie tylko: kto? Bo na pewno nie nasi.

Wygląda trochę na to, że polskie kluby przyzwyczajone do sytuacji sprzed kilku lat, gdy nie były atrakcyjnym sparingpartnerem nawet dla Azerbejdżanu, umawiają się na mecze z byle kim, sądząc że mocniejsze zespoły nie będą zainteresowane graniem z kimś znad Wisły. Ulubionym rywalem tej zimy były drużyny spoza czołówki mocno dołującej ostatnio ligi serbskiej. Z ekipami z Super ligi Srbije graliśmy aż trzynastokrotnie. Kluczowa jest też z pewnością lokalizacja. Skoro w Belek nie na nikogo mocniejszego, to nie ma jak zagrać z poważnym przeciwnikiem.

Nikt nie wygrał z przeciwnikiem notowanym wyżej od siebie

Najbardziej martwi, że dość przeciętnych rywali wybrały sobie akurat Jagiellonia i Lech, czyli zespoły, które lada chwila będą walczyć w barażach Ligi Konferencji, a później mają chyba nadzieję na spotkanie się z kimś mocniejszym.

Logika wskazuje, że dokładnie w połowie rozgrywanych w Europie sparingów dany klub mierzy się z rywalem słabszym od siebie, a w połowie – z silniejszym. Tymczasem w przypadku naszych ekstraklasowiczów zaledwie dziesięć razy na 67 meczów zagrali oni z kimś mocniejszym od siebie:

  • Legia dwukrotnie ze Spartą Praga (0:1 i 3:3)
  • Zagłębie z Karabachem i Lewskim (1:3 i 0:0)
  • GKS i Pogoń z Jabloncem (0:3, 0:0)
  • Piast z Brondby (1:1)
  • Widzew z Paksi (2:1)
  • Korona z Dynamem Kijów (0:0)
  • Piast z Viborgiem (0:3)

I tu chyba mamy wytłumaczenie, dlaczego tak rzadko nasze kluby wybierały trudniejszych rywali. Wygrały JEDEN taki mecz. W dodatku uczynił to Widzew, który tylko teoretyczne jest słabszy od węgierskiego przeciwnika. Ranking Opta nie uwzględnia bowiem transferów, a wycena obecnego składu RTS-u jest obecnie… pięciokrotnie wyższa od Paksi. Trudno zatem wygraną z tym rywalem traktować jako jakąś wielką sensację.

Można zatem powiedzieć, że żaden klub Ekstraklasy nie wygrał zimą meczu z rywalem realnie mocniejszym od siebie.

Widzew pokonał Paksi

Obyło się bez kompromitujących wpadek

Mało tego: spośród przeciwników mocniejszych według Opty od trzech najsłabszych klubów Ekstraklasy, a więc takich, którzy nie mieliby poważnych problemów z utrzymaniem się w naszej lidze, polskie kluby wygrały… trzy mecze na dwadzieścia dwa rozegrane.

Poza Widzewem były to: Wisła Płock z Rapidem Bukareszt (2:1) oraz Piast Gliwice z Odense (1:0). To katastrofalny wynik. Jedynym pocieszeniem jest to, że nie zdarzały nam się jakieś spektakularne wpadki z wybitnie słabymi przeciwnikami.

Największy wstyd to porażka Zagłębia z FK Zeleziarne Podbrezova (średniak ze Słowacji) i Lecha z Noah Erywań. Co ciekawe, ta sama Wisła, która pokonała wicelidera ligi rumuńskiej, przegrała z walczącym o utrzymanie Bohemians Praga. Ten wynik może być też głosem w dyskusji na temat tego, jakie mamy szanse na przegonienie Czechów w rankingu UEFA, skoro nasz lider przegrywa z potencjalnym spadkowiczem od naszych południowych sąsiadów.

Ciekawym przypadkiem jest Cracovia, która co prawda meczu nie przegrała, ale też żadnego nie wygrała. Mierzyła się z czeskim drugoligowcem Artis Brno, jedenastą drużyną ligi ukraińskiej – Weresem Równe oraz serbskim przeciętniakiem – Cukarickim. Wierzcie lub nie, ale według Opty te drużyny miałyby problemy nawet w barażach naszej 1. ligi. Mimo tego Pasy nie potrafiły pokonać żadnej drużyn, które wyglądają na słabsze od Wisły Kraków. Czyżby zatem jesienne derby Krakowa miały paść zatem łupem Białej Gwiazdy?

Pod względem trudności rywali można nasze drużyny podzielić na pięć grup:

Zagrali z wymagającymi rywalami

Najtrudniejszy zestaw przeciwników miał Piast. Trener Daniel Myśliwiec chyba zerknął na terminarz i doszedł do tego samego wniosku, co my we wtorek: otóż Gliwiczanie mają zdecydowanie najbardziej wymagający start rundy wiosennej. Czekają ich derby w Zabrzu, podejmują lidera z Płocka i… dwa razy zagrają z Lechem.

Być może to właśnie było przyczyną tego, że Piast grał z trzema mocnymi duńskimi rywalami (Brondby, Viborg, Odense) i z Sigmą Ołomuniec, a więc uczestnikiem baraży o Ligę Konferencji. Wygraną z Odense i remis z Brondby trzeba oceniać pozytywnie. Co prawda nikt nie grał z mocniejszymi rywalami, ale też tylko Zagłębie zdobyło w zimowych sparingach mniej punktów na mecz od Piasta.

Zestaw Rakowa też wygląda całkiem nieźle. Salzburg, Łudogorec, Partizan i Vojvodina robią wrażenie, choć dwa pierwsze zespoły przechodzą poważny kryzys, a liga serbska ostatnio mocno dołuje. Jak oceniać wyniki Łukasza Tomczyka? Nie przegrał żadnego meczu, ale zwyciężył tylko z Vojvodiną. Już po powrocie do Polski w środę Medaliki wygrały też ze Skrą Częstochowa.

Widzew zmierzył się z Paksi, Universitateą Kluż i Banikiem Ostrawa. Do tego zagrał z Zagłębiem Lubin i był to… jedyny sparing między zespołami Ekstraklasy. Zakończył się remisem, podobnie jak mecz z Rumunami. Pozostałe dwa spotkania RTS wygrał. To bardzo dobrze rokuje przed rundą wiosenną.

Zagłębie poza Widzewem zremisowało też z Lewskim i Karwiną oraz przegrało z Karabachem i słowackim przeciętniakiem Podbrezovą. Te wyniki nie mogą cieszyć fanów z Lubina. Pod względem średniej punktowej są to najgorsze rezultaty spośród wszystkich klubów Ekstraklasy.

Legia rozegrała najwięcej, bo aż sześć spotkań, w tym dwa jednego dnia ze Spartą. Pokazuje to, że nie powinno się przykładać przesadnie dużej wagi do ich wyników, bo w obu meczach z Czechami z konieczności wystąpiły różne składy. Drużyna Marka Papszuna nie wygrała żadnego z nich, ale pokazała wyższość Sigmie i Pogoni Grodzisk Mazowiecki. Zremisowała też z Puskas Akademią i Polissią Żytomierz. Trudno uznać, by te rezultaty nastrajały pozytywnie.

Korona zagrała tylko trzy mecze, ale za to z Dynamem Kijów, CSKA Sofia i Spartakiem Trnawa. W dodatku żadnego z nich nie przegrała i trzeba przyznać, że są to zaskakująco dobre rezultaty. Najlepsze spośród tych klubów Ekstraklasy, które dobrały sobie dość wymagających przeciwników.

Mecz Korony z Dynamem

Mało meczów z przeciętnymi przeciwnikami

Górnik zagrał z Żyliną i SV Ried wygrywając oba spotkania. Rywale to czwarta drużyna ligi słowackiej i szósta austriackiej, zatem Zabrzanie mogli sobie postawić poprzeczkę nieco wyżej, ale nie zmienia to faktu, że nikt poza nimi nie odniósł kompletu zwycięstw z w miarę wymagającymi przeciwnikami.

Jagiellonia wybrała na sparingpartnerów Cukarickiego Belgrad, CSKA 1948 Sofia i Linzer ASK i kolejno mecze te wygrała, zremisowała i przegrała. Dwaj ostatni do wiceliderzy swoich lig, ale mimo wszystko od Adriana Siemieńca wymagamy chyba nieco lepszych wyników.

Poprzeczka ustawiona zbyt nisko, a wyniki dość podobne

Wisła Płock poza wspomnianymi bojami z Rapidem i Bohemians, wygrała też z Aluminjem i zremisowała z Kragujevacem. To szósta drużyna ligi słoweńskiej i ósma serbskiej.

Lech Poznań poszedł w kierunku dbania o dobre wyniki. Zagrał z Żyliną, ósmą drużyną ligi uzbeckiej oraz z Noah Erywań. A i tak z tym ostatnim przegrał.

Pogoń Szczecin nie doznała porażki, ale grała z Jabloncem, Turan Tovuz z Azerbejdżanu i po sąsiedzku ze Świtem Szczecin.

Lechia Gdańsk wygrała z Łokomotiwem Sofia i Zeleznicarem Pancevo, zremisowała z Mladostą Lucani (obaj rywale z Serbii) i przegrała z Hradcem Kralove.

GKS Katowice wygrał z rumuńskim Petrolulem (13. w lidze rumuńskiej), Backą Topolą i wiceliderem ligi Luksemburga Atertem Bissen oraz przegrał z Jabloncem.

Wyniki tej naszej piątki są nijakie. Ani się nie skompromitowała, ani nie pokazała swojej wyższości jakiemuś wartościowemu rywalowi Ot: ich sparingi się odbyły i tyle.

Poszli na łatwiznę

O ile jeszcze wcześniej wymienione kluby wybierały z Serbii w miarę wymagających przeciwników, to Arka poszła na łatwiznę i zakontraktowała dwa zespoły z tamtejszej strefy spadkowej z Niszu i Suboticy. Uzupełniła ten zestaw trzecią od końca drużyną z Rumunii (FK Csíkszereda) i koreańskim przeciętniakiem z Gangwon. Można jednak dzięki temu odtrąbić sukces: trzy wygrane oraz remis z Rumunami (choć to tak naprawdę siedmiogrodzcy Węgrzy). Co z tego, że wygląda to, jak przygotowanie do gry w 1. lidze?

Podobny poziom trudności obrała sobie Cracovia, ale jak już wspominałem zremisowała wszystkie trzy mecze.

Żenujący rywale, ale przynajmniej skończyło się bez porażki

Radomiak w starciach ze Zniczem Pruszków oraz zespołami z Portugalii odniósł trzy zwycięstwa i dodał jeden remis. Wygląda rewelacyjnie. Tyle że Farense z Portimonense walczą o utrzymanie w drugiej lidze, a Moncarapachense jest w strefie spadkowej… czwartego szczebla rozgrywkowego. Jaką wartość szkoleniową mają takie spotkania? Dowiemy się już wiosną.

Motor i Nieciecza wygrały wszystkie mecze!!!!111!!!1! W dodatku Lublinianie we wszystkich zanotowali wynik 5:1. Tak, to prawda. Tyle, że klub Zbigniewa Jakubasa rozegrał tylko dwa sparingi. Jeden ze Stalą Stalowa Wola, drugi z serbskim przeciętniakiem IMT Novi Belgrad.

Motor – IMT Novi Belgrad

Z tym samym rywalem mierzyły się też Słoniki. Poza tym wygrały z Murą Murska Sobota, Spartakiem Subotica (przedostatnie miejsce w ligach Słowenii i Serbii) oraz Stalą z Rzeszowa i Mielca. Wyniki imponujące ale zestaw przeciwników wygląda, jakby klub chciał zacząć oswajać się z grą w 1. lidze.

Czy wyniki sparingów pokazują, kto będzie miał kłopoty wiosną?

Warto przypomnieć sobie, jak było rok temu. Analizowałem wtedy wyniki i siłę rywali naszych drużyn w zimowych sparingach. Okazuje się, że najsłabszych przeciwników dobrały sobie wtedy Puszcza i Śląsk, które ostatecznie spadły z ligi! Problem w tym, że zdecydowanie najmocniejszy zestaw rywali miała Stal Mielec (Legia, Piast i silnym szwedzki Elfsborg), która także znalazła się w 1. lidze. Katastrofalne wyniki w sparingach zanotował wówczas Radomiak, a ostatecznie bez większych problemów się utrzymał.

Analizując jednak minione sezony można dość do wniosku, że wyniki zimowe mecze towarzyskie, choć z dużą dozą rezerwy, ale jednak potrafią często wskazać, kto będzie miał udaną wiosnę. Tekst sprzed roku zawierał fragment:

Czy w przeszłości wyniki na zimowych zgrupowaniach były wskazówką odnośnie do tego, która drużyna będzie rewelacją wiosny, a która zawali drugą połowę sezonu? Jeżeli tak, to z Ekstraklasy spadną Śląsk, Puszcza i Radomiak, a na podium znajdą się Raków, Jagiellonia i Legia.

Obie prognozy spełniły się zatem w dwóch trzecich.

Gdyby tak miało być i tym razem, trzeba wskazać na Górnika, Koronę i Widzewa, a także Pogoń, jako zespoły, które sprawdziły się zimą 2026 roku w starciach z w miarę wymagającymi przeciwnikami i wyszły z nich zwycięsko.

Kto natomiast musi się mieć na baczności? Przede wszystkim Cracovia, a oprócz niej Zagłębie. Niepokoić mogą też wyniki Jagiellonii. Piast wypadał z kolei fatalnie, ale z mocnymi przeciwnikami, za to Radomiak potrafił zgubić punkty choć grał ze słabeuszami.

Wiosna pokaże, czy lepiej stawiać sobie poprzeczkę nieco zbyt wysoko, czy też obniżać ją wręcz do przesady.

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

Fot. Newspix.pl

2 komentarze

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama