Sparing Legii na remis. Grad goli w pierwszej połowie

Aleksander Rachwał

22 stycznia 2026, 14:04 • 3 min czytania 28

Reklama
Sparing Legii na remis. Grad goli w pierwszej połowie

Legia Warszawa rozegrała już piąty sparing podczas trwającej przerwy między rundami. Tym razem zmierzyła się ze Spartą Praga, a spotkanie zakończyło się remisem. Wszystko, co najciekawsze działo się w pierwszej części meczu, w której padło aż sześć bramek!

Sparta to zdecydowanie najmocniejszy rywal, z jakim Legia mierzyła się podczas zimowych przygotowań. To aktualny wicelider ligi czeskiej i czwarta drużyna zakończonej już fazy ligowej Ligi Konferencji, do tego uczestnik minionej edycji Ligi Mistrzów.

Legia na remis ze Spartą Praga. Błąd nowego bramkarza

Marek Papszun posłał w bój jedenastkę w składzie: Hindrich – Leszczyński, Augustyniak, Kun – Chodyna, W. Urbański, Arreiol, Kovacik – Żewłakow, Colak, Krasniqi. Była ona więc podobna do tej, która wyszła na drugą połowę poprzedniego sparingu z Polissią Żytomierz czy wcześniejszego z Sigmą Ołomuniec. Tym razem Papszun mógł przetestować tego typu zestawienie personalne na przestrzeni całego spotkania, ponieważ na czwartek zaplanowano dwa sparingi ze Spartą.

Widać zatem, że w drużynie zarysowuje się pewna hierarchia, choć w kilku kwestiach Papszun ewidentnie wciąż szuka odpowiedzi. Tym razem szansę w wyjściowej jedenastce otrzymał 18-letni Samuel Kovacik, który do tej pory pojawiał się na boisku tylko w końcówkach spotkań.

Reklama

Ekipa z Pragi zaliczyła mocne wejście w mecz. Już w siódmej minucie wyszła na prowadzenie za sprawą Petra Ziki, który w polu karnym łatwo zwiódł interweniującego wślizgiem Rafała Augustyniaka, a następnie wpakował piłkę do siatki. Cztery minuty później rywal Legii miał już nad nią dwie bramki przewagi, bo uderzeniem z prawej strony pola karnego w kierunku dalszego słupka pokonał Otto Hindricha Joao Grimaldo.

Reklama

Legia wzięła się jednak za odrabianie strat i całkiem szybko dopięła swego. Najpierw w 14. minucie bramkę kontaktową strzelił Ermal Krasniqi – Kosowianin sfinalizował indywidualną akcję zejściem z lewej strony do środka i płaskim strzałem prawą nogą. Kilka minut później zespół Marka Papszuna wyrównał dzięki uderzeniu zza pola karnego autorstwa Jakuba Żewłakowa.

Jeszcze w pierwszej połowie za nieudaną interwencję przy pierwszym golu zrehabilitował się Augustyniak – gracz Legii umieścił w siatce piłkę zagraną z rzutu rożnego przez Kacpra Chodynę. Niedługo jednak legioniści cieszyli się z prowadzenia, bo jeszcze przed przerwą wyrównał Garang Kuol. Napastnik dostał zresztą tego gola od Legii w prezencie, nie popisał się bowiem Otto Hindrich. Nowy bramkarz Legii zagrał piłkę tak, że trafiła ona wprost do rywala, ten zaś nie zmarnował podarowanej okazji.

Reklama

Po bardzo interesującej pierwszej części meczu, w drugiej bramek już nie zobaczyliśmy. Legia zaś kończyła spotkanie w niemal identycznym zestawieniu jak je zaczęła (jedyną roszadą było wejście Claude’a Goncalvesa za Jakuba Żewłakowa w końcówce spotkania), co wynikało jednak z faktu, że było to pierwsze z dwóch dzisiejszych starć stołecznych z tym samym rywalem. Początek kolejnego zaplanowany jest na godzinę 14:00 polskiego czasu.

*Piłka nożna i bonusy bukmacherskie na start to świetne połączenie – zwłaszcza u sprawdzonych marek takich jak LV Bet zakłady bukmacherskie.

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Reklama
28 komentarzy
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa

Betclic 1. Liga

Gorzej od Piszczka zaczęło niewielu. Ich kluby za chwilę upadły. Tyski dramat

AbsurDB
16
Gorzej od Piszczka zaczęło niewielu. Ich kluby za chwilę upadły. Tyski dramat