Kibice Torino wściekli. Zostawili… śmierdzącą niespodziankę

Marcin Ziółkowski

25 lutego 2026, 15:54 • 3 min czytania 1

Kibice Torino wściekli. Zostawili… śmierdzącą niespodziankę

Z kibicami we Włoszech nie ma przebacz. Słabe wyniki da się czasem usprawiedliwić, ale jeżeli przez wiele lat postawa właściciela klubu prowokuje głównie do krytyki to na koniec nie ma on co liczyć na litość. Tej nie mieli kibice Torino. Irytujący ich od dłuższego czasu Urbano Cairo, a także jego drużyna, musieli zmierzyć się z… obornikiem. Tak, grupka kibiców wyrzuciła przed bramą wjazdową do centrum treningowego śmierdzącą niespodziankę.

Reklama

W Turynie zaśmierdziało – kałem i spadkiem

Torino nie radzi sobie ostatnio najlepiej. Dopiero 15. miejsce w ligowej tabeli, przeciekająca defensywa i zmiana trenera doprowadziły kibiców do sporej irytacji. Jeszcze niedawno zespół z Piemontu był znany głównie z tego, że obrona była cechą wiodącą drużyny.

Teraz zostały z tego jedynie zgliszcza. Wydawało się, że zatrudnienie Marco Baroniego to ruch skrojony pod Toro. Jedna z trenerskich rewelacji ostatnich miesięcy we Włoszech po świetnej jesieni 2024 w Lazio, musiała uznać smak porażki z powodu braku kwalifikacji do europejskich pucharów, o którą gra toczyła się do ostatniej kolejki. Torino wywęszyło rynkową okazję. Niestety, okazała się ona wielką wpadką.

Reklama

Frustracja się skumulowała. Kibice Torino marzą o pucharach

Czara goryczy przelała się po porażce na wyjeździe z Genoą aż 0:3. Na tym etapie sezonu musiało więc dojść do zmiany i posadę trenera do końca rozgrywek przejął Roberto D’Aversa. Torino ma raptem trzy punkty przewagi nad osiemnastym Lecce.

Toro wygrało raptem raz w ostatnich siedmiu meczach i przy okazji odpadło z Coppa Italia. Kibice mieli więc dość. Przed centrum treningowym, w którym to znajduje się historyczne Stadio Filadelfia, wyrzucono sporą dawkę gnoju.

Oprócz tego wywieszono transparent „Merde come Cairo”. Porównuje on wszystkich odpowiedzialnych za wyniki do właściciela, który został zestawiony z tym, co pozostawiono pod bramą ośrodka treningowego. To właśnie Cairo jest uznawany za winnego całej sytuacji. Kibice uważają taki stan rzeczy za znacznie poniżej oczekiwań – od wielu lat marzą im się europejskie puchary. Te w czasie rządów biznesmena (od 2005 roku) miały miejsce tylko dwukrotnie, w tym raz z uwagi na wykluczenie Milanu.

Torino to pięciokrotny mistrz Włoch. Ostatni raz po tytuł sięgnęło w 1976 roku. Skład tego zespołu z lat 40. jest uznawany za jeden z najbardziej legendarnych w historii włoskiego futbolu. Drużyna z Valentino Mazzolą czy Mario Rigamontim (patron stadionu w Brescii) zginęła w katastrofie samolotu na wzgórzu Superga w maju 1949 roku.

Toro po raz ostatni wygrało „cokolwiek” w 2001 – były to rozgrywki Serie B. Ostatnie istotne trofeum to z kolei 1993 i Puchar Włoch. Posucha trwa więc długo.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. screen Torino Today

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama
Reklama