Real Madryt utrzymał status quo. Valencia bez celnego strzału

Marcin Ziółkowski

08 lutego 2026, 23:32 • 5 min czytania 2

Real Madryt utrzymał status quo. Valencia bez celnego strzału

Real Madryt, z racji na wczesne odpadnięcie z Copa del Rey, miał nieco więcej oddechu w ciągu tygodnia. Niewykluczone, że to pomogło w niedzielnym meczu ligowym, ale przede wszystkim – w Walencji był lepszy od swego przeciwnika. Gospodarzom spotkania skutecznie podcięła skrzydła pierwsza bramka Królewskich. Później, nie było już czego zbierać – a na koniec dobił Valencię Kylian Mbappe.

Reklama

Francuz miał swój gorszy dzień, ale finalnie nie zawiódł. Real wygrał 2:0 i utrzymał punkt straty w tabeli do Barcelony.

Okoliczności meczu

Valencia przystąpiła do rywalizacji z drużyną Królewskich po odpadnięciu w ćwierćfinale Copa del Rey z Athletikiem. Real nie dotarł tak daleko, a to z uwagi na wstydliwą porażkę z drugoligowym Albacete.

Reklama

Jefte Betancor – człowiek, który wyrzucił Real Madryt z Pucharu Króla

Obydwie drużyny do pojedynku przystępowały mając na koncie trzy porażki we wszystkich rozgrywkach po nowym roku. Dla Los Blancos był to 10. mecz w 2026 roku. W poprzednich dziewięciu – przyzwyczaili pod pewnym kątem swoich kibiców do pojęcia constans. W siedmiu z nich strzelili bowiem dwa gole.

Valencia chciała za to odwrócić negatywny trend i zapobiec trzeciej z rzędu porażce. Carlos Corberan ponownie wrócił do ustawienia z Hugo Duro w ataku. Wychowanek Realu bardzo lubił strzelać dawnej drużynie – oczekiwał więc na swoje szóste trafienie w bezpośredniej rywalizacji z Królewskimi.

Po raz pierwszy w swoich zespołach w La Liga wystąpili Unai Nunez oraz David Jimenez. Drugi z wymienionych wykorzystał posuchę na prawej obronie Realu. Alvaro Arbeloa nie mógł też skorzystać z Viniciusa oraz Rodrygo. Do kadry meczowej po raz pierwszy od dwóch miesięcy wrócił za to Trent Alexander-Arnold.

Usypiająca pierwsza połowa na Estadio Mestalla. Mbappe who?

Kibice, którzy wybrali ten mecz w ramach wieczornego seansu – długo mogli czuć zawód. Przez wiele minut wiało nudą. Ciekawszych zajęć do zrobienia było od groma, ale daliśmy szansę temu widowisku.

Nie brakowało na trybunach plakatów z napisem „Lim go home” – od lat zdanie kibiców w kontekście Petera Lima się nie zmieniło. A co do pierwszej groźnej okazji – takową miał Arda Guler w 17. minucie. Turek po rzucie rożnym, zbiegł do środka i po rykoszecie od nogi Hugo Duro, jego strzał wylądował minimalnie obok słupka.

Kylian Mbappe próbował kilkukrotnie pokonać Stole Dimitrievskiego, ale często na drodze stawali mu obrońcy. W jednej z groźnych okazji, powstrzymał go wślizgiem od gola Jose Copete. Francuz wpadał też w pułapki ofsajdowe, choć nie tak często jak w pewnym El Clasico. Po stronie Realu leżał aspekt kreowania – Arda Guler był dość przewidywalny dla swoich rywali.

Valencia nie stwarzała większego zagrożenia pod bramką Courtois, ale skutecznie stawiała zasieki w defensywie na znacznie bardziej utytułowanego przeciwnika. Druga linia Królewskich w obronie postępowała jak należy. Wszystko to składało się na bezbramkowy remis do przerwy w dość jałowym widowisku.

Real Madryt i przebudzenie mocy. Choć bez zbędnej przesady

Valencia już w pierwszej akcji po przerwie była bliska niespodzianki. Świetnie wrzucił w pole karne Arnaut Danjuma, a z zaskoczenia wbiegł do szesnastki Lucas Beltran. Wypożyczony z Fiorentiny Argentyńczyk spróbował jednak ekwilibrystycznie, co nie przełożyło się na jakość wykończenia. Trzeba jednak zauważyć, że był on pozostawiony bez krycia przez Królewskich.

Gdy zawodziły wszelkie sposoby – Real „skierował prośbę” do Federico Valverde. Jego uderzenie w stylu „rakieta ziemia powietrze” nie przyniosło jednak spodziewanego efektu końcowego. Spotkanie to potrzebowało jednego, ale jakościowego przebłysku.

I taki też nadszedł po upływie godziny gry. Alvaro Carreras zdecydował się na rajd. Zbiegł on z lewej flanki i popędził pazernie, do końca. Wtem, zdecydował się na delikatne uderzenie i Dimitrievski był bez szans. Real w końcu trafił do siatki na Mestalla!

Na dwadzieścia minut do końca, Beltran ponownie uderzył z pierwszej piłki, ale tym razem trafił w słupek od zewnętrznej strony. Była to zdecydowanie najlepsza okazja podopiecznych Carlosa Corberana w tym spotkaniu. Kilka ataków gospodarzy po przerwie to wszystko, na co było ich stać.

Kibice na Mestalla wyciągali nawet białe chusteczki, więc nie daje to dużego kredytu zaufania trenerowi Los Ches. Celnego strzału w ramach niedzielnego widowiska nie udało im się zanotować.

Udało się za to trafić Mbappe. Obrona Nietoperzy przysnęła i po świetnym dograniu Brahima Diaza, Francuz trafił po raz 23. w La Liga w tym sezonie.

Było pozamiatane, więc serwis sprzątający można było odwołać. Taki oto żarcik, na koniec mało zabawnego występu Valencii. Jej sytuacja w tabeli także nie przysparza jej kibicom zbyt wielu uśmiechów. Jedno oczko nad Rayo Vallecano (mając mecz więcej) – nie może gwarantować spokoju. Real utrzymał tym samym jeden punkt straty do prowadzącej Barcelony – jego przewaga nad trzecim Atletico wzrosła za to do 12 punktów.

Valencia CF – Real Madryt 0:2 (0:0)

  • 0:1 – Alvaro Carreras – 65′
  • 0:2 – Kylian Mbappe – 90+1′

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

2 komentarze

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Kowal wydał wyrok na trenera Widzewa. „Właściciel nie będzie się patyczkował”

Braian Wilma
18
Kowal wydał wyrok na trenera Widzewa. „Właściciel nie będzie się patyczkował”
Reklama

La Liga

La Liga

Tysiące kibiców i piłkarze pomalowali paznokcie. Gest wsparcia

Mikołaj Duda
24
Tysiące kibiców i piłkarze pomalowali paznokcie. Gest wsparcia
Reklama
Reklama