Ranking kandydatów do powołania na baraże. Pietuszewski pewniakiem?

AbsurDB

Autor:AbsurDB

18 marca 2026, 12:07 • 14 min czytania 11

Reklama
Ranking kandydatów do powołania na baraże. Pietuszewski pewniakiem?

Kogo powoła Jan Urban, jeżeli będzie kierował się zasadą, że w reprezentacji występują ci, którzy regularnie grają w meczach ligowych we w miarę najmocniejszych klubach? Sezon w pełni, więc mamy znacznie lepsze informacje o tym, jaką rolę pełnią w swoich klubach poszczególni reprezentanci. Także ci, którzy zmienili drużynę zimą i pokazali już, czy u nowego pracodawcy będą grać pierwsze skrzypce, czy ogony.

Tuż przed powołaniami warto zastanowić się, czy gra w barażach o mundial zawodników z klubów strefy spadkowej Ekstraklasy to aby na pewno dobry pomysł. Pytamy też, jak można mieć wątpliwości co do powołania Oskara Pietuszewskiego.

Ranking kandydatów do powołania do reprezentacji na baraże na podstawie tego ile grają i w jak mocnym klubie

Podobnie jak w sierpniu, przed powołaniami na mecze eliminacyjne, sprawdzamy ile minut spędzili na ligowych boiskach wszyscy kandydaci z szerokiego grona potencjalnych reprezentantów. Oczywiście – nie patrzymy na same minuty, których w obecnym klubie nie mają jeszcze wiele choćby Oskar Pietuszewski, Sebastian Szymański czy Jakub Moder. Powodem może być kontuzja albo niedawny transfer.

Liczymy zatem procent minut, jaki dany zawodnik rozegrał w stosunku do tego, ile mógł zagrać, pomijając kontuzje. Bierzemy pod uwagę wyłącznie obecny klub po zimowym oknie transferowym.

Reklama

Wiemy jednak, że przecież to nie same minuty decydują. Najwięcej – ponad 3000 rozegrał Michał Helik. Jego Oxford gra bowiem w Championship, które ma wyczerpująco długi sezon. Bardzo wiele gra też chociażby Daniel Bielica w NAC Breda. Przecież nikt nie powoła ich za to, że długo przebywają na boisku.

W naszym rankingu liczy się też to, kto w jak mocnej gra drużynie. Tu posiłkowałem się dwoma rankingami klubowymi: Clubelo oraz Opty. Pierwszy ma tę zaletę, że w najlepszym stopniu oddaje realną siłę zespołów, a drugi – że obejmuje także niższe ligi i wiele pozaeuropejskich krajów – w tym Meksyk, USA, czy Koreę.

Na podstawie minut i możliwości klubu wyliczyłem ranking przydatności do reprezentacji każdego gracza oraz wynikające z niego procentowe szanse na powołanie. Podobnie robiłem za kadencji Probierza oraz przed wrześniowymi meczami, po czym porównałem rzeczywiste powołania do przewidywanych. Z dość ciekawymi wynikami można zapoznać się w moim tekście z tamtego czasu:

Czy Michał Probierz powołał piłkarzy grających najwięcej w silnych klubach? [ANALIZA]

Reklama

Ranking celowo opiera się wyłącznie na jakości klubu i czasie gry. Nie uwzględnia tego, jak kto się spisuje w meczach ligowych, bo to kwestia mocno uznaniowa. Należy traktować go jako ciekawostkę, ale warto zweryfikować go także ze słowami selekcjonera, gdy przy powołaniach mówi, że postawił na tych, którzy grają dużo w mocnych klubach.

Zimowe transfery kadrowiczów

W zimowym oknie transferowym klub zmienili między innymi: Pietuszewski (na Porto), Sebastian Szymański (na Rennes), Bartosz Slisz (na Brondby), Mariusz Stępiński (na Koronę), Karol Angielski (na Pogoń) czy Mateusz Bogusz (na Houston).

Na szczęście w wielu przypadkach taki transfer oznaczać będzie znaczące zwiększenie liczby rozegranych minut, a mój ranking właśnie takie zmiany traktuje jako powiększające szanse na otrzymane powołania.

Warto zerknąć na to, w jakich klubach grają potencjalni reprezentanci. Możemy być dumni z Lewego w Barcy, Casha w Aston Villi i Zielińskiego w Interze, ale większość naszej kadry to zawodnicy mocnych europejskich średniaków.

Reklama

Najlepsze kluby w rankingu Opta, w jakich grają polscy piłkarze

Wydaje się, że bardzo istotne w wyborze zawodników na poszczególne pozycje jest to, by mieć świadomość, jak wysoko notowane są obecnie polskie kluby. Raków, Lech czy Jagiellonia to dziś zespoły, które wcale nie są słabsze od środka tabeli w Belgii czy strefy spadkowej Bundesligi lub Serie A, nie wspominając o przeciętniakach z ligi tureckiej czy azerskiej. Oddzielna kwestia to MLS, która jest mocno u nas przeceniana.

Przejdźmy jednak do analizy składu. Biorę pod uwagę pozycję, na jakiej zawodnik gra w klubie i do której przyporządkowuje go Transfermarkt. Nie uwzględniam też graczy obecnie kontuzjowanych. Urazy dotknęły Łukasza Skorupskiego, Radosława Majeckiego, Marcina Bułkę, Cezarego Misztę, Tomasza Pieńkę, Oskara Zawadę, Wiktora Bogacza i Adama Buksę.

Reklama

Bramkarze

W idealnym świecie, w którym nikt nie ma kontuzji i nikt nie rezygnuje z gry w kadrze ze względu na wiek, ranking polskich bramkarzy – według tego ile i w jak mocnym klubie grają – wyglądałby następująco:

  1. Wojciech Szczęsny (540 minut w Barcelonie)
  2. Łukasz Skorupski (1414 minut w Bolonii)
  3. Kamil Grabara (2340 minut w Wolfsburgu)
  4. Radosław Majecki (865 minut w Breście)
  5. Bartosz Mrozek (Lech)/Jakub Stolarczyk (Leicester)/Sławomir Abramowicz (Jagiellonia)/Mateusz Kochalski (Karabach)/Mateusz Lis (Goztepe), Oliwier Zych (Raków)

W dalszej kolejności: Cezary Miszta (Rio Ave), Xavier Dziekoński (Korona), Kacper Tobiasz (Legia), Bartłomiej Drągowski (Widzew).

Niestety, Wojtek już w kadrze nie gra, Skorupski kontuzję złapał w niedzielę, a Majecki w listopadzie i do dziś nie wszedł na boisko. Efekt? Z doniesień medialnych wynika, że powołani zostaną trzeci, ósmy, dziewiąty i… czternasty bramkarz w moim rankingu, których nazwiska zostały pogrubione na powyższej liście. Z naszej dawnej potęgi na tej pozycji nagle niewiele zostało.

Reklama

W tej sytuacji Grabara jest dość wyraźnie golkiperem, który gra w najlepszym klubie spośród wszystkich kandydatów. Problem w tym, że jest to zespół tragicznie słaby. Wolfsburg jest przedostatni w lidze i stracił 56 goli w 26 meczach. Kamil jest jednym z lepiej ocenianych zawodników swojej drużyny, ale prawda jest taka, że zmierza do drugiej ligi.

Jasne, Grabara obronił najwięcej strzałów w lidze, ale też wpuścił najwięcej bramek – 56. Z jakości strzałów wynika, że „powinien” ich wpuścić 57, zatem uchronił zespół przed jednym golem. Czyste konto zachował… raz. Mimo to wygląda na najmocniejszego dziś zdrowego i chętnego do gry w kadrze polskiego bramkarza.

Nieironicznie przydałby się nam na to zgrupowanie Wojciech Szczęsny

Reklama

Poważne wątpliwości odnośnie rezerwowego bramkarza

Olbrzymie wątpliwości mam odnośnie wyboru zmienników Grabary przez Jana Urbana. Mateusz Kochalski grał w Lidze Mistrzów. To fakt godny odnotowania. Tyle że zajął w niej 31. miejsce na 39 zawodników pod względem obronionych strzałów i 34. według powstrzymanych goli (wpuścił o 2,5 więcej niż „powinien”). Ktoś powie: czepiasz się, przecież Polak grał w bardzo słabej drużynie. Jednak Temirlan Anarbekow był najlepszy pod względem powstrzymanych bramek (4,5), a gra w Kajracie!

Goztepe Mateusza Lisa całkiem nieźle radzi sobie w lidze tureckiej. Można się pokusić o stwierdzenie, że jest dziś największą siłą w tym kraju poza stambulskim kwartetem i Trabzonsporem. Tyle, że według rankingu Elo oznacza to poziom Zagłębia Lubin, a według Opty – Pogoni. Krótko mówiąc: ani Bartosz Mrozek, ani Sławomir Abramowicz, ani Jakub Stolarczyk z Leicester nie występują w słabszych zespołach niż Lis i Kochalski. Szczególnie golkiper Jagiellonii notował w tym sezonie bardzo dobre występy.

Jeszcze ciekawiej jest z Bartłomiejem Drągowskim. To przecież jeden z elementów układanki prowadzącej jego klub – Widzew – do spadku. Oczywiście jego klasa z samego faktu zamiany Aten na Łódź nie spadła drastycznie, ale czy prezentuje on na dziś poziom reprezentacyjny? W dodatku jego zapowiadane powołanie budzi niepotrzebny niesmak wśród kibiców wskazujących, że jego agentem jest bratanek prezesa PZPN. W lepszych zespołach grają Oliwier Zych (Raków), Cezary Miszta (Rio Ave), a nawet… Kacper Tobiasz, którego powołania nikt przecież nie proponuje. Nie wspominając o zbierającym świetne recenzje Xavierze Dziekońskim z Korony.

Martwi to, że selekcjoner zdaje się nieco przeceniać siłę drużyn, które owszem, były lepsze od czołówki Ekstraklasy, ale dziesięć czy piętnaście lat temu. Sprawdźmy, czy podobnie jest na innych pozycjach.

Reklama

Trzeba jednak podkreślić, że w kilka miesięcy z pozycji, która wydawała się najlepiej obsadzona, przeszliśmy do sytuacji, w której mamy bramkarza szykującego się do spadku z Bundesligi, a jego zmiennik przymierza się do spadku z Ekstraklasy.

Potężny duet defensywny z Porto

No proszę państwa! Takich trzech, jak ich dwóch, to nie ma ani jednego. Gdybyśmy na każdej pozycji mieli takie duety, jak Bednarek i Kiwor, to raczej zastanawialibyśmy się, na kogo trafimy w ćwierćfinale mundialu, a nie czy pokonamy Albanię. W dodatku występują razem w jednym klubie. I to jak! Porto straciło w całym sezonie ligowym dziesięć goli. Jedyne ciekawe pytanie brzmi: kto miałby stanowić trójkę ich potencjalnych zmienników?

Sebastian Walukiewicz w kadrze grywał raczej na środku, ale w Sassuolo częściej występuje na prawej stronie. Wygląda na to, że to właśnie tam byłby bardziej potrzebny w reprezentacji. Zresztą przy grze trzema obrońcami Kiwior też nie gra idealnie w środku, tylko bliżej lewej strony.

Reklama

Środkowi obrońcy

Kandydaci do zajęcia dwóch ostatnich miejsc to przede wszystkim Kacper Potulski, Tomasz Kędziora i Jan Ziółkowski. Ten ostatni gra jednak ostatnio w Rzymie tak mało, że chyba wypadnie z orbity zainteresowania selekcjonera. To jeden z przykładów tego, że pójście do zbyt mocnego klubu może nie być korzystne. Ale są też sytuacje odwrotne.

Zaledwie osiemnastoletni Potulski gra całkiem dużo w dość dobrze spisującym się Mainz, które jest zespołem nieco lepszym od PAOK-u Kędziory. Czy jest sens, by Kacpra zostawiać dla kadry młodzieżowej? Pewnie Bednarka i Kiwiora chwilowo nie wygryzie ze składu, ale wygląda na to, że mamy bardzo perspektywicznego stopera.

Nieco niżej stoją notowania Adama Dźwigały, którego St. Pauli jest za Mainz w tabeli. Po cichutku z tylnego siedzenia do drzwi reprezentacji zaczął pukać też… Patryk Peda. Probierz spalił go medialnie wysyłając mu absurdalne powołania, gdy grał w zespole środka tabeli Serie C. A dziś Patryk występuje w świetnie radzącym sobie w Serie B Palermo i może wywalczyć awans do elity!

Co najmniej pięć procent szans zachowali też Michał Helik z Oxfordu, Oskar Wójcik notujący świetne występy w Cracovii, Mateusz Skrzypczak zaliczający nieco słabsze w Lechu i… Maik Nawrocki, który ostatnio w Hanowerze dobrą formę potwierdził golem. Jeśli koniecznie musi być jakieś sensacyjne powołanie, to raczej dla nich, niż dla Kamila Piątkowskiego czy Przemysława Wiśniewskiego ze strefy spadkowej Ekstraklasy. Choć wszystko wskazuje, że to ich numer Jan Urban ma już wpisany do telefonu.

Reklama

Plotki o powołaniu Łukasza Bejgera wyglądają dość absurdalnie. W rankingu zajmuje osiemnaste miejsce wśród stoperów, a jego Celje według Elo jest na poziomie Cracovii, a według Opty – Piasta. Kryspin Szczęśniak z Górnika, którego selekcjoner uznał za potencjalnego reprezentanta Polski, nie łapie się do pierwszej jedenastki swojego klubu.

Prawi obrońcy

Na prawej obronie sytuacja wyglądałaby wspaniale, gdyby nie kontuzje. Przemysław Frankowski dopiero co z niej wyszedł. Wrócił do gry w mocnym Rennes, ale dla selekcjonera to podobno zbyt szybko po urazie, by mógł zagrać z Orzełkiem na piersi… Najgorsze, że absolutny dominator na tej pozycji – Matty Cash zszedł z kontuzją łydki podczas meczu z Chelsea, po czym opuścił spotkanie z Manchesterem United. Miejmy nadzieję, że będzie gotowy do gry, bo na bokach obrony mamy raczej posuchę.

Wśród zmienników najlepiej wygląda chyba Arkadiusz Pyrka z St. Pauli, a wśród graczy Ekstraklasy: Norbert WojtuszekRobert Gumny. Paweł Wszołek przez ostatni miesiąc zagrał tylko dziesięć minut. Zaskakującym kandydatem może być Bartosz Bereszyński grający we wspomnianym Palermo.

Reklama

Lewi obrońcy

Znacznie gorzej jest na lewej stronie. W bardzo zbliżonych do siebie pod względem poziomu klubach występują Michał Karbownik z Herthy, Bartłomiej Wdowik z Jagiellonii oraz Michał Gurgul z Lecha, któremu jednak zdarzają się bardzo słabe mecze. Podobno powołanie ma otrzymać ten pierwszy.

Wśród nieoczywistych kandydatów można wskazać młodego Filipa Lubereckiego z Motoru. Wzbraniałbym się przed ekscytacją wynikami Tymoteusza Puchacza w Sabah. Jest liderem ligi azerskiej, ale ten klub to według rankingu Opta poziom Pogoni. Wydaje się, że każdy z nich będzie tylko rezerwowym, bo komplet defensywy da się zbudować z prawych i środkowych obrońców.

Defensywni pomocnicy

Wśród defensywnych pomocników zaskakująco dobrze wypada Bartosz Slisz z Brondby, na którego wcześniej stawiał Urban i Łukasz Poręba z Elversberga. Pierwszy bije się o europejskie puchary, drugi o sensacyjny awans do Bundesligi. Tuż za nimi olbrzymi peleton pościgowy złożony z graczy Ekstraklasy. Repka, Kozubal, Romanczuk, Struski, Dziczek, Kowalczyk, Kubicki – każdy z nich może liczyć na powołanie, choć gdyby spoglądać na formę w lidze, najwyżej stoją chyba notowania Repki i Romanczuka.

Reklama

Damian Szymański chyba wypisał się chwilowo z kadry. Krystian Bielik gra za mało, w dodatku w West Bromwich występuje na środku obrony. Tureckie kluby Łęgowskiego i Kałuzińskiego są za słabe.

Całkowicie wypaść musiał z orbity zainteresowania selekcjonera Maxi Oyedele. Po długotrwałej kontuzji zalicza dopiero pierwsze minuty w Strasburgu.

Ofensywni pomocnicy

Absolutnym pewniakiem wydaje się być Sebastian Szymański mimo zaledwie 400 minut w ośmiu meczach w Rennes. Całkiem nieźle wygląda także Michael Ameyaw. W kilkuosobowym peletonie znów dominują gracze Ekstraklasy, jednak biorąc pod uwagę kontuzję Pieńki i to, że ostatnio nie gra Jagiełło, wchodzi w grę i to całkiem poważnie notujący fenomenalne wręcz występy Bartosz Nowak z GKS-u.

Przyborka powołano do kadry U-19, a Rózga podobno ma zostać pominięty przez Urbana. Mam nadzieję, że będzie on pamiętał, że zarówno Kacper Kozłowski (Gaziantep), jak i Mateusz Bogusz (Houston) występują w klubach nie tylko słabszych od czołówki polskiej ligi, ale nawet od… GKS-u Katowice.

Środkowi i boczni pomocnicy

Jako bocznych pomocników Transfermarkt klasyfikuje praktycznie tylko Nicolę Zalewskiego oraz Arkadiusza Recę i Partyka Kuna, co właściwie zamyka jakąkolwiek dyskusję.

Klasycznych środkowych pomocników mamy także niewielu, za to bardzo dobrych. Lider to od dawna Piotr Zieliński, ale całkiem nieźle prezentuje się ostatnio Jakub Moder. Po opuszczeniu dwudziestu meczów przez kontuzję przebił się do podstawowego składu Feyenoordu. A przecież jest jeszcze Jakub Piotrowski. W tej sytuacji grający w zdecydowanie słabszych zespołach Linetty i Żurkowski nie mają chwilowo czego szukać w kadrze.

Oskar Pietuszewski – jak można się w ogóle zastanawiać?

Skrzydła to zdecydowanie najciekawsza pozycja. Przede wszystkim ze względu na gigantyczną dysproporcję między lewą a prawą stroną. Na tej pierwszej Oskar Pietuszewski odstawia całą konkurencję o dwie długości. Nikt nie gra w klubie, który choćby ocierał się o poziom FC Porto. I to jak gra! Jest właściwie najlepszym obecnie zawodnikiem w ligach europejskich, który nie ukończył jeszcze osiemnastego roku życia.

Dyskusja o tym, CZY powołać Oskara jest dla mnie absurdalna. Lektura argumentów Jana Urbana nt. Pietuszewskiego wprost poraża. Notuje regularne gole i asysty? Co z tego, popełnia też błędy. Brak powołania jesienią? To mu nawet pomogło, bo gdyby Pietuszewski był powołany, Porto mogłoby za niego zapłacić… mniej.

– Teraz weź pod uwagę to, że byłby w pierwszej reprezentacji i zagrał połóweczkę z kimś. Słabo. I ty jako potencjalny kupiec Pietuszewskiego, dyrektor sportowy Porto, mówisz: „Kurczę, no w lidze sobie radzi, w młodzieżówce sobie radzi, ale w pierwszej reprezentacji zagrał i to nie było to”. I mówisz: „Ile milionów było? 10? To daję 6 lub 5, bo mam argumenty”.

Serio. Selekcjoner uważa, że pomógł Oskarowi, bo gdyby go wystawił w kadrze, to mógłby się w niej skompromitować, co zbiłoby o pięć milionów cenę, jaką gotowe było za niego zapłacić Porto…

Nie ma to jak budować pewność siebie i zaufanie u przyszłego reprezentanta.

Skrzydłowi

Z analizy siły klubów, w których grają nasi skrzydłowi wynika, że żaden nie ma podjazdu do Pietuszewskiego i to mimo, że ten nie spędza jeszcze na boisku po 90 minut. Najbliżej jest Jakub Kamiński z czternastego w Bundeslidze Koeln, a za nim Michał Skóraś z szóstego w Belgii Gentu, a następnie Kamil Grosicki. I to właściwie byłoby na tyle, bo Kasimpasa Adriana Benedyczaka jest znacznie słabsza, podobnie jak Widzew Mariusza Fornalczyka, a Kamil Jóźwiak gra w Jagiellonii w niedużym wymiarze czasu. No i nie ma nawet goli i asysty, a poza tym przeszedł operację przepukliny.

Wśród nominalnych prawych skrzydłowych jest kompletny dramat. Jedynymi, którzy grają ponad połowę możliwych minut są Maciej KuziemkaPiotr Samiec-Talar z… pierwszoligowych Wisły i Śląska.

Mało minut zaliczyli Kacper Chodyna w Legii, Jan Faberski w Zwolle, Dominik Marczuk w Salt Lake City, Patryk Szysz w Arce i Filip Szymczak w Charleroi. W dodatku z poziomem gry też bywa kiepsko. W tej sytuacji nie zdziwiłbym się, gdyby nie został powołany żaden z nich, a na prawą stronę przerzucony został Michał Skóraś.

Napastnicy

Kontuzja Adama Buksy sprawia nam dość duży kłopot. Lewandowski i Świderski odstają dość znacząco, ale kto ma szansę na pozostałe dwa miejsca w kadrze?

Można wskazać siedmiu poważnych kandydatów, ale nie powinien być nim niestety Krzysztof Piątek. Jego Al-Duhail to klub żenująco słaby. Wygrał zaledwie sześć meczów w przeciętnej lidze katarskiej, a w rankingu Opta znajduje się niżej nawet od Śląska Wrocław. Choć są jeszcze ciekawsze pomysły, jak… Rafał Adamski z Legii proponowany do kadry przez Wichniarka.

Reszta kandydatów gra w znacznie lepszych klubach, ale ich marki i liczba minut niestety nie powalają na kolana.

Spośród graczy występujących w zagranicznych klubach całkiem dobre liczby notuje Mateusz Żukowski, który strzelił aż jedenaście goli w 2. Bundeslidze. Tyle tylko, że jego Magdeburg jest na dnie tabeli. Co z graczami Ekstraklasy? Karol AngielskiMariusz Stępiński po powrocie do polski zimą nie dziurawią siatek rywali. Zdecydowanie lepiej wychodzi to Sebastianowi Bergierowi, a przede wszystkim Karolowi Czubakowi i selekcjoner powinien przynajmniej wziąć ich pod uwagę.

Powołania, gdyby decydowało to ile i w jak mocnym klubie grasz

Wygląda na to, że gdyby selekcjoner opierał się przede wszystkim na tym, kto ile czasu w jak dobrym klubie spędza na murawie, ale też biorąc poprawkę na dostępność na poszczególnych stronach boiska, zestaw powołanych wyglądałby mniej więcej tak:

  • Bramkarze: Grabara, Abramowicz, Kochalski
  • Środkowi obrońcy: Bednarek, Kiwior, Walukiewicz, Potulski, Kędziora
  • Boczni obrońcy: Cash, Karbownik, Frankowski, Pyrka
  • Pomocnicy: Zieliński, Moder, Zalewski, S. Szymański, Slisz, B. Nowak, Piotrowski, Poręba/Repka
  • Skrzydłowi: Pietuszewski, Kamiński, Skóraś
  • Napastnicy: Lewandowski, Świderski, Czubak, Stępiński/Żukowski/Kownacki

Oczywiście do nazw pozycji nie ma co się przesadnie przywiązywać, bo wiemy, że choćby Zalewski czy Cash mieli wyznaczone bardzo różne miejsca na boisku. Wiemy, że rzeczywista decyzja selekcjonera nie będzie się z tym zestawem pokrywała idealnie. Jednak warto zwrócić uwagę, gdzie będą różnice, a pewnie otrzymamy ich sporo.

Najciekawsze dla mnie jest to, w jakim stopniu Jan Urban postawi na graczy Ekstraklasy. Ale nie tylko to. Ważne też, czy wybierze zawodników z klubów, które się wyróżniają wynikami w ostatnich miesiącach. Czy też okaże się przywiązany do nazwisk i marek klubów i rekrutację do kadry będzie prowadził w strefie spadkowej Ekstraklasy.

 CZYTAJ WIĘCEJ O REPREZENTACJI POLSKI NA WESZŁO:

Fot. Newspix.pl

11 komentarzy
AbsurDB

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

La Liga

Laporta wygrał wybory w Barcelonie na boisku. Przesądził sukces Flicka

redakcja
0
Laporta wygrał wybory w Barcelonie na boisku. Przesądził sukces Flicka

Piłka nożna

La Liga

Laporta wygrał wybory w Barcelonie na boisku. Przesądził sukces Flicka

redakcja
0
Laporta wygrał wybory w Barcelonie na boisku. Przesądził sukces Flicka