Rozjechania przez walec nikomu oczywiście nie życzymy, ale doprawdy prędzej spodziewalibyśmy się tego rodzaju wypadku na drodze, aniżeli na murawie. Liga tajlandzka udowodniła jednak, że jest to możliwe również na boisku. W tym śmieszno-strasznym incydencie uczestniczył Andros Townsend, którego możecie pamiętać z występów w Premier League i reprezentacji Anglii.
Trzeba przyznać, że Townsend przypomniał o sobie piłkarskiemu światu w oryginalny sposób. Swego czasu Anglik błyszczał w barwach m.in. Tottenhamu, Newcastle, Crystal Palace, a także reprezentacji Synów Albionu. W 2024 roku po raz pierwszy w życiu opuścił Wyspy i przeniósł się najpierw do Antalyasporu, a następnie do Tajlandii, gdzie związał się kolejno z Kanchanaburi FC i obecnie PT Prachuap FC.
Spokojna emerytura pośród tajskich uroków? Nic z tych rzeczy. Townsend został ofiarą wypadku z udziałem mobilnego walca do trawy. Jakkolwiek zabawnie to nie brzmi, to cała sytuacja wyglądała naprawdę groźnie, a 35-latek cudem tylko uniknął poważniejszych obrażeń.
Piłkarz rozjechany przez… walec! Takie rzeczy tylko w Tajlandii
Do wypadku doszło na stadionie Tinsulanon przed spotkaniem z Pattani FC. Gdy zawodnicy prowadzili przedmeczową rozgrzewkę, Townsend próbował wykonać efektowne uderzenie piętą w powietrzu w pobliżu linii bocznej. W tym momencie został bezpośrednio uderzony przez poruszający się po boisku ciężki walec do trawy. Townsend został przygnieciony przez ciężki sprzęt, co wywołało panikę na stadionie. Przerażeni koledzy z drużyny natychmiast rzucili się na ratunek poszkodowanemu zawodnikowi.
Zresztą, zobaczcie sami, bo inaczej aż trudno uwierzyć, że to naprawdę się wydarzyło.
Crazy Scenes as Andros Townsend gets ran over by a Roller!
Luckily he wasn’t badly hurt afterwards, could’ve ended soo much worse
Welcome to the Thai League pic.twitter.com/EGI2jGfK6r
— Josh (@ayooo2772) September 19, 2026
Na szczęście, Townsend uniknął poważnych obrażeń, pomimo przygniecenia lewego biodra i uda. Co więcej, Anglik jak gdyby nigdy nic pojawił się potem na boisku, wchodząc z ławki rezerwowych. Wprawdzie tylko na minutę w doliczonym czasie gry, ale jednak. To nie koniec dobrych informacji dla byłego reprezentanta Anglii, bo jego Prachuap pokonało 3:0 Pattani.
Mamy zatem happy-end.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix