Piłkarze Jagiellonii Białystok znaleźli się w bardzo trudnym położeniu po pierwszym starciu z Fiorentiną w fazie play-off Ligi Konferencji. Wysoka porażka 0:3 na własnym stadionie mocno skomplikowała sytuację liderów Ekstraklasy, jednak w zespole nie brakuje wiary, że rywalizacja wciąż pozostaje otwarta.
Przed pierwszym gwizdkiem w Białymstoku nastroje były pełne optymizmu. Rzeczywistość boiskowa okazała się jednak brutalna — włoski zespół wypunktował ekipę Adriana Siemieńca i wypracował solidną zaliczkę przed rewanżem. Mimo niekorzystnego rezultatu w Jagiellonii podkreślają, że nie zamierzają jechać do Włoch jedynie po formalne dopełnienie dwumeczu.
W obozie Jagiellonii wiara w odrobienie strat. „Piłka widziała już wiele”
— Nie traktujemy tego spotkania jak pożegnania z Ligą Konferencji. Jedziemy tam po zwycięstwo. Każdy mecz gramy po to, żeby go wygrać — zapewniał Dawid Drachal, cytowany przez portal tvpsport.pl. Zawodnik dodał również, że futbol wielokrotnie pokazywał już, iż nawet bardzo trudne straty można odrobić.
Historia rozgrywek Ligi Konferencji daje pewne argumenty podtrzymujące nadzieje białostoczan. W sezonie 2022/23 podobną sytuację przeżywał Lech Poznań, który w ćwierćfinale przegrał u siebie z Fiorentiną 1:4. W rewanżu we Florencji poznaniacy potrafili jednak postawić się rywalom i prowadzili już 3:0, choć ostatecznie zabrakło im jednego gola do dogrywki.
Jagiellonia stara się również zachować koncentrację na rozgrywkach ligowych. W niedzielę zespół zremisował 1:1 z Radomiakiem, ale mimo straty punktów nadal pozostaje liderem tabeli, utrzymując dwa punkty przewagi nad Lechem Poznań. Teraz przed drużyną z Podlasia jedno z największych wyzwań w historii występów w europejskich pucharach.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Jaga mogła odskoczyć, ale nie chciała strzelać bramek
- Wrócił do MLS i znów strzela! Gol AZ Jacksona [WIDEO]
- Zdecydowała jakość. Adrian Siemieniec po porażce z Fiorentiną
fot. Newspix