Peszko podsumował Platka. „Chce wygrać w Lotto bez kuponu”

Jan Broda

Autor:Jan Broda

02 marca 2026, 19:54 • 3 min czytania 3

Reklama
Peszko podsumował Platka. „Chce wygrać w Lotto bez kuponu”

Przy Kałuży mają ostatnio sporo powodów do zmartwień. Cracovia nie wygrała czterech z pięciu meczów po przerwie zimowej. Niespokojnie jest nie tylko na boisku, ale również w gabinetach, gdzie wybuchła wojna na górze między obecnymi władzami Pasów a byłą już prezes, Elżbietą Filipiak, w sprawie sprzedaży działki w centrum miasta. Jakby tego było mało, nad sytuacją nie panuje Robert Platek. Właściciel krakowskiego przedstawiciela w Ekstraklasie niespecjalnie bowiem angażuje się w życie klubu. 

Zdecydowanie inaczej kibice Cracovii wyobrażali sobie świętowanie 120-lecia istnienia klubu. Zacznijmy jednak od początku. W jubileuszowy rok Pasy weszły z Mateuszem Dróżdżem w roli prezesa, którego w pierwszych dniach stycznia zastąpiła Elżbieta Filipiak. Ta wytrzymała na stanowisku nieco ponad miesiąc, po czym w połowie lutego złożyła rezygnację.

Nagłe odejście Filipiak miało drugie dno. Murat Colak, wiceprezes Cracovii, oskarżył wdowę po Januszu Filipiaku o przywłaszczenie sobie działki, która była w posiadaniu klubu. Chodzi o atrakcyjne tereny na Cichym Kąciku, w bezpośrednim sąsiedztwie krakowskich Błoń, które wykupiła spółka, której właścicielką jest… Elżbieta Filipiak. Grunty o wartości przekraczającej 30 miliony złotych zostały sprzedane za jedną trzecią tej kwoty. Spór trwa w najlepsze, a obie strony przerzucają się oskarżeniami.

Reklama

Co więcej, kolorowo nie jest jednocześnie na boisku. Podopieczni Luki Elsnera po przerwie zimowej nie wygrali czterech z pięciu meczów w Ekstraklasie. Pokonali tylko zamykający tabelę Bruk-Bet. Pasy na zwycięstwo przy Kałuży czekają nieprzerwanie od października. Blisko przełamania niechlubnej passy przed własną publicznością było w ostatniej kolejce, ale w górą okazał się Piast, choć aż do 82. minuty przegrywał 1:2. Ostatecznie jednak gliwiczanie triumfowali 3:2.

Obraz marazmu i beznadziei dopełniła poważna kontuzja Wiktora Bogacza. 21-letni napastnik zimą został wypożyczony z New York Red Bulls w miejsce Filipa Stojilkovicia. Wychowanek Miedzi Legnica miał zastąpić bramkostrzelnego Szwajcara, który po ledwie pół roku przeniósł się do włoskiej Pisy, lecz jak na razie musi leczyć złamany obojczyk.

Cracovia. Gorzki początek jubileuszu

Wydawać by się mogło, że dynamika spraw w klubie wymyka się spod kontroli, wszystko zmierza w złą stronę i potrzebna jest reakcja ze strony właściciela. Nic bardziej mylnego. Robert Platek, od sierpnia 2025 roku większościowy udziałowiec Cracovii, nie angażuje się przesadnie w bieżące funkcjonowanie klubu, w tym przede wszystkim na płaszczyźnie finansowej.

Reklama

Zdaniem Filipiak, która pozostaje mniejszościowym właścicielem klubu, sprzedaż większościowego pakietu akcji Platkowi była błędem. Cracovii, która przez lata mogła liczyć na stabilność finansową, właśnie zaczyna jej brakować. W kuluarach coraz głośniej mówi się o opóźnieniach w wypłatach dla piłkarzy i pracowników. Nie jest też tajemnicą, że klub zwrócił się z wnioskiem do władz ligi o przedterminową wypłatę środków należnych za sezon 2025-26, by ratować budżet.

Sytuację w obozie Pasów skomentował Sławomir Peszko w rozmowie z Kanałem Sportowym. Były reprezentant Polski, a obecnie działacz Wieczystej, nie szczędził gorzkich słów zwłaszcza pod adresem Platka.

O co Cracovia może grać? Cały czas o europejskie puchary, bo mają na to dobrą drużynę i się bronią. Dobrze znam też sztab szkoleniowy Pasów, bo jest tam trzech ode mnie, których miałem w Wieczystej. Kibice zaczęli przychodzić, jest duża frekwencja. Ci kibice byliby jednak chyba bardziej zadowoleni, gdyby właściciel przelał jakieś pieniądze na konto, niż przyjeżdżał tutaj i robił jakieś nocne spotkania. Właściciel Cracovii chce wygrać w Lotto nie puszczając kuponu – podsumował Peszko.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

3 komentarze
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa