Prognozy nie są zbyt alarmujące, wręcz przeciwnie – można śmiało zakładać, że Obywatele uniknęli losu najcięższego z najcięższych. Lekki mrozek, za dnia słoneczko, wieczorem bez większego dramatu. Wielu się już jednak przejechało do Bodo tylko po to, żeby się… przejechać. W sensie przenośnym bowiem ekipa zza koła podbiegunowego u siebie potrafiła w przeszłości napsuć krwi naprawdę wielu solidnym ekipom. I dziś też ma chrapkę na jakąś miłą niespodziankę.
Zacznijmy od tego, że piłkarze Bodo/Glimt do tej pory nie mieli okazji grać z tak jakościowymi rywalami. Nie, takich kozaków jeszcze u siebie nie gościli, przez co możemy się spodziewać, że jednak nie wycisną z tego starcia absolutnego maksimum. Z drugiej strony – atut ich własnego boiska jest znany całej europejskiej śmietance, która musiała widzieć, jak w przeszłości rozkładały się na nim całkiem przyzwoite zespoły. Roma, Porto, Olympiakos czy Lazio.
Woda po parówkach, ubiór na cebulkę i piwny sukces. Odwiedziliśmy Bodo!
Trudu rywalizacji z Norwegami na ich stadionie posmakowali też uczestnicy tej edycji Ligi Mistrzów. Tottenham tylko zremisował 2:2, zresztą tylko dzięki samobójczemu trafieniu Josteina Gundersena w 89. minucie meczu. Na Aspmyra Stadion strachu mogli się też najeść piłkarze Juventusu (ostatecznie wygrali 3:2, ale dopiero w doliczonym czasie gry ustalili wynik rywalizacji) czy Monaco. Zespół z księstwa ostatecznie zwyciężył, ale może mówić o odrobinie szczęścia, bo wykreował wówczas zdecydowanie mniej sytuacji od gospodarzy.
Dziś takiego scenariusza trudno się spodziewać, biorąc pod uwagę, jak bardzo lubi się z posiadaniem piłki Pep Guardiola. I jak dobrą drużyną jest mimo różnych ostatnich zawirowań Manchester City.
Manchester City w Norwegii. Gospodarze szykują Anglikom zimne powitanie, ale co z tego?
Zacznijmy od prognozy pogody. W styczniu można się było spodziewać o wiele gorszych warunków w tak odlegle wysuniętym na północ przyczółku Ligi Mistrzów. Dziś w ciągu dnia temperatura zahaczy nawet o okrąglutkie zero stopni, w nocy ma być niewiele poniżej zera. Odczuwalna gdzieś w okolicach minus siedmiu, w najgorszych prognozach minus dziewięciu stopni. Cóż – mogło być o wiele gorzej, po rozpisaniu terminarza fazy ligowej Guardiola i spółka mogli się trochę zmartwić.
Dziś powinni być nieco bardziej spokojni, choć to nadal nie są warunki idealne. Przynajmniej dla The Citizens.
Jednak bez względu na mróz, śnieg i inne możliwe skandynawskie plagi, Manchester City przystępuje do tej rywalizacji w roli niekwestionowanego faworyta. Drużyny z takiej półki, do której nawet stojąc na palcach Bodo/Glimt nie dosięga.
Po pierwsze: przepaść w tabeli Ligi Mistrzów mówi sama za siebie. Anglicy na miejscu czwartym, Norwegowie na piątym, lecz od końca. Nadal bez wygranej w debiutanckim dla nich sezonie w największych rozgrywkach klubowych Starego Kontynentu.
Po drugie chłopski rozum. Gdzie takie Bodo/Glimt, a gdzie wielki Manchester City? W Power Rankingu od Opta angielski zespół jest na dziś uznawany za trzeci najlepszy na świecie, ustępuje tylko Arsenalowi i Bayernowi Monachium. Norwegów należy szukać na 69. miejscu – wysokim, jasne, ale zarazem za plecami Unionu Saint-Gilloise czy Slavii Praga, zespołów w tej edycji Ligi Mistrzów raczej do bicia.
Sztafeta pokoleń Bergów. Historia najważniejszej rodziny w dziejach Bodo/Glimt

Trening w mroźnych warunkach The Citizens mają już za sobą
Atut własnego boiska. Działa, ale chyba tylko do pewnego momentu
Przyjrzałem się ostatnim pięciu latom spędzonym przez Bodo/Glimt w Europie, meczom, które zespół zza koła podbiegunowego rozgrywał na własnym stadionie. W Lidze Mistrzów udało się mu zameldować dopiero po raz pierwszy, więc tu próbka jest zdecydowanie za mała, ale i wcześniej przewinęło się przecież kilku znaczących rywali.
Domowe mecze Bodo/Glimt w europejskich pucharach (z ostatnich 5 lat):
- Legia Warszawa 2:3 – lipiec 2021
- Valur 3:0 – lipiec 2021
- Prisztina 2:0 – sierpień 2021
- Żalgiris Wilno 1:0 – sierpień 2021
- Zoria Ługańsk 3:1 – wrzesień 2021
- AS Roma 6:1 – październik 2021
- CSKA Sofia 2:0 – listopad 2021
- Celtic 2:0 – luty 2022
- AZ Alkmaar 2:1 – marzec 2022
- AS Roma 2:1 – kwiecień 2022
- Klaksvik 3:0 – lipiec 2022
- Linfield 8:0 – lipiec 2022
- Żalgiris Wilno 5:0 – sierpień 2022
- Dinamo Zagrzeb 1:0 – sierpień 2022
- FC Zurich 2:1 – wrzesień 2022
- Arsenal 0:1 – październik 2022
- PSV Eindhoven 1:2 – listopad 2022
- Lech Poznań 0:0 – luty 2023
- Bohemians 3:0 – lipiec 2023
- Piunik Erywań 3:0 – sierpień 2023
- Sepsi 2:2 (po dogrywce 3:2) – sierpień 2023
- Club Brugge 0:1 – październik 2023
- Besiktas 3:1 – październik 2023
- Lugano 5:2 – listopad 2023
- Ajax Amsterdam 1:1 (po dogrywce 1:2) – luty 2024
- RFS 4:0 – lipiec 2024
- Jagiellonia Białystok 4:1 – sierpień 2024
- Crvena zvezda 2:1 – sierpień 2024
- FC Porto 3:2 – wrzesień 2024
- Karabach Agdam 1:2 – listopad 2024
- Besiktas 2:1 – grudzień 2024
- Maccabi Tel Awiw 3:1 – styczeń 2025
- Twente Enschede 5:2 – luty 2025
- Olympiakos 3:0 – marzec 2025
- Lazio 2:0 – kwiecień 2025
- Tottenham 0:2 – maj 2025
- Sturm Graz 5:0 – sierpień 2025
- Tottenham 2:2 – wrzesień 2025
- AS Monaco 0:1 – listopad 2025
- Juventus 2:3 – listopad 2025
Przegranych tylko osiem z czterdziestu spotkań. Wyłączając Legię i Karabach – z naprawdę wielkimi firmami, które w europejskiej piłce moszczą się od lat.
Ledwie cztery remisy, z czego dwa w starciach z rywalami z ogólnego topu – Ajaksem i Tottenhamem.
Wreszcie 28 wygranych, okrąglutkie 70%. Na rozkładzie dwukrotnie Roma, do tego Celtic, Alkmaar, Dinamo Zagrzeb, Porto, Lazio, Olympiakos i inni. Solidna reprezentacja solidnych pucharowiczów. Nie tak jednak solidnych jak Manchester City, w starciu z którym skazywać należy Norwegów na pożarcie. Tym bardziej że zimowa czy okołozimowa aura, wcale nie jest kluczem do zrozumienia dobrych wyników Bodo na własnym stadionie, o czym przekonaliśmy się w listopadzie.
Eryk Łukaszka – Polak w akademii Bodo/Glimt i kulisy szkolenia w Norwegii

Erling Haaland ostrzy sobie zęby na mecz z Bodo/Glimt
Respekt przede wszystkim. „Mamy do nich wielki szacunek”
Przed meczem z Bodo/Glimt trener Manchesteru City nie ukrywał, że zwraca w jakimś stopniu uwagę na wszelkie potencjalne zagrożenia. – Nie tak dawno byli jeszcze w drugiej lidze, teraz grają w Lidze Mistrzów, w poprzednim sezonie dotarli do półfinału Ligi Europy. Mamy do nich wielki szacunek. Widzieliśmy się już i powiedziałem im, że są naprawdę dobrym zespołem – przekonywał podczas przedmeczowej konferencji prasowej Guardiola. – Cóż – będzie zimno, będzie sztuczna murawa, będziemy musieli zaadaptować się do tych warunków możliwie najszybciej – dodał Hiszpan.
Jego zespół do meczu z Norwegami podchodzi trochę rozdrażniony dotkliwą porażką derbową. A rywale? Rywale ostatni mecz o stawkę zagrali w grudniu z Borussią Dortmund (2:2), potem już w styczniu dorzucili sobie dwa mecze towarzyskie z przeciwnikami z dosyć niskiej półki (Groningen i Diosgyori VTK). I tyle. Trudno powiedzieć, w jakiej są teraz formie, nie ma sensu gdybać.
Wiadomo natomiast, że Bodo/Glimt bardzo musi uważać na największą gwiazdę norweskiej piłki, której raczej nie będzie straszna zimowa aura. Erling Haaland ma być gotowy do rywalizacji w ojczyźnie i ma chrapkę na powiększenie swojego i tak całkiem imponującego strzeleckiego dorobku w tej edycji Ligi Mistrzów. Norweg ma już na koncie sześć goli w sześciu meczach, nie trafiał do siatki tylko w przegranym meczu z Bayerem Leverkusen, ale wówczas spędził na boisku ledwie 25 minut.
Tu wychował się Erling Haaland. W Bryne ma swój pomnik, mural i kultowe dania
Dziś ma być gotowy, co zapowiada otwarcie Guardiola. – Mówił mi, że naprawdę dobrze spał – żartuje Hiszpan. O ile więc Haaland po tym dobrym śnie nie wstał lewą nogą, możemy być świadkami jego kolejnego dobrego występu na europejskiej arenie. I nie przeszkodzi mu ani mały mróz, ani sztuczna murawa, ani nic innego. Namieszać mogą natomiast rywale, którzy też potrafią strzelać gole i będą chcieli wykorzystać problemy w defensywie Anglików, dotkniętej urazami Diasa i Gvardiola.
O cud będzie jednak niezwykle trudno.
CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW NA WESZŁO:
- Kompany nie radził sobie z nimi w Belgii. W Lidze Mistrzów wreszcie może się przełamać
- Klub 25-lecia w Europie? Real i Barcelonę dzieli… punkt
- Manchester City osłabiony. Kontuzje wymuszają działania transferowe
Fot. Newspix
