Złe wieści. Oskar Pietuszewski kontuzjowany

Patryk Idasiak

23 lipca 2026, 12:03 • 2 min czytania 11

Reklama
Złe wieści. Oskar Pietuszewski kontuzjowany

Oskar Pietuszewski ma problem. Okazuje się, że Polak rozpocznie sezon trochę później niż jego koledzy, ponieważ nabawił się urazu.

Reklama

Pietuszewski zrobił furorę w poprzednim sezonie w barwach FC Porto. Wszyscy ekscytowaliśmy się jego debiutem, kiedy wywalczył karnego czy też momentem, w którym absolutnie zezłomował 1 vs 1 mistrza świata – Nicolasa Otamendiego. Lewoskrzydłowy po transferze zimowym strzelił trzy gole i zanotował dwie asysty w lidze portugalskiej. No i wywalczył dwie jedenastki, które Transfermarkt dopisuje na konto asyst, dlatego ma tam na koncie cztery.

Ten sezon rozpocznie trochę później niż koledzy klubowi.

Pietuszewski kontuzjowany. Nie zagra w Superpucharze Portugalii

FC Porto rozegrało swój przedostatni sparing przed rozpoczęciem sezonu, przegrywając z Gil Vicente 0:1. Zmierzy się jeszcze z Aston Villą, a już 1 sierpnia starcie o Superpuchar Portugalii z sensacyjnym zdobywcą krajowego pucharu – Torreense. Smoki są oczywiście absolutnym faworytem.

Portugalski zespół sparował nie tylko z Gil Vicente – tam Polacy nie grali. Zagrali za to w innym meczu towarzyskim, który odbył się tego samego dnia, ale wcześnie rano – z FC Penafiel. Francesco Farioli wykorzystał w nim 15 zawodników, w tym Jakuba Kiwiora i Jana Bednarka. FC Porto wygrało 3:2 w meczu podzielonym na dwie części po 35 minut. Dwa gole strzelił doświadczony Andre Silva. Nie grał za to Oskar Pietuszewski. Nie grał, bo nie był w stanie.

Reklama

Jak czytamy w relacji portugalskiego „Recordu”, dwóch zawodników Smoków dołączyło do listy nieobecnych i nie zagrało w tym meczu, bo zmagało się z problemami: to Oskar Pietuszewski i Alberto Costa. Polski skrzydłowy doznał kontuzji mięśnia prawego uda i jego udział w Superpucharze jest niepewny, a obrońca doznał stłuczenia prawego uda.

Na ten moment nie wiadomo, jak poważny jest uraz Polaka. Pietuszewski ma zaledwie tydzień do tego, żeby wyzdrowieć na mecz o Superpuchar. Dlatego jego występ wydaje się mocno wątpliwy.

Reklama

Fot. Newspix

11 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama