Arsenal może chwilowo odetchnąć po rozgromieniu Tottenhamu i zwycięstwie w derbach północnego Londynu na terenie rywala. Podopieczni Artety odbili się po dwóch ligowych wpadkach i pokonali Koguty 4:1, zwiększając przewagę nad Manchesterem City do pięciu punktów. Dwie bramki zdobył Eberechi Eze, nowy kat Tottenhamu, który zrównał się pod względem goli w North London Derby z Thierrym Henrym.
Kanonierzy trafili na idealny moment, by zmierzyć się z Tottenhamem. Koguty są rozbite, a na ich ławce debiutował nowy trener, Igor Tudor. Pierwsza połowa zakończyła się co prawda wynikiem 1:1, ale po zmianie stron w piłkę grała tylko jedna drużyna. Arsenal w trakcie drugich 45 minut wbił odwiecznemu rywalowi trzy kolejne gole, nie pozostawiając złudzeń, kto obecnie króluje w północnym Londynie.
Eberechi Eze – nowy kat Tottenhamu
Po dwie bramki zdobyli Viktor Gyokeres i Eberechi Eze, skupmy się jednak na tym drugim. Ofensywny pomocnik przeniósł się do Arsenalu z Crystal Palace latem za niespełna 70 mln funtów. W tym sezonie Premier League strzelił sześć goli. Nie można o nim jednak powiedzieć, że jest regularny. Jego trafienia rozłożyły się na zaledwie trzy mecze. To pierwsze zanotował przeciwko swojej byłej drużynie, natomiast pozostałe pięć właśnie Tottenhamowi. W żadnym innym spotkaniu Anglik nie zdołał wpisać się na listę strzelców.
Można go nazwać nowym katem Kogutów. Więcej bramek w ligowych derbach północnego Londynu wbiło im tylko dwóch zawodników: Robert Pires (siedem) i piłkarz, który poznał otoczkę derbów z obu stron – Emmanuel Adebayor (sześć). Dzięki hat-trickowi w pierwszym meczu i dubletowi w rewanżu 27-latek wyrównał dorobek legendy Arsenalu, Thierry’ego Henry’ego. Tyle że Francuz potrzebował na zapakowanie pięciu goli Tottenhamowi 10 spotkań. Eze – tylko dwóch.
Eberechi Eze has matched Thierry Henry’s Premier League goal tally for Arsenal against Tottenham (5) in eight fewer games.
Only Robert Pirès (7) and Emmanuel Adebayor (6) have scored more for the Gunners against Spurs in the competition. 😅 pic.twitter.com/aBOkhsW5ix
— Squawka (@Squawka) February 23, 2026
Ostatnie dni na Emirates Stadium były dość nerwowe. Podopieczni Mikela Artety tracili punkty w dwóch ostatnich meczach Premier League, remisując z Brentford i Wolverhampton. Szczególnie bolała strata punktów z Wilkami. Zespół czerwonej latarni Premier League wrócił do meczu z wyniku 0:2, strzelając gola na remis w doliczonym czasie gry. W międzyczasie świetną serię notuje Manchester City, główny rywal Arsenalu w walce o mistrzostwo Anglii.
Ostatnie pięć spotkań Obywateli skończyło się czterema zwycięstwami i jednym remisem. W tej chwili Arsenal ma nad nimi pięć punktów przewagi, natomiast drużyna Pepa Guardioli ma do rozegrania jeden zaległy mecz. W perspektywie widnieje jeszcze kwietniowe starcie obu drużyn, które będzie miało kolosalny wpływ na losy mistrzostwa.
WIĘCEJ O ANGIELSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:
- Kolejny gracz Premier League rasistowsko obrażany. Poszło o pudło z karnego
- Angielskie kluby walczą o młodą gwiazdę Ligue 1
- Imponująca seria trwa. Manchester City depcze po piętach Arsenalowi
Fot. Newspix.pl