Nie żyje Craig Reedie. Przez lata walczył z dopingiem w sporcie

Sebastian Warzecha

06 kwietnia 2026, 23:46 • 2 min czytania 1

Reklama
Nie żyje Craig Reedie. Przez lata walczył z dopingiem w sporcie

W wieku 84 lat zmarł Sir Craig Reedie, w przeszłości prezes Światowej Agencji Antydopingowej (WADA). – Przyjęliśmy tę wiadomość z wielkim smutkiem – powiedział Witold Bańka, który zastąpiła Reediego w tej roli.

Reklama

Zmarł Craig Reedie, były szef WADA

Reedie to prawdziwy człowiek-instytucja w świecie antydopingu. W strukturach Światowej Agencji Antydopingowej był od 1999 roku, czyli momentu… gdy WADA powstała. Wcześniej grał w badmintona i to zawodowo, potem był przewodniczącym Międzynarodowej Federacji tego sportu, to między innymi dzięki jego staraniom badminton pojawił się na igrzyskach olimpijskich.

Sam Reedie w 1994 roku został członkiem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, gdzie sprawował wysokie funkcje – w tym wiceprezesa w latach 2012-2016, a więc na przełomie „panowań” Jacquesa Rogge’a i Thomasa Bacha. Przez wiele lat pełnił też funkcję przewodniczącego Brytyjskiego Komitetu Olimpijskiego, był istotną postacią w kwestii starań Londynu o organizację igrzysk.

Jednak najważniejszą funkcją, jaką pełnił, było przewodniczenie WADA – od 2014 do 2019 roku. W 2018 z kolei otrzymał honorowy tytuł „sir” w uznaniu jego zasług dla sportu.

– Z wielkim smutkiem przyjęliśmy tę wiadomość. W imieniu personelu i członków zarządu WADA, zarówno byłych, jak i obecnych, pragnę złożyć najszczersze kondolencje żonie Sir Craiga, Lady Rosemary, jego dzieciom oraz wnukom, szerokiemu gronu ich przyjaciół, a także współpracowników – powiedział Witold Bańka, jego następca na stanowisku prezesa WADA.

Reklama

Działania na rzecz antydopingu straciły więc wielką postać… ale stracił ją też cały świat sportu.

Czytaj również na Weszło:

Fot. Newspix

1 komentarz
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Igrzyska Olimpijskie

Reklama